O Rasie

Pochodzenie

Zdrowie

Żywienie

Psychika

 Szkolenie

Hodowla

Szczenięta

Pielęgnacja

Wystawy

Statystyka

Biblioteka

Ranking

Galeria

Kynologia

Prawo

Pobieralnia

S.O.S

Rozmaitości

Linkownia

 

Pieskie lato...

 

Ach! jak gorąco! Słońce od świtu grzeje
Żar pod łapami, ni skrawka cienia

Oj! chciałbym uciec, schłodzić futerko

Ach! jak gorąco! Nie jest mi lekko....

 

Lato to chyba jedna z najbardziej wyczekiwanych pór roku. Wszyscy szykują się na wymarzone wakacje. Dalekie podróże w egzotyczne miejsca. Rozkosz przebywania na świeżym powietrzu. Niezliczone kąpiele słoneczne, a potem zniewalająca ochłoda w niezbyt nagrzanych zbiornikach wodnych. Długie dni i krótkie noce, piesze wędrówki, spotkania w gronie znajomych, wspólne grillowanie... Kto nie kocha lata z jego wszystkimi atrakcyjnymi przyjemnościami? Jednak kiedy my tak bardzo cieszymy się z każdego letniego dnia, tak nasze czworonogi już jakby zdecydowanie mniej...

   

   

Tegoroczne lato mam już za sobą. Mimo to przewrotnie postanowiliśmy właśnie teraz na gorąco napisać kilka słów o opiece i pielęgnacji psów w ten szczególny czas. Wiele osób dopiero teraz zacznie dzielić się wrażeniami związanymi z letnim wypoczynkiem i nie zawsze będą to miłe wspomnienia. Tego lata nie raz byliśmy świadkami beztroskiej radości wypoczywających ludzi i ich nieszczęśliwych psów namiętnie szukających, choćby małego skrawka cienia chroniącego przed palącym słońcem. 

 

Jako zwierzę udomowione psy mają niestety ograniczone możliwości przystosowawcze do zmieniających się warunków pogodowych i na dokładkę uzależnione są od swoich właścicieli. To właśnie od człowieka zależy jak jego czworonożny pupil przetrwa lato i czy będzie ono źródłem dobrych, czy też traumatycznych wspomnień. W zasadzie każdego roku media donoszą o różnych psich tragediach spowodowanych niewiedzą lub zwykłą głupotą ich opiekunów. Zastanawiamy się, jak to jest w ogóle możliwe, że wciąż mimo tylu apeli, informacji, artykułów i ostrzeżeń nadal dużo psów płaci najwyższą cenę za lekkomyślność swoich właścicieli. To w zasadzie był główny bodziec mobilizujący nas do napisania poniższego artykułu na długo jeszcze przed kolejnym latem.


Wakacyjna stołówka

Doskonale wszyscy wiemy, że prawidłowa dieta jest ważna dla zdrowia każdego organizmu i psy nie stanowią tu żadnego wyjątku. W okresie letnim - podobnie, jak i w innych porach roku - psa trzeba karmić dobrze zbilansowaną dietą, która dostarczy zwierzęciu wszelkich niezbędnych składników żywieniowych w ilości zgodnej z jego wiekiem, wagą, rasą, zdrowiem, stanem fizjologicznym, miejscem bytowania i aktywnością życiową. Dieta powinna być tak skomponowana, by umożliwiała utrzymanie stałej masy ciała psa. Uda się to tylko wówczas, gdy ilość wydatków energetycznych psiego organizmu będzie równa ilość energii spożywanej wraz ze składnikami energetycznymi diety.

 

 

Aby zrozumieć potrzeby energetyczne własnego psa należy na początek obliczyć tzw. metaboliczną masę ciała (MMC) psa (aktualną masę ciała psa wyrażoną w kilogramach trzeba podnieść do potęgi 0.75). Następnie należy oszacować dobową podstawową przemianę materii, czyli spoczynkowe zapotrzebowanie energetyczne (Resting Energy Requirement - RER). Tutaj uwolniona energia zużywana jest przez organizm pozostający w stanie spoczynku w optymalnych warunkach termicznych na podstawowe procesy życiowe, tj. oddychanie, pracę narządów wewnętrznych, napięcie mięśni, wzrost komórek i tkanek itd. Można to zrobić mnożąc metaboliczną masę ciała (MMC) psa przez 70 kcal (tyle przypada energii pochodzącej ze składników odżywczych na każdy kilogram masy metabolicznej (MMC) psa). Zważywszy na fakt, że żaden pies nie leży przez 24 h na dobę otrzymane spoczynkowe zapotrzebowanie energetyczne (RER) powinno być finalnie powiększone o ilość energii jaka docelowo jest potrzebna do pokrycia dodatkowych wydatków organizmu związanych m.in. z wiekiem psa, stanem fizjologicznym, procesami termoregulującymi i metabolicznymi oraz jego aktywnością fizyczną, co da nam zachowawcze dobowe zapotrzebowanie energetyczne (Maintenance Energy Requirement - MER) zdrowego psa pozostającego w optymalnych warunkach otoczenia, które można wyliczyć posiłkując się poniższą tabelką:

 

FAZA ŻYCIA, STAN FIZJOLOGICZNY I POZIOM AKTYWNOŚCI

ZAPOTRZEBOWANIE ENERGETYCZNE (MER)

utrata masy ciała (odchudzanie)

1.0 x RER

(do momentu osiągnięcia idealnej wagi ciała)

przybranie na wadze

1.7 x RER

(do momentu osiągnięcia idealnej wagi ciała)

psy dorosłe zagrożone otyłością

1.4 x RER

psy dorosłe (kastrowane) o normalnej aktywności

1.6 x RER

psy dorosłe o niskiej aktywności

1.2 x RER

psy dorosłe o normalnej aktywności

1.8 x RER

psy starsze o normalnej aktywności

1.8 x RER - 20%

psy użytkowe (lekka praca)

2.0 x RER

psy użytkowe (umiarkowana praca)

3.0 x RER

psy użytkowe (ciężka praca)

4.0-8.0 x RER

suki ciężarne (od 1 do 42 dnia ciąży)

1.8 x RER

suki ciężarne (ostatnie 21 dni ciąży)

3.0 x RER

suki karmiące (w zależności od liczebności miotu i długości karmienia)

4.0-8.0 x RER

szczenięta - od odsadzenia do 4 miesięcy

3.0 x RER

szczenięta - od 4 miesięcy do osiągnięcia dojrzałości

2.0 x RER

 

Chcielibyśmy jednak zaznaczyć, że są to wartości szacunkowe bowiem trudno jest określić wszystkie czynniki, które mają docelowo wpływ na dobowe zapotrzebowanie energetyczne danego organizmu (MER). Nie są to też wartości stałe i może się tak zdarzyć, że dostarczenie trzem osobnikom z jednego miotu utrzymywanych w identycznych warunkach takiej samej ilości kalorii może sprawić, że jeden zachowa optymalną wagę, drugi z nich schudnie, a trzeci wręcz przeciwnie, utyje. Takie rozbieżności zwykle spowodowane są cechami osobniczymi tj. tempem przemiany materii i zdolności wykorzystywania karmy, które u poszczególnych osobników mogą różnić się nawet o 30%.

 

Rozpatrując zapotrzebowanie energetyczne psów należy wziąć pod uwagę kilka dodatkowych czynników, które mogą mieć istotne znaczenie na zróżnicowanie dobowego zapotrzebowania energetycznego psa. Przed wszystkim powinniśmy skoncentrować się na: miejscu utrzymania psa (wewnętrzne: dom, mieszkanie lub zewnętrzne: kojec i buda, buda i łańcuch), warunkach pogodowych (temperatura, wilgotność, wiatr) oraz predyspozycjach rasowych i osobniczych (wielkość, waga, typ sylwetki, masa mięśniowa, poziom tkanki tłuszczowej, grubość skóry, okrywa włosowa, temperament), bowiem to one dodatkowo jeszcze będą determinować ilość energii potrzebnej do zaspokojenia wszystkich życiowych funkcji psa.

 

Panuje pogląd, że latem psy mają mniejsze zapotrzebowanie energetyczne, stąd też zawartość ich letniej miski może być uszczuplona o pewną ilość kalorii. Czy rzeczywiście jest to słuszne przekonanie? Powszechnie wiadomo, że organizmy stałocieplne (do których zalicza się również pies) poświęcają dużo energii na utrzymanie stałej temperatury ciała, która u dorosłych psów zdrowych oscyluje w granicach 37.5-39°C - wyjątek stanowią tu szczenięta, u których temperatura może być o 0.5°C wyższa od wartości podanych dla dorosłych psów oraz rasy bezwłose, u których fizjologiczna temperatura wewnętrzna może osiągać nawet 41.5°C. Bez względu na wiek i rasę znaczne odchylenie od normalnej temperatury ciała może skończyć się śmiercią każdego psa. Zgodnie z podstawowymi prawami fizyki utrzymanie stałej temperatury ciała możliwe jest tylko wówczas, gdy istnieje równowaga między produkcją ciepła a jego utratą. Tak się składa, że w okresie letnim bardzo często temperatury powietrza sięgają, nie tylko powyżej optymalnych wartości dobrze tolerowanych przez psy (za taki maksymalny pułap uznaje się temperaturę do 25°C), ale także znacznie przekraczają temperaturę ich ciała. W słoneczne i gorące dni, kiedy panuje wysoka temperatura powietrza organizm psa absorbuje ciepło z otaczającego go środowiska. Można nawet napisać, że im cieplej, tym organizm psa pobiera więcej ciepła z otoczenia, a tym samym jest bardziej narażony na przegrzanie. Aby temu zapobiec pies musi pozbyć się nadmiaru ciepła, które mogłoby doprowadzić do podniesienia temperatury jego ciała. W zasadzie utrata ciepła z organizmu odbywać się może na kilka sposobów: poprzez promieniowanie (proces przenoszenia energii poprzez fale elektromagnetyczne wówczas, gdy istnieje różnica temperatur między temperaturą skóry psa a otoczeniem), kondukcję (strata ciepła poprzez przewodzenie zachodzące przy zetknięciu ciała psa z powierzchnią o niższej temperaturze od ciała psa), jak i konwekcję (transport ciepła między ciałem psa a cieczą lub powietrzem, przepływającymi wokół ciała psa lub jego części). Ciepło może być także tracone w następstwie ewaporacji (parowania) z powierzchni skóry (podczas wydzielania potu), dróg oddechowych (w trakcie oddychania) oraz przez powierzchnię jamy gębowej i wywieszonego języka (w trakcie ziajania). Należy jednak pamiętać, że w przeciwieństwie do człowieka pies dysponuje bardzo ograniczonym spektrum regulacji termicznej. W ciepłe dni możliwość biernej utraty ciepła na drodze promieniowania, kondukcji i konwekcji jest niewystarczająca. Dlaczego? Po pierwsze psie futro, choć ulega na lato wymianie na nieco lżejsze, nadal pozostaje futrem, które z założenia ewolucyjnego stanowi warstwę termoizolacyjną. W praktyce takie ubranko w letnie dni rzeczywiście po części izoluje skórę i organizm psa przed napływającym ze środowiska zewnętrznego ciepłem, bo spowalnia proces nagrzewnia się organizmu, ale jednocześnie też przy dłuższej ekspozycji na niekorzystne warunki termiczne zdecydowanie utrudnia proces oddawania ciepła w drugą stronę. Po drugie pies praktycznie nie posiada ekrynowych gruczołów potowych (za wyjątkiem opuszek łap), które w naturalny sposób przyczyniałby się do schładzania jego organizmu na drodze parowania potu z powierzchni skóry. W zasadzie jedynym sposobem, który umożliwia psu pozbycie się nadmiaru ciepła z organizmu jest odparowywanie wody poprzez jamę ustną i powierzchnię języka w procesie zwanym "ziajaniem". Widok dyszącego psa z wywalonym na zewnątrz językiem letnią porą jest chyba wszystkim dobrze znany. Intensywność ziajania uzależniona jest oczywiście od temperatury otoczenia, wilgotności powietrza, warunków utrzymania psa i jego aktywności fizycznej. Warto pamiętać, że powierzchnia jamy ustnej i języka w stosunku do masy ciała psa jest stosunkowo niewielka. Nie trudno się domyślić, że letnią porą, czym wyższa temperatura otoczenia i większy wysiłek, tym organizm psa będzie musiał wykonać większą pracę umożliwiającą usunięcie z organizmu nadmiaru ciepła. Większa praca równa się wprost proporcjonalnemu zużyciu określonej ilości energii niezbędnej do przeprowadzenia procesu ziajania.

   

   

Faktem jest, że w bardzo gorące dni aktywność wielu psów ograniczona jest do minimum. Jeśli dodamy do tego jeszcze informacje, iż dla psów ras długowłosych optymalna temperatura powietrza wynosi od 15 do 20°C, a dla psów ras krótkowłosych od 20 do 25°C, to można dojść do wniosku, że psy o obniżonej aktywności fizycznej, które latem przebywają w temperaturach optymalnych dla ich organizmów nie potrzebują wydatkować więcej energii na procesy termoregulacyjne. Oczywiście formułując takie wnioski należy pamiętać o tym, że w porze letniej rzadko kiedy pogoda zapewnia psom komfortowe warunki cieplne.

 

Dlatego też w okresie letnim psu o umiarkowanej aktywności nie trzeba zwiększać kaloryczności pokarmu, ale też nie ma żadnych racjonalnych podstaw do tego, by z bytowej racji żywieniowej dostosowanej do wieku, wagi, wielkości, zdrowia, miejsca utrzymania i aktywności życiowej psa specjalnie jeszcze obcinać kalorie. Ba! może się tak zdarzyć, że w sytuacjach szczególnych pracujące psy użytkowe i sportowe również w miesiącach letnich będą wymagały dostarczenia karmy o podwyższonej kaloryczności.
 

Latem (szczególnie w upalne dni) część psów traci apetyt i samoistnie ogranicza sobie ilość spożywanego pożywienia, a niektóre idą nawet krok dalej i robią sobie 1-2 dniowe głodówki. Jeśli pies nie wykazuje żadnych objawów chorobowych, to stan taki jest normalny i nie należy psa na siłę zmuszać do jedzenia. Typowym niejadkom można spróbować podzielić dzienną porcję pożywienia na dwie. Zalecamy podawać wcześnie rano lżejsze śniadanie (mniejsza porcja) i obfitszą kolację (większa porcja jedzenia) w porach wieczornych, gdy zrobi się już znacznie chłodniej.

 

Warto pamiętać, że pożywienie powinno być wysokiej jakości, o odpowiedniej gęstości energetycznej i wysokiej strawności, a jego kompozycja powinna być oparta na wartościowych i jak najmniej przetworzonych produktach. W mało sprzyjających warunkach środowiskowych właśnie taki pokarm pozwala organizmowi wykorzystać najefektywniej wszystkie składniki odżywcze, bez zbędnego "obciążania" przewodu pokarmowego.

 

W miesiącach letnich bardzo łatwo o zatrucia pokarmowe, dlatego też karma przemysłowa powinna być przechowywana w  szczelnym i przystosowanym do tego pojemniku, w suchym i zacienionym miejscu. Również jedzenie gotowe kupowane w puszkach lub saszetkach powinno stać w chronionych przed bezpośrednimi promieniami słonecznymi i wysoką temperaturą miejscach. Wszystkie produkty spożywcze też trzeba przechowywać w odpowiednich miejscach (sypkie typu ryż, makaron, kasza - w szczelnych pojemnikach i szafkach, a łatwo psujące się typu mięso, ryby, nabiał, warzywa, owoce, tłuszcze, oleje - w lodówce i/lub zamrażalce).

 

Stosunkowo najwięcej problemów w porze letniej nastręcza jedzenie przygotowywane tradycyjnie w domu. Podczas dużych upałów takie pożywienie zanim zdąży ostygnąć już może się popsuć! Podawanie psom jedzenia nadpsutego lub skwaśniałego jest niedopuszczalne i grozi poważnymi konsekwencjami z zatruciem włącznie! Dlatego też takie jedzenie powinno być przygotowywane codziennie w porcjach umożliwiających jego jednorazowe jedzenie. Pokarm należy podawać bezpośrednio przed porą karmienia (trzymany w lodówce wymaga ogrzania do temperatury pokojowej). Wszelkie zostawione resztki należy sprzątać niezwłocznie po zjedzeniu. Jedzenie nie powinno być zostawiane w misce na dłużej, niż około 10 minut, licząc od momentu, gdy  pies wyraźnie straci zainteresowanie zawartością miski.

 

Jeśli wybieracie się z psem na urlop, to warto pomyśleć z wyprzedzeniem, czym będziecie na wyjeździe karmić swojego psa. Z doświadczenia wiemy, że przygotowywanie posiłków na kampingach, w prywatnych kwaterach czy hotelach jest niebywale utrudnione, bo przede wszystkim brak ku temu odpowiednich warunków i czasu. Dlatego też opcja z gotową karmą wydaje się wygodną i bezpieczną alternatywą. Sklepy zoologiczne oferują gotowe suche karmy (granulki) albo gotowe mokre karmy (puszki, saszetki). Ale uwaga! Jeśli pies nigdy wcześniej nie jadł karmy przemysłowej, to trzeba go przyzwyczaić do nowego jedzenia jeszcze przed wyjazdem, bo nagłe zmiany grożą nie tylko odmową jedzenia, ale przede wszystkim mogą skończyć się rozstrojem żołądka. Jak przeprowadzić bezpieczną zmianę formy żywienia? Oczywiście stopniowo. Przez 3-4 kolejne dni należy zmniejszać racje dotychczasowej karmy, a ubytek trzeba uzupełniać tą, którą docelowo będzie w trakcie wyjazdu psu podawana. Jeśli proces "oswajania" psiego organizmu przeprowadzony będzie odpowiednio wcześnie, to istnieje duża szansa na to, że przebiegnie on bezproblemowo. Jeśli jednak coś pójdzie nie tak, to nieprawidłowości będzie można zauważyć na tyle wcześnie, by podjąć stosowne kroki zaradcze.

   

   

Działając w myśl zasady "przezorny zawsze ubezpieczony" warto zabrać ze sobą na urlop taki zapas karmy, który starczy na cały pobyt w wypoczynkowej miejscowości. Często bywa tak, że w turystycznych kurortach brak jest specjalistycznych sklepów zoologicznych, a nawet jeśli są, to mogą nie posiadać w ofercie karmy jedzonej przez Waszego psa i już na początku Waszej letniej przygody zrodzi się problem, który może znacznie wpłynąć na jakość Waszego wypoczynku.

 

Oczywiście oprócz jedzenia, pies musi mieć też stały dostęp do czystej i świeżej wody pitnej. W dni gorące jest to szczególnie ważne, bowiem z racji wysokich temperatur i wzmożonego ziajania znacznie zwiększa się zapotrzebowanie psa na płyny. Latem psy narażone są na odwodnienie!

 

Woda... odejmie, czy zdrowia doda?

Pora letnia nieodzownie kojarzy się z kąpielami w naturalnych zbiornikach wodnych. W zasadzie większość psów bez specjalnego namawiania szuka okazji do zażycia orzeźwiającej kąpieli, a właściciele wcale im tego nie bronią. Natura tak skonstruowała psy, że instynktownie powinny one wiedzieć jak zachować się w wodzie. Jednak w rzeczywistości bywa z tym bardzo różnie. Niektóre psy w kontakcie z wodą zachowują się tak, jakby woda była ich żywiołem - od pierwszych chwil kontaktu z nią pływają chętnie i wybornie. Ale są też takie, które stronią od wody i nawet zachęcanie niewiele daje, bo moczą one jedynie łapy i ani w głowie im pływanie.

 

W zasadzie poprzez umiejętne postępowanie można spróbować stopniowo "oswoić" psa z nowym żywiołem, szczególnie gdy będzie to jego pierwszy kontakt z wodą. Naukę rekomendujemy rozpoczynać w bezpiecznych, dobrze znanych, w miarę płytkich i spokojnych zbiornikach wodnych. Dobrym sposobem jest nauka poprzez naśladownictwo. Opory psa przed kąpielą można więc spróbować przełamać w towarzystwie innych psów, które chętnie same z kąpieli wodnych korzystają. Bodźców zachęcających może też dostarczyć psu jego opiekun. Wskazane jest, by właściciel wszedł do wody pierwszy prowadząc psa na bezpiecznej smyczy lub dłuższej lince - najlepiej umocowanej na szelkach (obroża może się zsunąć). Można też założyć psu specjalną kamizelkę ratunkową, która ułatwi mu utrzymanie się na wodzie. Takie kamizelki można bez problemu nabyć w dobrze zaopatrzonych sklepach zoologicznych. Zazwyczaj pies spokojnie prowadzony przez właściciela za nim podąży. W momencie, gdy pies zacznie tracić grunt pod nogami, właściciel powinien go zaasekurować tj. podtrzymać ręką pod brzuchem i umożliwić mu przepłynięcie chociaż ze 2-3 metrów, a następnie wyprowadzić na brzeg i nagrodzić. Każda kolejna próba powinna przedłużać dystans do momentu, aż pies poczuje się w wodzie na tyle pewnie, że linka już nie będzie potrzebna, a pies zacznie samodzielnie pływać. Jeśli jednak mimo poczynionych prób zwierzę ceni sobie bardziej odpoczynek w cieniu pobliskiego drzewa od wodnego pluskania, to nie należy go do tego rodzaju rozrywki zmuszać.

   

   

Chcielibyśmy również przypomnieć, że zabierając psa nad wodę musicie zadbać też o jego bezpieczeństwo. Niestety, ale w nieznanym środowisku czyha na niego wiele niebezpieczeństw. Przebywanie psa w wodzie zawsze powinno odbywać się pod nadzorem człowieka. Nigdy nie wolno pozwalać psu wchodzić do wody w przypadkowych miejscach i oddalać się daleko od brzegu.

 

Pierwsze i chyba najbardziej prozaiczne zagrożenie dotyczy pozostawionych przez człowieka śmieci. Rozbite butelki i otwarte puszki, które mogą czaić się ukryte w piaszczystych nadbrzeżach i gęstych szuwarach stanowią realne zagrożenie dla psich łap. Nadepnięcie na ostrą krawędź kawałka szkła czy wieka puszki może skończyć się poważnym uszkodzeniem opuszek łap. Nie mniej groźne są schowane pod taflą wody różne pułapki w postaci powalonych konarów drzew, wystających korzeni, bujnie rozwiniętej wodnej roślinności czy zatopionych śmieci. Zahaczenie psa w trakcie pływania o taką wodną niespodziankę może uniemożliwić mu wyswobodzenie się z niej, co z kolei może skończyć się atakiem paniki, szybką utratą sił, podtopieniem, wciągnięciem pod wodę i finalnie utonięciem. Warto zatem na odpoczynek wybierać takie miejsca, które są dobrze znane, a przed puszczeniem psa do wody koniecznie trzeba przyjrzeć się czystości terenu nadbrzeżnego i samego akwenu wodnego.

 

Kolejne niebezpieczeństwo, które zamiast frajdy może dostarczyć zarówno psu, jak i jego właścicielowi traumatycznych przeżyć związane jest z temperaturą, a dokładniej rzecz ujmując - z gwałtownymi jej zmianami. Warto pamiętać, że nawet w upalne i słoneczne dni temperatura wody w naturalnych zbiornikach wodnych jest zdecydowanie niższa, niż temperatura ciała psa czy otaczającego go powietrza. Nagłe wtargnięcie nagrzanego psa do chłodnej wody może spowodować szok termiczny lub skurcz, które mogą uniemożliwić mu pływanie i utrzymanie się na wodzie i jeśli w porę nie nadejdzie pomoc, to pies utonie! Pamiętajcie, że woda jest doskonałym przewodnikiem ciepła i ochładza organizm znacznie szybciej niż powietrze! Dlatego też, by uniknąć przykrych niespodzianek trzeba psa oswajać z wodą stopniowo. Na początek warto wprowadzić psa do wody na tyle, by ta zakryła jedynie jego łapy, potem nieco dalej, by w wodzie znalazły się nogi mniej więcej do połowy ich wysokości. W międzyczasie grzbiet i boki trzeba schłodzić polewając delikatnie psa wodą i dopiero tak przygotowanemu można pozwolić na wodne szaleństwa.

   

   

W wodach płynących realne zagrożenie dla psa mogą też stanowić wiry i zawirowania wodne oraz wartki nurt. Wiry wodne lub częściej występujące i nieco mniej groźne zawirowania wody spotyka się głównie w rzekach, w okolicach podpór mostów i innych konstrukcji oraz wszędzie tam, gdzie jest nierówne dno. Wiry tworzą się w miejscach, gdzie prąd wody napotyka na przeszkody lub nierówności dna. Napór wody, który trafi na przeszkodę powoduje cofnięcie prądu wody, przy czym nowe masy wody są cały czas dostarczane i pchane do przodu, a cykliczne powtarzanie tego zjawiska powoduje właśnie wirowanie wody. Wiry wodne i zawirowania mają to do siebie, że zasysają i wciągają pod wodę wypychając jednocześnie w dno zbiornika wodnego wszystko, co się znajdzie w ich bliskim zasięgu. Niestety pies, który znajdzie się w obrębie tego zjawiska nie ma praktycznie żadnych szans i błyskawicznie zostanie wciągnięty pod wodę. Równie niebezpieczny jest wartki nurt wody, który może porwać psa i ponieść go na znaczne odległości. Największe niebezpieczeństwo w przypadku porwania przez prąd rzeczny dla silnego i dobrze pływającego psa stanowi w sumie nie sama woda, ale fakt, że nie ma on żadnego wpływu na to jak jest niesiony przez prąd, co stwarza duże ryzyko uderzenia, bądź też zaplątania się w przeszkody, które staną na jego drodze, a to już może skończyć się tragicznie. Również woda morska może być bardzo zdradliwa - prądy morskie, zawirowania wody i duże fale, to zjawiska, z którymi prawdopodobnie przyjdzie się zmierzyć psu zażywającemu morskich kąpieli. Bezkresne wody mórz wydają się jedynie niegroźnie falować na powierzchni. W rzeczywistości pod powierzchniową warstwą wody istnieją potężne prądy morskie, które przenoszą znaczne ilości wody z jednego rejonu w drugi. Ze względu na pływy morskie (odpływ i przypływ) dno morskie bezustannie się zmienia, tworząc zagłębienia (układające się równolegle do linii brzegowej) i koryta, którymi prąd morski może porwać psa i w bardzo szybkim tempie przeniesie go na sporą odległość od brzegu. Te same prądy sprawiają, że temperatura wody może się drastycznie zmienić zaledwie w ciągu kilku godzin. To, że jeszcze rano była ciepła, nie oznacza, że taka sama będzie po popołudniu nawet, jeśli temperatura powietrza w tym czasie w ogóle się nie zmieniła. O tym jakie mogą być konsekwencje kąpieli nagrzanego psa w zbyt zimnej wodzie pisaliśmy już wyżej.

 

Dla psa zagrożenie może stanowić także wodna (słodkowodna lub słonowodna) fauna i flora. Na szczęście w polskich warunkach klimatycznych (poza małymi wyjątkami) prawie brak takich naturalnych niebezpieczeństw. Nie mniej jednak warto wiedzieć, z którymi zwierzętami i ewentualnie roślinami bezpośrednia konfrontacja psa może być mało przyjemna w skutkach.

 

Na początek kilka słów o polskim morzu. W Bałtyku żyją galaretowate stworzenia powszechnie zwane meduzami, wokół których narosło sporo niejasności. W rzeczywistości te galaretowate zwierzęta zamieszkujące nasze morze reprezentują różne gatunki organizmów morskich należących do gromady krążkopławów (Scyphozoa) z gromady parzydełkowców (Cnidaria) lub typu żebropławów (Ctenophora) zwanych też bezparzydełkowcami (Acnidaria). Najczęściej spotykanym w Bałtyku gatunkiem krążkopławów jest mierząca kilkanaście centymetrów średnicy chełbia modra (Aurelia aurita), której całe szwadrony pojawiają się w morzu zaraz po zakończonym okresie rozrodu, co ma miejsce w lipcu i sierpniu - czyli w szczycie sezonu wypoczynkowego. Drugim gatunkiem krążkopława, żyjącym w Bałtyku, jest bełtwa festonowa (Cyanea capillata). Ten gatunek jest znacznie większy od wspomnianej wyżej chełbi, bo średnica dorosłego osobnika może dochodzić nawet do 2 metrów. Szkopuł w tym, że preferuje ona duże zasolenie i spore głębiny, a szansa spotkania jej w rejonach przybrzeżnych w szycie letniego sezonu wypoczynkowego jest praktycznie znikoma, bowiem tylko w okresie zimowym i to w wyniku występowania silnych wiatrów wiejących od strony lądu, jakaś zbłąkana bełtwa może zostać poniesiona w kierunku strefy nadbrzeża. Z kolei jedynym gatunkiem żebropława, który naturalnie zamieszkuje Bałtyk jest malutki, bo liczący do 3 cm długości, żebropław groszkówka (Pleurobrachia pileus). Od niedawna towarzyszy mu zawleczony prawdopodobnie przez statki handlowe z okolic zachodniego Atlantyku, wykazujący zdolności bioluminescencyjne (migocze feerią światełek, które dobrze widoczne są w nocy), Mnemiopsis leidyi. Ten gatunek dorasta do 10 cm długości i spotykany jest m.in. w wodach Zatoki Gdańskiej. Wiele osób uważa, że żyjące w wodach Bałtyku galaretowate organizmy są niebezpieczne i panicznie ich unikają, a drudzy wręcz przeciwnie nie stronią od kontaktu z nimi. A jak jest w rzeczywistości? Bać się i na ich widok uciekać z wody czy nie? Na początek należy sobie wyjaśnić, że wspomniane wyżej krążkopławy i żebrowce reprezentują różne organizmy należące do odmiennych taksonomicznie typów i jak już sama ich przynależność wskazuje - chełbia oraz bełtwa posiadają parzydełka, zaopatrzone w substancję parzącą, a żebropławy są ich pozbawione. Biorąc pod uwagę tylko tą istotną różnicę powinniście wiedzieć, że żebropławy nie stanowią dla człowieka ani psów żadnego zagrożenia. Natomiast z krążkopławów, to bełtwa rzeczywiście stanowi realne zagrożenie i jej należy przede wszystkim unikać. Jeśli zaś chodzi o chełbię, to może być ona niebezpieczna dla uczulonych na jej jad ludzi i psów. Jaki z tego wniosek? Jeśli nie wiecie jak organizm Waszego psa oraz Wy sami możecie zareagować na kontakt z tymi galaretowatymi stworzeniami, to lepiej jest zrezygnować z morskich kąpieli wówczas, gdy masowo pojawiają się one w nadbrzeżnych wodach.

   

   

Warto również wspomnieć o tym, iż w ostatnich latach w basenie Morza Bałtyckiego - głównie w okolicy Cieśnin Duńskich, a wyjątkowo u wybrzeży Polski notowana jest obecność ryb okoniokształtnych z rodziny ostroszowatych (Trachinidae), których naturalne środowisko występowania obejmuje Ocean Atlantycki, Morze Śródziemne i Morze Czarne. Ostrosz drakon (Trachinus draco) dorastający do 45 cm i jego mniejszy pobratymiec ostrosz wipera (Trachinus vipera), który osiąga do 15 cm długości, to gatunki, które ostatnimi czasy poławiane są przez rybaków również w wodach Bałtyku. Nie pisalibyśmy o tych rybach, gdyby nie fakt, że zostały one wyposażone przez naturę w ostre kolce jadowe, które usytuowane są na pokrywie skrzelowej oraz na pierwszej płetwie grzbietowej i połączone są z gruczołami jadowymi. Jak nie trudno się domyślić ich jad jest niebezpieczny, a zakłucie jest bardzo bolesne i skutkuje poważnymi obrzękami i stanami zapalnymi (rzadko dochodzi do komplikacji zagrażających życiu, ale nie można ich wykluczyć). Ryby te prowadzą samotny tryb życia i preferują wody przybrzeżne. Ostrosz wipera całym rokiem trzyma się wód płytkich i występuje na głębokości od kilkunastu centymetrów do 50 metrów, a tylko w okresie tarła (od czerwca do sierpnia) ciągnie na nieco głębsze wody. Natomiast ostrosz drakon w okresie letnim woli wody płytkie (od 1 do 20 metrów), a zimą schodzi nieco głębiej tj. na około 150 metrów. W ciągu dnia ostrosz wipera spędza czas zagrzebany w płaskim, piaszczystym lub mulistym dnie, a ostrosz drakon preferuje nieco głębiej usytuowane piaszczyste dno. To właśnie sposób bytowania tych ryb tworzy niebezpieczne sytuacje. Zwykle do zranienia i wbicia jadowitego kolca w ciało dochodzi przypadkowo w momencie nadepnięcia na rybę zagrzebaną w dnie. Mimo iż prawdopodobieństwo spotkania tych ryb w polskim Bałtyku jest niewielkie, to warto wiedzieć, że istnieją i może do niego dojść. Odtrutka na jad ostroszy nie istnieje, jednak powszechnie wiadomo, że pewne białkowe związki wchodzące w jego skład są ciepłochwiejne i ulegają inaktywacji w temperaturze powyżej 40°C, dlatego też można zneutralizować ich szkodliwość działając na nie możliwie jak najszybciej po zakłuciu wyższą temperaturą. W przypadku ludzi zaleca się miejsce zranienia moczyć w wodzie o temperaturze 40-45°C przez 30-90 minut lub w zastępstwie obłożyć nagrzanym piaskiem. Należy jednak uważać aby nie doprowadzić do poparzenia! Utrzymanie kończyny psa w tak wysokiej temperaturze może być bardzo trudne do zrealizowania. Oprócz tego podawane są leki przeciwbólowe, przeciwzapalne, glikokortykosteroidy (zwłaszcza w przypadku objawów reakcji anafilaktycznej) i ewentualnie prewencyjnie antybiotyki.

 

Jeśli zaś chodzi o polskie wody śródlądowe (stawy, jeziora, rzeki) i zamieszkujące je ryby, to w zależności od regionu może dojść do mało przyjemnego spotkania psa z wprowadzonym sztucznie na wody polskie sumikiem karłowatym (Ameiurus nebulosus), w którego płetwach grzbietowej i piersiowych znajdują się mocno osadzone, piłkowane kolce, którymi ryba może zadawać bolesne ukłucia, powodujące trudno gojące się rany w momencie spowodowania bezpośredniego nacisku na płetwy tej ryby. Ale na tym jeszcze nie koniec, bo kolce te zaopatrzone są w jad, który ma działanie hemolityczne i dermatotoksyczne. Kolejną rybą posiadającą ostry kolec, tym razem stanowiący zwieńczenie pokrywy skrzelowej, jest jazgarz (Gymnocephalus cernua). Ukłucie w połączeniu ze śluzem tej ryby dostającym się do rany powoduje bolesne i trudno gojące się zapalenia. W polskich wodach słodkowodnych pływa też całkiem spora grupa ryb, które same z siebie nie stanowią zagrożenia dla psów, ale już zjedzenie ich surowego mięsa i/lub ikry, a także krwi, a nawet samo przedostanie się ich krwi do organizmu psa np. poprzez rany w skórze może wywołać objawy klasycznego zatrucia. Do ryb mających trującą ikrę oraz mięso w okresie tarła (czerwiec) należy m.in. brzana pospolita (Barbus barbus). Z kolei krew węgorza europejskiego (Anguilla anguilla) oraz lina (Tinca tinca) zawiera ichtiotoksynę. Jest to biotoksyna o działaniu podobnym do działania jadu węży! Ryby te oczywiście nadają się do spożycia, ale tylko i wyłącznie po obróbce termicznej w temperaturze min. 60°C, bowiem taka temperatura unieszkodliwia zawarte w nich toksyny.

   

   

Oprócz ryb, środowisko polskich wód śródlądowych preferują jeszcze inne zwierzęta, na które warto zwrócić uwagę. Do takich mieszkańców wodnych ekosystemów należą m.in. przebywająca tuż pod taflą wody, ale oddychająca powietrzem atmosferycznym i faworyzująca zarośnięte strefy przybrzeżne owadzia reprezentantka pluskwiaków różnoskrzydłych (Heteroptera) - płoszczyca szara (Nepa cinerea) i jej pobratymcy: żyrytwa pluskwowata (Ilyocoris cimicoides), która z kolei upodobała sobie małe i płytkie wody stojące oraz brzegi wolno płynących rzek i kałuż, a także pływający po wodzie w charakterystyczny sposób tj. grzbietem do dołu - pluskolec pospolity (Notonecta glauca). Również wśród pająków znajdziemy reprezentantów tego rzędu preferujących wodne środowisko, a są to: bagnik przybrzeżny (Dolomedes fimbriatus) i pokrewny mu gatunek - bagnik nadwodny (Dolomedes plantarius), które żyją w bezpośredniej bliskości wody, a nawet potrafią poruszać się po jej powierzchni i mogą nurkować. Z kolei pająk topik (Argyroneta aquatica), to jedyny przedstawiciel pająków, który dzięki odpowiedniemu przystosowaniu spędza całe swoje życie pod wodą, mimo iż nie różni się od innych pająków budową ani fizjologią.

 

Zwierzęta te wiodą żywot drapieżców i polują w odmętach stawów, rzek i/lub jezior na różne stworzenia, ale na liście ich kulinarnych upodobań nie znajdziemy psa. Nie są one też krwiopijcami, które mogłyby przez przypadek zainteresować się psem. Dlaczego zatem o nich wspominamy? Ano dlatego, że natura odpowiednio przystosowała te zwierzęta do prowadzenia drapieżniczego trybu życia i wyposażyła je tak (jad i/lub silne aparaty gębowe gryzące, mocne chelicery), by mogły polować, a w razie konieczności również stawiać skuteczny opór tym, którzy wejdą im w paradę lub zechcą na nie zapolować. Zazwyczaj kontakt psa z tymi zwierzętami jest całkowicie przypadkowy. Wystarczy nadepnięcie, przygniecenie lub ciekawska próba powąchania, by zwierzęta te czując zagrożenie po prostu się przed napastnikiem broniły, co może skończyć się bolesnym ukąszeniem/ugryzieniem.

 

Oczywiście w dobie Unii Europejskiej, uproszczonych procedur wyjazdowych oraz powszechnie dostępnych różnych środków lokomocji coraz częściej wiele osób wybiera się na zagraniczny odpoczynek wraz ze swoimi czworonożnymi pupilami. Należy więc pamiętać, że o ile nasze wody są w miarę bezpieczne, tak wody innych mórz, oceanów, jezior, stawów i rzek w popularnych kurortach wypoczynkowych Hiszpanii, Portugalii, Francji, Grecji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Chorwacji, Bułgarii czy Turcji mogą być domem bardzo niebezpiecznych zwierząt, z którymi bezpośrednia konfrontacja psa będzie, nie tylko bardzo bolesna i przykra w skutkach, ale grozi nawet śmiercią psa!

 

Chcielibyśmy podkreślić, że nie tylko ważna jest umiejętność pływania psa i bezpieczeństwo zbiornika wodnego pod względem występującej w nim fauny i flory, ale również istotne znaczenie ma jakość wody, do której pies wchodzi. Kąpiel psa w zbiornikach naturalnych wiąże się bowiem z możliwością wystąpienia różnych stanów chorobowych, szczególnie wtedy, gdy woda będzie zanieczyszczona (chemicznie i/lub biologicznie) - z pewnością nie należy pozwalać psu wskakiwać do każdej napotkanej kałuży, a już tym bardziej do sztucznie wykreowanych fontann i ulicznych natrysków. Wydaje się, że pod względem czystości najbezpieczniejsze są zbiorniki z wodą płynącą podlegającą ciągłej wymianie i natlenieniu - natomiast najbardziej podejrzane są wody w sztucznie stworzonych zbiornikach oraz wody stojące, mętne, cuchnące i/lub zielone.

   

   

Niestety, w sezonie letnim utrapieniem wielu urlopowiczów są różne gatunki sinic, które ze względu na swój zielony kolor przez wiele osób błędnie brane są za glony, a w rzeczywistości są blisko spokrewnione z bakteriami, stąd tez ich nazwa - cyjanobakterie (Cyanobacteria). Spośród nich, kilka gatunków kwitnie masowo i wytwarza niebezpieczne toksyny. Te maleńkie samożywne organizmy masowo namnażają się w środowisku wodnym, które spełni ich preferencje, do tego stopnia, że można je zobaczyć gołym okiem. Tak się składa, że lubią one ciepłe powietrze, brak wiatru i wody o podwyższonym stężeniu fosforanów i azotanów. Jeśli tylko te warunki zostaną spełnione, to zakwitają tworząc charakterystyczne zielonkawe, szare, buro-zielone lub czerwono-brązowe gęste kożuchy, które unoszą się na powierzchni zbiornika wodnego tworząc niemal szczelny dywan. Sinice zakwitają nie tylko w morzu, ale również i w wodach śródlądowych tj. stawach, jeziorach i zalewach. Niestety, pojawienie się tych bakterii na określonym zbiorniku wodnym informuje nas o stanie czystości tych wód, a w zasadzie jest świadectwem jej braku, bowiem źródłem fosforanów i azotanów są przedostające się do wody detergenty, nawozy sztuczne i gnojowica spływająca z pól, ścieki gospodarcze, komunalne i przemysłowe. Woda z sinicowymi zakwitami stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt, zarówno w wyniku bezpośredniego kontaktu z nią (kąpiel, mycie), jak i na skutek jej spożycia (picie), a nawet w wyniku zjedzenia żyjących w niej skażonych ryb, skorupiaków i mięczaków, ponieważ różne gatunki sinic produkują szkodliwe substancje tj. toksyny sinicowe. Wyróżnić wśród nich możemy hepatotoksyny, czyli substancje wywierające działanie toksyczne na wątrobę (mikrocystyny, nodularyna i cylindrospermopsyna), neurotoksyny oddziałujące niekorzystnie na układ nerwowy (anatoksyna-a, anatoksyna-a(s), saksytoksyna) i dermatotoksyny, które z kolei szkodliwie są dla skóry (lynbgyatoksyna-a, aplysiatoksyna, debromoaplysiatoksyna). W zależności od rodzaju toksyny i drogi, jaką doszło do skażenia organizmu człowieka lub psa tymi toksynami rozwijają się liczne zaburzenia, które mogą się manifestować na wiele różnych sposobów (podrażnienie skóry, wysypka, uszkodzenie wątroby, wymioty, rozwolnienie, pogorszenie samopoczucia, apatia, gorączka, bóle różnego pochodzenia, duszności, kaszel). Leczenie jest niestety dość utrudnione i praktycznie objawowe, bowiem toksyny sinicowe są dość trudne do zneutralizowania. Aby uniknąć takich przykrych niespodzianek nigdy nie należy pozwalać psu wchodzić i kąpać się w zbiornikach o podejrzanej czystości z ewidentnie widocznym zakwitem. Również nie należy zezwalać mu na picie wody z takiego zbiornika. Jeśli pies przez przypadek znalazł się w takiej wodzie, to należy go niezwłocznie z niej odwołać, a następnie trzeba go jak najszybciej bardzo dokładnie spłukać pod bieżącą czystą wodą z pozostałości takiej wątpliwej kąpieli. Wskazana jest obserwacja, a w razie wystąpienia niepokojących objawów niezbędna będzie konsultacja z lekarzem weterynarii.

 

Dlaczego wspomnieliśmy też o fontannach? Niestety, ale w sezonie letnim obserwujemy nagminne i czasami celowe wprowadzanie psów do zbiorników fontann oraz pozwalanie psom na picie zgromadzonej tam wody. Właścicielom wydaje się, że nic się przecież pieskowi nie stanie, jeśli zaczerpnie on łyk wody z takiego miejsca, pobrodzi sobie w fontannie lub zrosi sierść w unoszącym się wokół fontanny aerozolu wodnym. Otóż drodzy Czytelnicy, nic bardziej mylnego! Dlaczego? Już spieszymy z wyjaśnieniem. Przede wszystkim w Polsce istnieje zakaz kąpieli i picia wody z fontann i innej, wodnej architektury miejskiej. A jego złamanie grozi nawet mandatem. Zakaz ten dotyczy zarówno ludzi jak i zwierząt. Nie jest to niczyja fanaberia, ale obostrzenie mające realne uzasadnienie, którego wprowadzenie podyktowane jest bezpieczeństwem ludzi i zwierząt. Każda fontanna to sztuczny zbiornik wodny z zamkniętym obiegiem wody. Jakość wody wprowadzana do tego obiegu oraz później jakość wody obracającej się w tym obiegu nie podlega kontroli sanitarno-higienicznej. W rezultacie taka woda wymieniana jest w fontannie raz na jakiś czas i to wg uznania osób zajmujących się jej konserwacją i czyszczeniem. Oczywiście czym dłużej krąży ona w takim obiegu, tym bardziej wzrasta ryzyko jej poważnego zanieczyszczenia. W takiej wodzie może znajdować się na prawdę wszystko - począwszy od widocznych śmieci i resztek organicznych, a na niewidocznych fekaliach i drobnoustrojach kończąc. Szczególnie bujnie kwitnie w takiej wodzie życie mikrobiologiczne, którego gołym okiem nie dostrzeżemy, jednak kontakt (zewnętrzny lub wewnętrzny) tych mikroorganizmów z ciałem psa może się dla niego skończyć groźną w skutkach chorobą!

 

A co możemy znaleźć w takich zbiornikach wodnych? Jak pokazują wyrywkowo prowadzone kontrole najczęściej woda z fontann zanieczyszczona jest jajami odzwierzęcych pasożytów, chorobotwórczymi bakteriami (pałeczki Salmonelli, pałeczki Escherichia coli, gronkowce, enterokoki), wirusami (enterowirusy, norowirusy) i pierwotniakami pasożytniczymi (giardia lamblia, Cryptosporidium parvo i Cryptosporidium felis). Jeśli komuś jest mało to dodamy, że woda unosząca się w postaci aerozolu wokół fontann też jest zwykle zanieczyszczona nie mniej groźnymi pałeczkami z rodzaju Legionella. Nawet jeśli woda wypływająca z fontanny wydaje się Wam krystalicznie czysta, to ten widok nie powinien Was zwieść. Za wizualną czystość wody krążącej w fontannie odpowiadają bowiem dodawane do niej środki chemiczne, których zadaniem jest powstrzymanie rozwoju mikroorganizmów wpływających na zmętnienie wody. W rezultacie zezwolenie psu na spożywanie wody z takiego zbiornika lub jej bezpośredni kontakt ze skórą psa w trakcie kąpieli, nie jest niczym innym, jak serwowaniem psu porcji groźnych drobnoustrojów okraszonych nie mniej szkodliwą chemią!

   

   

O ile kąpiel psa w czystej wodzie słodkiej nie wzbudza większych emocji, tak kąpiel w słonej wodzie morskiej już tak. Dlaczego? Sól zawarta w morskiej wodzie bardzo wysusza powierzchnię skóry, mocno usztywnia sierść, wzmaga skręt włosa i niezbyt dobrze wpływa na stan sierści, nawet tak mało zasolona, jaką mamy w Bałtyku. Ponadto sól morska może wywołać u psa uczulenie i podrażnienie skóry, które będzie skutkować nieodpartą chęcią podrapania się, a u psów wrażliwych może być również przyczyną powstania różnorodnych zmian skórnych na tle alergicznym. Jakby tego było mało, to dodamy jeszcze, że sól morska zatyka pory zlokalizowane  u psów głównie na opuszkach łap, co oczywiście zakłóca ich prawidłowe działanie. Jak zatem chronić psa przed złym działaniem morskiej wody? Najprościej byłoby nie zezwalać mu na morskie kąpiele, ale przecież sami dobrze wiemy ile frajdy taka zabawa w morskiej toni może psu dostarczyć. Dlatego też w trakcie urlopów nie zabraniajmy psu takich atrakcji, ale pamiętajmy, że wszystko powinno być dozowane z rozsądkiem i umiarem. Kąpiel w wodzie morskiej  jest absolutnie niewskazana dla wszystkich psów ze skłonnością do alergii skórnych oraz z chorobami i ranami skóry. Przed kąpielą w morzu warto opłukać psa wodą mineralną. To bardzo prosta ochrona przed szkodliwym działaniem soli morskiej. Z kolei po zakończonej kąpieli nie należy za nadto zwlekać i trzeba psa przede wszystkim dokładnie spłukać w letniej, słodkiej i najlepiej niechlorowanej wodzie (na plaży można poratować się butelkowaną wodą mineralną), a po powrocie do domu/hotelu trzeba psa przepłukać pod prysznicem. Pamiętać też trzeba, że czesanie psa, który wykąpał się w morzu i wysechł jest niedozwolone. Włos sztywny i mocniej skręcony od osadzonej na niej soli robi się bardzo mało podatny na zabieg czesania i może ulec uszkodzeniu. Opiekun psa powinien również zwrócić baczną uwagę na to, by pies nie pił morskiej wody! Taki trunek może spowodować u psa wymioty lub odwodnienie (sól ściąga wodę z naczyń krwionośnych do przewodu pokarmowego). Poza tym, woda morska nie grzeszy też specjalnie czystością, a szczególnie woda portowa może być dość znacznie zanieczyszczona dostającymi się do niej ściekami przemysłowymi, miejskimi, opadowymi czy samą eksploatacją statków handlowych (smary, paliwa, transportowane towary). Taka woda może być przyczyną różnych zaburzeń pokarmowych.

   

   

No tak, ale kąpiel i pływanie psa w wodzie, nie musi być dla niego przykre i od razu kończyć się chorobą. Przebywanie w czystej wodzie może dostarczyć niezapomnianych wrażeń i być doskonałym pretekstem do wspólnych zabaw. Kąpiel ma również wiele innych pozytywnych skutków. Woda ma ładunek ujemny i "ściąga" nadmiar dodatnich ładunków gromadzących się w ciele psa. Dlatego też kąpiel oczyszcza, uspokaja i regeneruje cały organizm. Towarzyszące kąpieli zjawiska tj. fale, ruch wody, prąd, spadające krople wody wykonują swoisty masaż przez co pobudzają krążenie w naczyniach krwionośnych skóry, zmniejszają napięcie mięśniowe i poprzez nerwy oddziałują również na narządy wewnętrzne. Różnica temperatur pomiędzy ciałem psa, a wodą oraz dobre przewodnictwo cieplne wody, czyli łatwość w tym przypadku pobierania ciepła z  organizmu psa, działa na niego niezwykle stymulująco. Wszystkie wymienione wyżej czynniki, wzmacniają układ nerwowy i odpornościowy, wzmagają przemianę materii i podnoszą sprawność działania wszystkich narządów wewnętrznych. Ponadto w wodzie pies czuje się nieco lżejszy, a dzieje się tak za sprawą siły wyporu. Dzięki pozornej utracie kilogramów praktycznie bez większego wysiłku może on wykonać w wodzie rozmaite ruchy, nie obciążając przy tym mięśni i stawów. Taka forma aktywności fizycznej pozwala ćwiczyć i rzeźbić mięśnie, zwiększyć zakres ruchów w stawach czy wzmocnić kręgosłup. To właśnie z tych powodów pływanie i ruch w wodzie jest tak bardzo zalecany dla psów obciążonych chociażby dysplazją stawów. Oprócz tego należy pamiętać, że pływanie i zabawy w wodzie to również utrata kalorii, a więc można je potraktować jako terapię, która może wspomóc proces odchudzania psiego grubaska.

 

Z kolei spacer po miękkim nadbrzeżu (morza, jeziora, rzeki) pobudza receptory w kończynach, co przyczynia się do szybszego odzyskiwania sprawności u psich rekonwalescentów. Również dobroczynne właściwości na organizm psa wywiera nadmorskie powietrze. Zazwyczaj nad morzem dochodzi do częstszych wyładowań, a tuż po burzy powietrze przesycone jest ozonem. Pierwiastek ten ma przede wszystkim właściwości bakteriobójcze, a także usuwa zapachy, roztocza, zarodniki grzybów i pleśni przez co daje szansę na pooddychanie na prawdę świeżym powietrzem, które odpowiednio natlenia tkanki, ułatwia komórkowe procesy odnowy, redukuje ilość toksyn obecnych w organizmie i wzmaga system odpornościowy. Ponadto nadmorskie powietrze obfituje też w jod. To kolejny pierwiastek istotny dla prawidłowego funkcjonowania organizmu, a w szczególności tarczycy, bowiem jod wchodzi w skład hormonów przez nią wydzielanych, które biorą udział w regulowaniu podstawowych funkcji życiowych: kontrolują temperaturę, układ nerwowy, mięśniowy, podział komórek. Poza jedzeniem i wodą organizm wchłania jod także przez skórę. Gleby i woda okolic nadmorskich (a więc hodowane w tym regionie zwierzęta i rośliny) są najbogatsze w jod, im dalej od morza, tym gleby są coraz uboższe w ten pierwiastek. Najmniej jodu jest w glebie i wodzie okolic górskich i podgórskich. Korzystając z urlopu spędzanego nad morzem można więc wpłynąć na uzupełnienie niedoboru tego pierwiastka w organizmie psa.

 

Letni image

Lato to chyba jedna z nielicznych pór roku, kiedy salony groomerskie pracują na pełnych obrotach i przeżywają prawdziwe oblężenie. Większość właścicieli psów długowłosych w obawie przed ich przegrzaniem funduje swoim podopiecznym na lato bardzo krótkie fryzury. Czy rzeczywiście ich działania przynoszą psom wymierne korzyści? Niestety, mimo wielu różnych artykułów i wyjaśnień nadal panuje pogląd, że w miesiącach letnich sierść stanowi dla psa utrapienie i trzeba ją krótko ściąć najlepiej maszynką. W rzeczywistości jest zgoła nieco inaczej i właściciel zamiast psu ulżyć w upale, tak naprawdę dostarcza mu tylko kolejnych wyzwań.

   

   

Po pierwsze należy pamiętać o tym, że okrywa włosowa stanowi pierwszą i najważniejszą warstwę izolacyjną organizmu chroniącą go przed niekorzystnymi warunkami termicznymi panującymi w środowisku. Wśród psów wyróżnić możemy rasy bezwłose (całkowicie lub częściowo pozbawione okrywy włosowej w wyniku zaistniałej mutacji i ukierunkowanej hodowli) oraz krótkowłose i długowłose o szacie pojedynczej (tylko włos okrywowy) lub szacie podwójnej (włos okrywowy i podszerstek). Rodzaj okrywy włosowej zależy przede wszystkim od rasy psa i jest uwarunkowany genetycznie.

 

Sierść psa posiada charakterystyczną budowę i układ tzn. całość okrywy składa się z kępek, których ilość zdeterminowana jest już w momencie narodzin szczenięcia. W zależności od rasy ilość kępek przypadających na 1 cm², a więc i gęstość futra, jest bardzo zróżnicowana i u ras długowłosych może to być od 400 do 600 kępek, a u ras krótkowłosych ilość ta będzie prawie dwukrotnie mniejsza i może wynosić od 100 do 300 kępek. Skrajnym przykładem jest jamnik, u którego na 1 cm² skóry przypada zaledwie 2-3 kępki sierści.

 

Wraz z wiekiem psa sierść nabiera też swoich ostatecznych właściwości, co finalnie wpływa również na jej parametry termoizolacyjne. U szczeniąt z każdej takiej kępki wyrasta prostopadle do skóry tylko jeden włos, który nadaje w ten sposób sierści szczenięcej puszystości. Sierść szczenięca wymieniana jest w trakcie wzrostu zwierzęcia na dorosłą. Z czasem włos odpowiednio pochyla się i w zależności od rasy obrasta podszerstkiem tworząc szatę dwuwarstwową (zewnętrzną: dłuższy podstawowy włos okrywowy chroniący przed wilgocią i uszkodzeniem oraz wewnętrzną: krótszy, miększy, gęściejszy podszerstek tworzący warstwę izolacyjno-termiczną) albo i nie, co w efekcie daje szatę jednowarstwową składającą się praktycznie tylko z warstwy zewnętrznej tj. dłuższego włosa podstawowego. Ponadto włos rośnie do momentu osiągnięcia docelowej długości zaprogramowanej genetycznie dla danej rasy oraz przyjmuje strukturę i fakturę charakterystyczną dla danej rasy i określonego typu owłosienia.

 

 

U większości gatunków zwierząt domowych (w tym i u psów) mieszki włosowe, z których wyrastają włosy mają budowę złożoną. Z mieszka wyrasta długi, mocny włos pierwotny (zwykle jeden, ale mogą to być też i dwa włosy pierwotne) tworzący szatę okrywową, który otoczony jest kilkoma (w zależności od rasy od 2 do 22) dodatkowymi, delikatnymi i zdecydowanie krótszymi włoskami wtórnymi, które tworzą podszerstek. U psów o obfitej, zróżnicowanej szacie włosy wyrastają w pęczkach po 3­5 z jednego mieszka włosowego. W takim pęczku znajduje się zazwyczaj jeden gruby włos pierwotny (przewodni) w środku, kilka włosów ościstych, równie grubych, ale krótszych od przewodniego, oraz pewna ilość otaczających je cienkich i najkrótszych ze wszystkich włosków puchowych, które tworzą podszerstek.

 

Okrywa włosowa u większości psów podlega cyklicznym zmianom, które uzależnione są od pory roku i panującej temperatury. Na lato okrywa włosowa wymieniana jest na lżejszą, co ma poprawić jej parametry termoizolacyjne dostosowane do tej pory roku. Odpowiedniej długości sierść nadal doskonale odbija większość docierających do niej promieni słonecznych, a dzięki zmniejszeniu wartości izolacyjnej okrywy włosowej zwiększa się jej przewodnictwo, a więc utrata ciepła głównie przez kondukcję i konwekcję ulega podwyższeniu. Jak nie trudno się domyślić, najlepsze parametry izolacyjne posiada długa i gruba szata dwuwarstwowa, która składa się z włosa okrywowego i podszerstka. Psy obdarzone taką szatą mają z zasady lepszą izolację termiczną, niż psy o krótkiej i pojedynczej szacie. Najgorzej wypadają rasy bezwłose, u których brak sierści oznacza brak izolacji, łatwy dostęp promieni słonecznych i ciepła do skóry i organizmu, co skutkować może poparzeniem skóry i szybkim nagrzaniem organizmu, które może skończyć się jego przegrzaniem. Oczywiście najlepsze parametry termoizolacyjne posiada zadbana i zdrowa sierść.

 

Oprócz wykorzystania samej okrywy włosowej, pies może regulować stopień izolacji termicznej sierści poprzez mechanizm, który zwany jest stroszeniem włosa i polega na podnoszeniu, obniżaniu lub przekręcaniu włosa w różnych kierunkach. Dzieje się tak na skutek działania mięśni prostownika włosa. W ten sposób organizm psa reguluje, nie tylko grubość warstwy izolacyjnej sierści, ale także może wpływać na ilość powietrza przenikającego przez okrywę włosową.

 

Nie mniejszą rolę w procesie termoregulacji odgrywa skóra, która m.in. ma chronić ciało przed gwałtownymi zmianami temperatury zewnętrznej, jak i zapobiegać utracie ciepła przez organizm. Skóra pełni także rolę elementu rozprowadzającego wewnętrzne ciepło wytworzone na skutek działania mięśni, co z kolei zapobiega przegrzaniu. Funkcja termoregulacyjna skóry możliwa jest dzięki naczyniom krwionośnym, a w zasadzie regulacji przepływu krwi przez nie. W wyniku skurczów mięśni naczynia mogą rozszerzać się lub zwężać, co ma bezpośredni wpływ na ilość krwi dopływającej do skóry. Gdy temperatura organizmu jest za wysoka, a temperatura powietrza oscyluje w wartościach niższych od temperatury ciała psa, to naczynia rozszerzają się i do powierzchni skóry dopływa większa ilość ciepłej krwi. Proces ten pozwala oddać nadmiar ciepła i schłodzić krew, która następnie wraca do wnętrza ciała i obniża temperaturę ciała zwierzęcia. Kiedy temperatura na zewnątrz jest zbyt wysoka na to, by powietrze mogło ochłodzić krew płynącą w naczyniach krwionośnych skóry, to wtedy organizm psa musi skorzystać z innej formy efektywnej utraty ciepła, którą jest jego usuwanie z organizmu poprzez odparowywanie wody z powierzchni języka i jamy gębowej w procesie zwanym ziajaniem. Najlepsze parametry ochronne posiada zdrowa, prawidłowo odżywiona i nawodniona, elastyczna skóra o odpowiedniej grubości.

   

   

Reasumując: prawidłowo zadbana okrywa włosowa stanowi doskonałą warstwę izolacyjną, która wbrew pozorom chroni psa przed nadmiarem promieni słonecznych, szybkim nagrzaniem i przegrzaniem organizmu, a także poparzeniem skóry. Celowe skracanie sierści maszynką na krótko nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia, ponieważ w wysokich temperaturach taki zabieg nie poprawia chłodzenia psa ani poprzez promieniowanie, ani poprzez konwekcję, kondukcję czy parowanie. Wręcz przeciwnie! Organizm pozbawiony tej pierwszej warstwy izolacyjnej praktycznie bezpośrednio wystawiony jest na działanie promieni słonecznych i ciepła, które bez przeszkód mogą w stosunkowo krótkim czasie dotrzeć do skóry psa!

 

Należy oczywiście pamiętać, że sierść spełni swoją rolę tylko wówczas, gdy będzie prawidłowo utrzymana. Podstawowe zabiegi pielęgnacyjne obejmują regularne czesanie i szczotkowanie sierści. Szczególnie dokładnie i systematycznie zabiegi te trzeba wykonywać u ras długowłosych. Niestety zaniedbania i brak regularnego czesania oraz szczotkowania w krótkim czasie skutkuje powstaniem licznych zmechaceń, kołtunów i dredów, które stają się idealnym siedliskiem dla różnych pasożytów i drobnoustrojów. Poza tym taka zbita i zdredowana sierść nie jest w stanie zapewnić prawidłowej wentylacji i izolacji termicznej, a namoknięta bardzo długo schnie.

 

Czesanie i szczotkowanie odgrywa bardzo duże znaczenie dla ogólnego zdrowia i kondycji skóry oraz sierści. Prawidłowe czesanie włosów od nasady aż po same końcówki włosa wzmacnia cebulki włosowe, ponieważ zapewnia utrzymanie równowagi tlenowej w tkance podskórnej, gdzie znajdują się mieszki włosowe. Czesanie i/lub szczotkowanie to również forma naturalnego masażu pobudzającego krążenie krwi w skórze, przez co poprawia się jej utlenienie, a cebulki włosowe otrzymują niezbędną porcję składników odżywczych niezbędnych do prawidłowego wzrostu wytwarzanych przez nich włosów, na każdym etapie ich rozwoju.

 

Podczas zabiegu czesania i/lub szczotkowania mechanicznie usuwane są także z psa martwe fragmenty naskórka, różnorodne zanieczyszczenia (brud, kurz, nasiona i fragmenty roślin, resztki jedzenia i inne), które osiadają na jego sierści oraz obumarłe włosy. Regularne czesanie psa przyczynia się też do rozprowadzania po sierści naturalnego sebum (łoju) na całą długość włosów. Cienka warstwa tłuszczu tworząca swoisty film na futrze stanowi naturalną ochronę sierści przed uszkodzeniami, utratą wilgoci, wiatrem, słońcem, wysoką i niską temperaturą. Reasumując: dzięki czesaniu i szczotkowaniu szata psa jest uporządkowana i utrzymana w dobrej kondycji z zachowaną równowagą ilości włosa okrywowego w stosunku do ilości podszerstka. Taka szata może prawidłowo spełniać swoją rolę termoizolacyjną.

 

Kolejnym zabiegiem pielęgnacyjnym, który korzystnie wpływa na szatę psa jest kąpiel. W letnich miesiącach z kąpielą pielęgnacyjną nie powinno być większych problemów, ponieważ psu nie grozi wyziębienie organizmu na skutek jej przeprowadzenia. Wbrew pozorom psy potrzebują regularnych kąpieli pielęgnacyjnych, które umożliwiają zmycie z nich przede wszystkim brudu, pozostałości kosmetyków, resztek jedzenia, złuszczonego naskórka, nadmiaru łoju i innych wydzielin. Kąpiel z użyciem odpowiednich kosmetyków umożliwia przywrócenie skórze i sierści odpowiedniego nawilżenia, stosownie odżywia je i regeneruje.

 

Kilka słów należy również napisać względem kąpieli psów wystawowych. W ich przypadku kąpiel jest jednym z elementów odpowiedniego utrzymania szaty i prawidłowego przygotowania jej do wystawy. Aktualnie wystawy odbywają się przez cały rok, a w miesiącach letnich organizowanych jest stosunkowo najwięcej wystaw. Pies prezentowany na wystawie musi być czysty, zadbany i w zależności od rasy odpowiednio do niej przygotowany. W ruch idą więc przerozmaite kosmetyki, które nie tylko czyszczą, odżywiają, regenerują i pielęgnują sierść ale także odpowiednio ją stylizują. Spora grupa ras wymaga również wypracowania zmyślnych fryzur, które można wykonać tylko na czystej i prawidłowo wymodelowanej sierści. Zwykle zwierzęta intensywnie szykowane do wystaw wymagają również kąpieli po ich zakończeniu, bo tylko w taki sposób można z sierści zmyć to całe kosmetyczne dobrodziejstwo. Psy wystawowe w sezonie letnim kąpie się zatem zgodnie z harmonogramem przygotowania ich do wystaw.

   

   

Skoro już wspomnieliśmy o stylizacji psich fryzur, to należałoby również więcej napisać o takim zabiegu pielęgnacyjnym jak strzyżenie. Zwykle temat ten dotyczy psów długowłosych i wszystkich tych ras, których standardy narzucają strzyżenie wg obowiązującego wzorca. Wyżej wyjaśniliśmy już, że nie ma żadnych racjonalnych podstaw do tego, by w okresie letnim radykalnie ścinać maszynką na krótko psią sierść pod pozorem ulżenia psu w upalne dni. W zasadzie strzyżenie typowo pielęgnacyjne nie jest zakazane, ale powinno być wykonane z zachowaniem umiaru i zdrowego rozsądku. Rozumiemy, że w okresie letnim i przy urlopowych wyjazdach właściciele mogą mieć mniej czasu na pieczołowitą pielęgnację i utrzymanie włosa szczególnie ras długowłosych w należytym ładzie. Jeśli pies ma chodzić skołtuniony, to oczywiście lepszą opcją będzie skrócenie sierści. Jednak cięcie powinno być wykonane na taką długość, by nie pozbawiać psa całkowicie warstwy termoizolacyjnej jaką bez wątpienia tworzy jego sierść. Z kolei egzemplarze wystawowe strzyżone są praktycznie całorocznie zgodnie z obowiązującymi dla nich wzorcami strzyżenia.

 

Największym "wrogiem" letnich odpoczynków dla sierści psów jest palące słońce i wysoka temperatura. Skutki działalności słonecznych kąpieli są szczególnie widoczne na sierści psów jednolicie umaszczonych o szacie ciemnej - głównie czarnej. Oczywiście, dla zdrowego włosa niewielka ilość słońca jest praktycznie obojętna, ale nawet taki włos wystawiony na długotrwałą i nadmierną słoneczną ekspozycję odczuje promieniowanie bardzo boleśnie.

 

Słońce, a dokładniej rzecz ujmując promieniowanie UV, powoduje odchylenie się łusek włosów i niszczenie ich kory. W efekcie zmienia się skład chemiczny włosów. Uszkodzone włosy stają się suche, łamliwe, tracą sprężystość i blask. Jeszcze bardziej niszczące działanie słońca zaobserwujemy na mokrej sierści, która będzie suszona w promieniach słonecznych. Dlaczego? Otóż, woda, która skropli się na włosach, działa niczym soczewka skupiająca promienie UV. Promienie doprowadzają do powstania rodników, które przecinają włókna keratyny (białka włosów), osłabiając je, a dodatkowo działają też na zawarty we włosach barwnik - melaninę (w rezultacie włosy płowieją). Niestety, ale uszkodzenia spowodowane przez promienie UV są nieodwracalne, ponieważ promieniowanie słoneczne niszczy aminokwasy i rozrywa niektóre ze znajdujących się we włosach wiązań białkowych. Reasumując: słońce powoduje osłabienie włosów, ich przesuszenie, a w konsekwencji łamliwość, rozjaśnia i prowadzi do wypłowienia koloru.

 

Jak zatem chronić psa przed zgubnym działaniem promieni słonecznych? Po pierwsze zapewnić należy psu tyle ruchu ile wymaga, ale nie wolno narażać go na długotrwałe przebywanie w miejscach silnie nasłonecznionych. W ogrodach, które nie posiadają naturalnego zacienienia w postaci budynków i drzew rzucających cień dobrze jest rozłożyć namioty lub parasole przeciwsłoneczne, tak aby pies mógł w każdej chwili skorzystać z takiego schronienia. Na dłuższy spacer w dni gorące i słoneczne najlepiej jest wybrać się wczesnym rankiem i tuż po zachodzie słońca. Pamiętajcie, że jeśli pies towarzyszy Wam na jakimś plenerowym odpoczynku, to w dni słoneczne również jemu musicie zapewnić odpowiednie przeciwsłoneczne zadaszenie (parasol). Po drugie, w porze letniej można do regularnej pielęgnacji psa stosować kosmetyki (szampony, odżywki, maski, preparaty do szczotkowania) zawierające w swym składzie filtry UV oraz dodatki chroniące przed szkodliwym działaniem słońca, pielęgnujące i regenerujące włos tj. witaminy: A, B, E, F, H, wyciągi: z aloesu, masła shea, rumianku, dziurawca, bursztynu, wierzby, zielonej herbaty, arniki górskiej lub rozmarynu lekarskiego, olejki: z pestek malin, marchewkowy, z kiełków pszenicy, z orzechów laskowych, z awokado, sojowy, kokosowy, konopny, z orzechów macadamia, rycynowy, ze słodkich migdałów lub jojoba, oliwę z oliwek, wyciąg z protein owsa, hydrolizaty: keratyny, jedwabiu, kolagenu, elastyny). Należy również pamiętać, że mocno nagrzane od słońca różnorodne powierzchnie wpływają niekorzystnie także na opuszki psich łap, które w skrajnych przypadkach mogą nawet ulec poparzeniu.

 

Zapewne każdy widział z jaką lubością psy tarzają się w piasku. Takie zabawy psy bardzo lubią, ale już nie ich okrywa włosowa. Niestety, piasek nie jest obojętny dla psiego futra. Jednorazowa eskapada i wyturlanie się w piasku nie będzie miało wpływu na jakość futra, ale już regularne piaskowe zabawy mogą sprawić, iż drobinki piasku zadziałają niemal jak peeling, niszcząc strukturę włosa i tym samym czyniąc go podatnym na działanie niekorzystnych warunków atmosferycznych. W rezultacie włos zacznie się kruszyć i rozdwajać, będzie matowy, starci blask, kolor zrudzieje, a przesuszony może przypominać wyglądem kupkę niesfornego siana.

 

Na koniec kilka słów o zjawisku atmosferycznym, które dodatkowo jeszcze potęguje niekorzystne działanie słońca, wody czy piasku. Co mamy na myśli? Wiatr. Tak, ten wiejąc z różnym natężeniem w sezonie letnim uznawany jest za błogosławieństwo, które daje poczucie lekkiego oddechu od otaczającego nas zewsząd gorąca. Niestety wiatr ma to do siebie, że oprócz nagminnego targania sierści, przenosi też różnorodne drobiny i zanieczyszczenia (w rejonach nadmorskich również sól), które bardzo lubią osadzać się na psiej sierści i w połączeniu ze słońcem i/lub wilgocią działają na nią niekorzystnie. Ponadto sam wiatr działa na włosy podobnie, jak suszarka, czyli przyczynia się do ich nadmiernego wysuszania.

   

   

Ale lato, to nie tylko czas urlopów spędzanych nad morzem, ponieważ całkiem spora grupa osób preferuje aktywne spędzanie czasu w górach, nad jeziorami czy nawet niedaleko domu funduje sobie i psu spacery na pobliskie łąki, lasy i inne rekreacyjne tereny. Warto jednak pamiętać, że wysokie trawy, zarośla, krzaki, chwasty, osty, zboża i krawędzie ostrych skałek stanowią zagrożenie dla długiego czernyszowego futra i mogą również uszkodzić opuszki psich łap. Podczas szaleńczych zabaw i przedzierania się psa przez leśne, górskie, czy polne ostępy następuje niestety naturalny proces trymowania sierści. Wybierając się zatem z psem na spacer trzeba mieć to na uwadze. Tragicznym w skutkach może chociażby okazać się wpadnięcie psa w miejsce pełne ostów i innych czepnych chwastów. Późniejsze wyplątanie psa z takich "darów natury" jest niezwykle pracochłonne i wiąże się często z utratą wielu cennych, długich włosów. Ponadto nasiona różnych roślin, źdźbła traw, kłosy mogą nie tylko plątać sierść, ale także mogą uszkadzać opuszki łap, mogą dostać się do uszu lub oczu, mogą wbijać się w skórę i nawet mogą migrować nieco głębiej, gdzie podlegając rozkładowi przyczyniają się do wystąpienia różnorodnych infekcji. W zasadzie w przypadku CTR-a wybierając się z psem na jakąkolwiek pieszą wyprawę warto spiąć jego grzywkę w kucyk lub zapleść warkocz. W ten sposób można ochronić przed przypadkowym wyrwaniem jakże przecież cenne włosy budujące grzywkę i stanowiące ozdobę każdej czernyszowej głowy. Ponadto można przynajmniej częściowo starać się chronić włos przed działaniem naturalnych czynników niszczących poprzez delikatne natłuszczenie go (szczególnie długi włos rosnący na łapach). W tym celu warto zaopatrzyć się w odżywki i preparaty zawierające w swych składach różnorodne olejki (np. norkowy, z kiełków pszenicy, z pierwiosnka lekarskiego) czy lanolinę o takim właśnie działaniu natłuszczającym. Należy jednak pamiętać, że preparaty natłuszczające zmiękczają sierść, co w przypadku naszej rasy nie jest wskazane. Dlatego też takie produkty należy stosować okresowo i tylko na te obszary ciała psa, na których sierść szczególnie narażona jest na zniszczenie. Po każdym spacerze należy też dokładnie przejrzeć sierść i skórę psa (włącznie z uszami i opuszkami łap) i usunąć wszelkie zdobycze przyniesione ze spaceru. Oczywiście nie zaszkodzi też przeczesanie psa w celu usunięcia jakichkolwiek zanieczyszczeń, które mogły ukryć się w bujnym owłosieniu psa. Pora letnia to również wzmożona aktywność różnorakich insektów (pchły, komary, meszki, kleszcze). Podstawą pielęgnacji jest również odpowiednie zabezpieczenie psa przed tymi pasożytami stosownymi preparatami.

   

   

Latem zdecydowanie więcej problemów mają właściciele psów bezwłosych. Ich delikatna skóra jest bezpośrednio wystawiona na działanie promieni słonecznych, które w nadmiarze mogą psa zwyczajnie poparzyć. U tej grupy psów stosowanie kremów z filtrami UV nie jest fanaberią i wymysłem, ale niezbędną koniecznością, a właściciele takich psów powinni również unikać wystawiania ich na silną i długotrwałą ekspozycję słoneczną - szczególnie w upalne i bezchmurne dni.

 

Niektóre psy trafiające do zakładów fryzjerskich po zakończeniu sezonu letniego mają problem z sierścią, która stała się zbyt sucha, łamliwa, zmatowiała, wypłowiała, a wielu miejscach jest pokruszona i przerzedzona. Właściciele egzemplarzy wystawowych na gwałt szukają ratunku - po przeprowadzeniu wywiadu - okazuje się, że w większości przypadków za taki stan rzeczy odpowiada niekorzystny wpływ jednego lub kilku czynników m.in. słońca, piasku, morskiej wody, zarośli i krzaków. Zatem, co zrobić jeśli po powrocie z  wakacji wystąpi problem z sierścią u psa? W takiej sytuacji należy zadziałać dwutorowo tj. należy regenerować włos zewnętrznie przy pomocy kosmetyków odbudowujących zniszczony włos (kosmetyki regenerujące powinny zawierać w swoim składzie odpowiednio dobrane i zestawione składniki działające dobroczynnie na sierść i skórę tj. witaminy: A, kompleks B, E, F, H, wyciągi: z aloesu, masła shea, rumianku, dziurawca, bursztynu, wierzby, zielonej herbaty, arniki górskiej lub rozmarynu lekarskiego, olejki: z pestek malin, marchewkowy, z kiełków pszenicy, z orzechów laskowych, z awokado, sojowy, kokosowy, konopny, z orzechów macadamia, rycynowy, ze słodkich migdałów lub jojoba, oliwę z oliwek, wyciąg z protein owsa, hydrolizaty: keratyny, jedwabiu, kolagenu, elastyny). Na widoczne przebarwienia można zastosować szampon podkreślający głębię koloru czarnego (więcej o nich napisaliśmy TUTAJ). Włos zmiękczony też będzie potrzebował odpowiedniego wsparcia. Więcej o pielęgnacji włosa twardego i szorstkiego napisaliśmy TUTAJ. A także należy wzmacniać włos od wewnątrz, stosując takie dodatki do diety, które wpływają na poprawę kondycji włosa tj. zawierają w swym składzie przede wszystkim cynk, żelazo, miedź, witaminy z grupy B i kwasy NNKT. Więcej o wpływie odżywiania na stan skóry i sierści napisaliśmy TUTAJ.

 

Przed wakacyjnym wyjazdem

Pies i wakacje to coroczny temat chętnie poruszany przez media w okresie letnim. W zasadzie nie ma w tym nic dziwnego, bowiem wielu posiadaczy psów na długo jeszcze przed planowanym urlopem rozważa różne opcje uwzględniające, bądź też nie, psa w wakacyjnych planach wyjazdowych. Niestety sezon letni zbiera smutne żniwa, bowiem osoby o kamiennych sercach nie przywiązują większej wagi do posiadanego przez siebie psa i w wariancie "optymistycznym" ląduje on w schronisku dla zwierząt, a w opcji bardziej pesymistycznej jest po prostu porzucany w przypadkowym miejscu. Na szczęście każdego roku rośnie świadomość wśród polskiego społeczeństwa i takich przypadków bezsensownych porzuceń jest mniej. Przy odrobinie chęci w okresie urlopowym każdy właściciel może zorganizować psu bezpieczny pobyt u znajomych, a jeśli żaden z nich nie może zająć się psem, to psich hoteli świadczących takie usługi współcześnie nie brakuje.

   

   

Wiele osób potrafi doskonale się zorganizować i tak planuje wypoczynek, by czworonóg mógł w nim również wziąć udział. Kiedy już zapadnie decyzja o tym, że na wakacje zabieracie ze sobą psa, to pamiętajcie, że do wyjazdu trzeba się dużo wcześniej przygotować, a czas i zakres spraw koniecznych do załatwienia będzie uzależniony od docelowego miejsca podróży.

 

Stosunkowo najmniej problemów nastręcza przygotowanie się do odpoczynku na terenie kraju. Polskie władze narzucają jedynie konieczność wykonania w terminie 30 dni od momentu ukończenia przez psa 3-go miesiąca życia ochronnego szczepienia na wściekliznę, które następnie musi być powtarzane, nie rzadziej niż co 12 miesięcy, licząc od dnia ostatniego szczepienia. Trzeba zatem przed wyjazdem zajrzeć w książeczkę zdrowia psa, by sprowadzić czy szczepienie jest aktualne. Jeśli będzie to pierwsze szczepienie psa, to powinno być tak zaplanowane, by nie było wykonywane bezpośrednio przed wyjazdem. Oczywiście szczepienie psa tylko i wyłącznie na samą wściekliznę nie jest wystarczające i dbający o zdrowie swojego psa właściciel szczepi go również profilaktycznie na inne choroby, w ten sposób minimalizując ryzyko ich wystąpienia. W przypadku planowanych wyjazdów wydaje się zasadne posiadanie przez psa dodatkowych szczepień ochronnych dających zabezpieczenie przed najczęściej występującymi chorobami tj. nosówką, parwowirozą i chorobą Rubartha. W zależności od miejsca wyjazdu zasadne może być też zaszczepienie psa szczepionkami dającymi ochronę przed jeszcze innymi chorobami np. parainfluenzą, adenowirozą, zapaleniem tchawicy i oskrzeli wywoływanym przez bakterię Bordetella bronchiseptica, zespołem kaszlu kennelowego czy leptospirozą. Wyjazd zagraniczny może narzucać konieczność dokonania jeszcze innych szczepień. Wybór dodatkowych szczepień należy zawsze przedyskutować z lekarzem weterynarii i jeśli nie były one wcześniej wykonywane, to należy również zachować bezpieczny odstęp pomiędzy ich wykonaniem, a wyjazdem. Więcej o szczepieniach TUTAJ. Pies powinien też być stosownie wcześniej odrobaczony i koniecznie zabezpieczony przed pasożytami zewnętrznymi tj. głównie pchłami i kleszczami.

 

Nieco więcej przygotowań będzie wymagać podróż zagraniczna ponieważ przepisy wwozowe i wywozowe dla osób podróżujących z psami są praktycznie uzależnione od danego kraju. Stosunkowo najłatwiej podróżuje się z psami po krajach Unii Europejskiej, w której obowiązują w miarę spójne przepisy. Pies musi być trwale oznakowany za pomocą akceptowanego mikroczipu, musi posiadać wykonane po oznakowaniu szczepienie na wściekliznę akceptowaną szczepionką i musi mieć wydany specjalny Pet Paszport, w którym uprawniony lekarz weterynarii naniesie wszystkie dane zwierzęcia, właściciela i wykonywanych zabiegów. Na podstawie Pet Paszportu można podróżować z psem na terenie UE dopiero po upływie 21 dni od dnia wykonania szczepienia na wściekliznę. Ale uwaga! Niektóre kraje UE mogą narzucać dodatkowe obostrzenia polegające na obowiązku wykonania dodatkowych szczepień czy odrobaczeń w określonym czasie i przy zastosowaniu akceptowanego przez nie preparatu leczniczego.

   

   

Wyprawa poza UE nakłada na właściciela obowiązek dokładnego zapoznania się z przepisami wwozowymi obejmującymi zwierzęta towarzyszące, które obowiązują w danym kraju. Ponadto należy też zwrócić uwagę na powrót i ponowny wwóz psa do Polski, czyli na teren UE. Może się tak zdarzyć, że władze docelowego kraju podróży poza posiadanym świadectwem zdrowia psa wydanym przez stosowne polskie władze weterynaryjne i szczepieniem na wściekliznę nie będą nic więcej wymagały, ale przy powrocie może się okazać, że pies nie będzie mógł wjechać na teren UE i będzie musiał być poddany kwarantannie, jeśli nie będzie posiadał badania na miareczkowanie przeciwciał wykonanego jeszcze przed wyjazdem z Polski! Istnieją bowiem kraje, które wg UE nie sprawują należytej kontroli nad wścieklizną i w stosunku do takich krajów obowiązują dodatkowe obostrzenia związane z przemieszczaniem zwierząt towarzyszących. Wynik tego badania musi być odnotowany w paszporcie zwierzęcia. Nie jest wówczas wymagany trzy miesięczny okres kwarantanny - od badania do ponownego wprowadzenia zwierzęcia na teren UE. Warto więc przed wyjazdem dobrze prześledzić trasę przejazdu od miejsca wyjazdu do miejsca docelowego wliczając w to kraje tranzytowe i odpowiednio wcześniej załatwić wszelkie niezbędne formalności. Więcej o przemieszczaniu się ze zwierzętami towarzyszącymi TUTAJ.

Przed wyruszeniem w nowe i nieznane tereny zalecamy też zakupienie specjalnego identyfikatora "adresatki" i zapisanie w nim podstawowych danych tj. imię psa i nr komórkowego telefonu do właściciela, a następnie zaczepienie go do psiej obroży. Taki niby drobiazg, a może zaoszczędzić wiele nerwów, jeśli dojdzie do zagubienia psa w całkiem nowym dla niego miejscu.

 

Dobrze zorganizowana wyprawa wymaga też odpowiedniego spakowania psiego bagażu. Co powinno się w nim znaleźć? Oczywiście wszystko to co będzie niezbędne do sprawowania prawidłowej opieki nad psem w docelowym miejscu wypoczynku. W zasadzie zawartość psiego bagażu w dużej mierze determinuje rasa psa i związane z tym jej wymagania pielęgnacyjno-żywieniowe oraz miejsce urlopu i planowana urlopowa aktywność. Pisaliśmy już o tym, ale jeszcze raz nadmienimy, że warto zabrać ze sobą taki zapas karmy, który starczy na cały pobyt w wypoczynkowej miejscowości i tym samy uniezależni urlopowiczów od miejscowych sklepów zoologicznych. Do psiej kosmetyczki trzeba spakować wszelkie akcesoria, które umożliwią wykonywanie niezbędnych zabiegów pielęgnacyjnych. Tak! Nawet na urlopie właściciel psa nie jest zwolniony z obowiązku dbania o prawidłowy stan chociażby okrywy włosowej psa. W przyborniku właściciela psa długowłosego powinien się więc znaleźć podstawowy zestaw składający się z grzebienia, szczotki i uniwersalnych nożyczek. Nie należy zapominać też o kosmetykach pielęgnacyjnych typu preparat ochronny (najlepiej z filtrem UV) stosowany przed zabiegiem czesania psa czy krem ochronny, którym w upalne dni zastaną zabezpieczone opuszki łap i powierzchnia lusterka nosa, a także szampon, gdyby zaistniała konieczność wykapania psa. Do tego oczywiście obroża, smycz i kaganiec. W wielu miejscowościach w czasie wzmożonego ruchu turystycznego istnieje obowiązek prowadzania psa na smyczy i w kagańcu. Wymóg ten może być bardzo skrupulatnie kontrolowany. Do bagażu dołączyć trzeba też miskę na wodę i do jedzenia, jakiś kocyk lub posłanko dla psa i jego ulubioną zabawkę. Amatorzy wodnych kąpieli powinni również pomyśleć o kamizelce ratunkowej dla psa, która niewątpliwe ułatwi mu pływanie oraz sprawi, że pies przebywający w wodzie będzie widoczny dla swojego właściciela.

   

   

Do podróżnej apteczki pierwszej pomocy dołożyć trzeba podstawowe środki higieniczno-lecznicze uwzględniające potrzeby psa. Nigdy nie wiadomo co się może przytrafić, a w sytuacjach awaryjnych zwykle trzeba działać szybko i nie ma czasu na poszukiwanie bandaża, opaski uciskowej czy jakiś podstawowych środków leczniczych. Koniecznie też trzeba spakować karteczkę z adresem i numerem telefonu lecznicy weterynaryjnej, która w miejscowości wypoczynkowej będzie w tym czasie otwarta.

 

Pies w podróży

Miejsc przyjaznych psom przybywa rok rocznie: kampingi, kwatery prywatne, gospodarstwa agroturystyczne i hotele witają chętnie również czworonożnych turystów. Zanim jednak będziemy mogli cieszyć się wszystkimi urokami miejscowości wypoczynkowej musimy tam dotrzeć. A skoro zabieramy ze sobą psa, to komfort podróży powinien również obejmować i jego potrzeby. Niestety, ale źle zaplanowana podróż może stać się udręką zarówno dla psa, jak i jego właściciela.

 

Najczęściej wybieranym środkiem lokomocji jest własny samochód. W zasadzie to najlepsza opcja, bowiem podróżujące nim osoby nie są od nikogo zależne. W podróż można wyruszyć kiedy się chce, postoje też można zaplanować zgodnie ze swoimi potrzebami i nie trzeba się dostosowywać do żadnych odgórnie narzuconych reguł. Planując wyjazd samochodem trzeba pamiętać, że w takcie podróży odpowiedzialność za bezpieczeństwo wszystkich pasażerów, tych na czterech łapach również spoczywa na kierowcy. Mimo iż polskie przepisy ruchu drogowego nie precyzują sposobu przewożenia psa w samochodzie, a jedynie informują o tym, że nie wolno używać pojazdu w sposób zagrażający bezpieczeństwu osobom znajdującym się w aucie oraz poza nim, to za niewłaściwe przewożenie psa w trakcie kontroli drogowej można dostać mandat!

   

   

Jak zatem przewozić psa? Małe psy powinny być przewożone w odpowiednio do tego przystosowanych klatkach transportowych, które należy stabilnie ustawić w samochodzie np. na podłodze pomiędzy siedzeniami. Trzymanie małego pieska na kolanach w trakcie całej - często długiej - podróży nie jest zbyt rozsądnym działaniem. Jazda psa na przednim siedzeniu, a już z pewnością jego polegiwanie na desce rozdzielczej świadczy o ogromnej ignorancji właściciela. Wystarczy mocniejsze zahamowanie, a piesek taki leci niczym strzała przed siebie! Większe psy należy przewozić w części bagażowej samochodu ze swobodnym dostępem powietrza z części pasażerskiej np. typu kombi, terenówka czy van. Jeśli wymiary części bagażowej i wielkość psa na to pozwalają, to również warto skorzystać z odpowiednich klatek transportowych. W przypadku bardzo dużych psów należy oddzielić część bagażową od pasażerskiej specjalną kratką, która zapobiegnie możliwości swobodnego przemieszczania się psa w trakcie podróży. Z kolei podłogę bagażnika trzeba wyłożyć specjalną matą antypoślizgową, która nie tylko zabezpieczy tapicerkę samochodową przed przypadkowym uszkodzeniem, ale także zapewni psu stabilne podłoże w trakcie zmiany pozycji.

 

Zdarza się i tak, że z jakiś przyczyn pies nie może podróżować w części bagażowej i do jego dyspozycji zostaje zadysponowana tylna kanapa. Oczywiście nie ma nic złego w takim sposobie przewożenia psa. Warto jednak dołożyć wszelkich starań, by i w takich warunkach podróż była komfortowa zarówno dla psa, jak i pozostałych pasażerów samochodu. Przewożenie psa na tylnej kanapie stwarza ryzyko, iż przy hamowaniu pies będzie spadał z niej w przestrzeń przeznaczoną do trzymania nóg. Można temu w prosty sposób zapobiec montując specjalną matę przypominającą hamak, którą odpowiednio przyczepia się do tylnej kanapy i przednich foteli. Dzięki temu powstaje jednolita przestrzeń chroniąca psa przed upadkiem i uniemożliwiająca mu przedostanie się na przednią część samochodu. Pies podróżujący na tylnej kanapie powinien też być przypięty pasami. Nie, nie, nie chodzi nam o pasy bezpieczeństwa stworzone dla ludzi, ale o specjalne szelki, które zakłada się psu, a następnie dopiero je za pomocą odpowiedniego łącznika przypina się do zapięcia pasów bezpieczeństwa, które jest zamontowane w samochodzie.

 

Podróżując samochodem latem z psem warto planować wyjazd w godzinach wieczornych lub na noc. Jeśli nie ma takiej możliwości i wyjazd odbędzie się w ciągu dnia, to w słoneczne i ciepłe dni należy pamiętać o zabezpieczeniu wnętrza samochodu przed nadmiarem ciepła i promieni słonecznych wpadających do środka samochodu. Oczywiście dobrym rozwiązaniem wydaje się stosowanie klimatyzacji (o ile samochód jest w nią wyposażony). Jednak nie można przesadzać z różnicami temperatur między wnętrzem samochodu, a środowiskiem zewnętrznym, bowiem takie działanie funduje każdemu organizmowi przy zmianie miejsca przebywania ogromne wahania temperatury i wcale nie wychodzi to na zdrowie, a wręcz przeciwnie może skończyć się przeziębieniem. Jeżeli do pokonania jest stosunkowo niewielka odległość, to nie należy znacząco schładzać wnętrza. Już kilkustopniowa różnica podniesie wygodę jazdy i nie narazi podróżników na przeziębienie. Podczas dłuższych podróży można schłodzić wnętrze samochodu do komfortowego pułapu 19-22°C. Ale pod warunkiem, że na pół godziny przed planowanym postojem kierowca zadba o ponowne zrównywanie temperatury wewnątrz samochodu z temperaturą otoczenia. W ten sposób wszyscy pasażerowie auta unikną szoku termicznego przy wysiadaniu z samochodu. Z wewnętrznego obiegu powietrza, który pomaga szybko schłodzić wnętrze samochodu, też można w zasadzie korzystać tylko na krótkich odcinkach. Ponieważ już po kilku minutach brak nawiewu świeżego powietrza powoduje wyraźny spadek zawartości tlenu we wnętrzu samochodu, co znacznie pogarsza jakość podróżowania.

 

Jeśli samochód firmowo nie jest wyposażony w przyciemniane szyby z filtrami UV, to warto pomyśleć o zamontowaniu takiego przyciemnienia. Polskie prawo zezwala na oklejanie folią o dowolnym stopniu przepuszczalności światła wszystkich szyb, które nie są szybami przednimi, czyli szybą czołową oraz lewą i prawą boczną. W przypadku, gdy właściciel pojazdu nie chce na stałe robić takiego montażu, to warto na szyby boczne założyć chociażby zdejmowane osłony przeciwsłoneczne, które też zatrzymają promienie słoneczne przed penetracją wnętrza samochodu. Jadąc z psem należy też unikać szeroko otwartych szyberdachów i okien, z których wpadający z wielkim impetem strumień powietrza będzie cały czas owiewał psa. Nie należy też psu pozwalać w trakcie jazdy wystawiać przez nie głowy, ponieważ bardzo łatwo wtedy o przeziębienie uszu, zapalenie spojówek, a nawet uszkodzenie oczu jakimś paprochem przenoszonym przez powietrze!

 

Oczywiście nieodzownym elementem każdej podróży są postoje. Wioząc psa takie przerwy trzeba nawet wykonywać nieco częściej (średnio co 2-3 godziny). Na postój najlepiej nadaj się odpowiednio oznakowane parkingi, gdzie psy są mile widziane. Psa zawsze wyprowadzać trzeba z samochodu na smyczy. Beztroskie puszczenie psa może skończyć się jego przypadkowym wtargnięciem na jezdnię lub ucieczką i zaginięciem w nieznanym mu terenie! Podczas postoju psu należy umożliwić rozprostowanie kości, zażycie chwilowego relaksu i oczywiście załatwienie potrzeb fizjologicznych. Nie wolno też zapominać o dostępie do miski z wodą.

 

Nigdy i pod żadnym pozorem, nie wolno zostawiać psa samego w samochodzie! W lecie, gdy na zewnątrz panuje temperatura 33°C, w zaparkowanym samochodzie z zamkniętymi szybami, który będzie pozostawiony w nasłonecznionym miejscu już po 20 minutach temperatura wzrośnie do 50°C, a po upływie 40 minut - prawie do 60°C! Mity o tym, że karoseria samochodu o jasnym kolorze nagrzewa się wolniej, niż tego w ciemnym kolorze, też trzeba wsadzić między bajki. Kolor karoserii nie ma tu nic do rzeczy. Ciepło do wnętrza samochodu przedziera się przez okna. Nawet w nowoczesnych i drogich samochodach, w których montowane są przyciemniane szyby z filtrami UV, nagrzewanie wnętrza wciąż jest poważnym problemem. Słońce może nagrzać wnętrze samochodu do temperatury zagrażającej życiu w ciągu trzydziestu minut nawet przy stosunkowo chłodnej pogodzie! Nagrzewa się nie tylko powietrze obecne w samochodzie ale także szyby i elementy jego wykończenia, szczególnie plastikowa tapicerka. Wszystkie te elementy będą oczywiście oddawały zakumulowane ciepło. Zaparkowanie auta w zacienionym miejscu i uchylenie okien też niewiele daje. Samochód nadal będzie się nagrzewał i jego wnętrze też - tylko, że nieco wolniej. Uchylenie okien nie wpływa znacząco na obniżenie temperatury we wnętrzu auta, głównie dlatego, że wymiana powietrza w zaparkowanym samochodzie odbywa się bardzo wolno, a przy wysokich temperaturach panujących na zewnątrz różnice są praktycznie niewyczuwalne. 

   

   

Podróżowanie kolejami to również wygodny sposób na przemieszczanie się z psem. Polskie koleje PKP pozwalają przewieźć jednej osobie dorosłej tylko jednego psa. Pies musi mieć obrożę, kaganiec, smycz i świadectwo szczepienia na wściekliznę. Dodatkowym warunkiem przewiezienia psa w przedziale jest zgoda współpasażerów (inaczej właściciela i psa czeka podróż na korytarzu). Podróż w  wagonie sypialnym i kuszetce też jest możliwa pod warunkiem, że zostanie wykupiony cały przedział. W przypadku dłuższych podróży trzeba też zaplanować wyprowadzenie psa z pociągu w celu załatwienia potrzeb fizjologicznych. Możliwe jest to tylko i wyłącznie na stacjach postojowych. Wyjście z psem z wagonu na stację należy zawsze uzgodnić z kierownikiem wagonu/pociągu. W ten sposób można uniknąć przykrych niespodzianek, gdy po powrocie z szybkiego spacerku będzie można zobaczyć na peronie jedynie oddalające się światła ostatniego wagonu składu pociągu.

 

Inną opcją (niestety niezbyt tanią) dalekich podróży jest transport psa samolotem. Przelot samolotem wiąże się jednak z pewnymi ograniczeniami, bowiem nie wszystkie linie lotnicze zabierają psy. Ponadto w kabinie pasażerskiej może podróżować z właścicielem tylko mały pies do 6-8 kg wagi (wraz z kontenerem) lub pies przewodnik (na smyczy i w kagańcu). Większe psy mogą podróżować w luku bagażowym. Przed podróżą trzeba jednak nabyć specjalny kontener z atestami lotniczymi dostosowany do wielkości i wagi psa. W przypadku podróży zagranicznej nie wolno zapominać, że pies musi oczywiście posiadać komplet dokumentów uprawniających go do wjazdu na teren danego kraju.

 

Tramwaj, metro czy autobus, to z kolei wygodne środki miejskiego transportu, które w łatwy sposób pozwalają pokonać dodatkowe kilometry w docelowym miejscu przebywania. W środkach komunikacji miejskiej zwykle można psa przewozić bez problemu - musi on jedynie posiadać ważną książeczkę zdrowia z aktualnym szczepieniem przeciwko wściekliźnie oraz trzeba trzymać go na smyczy i w kagańcu (mniejsze psy mogą być przewożone w kontenerze transportowym). Skoro już mowa o kagańcu, to warto pamiętać, że w ciepłe dni pies może efektywnie chłodzić swój organizm ziając. Nałożenie na pysk kagańca znacznie organiczna sprawność ziajania. Kaganiec powinien być dopasowany wielkością do pyska psa, ale tak, aby ten mógł mimo wszystko na tyle otworzyć pysk, by proces chłodzenia organizmu za pomocą ziajania był możliwy. Latem trzeba też zrezygnować z metalowych kagańców, obroży, kolczatek czy smyczy. Metal ma to do siebie, że bardzo szybko się nagrzewa i powoduje duży dyskomfort dla psa, a nawet może być przyczyną poparzeń. W zamian polecamy nabyć skórzane lub parciane kagańce, obroże, szelki i smycze.

 

Nawet najlepiej zaplanowaną i przygotowaną podróż może niestety zepsuć choroba lokomocyjna lub lęk lokomocyjny. Niestety dolegliwości te często nękają psy. Zarówno choroba lokomocyjna, jak i lęk lokomocyjny przejawiają się wielorakimi dolegliwościami występującymi podczas podróży różnymi środkami transportu.

 

Czym różni się lęk lokomocyjny od choroby lokomocyjnej? Lęk lokomocyjny to nic innego jak strach przed podróżą. Zwykle spowodowany jest brakiem odpowiedniej socjalizacji i zaznajomieniem, a następnie przyzwyczajeniem psa do różnych środków transportu. Może on też wynikać z traumatycznych przeżyć kojarzonych przez psa z określonym środkiem transportu np. przewóz psa samochodem do lecznicy weterynaryjnej, gdzie były wykonywane nieprzyjemne zabiegi. Lęk przed podróżą może być też spowodowany bardziej prozaicznymi przyczynami, jak np. strach przed ciasnym lub ciemnym wnętrzem środka transportu czy złe znoszenie hałasu albo specyficznego zapachu panującego we wnętrzu pojazdu. Z kolei choroba lokomocyjna polega na tym, że w trakcie przemieszczania psa we wnętrzu pojazdu dochodzi u niego do niezgodności bodźców dostarczanych przed zmysł wzroku i narząd równowagi do mózgu. Podczas jazdy samochodem wzrok odbiera zmianę otoczenia, co mózg interpretuje jako ruch. Jednocześnie narząd równowagi nie odnotowuje zmian położenia ciała, jednak reaguje na siły związane z przyspieszeniem, hamowaniem, kiwaniem i wchodzeniem w zakręty pojazdu. Mózg otrzymawszy sprzeczne informacje z dwóch źródeł uruchamia systemy obronne wywołując objawy choroby lokomocyjnej.

 

Jak odróżnić lęk od choroby? W zasadzie jeśli chodzi o same objawy, to są one podobne, bo zarówno lęk lokomocyjny, jak i choroba lokomocyjna manifestują się nadmiernym ślinieniem, zwiększeniem ilości oddechów, nudnościami i wymiotami. Pewne różnice mogą być zauważalne w samym sposobie zachowania psa. Najczęściej pies z chorobą lokomocyjną jest spokojny, wręcz apatyczny, a objawy występują i nasilają się wraz z trwającą podróżą. Natomiast pies z lękiem lokomocyjnym zwykle bywa silnie pobudzony, a objawy pojawiają się jeszcze przed podróżą, w momencie, gdy pies tylko zorientuje się, co go czeka. Czasami napięcie może być tak duże, że zwierzę nie będzie chciało w ogóle wsiąść do samochodu. Ze względu na silny stres pies może też wymiotować, popuszczać mocz, a nawet będzie oddawał kał już tylko na sam widok pojazdu.

 

Oczywiście zarówno lęk lokomocyjny, jak i choroba lokomocyjna, to ogromne problemy dla psa jego właściciela psa, ale także wszystkich towarzyszy podróży. O ile jeszcze z lękiem lokomocyjnym odpowiednim postępowaniem i nauką możemy całkiem skutecznie walczyć, tak w przypadku choroby lokomocyjnej pozostaje jedynie zapewnienie psu wysokiego komfortu podróżowania, łagodzenie jej skutków i modlitwa, by psu samoistnie przeszło. Choroba lokomocyjna dotyka jednego na sześć psów i notowana jest głównie u szczeniąt i bardzo młodych psów, które później z tego wyrastają. Nie można jednak wykluczyć jej wystąpienia u starszych psów.

   

   

Podróż z psem zmagającym się z chorobą lokomocyjną wymaga odpowiedniego przygotowania. Ręczniki papierowe, woda do mycia, worki na śmieci, jakiś ręcznik, to niezbędne przybory, które przydadzą się wówczas, gdy katastrofa przydarzy się w samochodzie i trzeba będzie po psie posprzątać. Istotna jest także dieta przed podróżą: zaleca się podanie psu lekkiego i łatwostrawnego posiłku np. na noc przed porannym wyjazdem. W dniu wyjazdu pies nie powinien być już karmiony. Przed samym wyjazdem koniecznie pies powinien być wyprowadzony na dłuższy spacer. Taka forma relaksu pozwoli mu załatwić wszystkie potrzeby fizjologiczne oraz nieco rozładuje emocje. Podczas jazdy warto zadbać o to, by pies miał jak najmniej okazji do koncentracji wzroku na szybko przesuwającym się krajobrazie widocznym zza szyb samochodu, ponieważ to będzie tylko pogłębiało przykre dolegliwości. Zminimalizować te doznania można przewożąc psa w odpowiednim kontenerze transportowym. Pomóc mogą też umieszczone na szybach osłony przeciwsłoneczne o małej przejrzystości. Jazda powinna być w miarę płynna bez gwałtownych hamowań, przyspieszania, szarpnięć, czy dynamicznego wchodzenia w ostre zakręty. Również jakość nawierzchni w takim przypadku ma znaczenie. Wyboje, dziury, kostka brukowa, kocie łby, to elementy, które znacznie obniżają komfort podróży psa z chorobą lokomocyjną. Podróż z psem będzie też wymagała zaplanowania częstszych postoi i odpowiedniej wentylacji poprzez wietrzenie wnętrza samochodu. Jeśli jednak pies przechodzi chorobę lokomocyjną gwałtownie i jest ona dla jego organizmu źródłem dużego dyskomfortu, to nie pozostaje nic innego jak wizyta u lekarza weterynarii i skorzystanie z odpowiednich środków farmakologicznych, które podane przed wyjazdem pozwolą wyciszyć objawy choroby na czas podróży.

 

Proszę również pamiętać o tym, że w kurorcie wypoczynkowym nie wszystkie miejsca publicznego użytku będą dostępne dla psa. Zapoznanie się z miejscowymi przepisami, zakazami i nakazami przed wyjazdem może zaoszczędzić sporo niespodzianek.

 

Pies nad morzem

Wyjazd z psem nad morze wiąże się nieodłącznie ze spędzaniem z nim czasu na plaży. Niestety, ale na wiele nadbałtyckich plaż nadal nie wolno wprowadzać psów. Zakaz taki w zależności od gminy obowiązuje głównie na skomunalizowanych plażach miejskich i strzeżonych kąpieliskach od maja do września. Już za samo wejście na taką plażę z psem można zapłacić mandat i to wcale nie mały. Na szczęście urzędnicy zaczynają dostrzegać również potrzeby osób odpoczywających z psami i co roku wyznaczają nowe miejsca (oznaczone tabliczkami "Plaża dla psów"), na które bezpiecznie i legalnie można zabrać psa. Taka podręczna mapa z zaznaczonymi plażami przyjaznymi psom znajduje się m.in. TUTAJ.

   

   

Czy plaże przeznaczone do odpoczynku tylko dla ludzi różną się czymś od plaż gdzie można przebywać również z psami? W zasadzie to różnic praktycznie nie widać, bowiem i tu i tu zapewniony jest dostęp do piasku i morskiej wody. Na "psich plażach" jednak na nic szukać ratownika, bo mają one zwykle status plaż niestrzeżonych i o bezpieczeństwo osób oraz zwierząt znajdujących się pod naszą opieką trzeba zadbać we własnym zakresie. Na takich plażach rozstawionych jest też sporo koszy na odpadki i psie nieczystości, co z kolei jest jak najbardziej na plus.

 

Nie wolno zapominać o tym, że na każdej plaży obowiązują zasady dobrego wychowania. Dzikie galopady brzegiem plaży (szczególnie psów dużych), slalom pomiędzy kocami i otrzepywanie się z wody i piasku wśród innych urlopowiczów, a także namolne zaczepianie innych plażowiczów celem wyłudzenia od nich pożywienia może wzbudzić nie tylko popłoch, ale i wyraźne niezadowolenie. Ponadto psy i na takich plażach muszą się znajdować pod pełną kontrolą właściciela, co oznacza trzymanie ich na smyczy, a przedstawicieli ras dużych i/lub agresywnych na smyczy i w kagańcu.

 

W zasadzie każda dorosła osoba może wybrać się na plażę kiedy tylko ma na to ochotę. Nikt też nie będzie jej rozliczał z ilości czasu tam spędzonego. Odpoczynek z psem narzuca jednak pewne ograniczenia. Całodzienne plażowanie wraz z psem jest kiepskim pomysłem. Nie dlatego, że pies nie będzie chciał swojemu właścicielowi towarzyszyć, ale dlatego, że z zasady psy źle znoszą upały i wyprowadzenie go na plażę, gdzie z góry grzeje bezlitosne słońce, a z dołu parzy nagrzany od niego piasek może się dla psa skończyć bardzo źle. Dla każdego czworonoga najdogodniejsze warunki umożliwiające mu w miarę komfortowe spędzenie czasu na plaży, to niezbyt ciepły i najlepiej pochmurny dzień. Ewentualnie bardzo wczesny ranek lub późny wieczór. Zamiast kocyka i leżenia na nim plackiem o wiele lepszy jest ruch i aktywne spędzenie czasu na plaży. Kąpiel i zabawa w toni morskiej albo spacer z psem brzegiem morza. Oczywiście przed wyjściem trzeba też zabrać ze sobą odpowiedni ekwipunek. Obroża, smycz, kaganiec. Do tego miska i zapas wody pitnej. Jeśli zapadnie decyzja o chwilowym przycupnięciu w jednym miejscu, to nie może też zabraknąć w plecaku koca i parasola przeciwsłonecznego, ponieważ żaden pies nie może być wystawiony na bezpośrednie działanie promieni słonecznych. Przydać też może się śledzik do wbijania w ziemię, do którego będzie można doczepić smycz. Dzięki takiemu rozwiązaniu pies nie oddali się od miejsca odpoczynku, gdy chwilowo właściciel nie będzie mógł poświęcić mu wystarczająco dużo uwagi.

   

   

O czym jeszcze trzeba pamiętać będąc nad morzem z psem? Na terenach nadmorskich zlokalizowane są dwa Parki Narodowe: Woliński i Słowiński. W tych miejscach obowiązują odrębne zasady i obostrzenia, które są zgodnie z postanowieniami ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r., art. 15.1., podpunkt 16 dotyczącymi wszystkich parków. A brzmi on tak: "nie wolno wprowadzać psów na obszary objęte ochroną ścisłą i czynną, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych w planie ochrony oraz psów pasterskich wprowadzanych na obszary objęte ochroną czynną, na których plan ochrony albo zadania ochronne dopuszczają wypas". W rezultacie dyrekcja Wolińskiego Parku Narodowego do dnia dzisiejszego nie wyznaczyła takich miejsc i tym samym w tym Parku obowiązuje zakaz wprowadzania psów na jego teren. Z kolei w Słowińskim Parku Narodowym obowiązuje tylko częściowy zakaz i dopuszcza się wprowadzanie psów do Parku wyłącznie na smyczy, ale tylko na szlaki turystyczne położone poza plażą (ograniczenie nie dotyczy psów asystentów osób niepełnosprawnych). Wszystkie szlaki są odpowiednio oznakowane.

 

We wszystkich nadmorskich miejscowościach mogą też obowiązywać różnorodne przepisy narzucone wewnętrznymi regulaminami i rozporządzeniami. Każdy powinien wiedzieć, że na wszystkich plażach obowiązuje zakaz wchodzenia na wydmy! Nie wolno tam także spacerować z psami, ponieważ wydmy podlegają prawnej ochronie na całym wybrzeżu polskim.

 

Należy także pamiętać o dzikich zwierzętach, które stanowią nieodzowną część nadmorskiego krajobrazu. Tu mamy na myśli przede wszystkim licznie występujące dzikie ptactwo i coraz częściej pojawiające się u wybrzeży Bałtyku ssaki morskie tj. foki i morświny zwane też bałtyckimi waleniami. W Bałtyku występują trzy gatunki fok: szarytka morska bardziej znana pod nazwą foka szara oraz foka pospolita i nerpa obrączkowana. Największą, a zarazem najczęściej pojawiającą się u polskich wybrzeży foką jest objęta całkowitą ochroną foka szara, która prowadzi wodno-lądowy, wędrowny tryb życia i zwykle przypływa na polskie wody z innych rejonów Bałtyku gdzie występuje dość licznie. Na polskim wybrzeżu Bałtyku prawdopodobieństwo spotkania foki, która zechce wyjść na brzeg i odpocząć istnieje w zasadzie wszędzie, choć należy podkreślić, że przestrzeń życiowa fok bałtyckich w Polsce dotyczy przede wszystkim takich miejsc, jak: rezerwat Mewia Łacha (na stałe przebywa tu około 20-30 fok), gdzie obowiązuje zakaz wprowadzania psów oraz Ryfu Mew (wąska mielizna przecinająca z południa na północ Zatokę Pucką i łącząca Cypel Rewski na południu z Mierzeją Helską na północy) i Cyplu Helskiego. Z kolei morświn to gatunek również objęty ochroną, który całe swoje życie spędza w morskiej otchłani. Występuje w strefie przybrzeżnej i bytuje przeważnie na akwenach o głębokości mniejszej niż 200 metrów. W Polsce obecność morświnów najczęściej odnotowywana jest w rejonie Zatok: Gdańskiej, Puckiej i Pomorskiej. Każdy urlopowicz powinien mieć na uwadze to, że wszystkie zwierzęta zamieszkujące tereny nadmorskie są u siebie w domu, a wycieczkowicze oraz ich psy przebywają tam na gościnnych występach. Absolutnie nie wolno pozwalać na to, by pies urządzał sobie pościgi za ptakami czy niepokoił spotkane na plaży wypoczywające fotki lub pływał za przebywającymi w morskiej toni morświnami.

   

   

Pies w górach

Ale lato, to nie tylko czas morskich wypraw. Wiele osób ceni sobie letni wypoczynek na górskim szlaku. W zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, by zdrowy pies również brał udział w takiej eskapadzie. Warto jednak pamiętać, że długie górskie wędrówki po kamienistym, ostrym i często twardym oraz bardzo nierównym gruncie mogą być prawdziwym wyzwaniem dla psich łap. W takim terenie nie trudno o różnego rodzaju kontuzje, otarcia czy skaleczenia, które mogą przekreślić dalsze plany wspólnego wypoczynku. Łapy można oczywiście odpowiednio zabezpieczyć. W sklepach dostępne jest specjalne obuwie dla psów, które niweluje możliwość doznania urazu opuszek łap. Niestety, do takiego obuwia psa trzeba odpowiednio wcześniej przyzwyczaić. Zdarza się, że nawet sumienny i długotrwały trening niewiele daje, bo część psów nie akceptuje takiego wyposażenia i zwyczajnie odmawia chodzenia w obuwiu ochronnym. Z pewnością opuszki łap będą wymagały starannego przeglądania po każdym wyjściu na szlak i stosowania odpowiednich kremów ochronnych, które je wzmocnią oraz przyspieszą regenerację nadwyrężonej skóry.

 

Każdy pies powinien też być z dużym wyprzedzeniem przygotowany kondycyjnie do takiej wyprawy. O ile schodzenie ze wzniesienia może być przyjemnie, tak wdrapywanie się na nie wymaga już stosownej zaprawy, nawet dla psa. Warto więc poćwiczyć z psem w przydomowej okolicy. Polecamy dłuższe spacery, pływanie i odpowiednio dobrany trening wysiłkowy. Jeśli pies jest osobnikiem bardzo młodym, starszym lub chorym (szczególnie na schorzenia układu ruchu, choroby układu oddechowego lub krążenia) wyjazd w góry powinien być naprawdę starannie przemyślany. Z pewnością krótkie spacery po w miarę płaskim terenie i odpoczynek na górskich halach nie przyniosą takim psom szkody, ale o typowych wędrówkach po szlakach w wysokich górach należy naszym zdaniem zapomnieć. Kiedy jednak po rozważeniu wszystkich za i przeciw zapadnie decyzja o wyjeździe w góry w towarzystwie psa należy zacząć od wyboru najlepszej opcji zarówno dla dwunożnych, jak i czterołapych turystów.

 

Jakie góry będą odpowiednie dla psich amatorów górskich atrakcji? W zasadzie wybór niewiele różni się od tego, jaki jest dokonywany w przypadku posiadania małych dzieci. Góry powinny być stosunkowo niewysokie i raczej płaskie. Trasy powinny być łagodne, krótkie i krajobrazowo urozmaicone na tyle, by odpoczynek był możliwy niemal w każdej chwili i nie zmuszał wycieczkowiczów do szybkiego powrotu, gdy okaże się, że jednak pies lub jego właściciel nie daje rady, a poza wąską ścieżką okraszoną licznymi kamieniami i korzeniami drzew nie ma ni skrawka wolnego terenu, by na chwilę przycupnąć i odpocząć.

   

   

Ponadto, tak jak w przypadku nadmorskich miejscowości, tak i w górskich kurortach mogą obowiązywać odrębne regulacje dotyczące psów. Przede wszystkim w górach o wiele częściej przyjdzie Wam poruszać się również po terenach, które w części lub w całości należą do Parków Narodowych. Jak już wyżej pisaliśmy, w większości Parków Narodowych obowiązują ścisłe restrykcje, włącznie z zakazami wprowadzania psów na obszar objęty ochroną. Poniżej lista górskich Parków Narodowych wraz z obostrzeniami dotyczącymi psów (stan na listopad 2015):

  • Parki Narodowe w Sudetach:

    • Karkonoski Park Narodowy (można wprowadzać psy na smyczy);

    • Park Narodowy Gór Stołowych (można wprowadzać psy na smyczy. Groźne psy dodatkowo muszą mieć kaganiec);

  • Parki Narodowe w Karpatach:

    • Babiogórski Park Narodowy (obowiązuje zakaz wprowadzania psów. Zakaz nie obowiązuje psów asystujących, czyli odpowiednio wyszkolonych i specjalnie oznaczonych, w szczególności psów przewodników osoby niewidomej lub niedowidzącej oraz psów asystentów osoby niepełnosprawnej ruchowo);

    • Bieszczadzki Park Narodowy (obowiązuje zakaz wprowadzania psów. Zakaz nie obowiązuje psów asystujących, czyli odpowiednio wyszkolonych i specjalnie oznaczonych, w szczególności psów przewodników osoby niewidomej lub niedowidzącej oraz psów asystentów osoby niepełnosprawnej ruchowo);

    • Gorczański Park Narodowy (obowiązuje zakaz wprowadzania psów);

    • Magurski Park Narodowy (można wprowadzać psy na smyczy);

    • Pieniński Park Narodowy (obowiązuje zakaz wprowadzania psów. Zakaz nie obowiązuje psów asystujących, czyli odpowiednio wyszkolonych i specjalnie oznaczonych, w szczególności psów przewodników osoby niewidomej lub niedowidzącej oraz psów asystentów osoby niepełnosprawnej ruchowo);

    • Tatrzański Park Narodowy (obowiązuje zakaz wprowadzania psów. Z wyłączeniem Doliny Chochołowskiej do wysokości schroniska. Zakaz nie obowiązuje psów asystujących, czyli odpowiednio wyszkolonych i specjalnie oznaczonych, w szczególności psów przewodników osoby niewidomej lub niedowidzącej oraz psów asystentów osoby niepełnosprawnej ruchowo);

  • Park Narodowy w Górach Świętokrzyskich:

    • Świętokrzyski Park Narodowy (można wprowadzać psy na smyczy. Groźne psy dodatkowo muszą mieć kaganiec);

  • Park Narodowy na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej:

    • Ojcowski Park Narodowy (można wprowadzać psy na smyczy. Groźne psy dodatkowo muszą mieć kaganiec).

Z reguły góry kojarzą się też z terenami zalesionymi. Pamiętajcie, że w lesie pies również musi być prowadzony na smyczy. Poruszanie się z psem w lasach reguluje ustawa o lasach z dnia 28 września 1991 r. (tekst jednolity Dz. U. z 2014 r. poz. 222, 1032 z późn. zm.). Zakaz ten dotyczy wszystkich lasów, bez względu na formę ich własności. Egzekwowaniem tego prawa zajmuje się Straż Leśna, która może nałożyć grzywnę lub mandat karny na właściciela psa nie stosującego się do tego przepisu. Ponadto na terenach leśnych obowiązuje też prawo łowieckie i myśliwy ma prawo do odstrzału psa wałęsającego się w obrębie okręgu łowieckiego. Odstrzał dozwolony jest na terenie łowieckim oddalonym od terenów zabudowanych o 200 m. W teorii pies taki powinien wykazywać cechy zdziczenia, ale z doświadczenia wiemy, że część myśliwych wykazuje się nadmierną gorliwością i w przeszłości wielokrotnie dochodziło do zastrzelenia psów niemal na oczach ich właścicieli tylko dlatego, że puszczone były w lesie luzem. Na takie wędrówki zalecamy więc zabrać odblaskową smycz, obrożę a jeszcze lepiej szelki, co znacznie poprawi widoczność i bezpieczeństwo psa przebywającego w leśnej gęstwinie. Ponadto polecamy nabycie nieco dłuższej smyczy, która z kolei zapewni psu minimum swobody na takim spacerze.

   

   

Każdy organizm nieprzyzwyczajony do górskiego klimatu wymaga również odpowiedniej aklimatyzacji (jeden dwa dni). Wyjście na szlak wprost z podróży jest na prawdę złym pomysłem. Zawsze przed wyruszeniem na trasę trzeba też zwrócić uwagę na panujące w górach warunki pogodowe. W górach pogoda może się szybko zmienić i do tego lubi zaskakiwać swą gwałtownością. Warto też pamiętać, że w górach tylko pozornie jest chłodniej, niż w innych regionach kraju o tej samej porze roku. W rozrzedzonym powietrzu górskim słońce operuje mocniej, mimo że temperatura powietrza faktycznie jest niższa. Przez co promienie słoneczne silniej oddziałują na organizm człowieka i jego czworonożnego druha. W zasadzie czym wyżej, tym bardziej można odczuć ich skutki na własnej skórze. W górach przy nieodpowiednim postępowaniu istnieje spore ryzyko doznania udaru słonecznego, oparzenia słonecznego, a także odwodnienia. I psy nie stanowią tu wyjątku. Jeśli w dzień wyprawy będzie ciepło i słonecznie, to wysoce rekomendujemy tak rozplanować trasę wycieczki, by ścieżki biegły w zacienionym od drzew i grani skalnych terenie, który dodatkowo jeszcze będzie poprzecinany strumieniami górskimi lub innymi ciekami wodnymi. Górska woda pochodząca z naturalnych źródeł to dodatkowa atrakcja turystyczna dla osób wędrujących z psami. Odpoczynek nad brzegiem wartko płynącego strumienia w towarzystwie unoszącego się wodnego aerozolu może być niezwykle orzeźwiającym doświadczeniem. Radzimy jednak nie pozwalać rozgrzanemu i zmęczonemu psu wbiegać wprost w otchłań rwącego potoku. Latem temperatura wody w górskich potokach i wysokogórskich odcinkach rzek jest bardzo niska i np. w Tatrach nie przekracza 8-12°C. Dzieje się tak dlatego, że nieustannie płynąc nie ma ona czasu w ogóle się ogrzać. W efekcie wtargnięcie psa do takiej zimnej wody z pewnością nie będzie dla niego miłym doświadczeniem, że o możliwości wystąpienia szoku termicznego już nie wspomnimy. Ponadto prąd wody w takich zbiornikach jest bardzo silny, a dodatkowo jeszcze ich dno z reguły usłane jest doskonale wypolerowanymi i bardzo śliskimi kamieniami oraz żwirem przez co jest ono bardzo niestabilne. Wystarczy, by kompletnie nieprzyzwyczajony do takich warunków miejski pies źle postawił na dnie łapę i nieszczęście gotowe.

   

   

Słów kilka należy również napisać o spożywaniu wody z górskich strumieni, potoków i rzek. Wiele osób żyje w przeświadczeniu, że górska woda pochodząca z naturalnych zbiorników jest tak kryształowo czysta, iż nadaje się do picia i doskonale gasi pragnienie. My jednak nie popadalibyśmy w aż tak dużą euforię. Dlaczego? Po pierwsze: wysoka czystość dotyczy tylko wód znajdujących się powyżej ludzkich zabudowań, pół uprawnych, schronisk łąk i hal, gdzie wypasa się różne hodowlane zwierzęta. Po drugie: taka wysokogórska woda źródlana swoim składem chemicznym praktycznie nie odbiega od składu chemicznego wód opadowych. Prościej pisząc, ma bardzo niski poziom zmineralizowania. W efekcie taka woda wcale nie gasi pragnienia i nie nawadnia, a wręcz przeciwnie, tylko przyczynia się do wypłukiwania minerałów z organizmu prowadząc przewrotnie do nieuchronnego odwodnienia! Absolutnie taka woda nie może być traktowana jako podstawowe źródło uzupełniające płyny zarówno dla człowieka jak i psa! W górach zawsze trzeba mieć ze sobą odpowiedni zapas wody pitnej w ilości uwzględniającej potrzeby wszystkich wycieczkowiczów, tych na czterech łapach również. Najlepiej jeśli będzie to woda mineralna niegazowana. Nie tylko gasi pragnienie, ale także skutecznie nawadnia organizm. Warto zwrócić uwagę na skład wody i wybrać tę wzbogaconą większą ilością minerałów. Ponadto należy pamiętać o regularnym spożywaniu wody. Psy z natury lubią podchodzić do miski z wodą dość często. Gdy są spragnione piją łapczywie i jednorazowo są wstanie wchłonąć całkiem spore jej ilości. W trakcie wysiłku i w gorące dni zapotrzebowanie psów na wodę ulega zwiększeniu. Trzeba więc zadbać o to, by podczas wędrówki woda była psu podawana bardzo często, za to w mniejszych ilościach. W ten sposób pies nie będzie odczuwał silnego pragnienia, wymuszającego nadprogramowe picie, a jego organizm będzie mógł też lepiej taką wodę zagospodarować.

 

W górach również obowiązuje kultura wypoczynku. Nawet w miejscach gdzie nie jest to wymagane, ale przebywa tam sporo ludzi, dzieci lub innych zwierząt pies powinien być prowadzony na smyczy. Pod uwagę trzeba wziąć to, że nie wszyscy muszą lubić psy, a część osób może się ich zwyczajnie bać. Ponadto nawet mając mega spokojnego i ułożonego psa trudno do końca przewidzieć jego reakcję, gdy nagle podbiegnie do niego gromada rozbrykanych dzieci, inny pies lub drogę przetnie mu pędzący kot lub jakieś wolno żyjące zwierzę. Warto sobie również uświadomić, że w górach nigdy nie jesteśmy sami. Nawet na stosunkowo wyludnionych terenach gdzieś za skałą, drzewem czy w gąszczu bujnych traw może przebywać dzika zwierzyna. Z natury jest ona bardzo płochliwa. Głośne szczekanie, a już z pewnością dzikie gonitwy psa za każdym napotkanym zwierzęciem są absolutnie niedopuszczalne.

   

   

Na koniec sprawa najważniejsza - bez względu na docelowe miejsce odpoczynku każdy powinien pamiętać o podstawowym obowiązku tj. sprzątaniu nieczystości po swoich czworonogach. W niektórych miejscach w Polsce, a także poza granicami naszego kraju obowiązują nakazy i ścisłe wytyczne odnośnie sprzątania wszelkich nieczystości po psach. Osoby uchylające się od tego obowiązku muszą liczyć się z możliwością zapłacenia wysokich kar.

 

Letnie niebezpieczeństwa

Wydawało by się, że skoro latem większość osób poświęca sporo czasu swoim psom, to gabinety weterynaryjne powinny świecić pustkami. Niestety, nic bardziej mylnego. To właśnie w okresie letnim do lecznic weterynaryjnych trafia wiele psów z różnorodnymi problemami zdrowotnymi, których  można by uniknąć, gdyby właściciele zamiast beztroską kierowali się w życiu rozsądkiem.

 

Do najważniejszych problemów sezonu letniego należy przegrzanie, udar cieplny i udar słoneczny. Pisaliśmy już o tym wyżej, że wysokie temperatury oraz palące słońce nie sprzyjają psom, których organizmy mają bardzo ograniczone możliwości chłodzenia się przez co psy nie mogą długo przebywać w miejscach bezpośrednio nasłonecznionych i/lub gorących. Na przegrzanie i związany z tym udar cieplny lub słoneczny szczególnie narażone są szczenięta i zwierzęta starsze, które mają w sposób naturalny niezbyt dobrze działającą termoregulację. U szczeniąt nie wykształcił się jeszcze dostatecznie mechanizm oddawania ciepła, natomiast u psów starszych nie jest on już wystarczająco sprawny. Ponadto ryzyko wystąpienia tych dolegliwości wzrasta u psów brachycefalicznych (o skróconej kufie), psów o bardzo gęstej podwójnej szacie, cierpiących na cukrzycę, choroby serca i układu krążenia, choroby układu oddechowego, psów z nadwagą i otyłych oraz przyjmujących leki antyhistaminowe, moczopędne czy rozszerzające naczynia. Również wszystkie psy poddane działaniu dużego wysiłku fizycznego w upalane/słoneczne dni mogą paść ofiarą przegrzania lub udaru.

   

   

Udar słoneczny, jak sama nazwa wskazuje, związany jest z nadmierną ekspozycją psa na słońce bez zachowania odpowiednich środków ostrożności w wyniku czego dochodzi najpierw do przegrzania jego organizmu, a potem udaru słonecznego. Jednak nie jest to jedyna opcja, podczas której może dojść do przegrzania psa. Takie samo niebezpieczeństwo grozi mu we wszystkich miejscach narażonych na działanie wysokich temperatur. Tak, do przegrzania psa może dojść również w zacienionym ogrodzie, domu, samochodzie i każdym innym miejscu, które spełni ku temu warunki. Do przekroczenia granic krytycznych, które są tolerowane przez psy na prawdę niewiele trzeba, bo wystarczy całkiem krótkotrwałe działanie promieni słonecznych i/lub podwyższonej temperatury, brak cienia i przewiewu, by w ciągu kilku-klikunastu minut zaczęły pojawiać się pierwsze objawy związane z przegrzaniem jego organizmu.

 

Kiedy możemy mówić o udarze słonecznym lub cieplnym? Z udarem cieplnym lub słonecznym mamy do czynienia wówczas, gdy mimo podjętych prób organizmowi nie udaje się utrzymać temperatury ciała w jej normalnych granicach i zaczyna ona wzrastać osiągając pułap 40-43°C. Przypomnijmy: u zdrowych dorosłych psów normalna temperatura ciała oscyluje w granicach 37.5-39°C - wyjątek stanowią tu szczenięta, u których temperatura może być o 0.5°C wyższa od wartości podanych dla dorosłych psów.

 

Jak objawia się udar cieplny lub słoneczny? Pierwszym i oczywistym sygnałem świadczącym o przegrzaniu i ewentualnie udarze jest oczywiście podwyższona temperatura ciała przekraczająca wyżej podane normy, którą nie zawsze możemy od razu poznać, bo nie każdy nosi przy sobie termometr. Kolejne zmiany obejmują:

  • nieuzasadnione pobudzenie;

  • częste picie;

  • nienaturalna pozycja ciała (pies nie kładzie się, ale siedzi na rozstawionych przednich łapach, bądź stoi i już nie chce pić);

  • gwałtowne ziajanie;

  • gwałtowne ziajanie połączone ze ślinotokiem i pianą;

  • puls szybki i słabo wyczuwalny;

  • skóra warg zaczyna robić się sucha;

  • oddech staje się płytki i nieregularny;

  • pies nagle słabnie, kładzie się, robi się apatyczny i zaczyna tracić przytomność;

  • język i dziąsła nabierają wyraźny ciemnoczerwony kolor lub język znacznie sinieje;

  • temperatura ciała szybko wzrasta przechodząc w gorączkę (40-43°C);

  • mogą również wystąpić konwulsje, biegunka i wymioty.

  • w stanie krytycznym dochodzi do niewydolności krążeniowo-oddechowej i pies umiera.

Jeśli podejrzewasz, że Twój pies uległ przegrzaniu, to jak najszybciej podejmij kroki zapobiegające dalszemu wzrostowi jego temperatury ciała i koniecznie skontaktuj się z weterynarzem! Pierwsze minuty i Twoja pomoc mogą zadecydować o psi życiu lub śmierci. Każdy pies, u którego wystąpiło przegrzanie powinien znaleźć się jak najszybciej w lecznicy weterynaryjnej, bowiem tylko tam można mu udzielić pełnej i fachowej pomocy. Musisz wiedzieć, że nie każda pomoc zakończy się sukcesem. Powodzenie zależy od stanu psa i reakcji jego organizmu na poczynione zabiegi.

 

Jak udzielić przegrzanemu psu pierwszej pomocy we własnym zakresie?

  • zapewnij psu zacienione, chłodne i w miarę przewiewne miejsce;

  • postaraj się obniżyć temperaturę ciała psa. W tym celu wykorzystaj chłodną wodę i jakiekolwiek skrawki materiału, które należy w niej namoczyć. Odciśnij je i obłóż nimi miejsca wrażliwe na ciele psa, czyli głowę, kark, pachwiny i pachy. Zmieniaj je w momencie, gdy się nagrzeją. Pamiętaj też o zwilżaniu wodą warg, języka i nosa psa;

  • psu przytomnemu podaj do picia chłodną wodę;

  • jeśli masz taką możliwość możesz również podać przytomnemu psu do lizania kostkę lodu lub lody;

  • jeśli pies padł ofiarą udaru słonecznego, to najprawdopodobniej doznał też szoku, który wiąże się ze spadkiem poziomu cukru. Przytomnemu psu możesz podać coś słodkiego np. miód. Nieprzytomnemu lub takiemu, który odmówi postaraj się wetrzeć go nieco we wnętrze pyska;

  • mierz temperaturę ciała i sprawdzaj czy spada;

  • jeśli pies traci oddech lub nie oddycha wykonaj sztuczne oddychanie;

  • w miarę ustabilizowane zwierzę niezwłocznie przetransportuj do lecznicy weterynaryjnej.

W lecznicy weterynaryjnej zwykle lekarz podaje dożylnie schłodzone roztwory elektrolitowe, glikokortykosteroidy przeciwdziałające rozszerzającemu się obrzękowi mózgu, leki nasercowe, leki moczopędne. W zależności od stanu zwierzę zwykle musi pozostać kilka dni w klinice pod obserwacją lekarza.

 

Jak zapobiegać przegrzaniu psa? Przede wszystkim należy się kierować zdrowym rozsądkiem! A ponadto:

  • nigdy nie można psa wystawiać na bezpośrednie i długotrwałe działanie słońca i/lub wysokich temperatur;

  • zapewnij psu w ciepłe/słoneczne dni nieograniczony dostęp do zacienionego i przewiewnego miejsca;

  • zapewnij psu nieograniczony dostęp do miski z chłodną wodą;

  • nie zostawiaj psa w gorące/słoneczne dni w ciasnych, zamkniętych pomieszczeniach;

  • nie trzymaj psa w gorące/słoneczne dni w kojcu lub na łańcuchu;

  • nigdy nie zostawiaj psa zamkniętego w samochodzie;

  • w dni gorące/słoneczne dobrze zaplanuj spacery. Najlepiej wybierz się na nie wraz z psem wczesnym rankiem i późnym wieczorem. Wyjścia w południe ogranicz do niezbędnego minimum;

  • aktywność fizyczną psa w gorące/słoneczne dni ogranicz do minimum;

  • w domu/mieszkaniu udostępnij psu najchłodniejsze miejsca. Zwykle są to północne pokoje oraz łazienka, kuchnia lub korytarz z wykafelkowaną podłogą, a także piwnica.

Kolejnym, po przegrzaniu i udarach problemem, który często dotyczy psów w okresie letnim jest odwodnienie. Każdy powinien pamiętać, że bez względu na porę roku psu trzeba zapewnić stały dostęp do świeżej i czystej wody pitnej. Latem dbałość o pełną miskę wody jest szczególnie ważna, bowiem wzmaga się pragnienie i chęć zaspokojenia go. Niedobory wody są bardzo niebezpieczne w skutkach. Psu grozi wyżej wspomniane odwodnienie, czyli zmniejszenie w organizmie ilości płynów ustrojowych. Zwykle wiąże się ono z utratą wody i elektrolitów, w których znajdują się roztwory soli sodu, chloru i potasu. Woda stanowi około 84% organizmu nowonarodzonego szczeniaka i około 60% organizmu dorosłego psa. Utrata zaledwie 5% ogólnej ilości wody znajdującej się w organizmie zwierzęcia wywołuje uczucie pragnienia. Strata 10% uniemożliwia wysiłek fizyczny, a 20% ubytek powoduje śmierć. Woda jest elementem niezbędnym do przeprowadzania niemal wszystkich życiowych funkcji organizmu zwierzęcia. Ta wydawałoby się "zwykła" ciecz jest po prostu źródłem i podstawą życia.

   

   

Pierwsze pytanie, jakie zadaje każdy właściciel psa to: ile wody powinien na dobę wypić zdrowy pies? W zależności od źródła spotkaliśmy się z dwoma schematami: pierwszy zakłada, iż przeciętnie pies powinien wypijać od 14 do 60 ml wody na kilogram masy ciała, zaś drugi zaleca, by zwierzęta przyjmujące pokarmy suche na każdy zjedzony dziennie 1 kg pokarmu suchego przyjmowały 2.5 razy więcej płynów. Oczywiście nie istnieje jedna słuszna norma i powyższe zalecenia należy traktować, jako wskazówkę orientacyjną, ponieważ takie czynniki, jak: temperatura otoczenia, wilgotność powietrza, aktywność fizyczna, wiek zwierzęcia i rodzaj spożywanego pokarmu mogą zwiększyć lub zmniejszyć zapotrzebowanie na płyny.

 

Każdego dnia organizm psa traci wodę czterema różnymi drogami. Największa ilość wody wydalana jest wraz z moczem, z którym zostają usunięte zbędne produkty przemiany materii i oczywiście toksyny. Wartość referencyjna wydalanego dobowo moczu dla psów wynosi 25-35 ml/kg m.c./dobę, co w zależności od wagi psa może dać od 0.1 do 2 litrów moczu. Nieco mniej wody organizm psa traci z kałem, który formowany jest z niestrawionych resztek pokarmowych również przy udziale wody (średnio zawartość wody w kale wynosi 60-70%). Około 10 ml wody na 1 kg masy ciała pies traci w przeciętnych warunkach klimatycznych przez układ oddechowy. Stosunkowo najmniej wody organizm psa traci w trakcie odparowywania jej przez skórę, głównie dlatego, że gruczoły potowe u psów znajdują się tylko na opuszkach łap, tak więc pocenie się psów jest bardzo ograniczone. Jednak w okresie letnim wzmaga się ziajanie, a co się z tym wiąże ubytek wody poprzez jej odparowywanie z powierzchni języka i jamy ustnej tą drogą ulega znacznemu zwiększeniu!

 

Utrata dużej ilości wody bez jej uzupełnienia grozi wspomnianym już odwodnieniem organizmu, na które szczególnie narażone są zwierzęta utrzymywane w niewłaściwych warunkach bytowych tj. w zbyt nasłonecznionym/nagrzanym otoczeniu i/lub z ograniczonym dostępem do wody.

 

Jak poznać, że pies jest odwodniony? W pierwszej kolejności organizm zaczyna oszczędzać wodę, tak więc dochodzi do znacznego zmniejszenia ilości wydalanego moczu i zwiększa się pragnienie. To jednak może być przez właściciela niezauważone, szczególnie jeśli pies przebywa całodobowo na dworze. Kolejne objawy odwodnienia to zmiany w zachowaniu (apatia, osowiałość, zmęczenie), suchość jamy ustnej i utrata elastyczności skóry. Jeśli płyny nie zostaną uzupełnione na tym etapie, to dochodzi do pogłębienia objawów w postaci zaburzenia świadomości, silnie zapadniętych oczu, uszkodzenia organów wewnętrznych i niewydolności krążenia, które występuje na skutek zmniejszenia objętości krwi i wzrostu jej lepkości, co w rezultacie kończy się zapaścią i śmiercią odwodnionego psa. W zasadzie każdy, kto podejrzewa odwodnienie u swojego psa może to sprawdzić w bardzo łatwy sposób. Wystarczy zebrać skórę na wysokości łopatek w fałd, lekko unieść ją ku górze i puścić. Jeśli skóra jest prawidłowo nawodniona, to natychmiast po puszczeniu wróci na swoje pierwotne miejsce. W przypadku odwodnienia skóra będzie się naprężać bardzo powoli, a nawet może przez pewien czas pozostać pofałdowana. W zależności od stanu psa można mu pomóc samemu lub niezwłocznie należy zabrać go do lekarza weterynarii. W przypadku odwodnienia należy zadbać przede wszystkim o uzupełnienie płynów. Jednak nie należy robić tego pochopnie. Zamiast zwykłej wody lepsza będzie woda zmieszana z suplementem zawierającym elektrolity, które znacznie lepiej nawodnią organizm psa. Bardzo spragnionemu psu wodę trzeba dozować. Wypicie na raz dużej ilości wody przez psa skończy się jeszcze szybszym jej zwróceniem, co z pewnością nie polepszy jego stanu.

 

Jak przeciwdziałać odwodnieniu? Przede wszystkim należy zadbać o to, by pies miał cały czas dostęp do świeżej wody pitnej, którą w trakcie ciepłych dni trzeba często wymieniać.

   

   

Miska wraz z wodą powinna być umieszczona w zacienionym miejscu, bo w wysokiej temperaturze szybko się nagrzeje, a takiej pies z pewnością nie tknie. Ponadto wysoka temperatura sprzyja rozwojowi bakterii. Oprócz tego woda zanieczyszczana jest też przez samego psa. Ten pijąc często moczy w niej swój pysk, na którym obecne jest wszystko to, co zdążyło się w międzyczasie do niego przyczepić. W wyniku takich namaczanek resztki pożywienia i różne nieczystości zebrane ze środowiska życia psa lądują w misce z wodą. Bezpośrednio po wysiłku fizycznym doradzamy kontrolę poboru wody przez psa. Kilka mniejszych porcji podanych w 10-15 minutowym odstępie jest o wiele lepszym rozwiązaniem, niż nieograniczony dostęp do miski. Psy mają to do siebie, że piją bardzo łapczywie i w krótkim czasie mogą pochłonąć całkiem spore ilości wody. Niestety takie postępowanie często kończy się zwróceniem wody. Pamiętać też trzeba, by serwowana psu woda była w miarę chłodna, ale nie lodowata! Wbrew pozorom bardzo zimna woda w upalne dni wcale nie przyczynia się do schładzania organizmu, bo jest to tylko efekt pozorny. Nagła różnica temperatur między wodą o nagrzanym organizmem zwykle skutkuje uruchomieniem procesów prowadzących do ogrzania wody i wyrównania temperatury ciała psa. W ten sposób generowana jest energia. Ponadto nagły skok temperatur może skutkować szokiem termicznym, który bardzo niekorzystnie wpływa na odporność psa i może być przyczynkiem do wystąpienia infekcji. Natomiast przebieg samej choroby może być nawet gorszy niż zimą, bo tempo namnażania wirusów i bakterii w wysokich temperaturach jest po prostu znacznie szybsze, a dolegliwości mogą być bardziej dotkliwe.

 

W lecie psy narażone są również na różnego rodzaju oparzenia, czyli uszkodzenia skóry i ewentualnie również głębiej położonych tkanek, a nawet narządów wewnętrznych na skutek miejscowego oddziaływania na organizm psa różnych czynników je wywołujących. Do najczęstszych czynników odpowiedzialnych za poparzenia u psów należą: wysoka temperatura, światło słoneczne, związki chemiczne, związki organiczne, elektryczność. Jednak bez względu na czynnik, który spowodował oparzenie u psa, a biorąc pod uwagę głębokość, liczbę uszkodzonych warstw skóry i objawy wyróżniamy kilka stopni oparzeń:

  • oparzenia stopnia I (zwykle lekkie, powierzchowne)

    obejmują swym zasięgiem wyłącznie naskórek. Na powierzchni skóry pojawia się podrażnienie w kolorze różowym lub lekko czerwonym (delikatny rumień), któremu może towarzyszyć lekki ból oraz lekki obrzęk, natomiast nie występują pęcherze. Wyleczenie następuje zwykle po kilku dniach, bez pozostawienia śladów i blizn;

  • oparzenia stopnia II (umiarkowane oparzenia)

    obejmują naskórek oraz jakąś część głębiej zlokalizowanych tkanek skóry bez uszkodzenia okrywy włosowej. Od oparzenia I stopnia różnią się silniejszym podrażnieniem skóry tzn. pojawia się wyraźnie zaznaczony i bolesny rumień, zwiększa się opuchlizna. Na uszkodzonej skórze mogą pojawić się pęcherze z surowiczym płynem (pęcherze to martwy naskórek uniesiony gromadzącym się pod nim płynem tkankowym). Czas gojenia powstałych ran też jest dłuższy. Mogą pozostać na skórze niewielkie ślady w postaci słabo wyrażonych przebarwień;

  • oparzenia stopnia III (ciężkie oparzenia)

    obejmują całą grubość skóry, a zniszczeniu ulegają głębokie tkanki skóry wraz ze strukturami dodatkowymi. Uszkodzeniu ulega również okrywa włosowa, która z łatwością dochodzi od skóry. Dość często uszkodzone zostają również mięśnie znajdujące się pod skórą. Uszkodzona skóra staje się biaława i jest martwa. Ponadto nie reaguje na dotyk lub ukłucie (uszkodzenie receptorów czuciowych), dlatego też pies z takim stopniem oparzenia zwykle odczuwa jedynie dotkliwy ból zlokalizowany na obrzeżach oparzenia, a samo miejsce oparzenia krytyczne go nie boli. Wyleczenie niewielkich powierzchniowo oparzeń tego typu jest długotrwałe i zawsze tylko częściowe. Czasami do zakończenia procesu gojenia mogą być potrzebne przeszczepy skórne. Na skórze pozostają rozległe, głębokie blizny. Jeśli doszło do poparzenia około 15% ciała psa w stopniu III, to jest to stan bezpośrednio zagrażający życiu i zwierzę może umrzeć. Zwykle do oparzeń III stopnia dołączają się też objawy ogólnoustrojowe w postaci m.in. wstrząsu hipowolemicznego;

  • oparzenia stopnia IV (bardzo ciężkie oparzenia)

    obejmują całą grubość skóry, a zniszczeniu ulegają głębokie tkanki skóry wraz ze strukturami dodatkowymi. Uszkodzeniu ulega również okrywa włosowa, która z łatwością dochodzi od skóry. Uszkodzone zostają mięśnie znajdujące się pod skórą, a także ścięgna i kości. Jest to skrajna postać oparzenia, która od oparzenia III stopnia różni się jeszcze silniejszym wyrażeniem wszelkich objawów typowych dla III stopnia. Martwica obejmuje wszystkie warstwy skóry włącznie z mięśniami, ścięgnami, a nawet kośćmi. Skóra może być zwęglona, a powstałe, głębokie rany mogą ulegać jątrzeniu i ślimaczeniu. Gojenie ran (o ile w ogóle będzie możliwe) jest bardzo trudne i bardzo złożone. W zależności od rozległości oparzenia psu zagrażają objawy ogólnoustrojowe w postaci m.in. wstrząsu hipowolemicznego, a także śmierć.

Uwaga! Oparzenia I i II stopnia o niewielkich powierzchniowo rozmiarach (z pominięciem miejsc wrażliwych, oczu, narządów płciowych i jamy ustnej) można leczyć samemu po konsultacji z lekarzem weterynarii. Natomiast oparzenia III i IV stopnia bezwzględnie wymagają natychmiastowej pomocy lekarza weterynarii i psa trzeba możliwie jak najszybciej przetransportować do lecznicy.

 

Ze względu na specyfikę tej pory roku w okresie letnim u psów najczęściej notowane są oparzenia radiacyjne wynikające z długotrwałej ekspozycji psa na działanie promieni słonecznych - UV (głównie UV-B, ale przy długotrwałej kąpieli słonecznej również i UV-A), które popularnie zwane są oparzeniami słonecznymi. Oparzenia słoneczne powstają, gdy ilość promieniowania UV przekracza zdolności ochronne pigmentu skóry - melaniny.  Szczególnie wrażliwe na działanie promieni słonecznych są psy bezwłose, o rzadkiej i delikatnej sierści, o jasnym pigmencie skóry, o jasnym (białe, kremowe) umaszczeniu lub z dużą ilością skóry, a także szczenięta, psy starsze, psy przyjmujące leki, które powodują zwiększoną wrażliwość na promieniowanie UV, psy chore i psi rekonwalescenci, u których choroby doprowadziły do uszkodzeń skóry oraz przerzedzenia sierści oraz wszystkie psy predysponowane do różnego rodzaju skórnych dermatoz światłoczułych. Ale to jeszcze nie wszystko, bowiem zbyt krótko ostrzyżona sierść również pozwala promieniom UV na szybszą i lepszą penetrację w kierunku skóry, co w efekcie może także przyczynić się do powstania tego rodzaju uszkodzenia skóry. Także blizny pooperacyjne i pourazowe nie powinny być wystawiane na działanie promieni słonecznych, bowiem mają większą tendencję do zbytniego absorbowania promieni słonecznych. Niestety oparzenia słoneczne mogą skutecznie zakłócić Wasze wymarzone wakacje, a najczęściej u psów manifestują się one w miejscach najbardziej na nie narażonych tj. słabo owłosionych uszach, lusterku nosa, wokół oczu, na spodnich częściach ciała (brzuch, wewnętrzna strona ud), które pokryte są stosunkowo najkrótszym włosem, a czasami są wręcz całkiem gołe, a u samców również na worku mosznowym. Na ogól oparzenia słoneczne powodują różnego stopnia uszkodzenia skóry (zwykle I i II). Rzadko dochodzi do skutków tak poważnych, jak silne uszkodzenie skóry i struktur głębiej położonych (poparzenia III lub IV stopnia). Jednak w przypadku poparzeń słonecznych istotną rolę odgrywa, nie tylko sam stopień poparzenia, ale także rozległość zmian, ponieważ przy bardzo dużej rozległości nawet na pozór niegroźnie wyglądające zmiany mogą doprowadzić do zagrożenia życia z powodu wystąpienia licznych powikłań, w tym zakażenia, niewydolności krążenia i szoku. Uwaga! Częste oparzenia słoneczne mogą przyczynić się do wystąpienia u psa stanów przedrakowych lub nawet finalnie mogą skończyć się chorobą nowotworową skóry.

   

   

Jak pomóc psu, który doznał oparzenia słonecznego? Przede wszystkim trzeba odciąć źródło powodujące oparzenia skóry, czyli należy bezwzględnie umieścić zwierzę w miejscu zacienionym. Następnie koniecznie trzeba zastosować na podrażnione miejsca kompresy chłodząco-kojące, który złagodzą skutki poparzenia skóry. Doskonale nadają się do tego specjalne jałowe kompresy wykonane z włókniny i/lub gazy, które nie przylegają do ran. Takie kompresy trzeba zmoczyć w chłodnej wodzie, a następnie należy delikatnie przyłożyć je na podrażnione miejsca na co najmniej 20 minut. Można też zmienione miejsca potraktować delikatną mgiełką chłodnej wody. Ale uwaga! strumień wody kierowany na oparzone miejsce musi być na prawdę delikatny. Prysznic nie wydaje się dobrym rozwiązaniem, bowiem zbyt silny strumień wody może spowodować dodatkowe - mechaniczne podrażnienie skóry. Kategorycznie odradzamy też stosowanie lodowatej wody i kostek lodu, ponieważ w kontakcie z rozpaloną skórą, mogą one wywołać silną reakcję bólową, a nawet szok termiczny. Po konsultacji z lekarzem weterynarii można też wspomóc się ogólnie dostępnymi lekami z apteki: Panthenol i Fenistil, a także preparatami przygotowanymi na bazie aloesu. Osoby, które posiadają aloes rosnący w doniczce mogą wycisnąć znajdujący się w jego liściach miąższ i bezpośrednio obłożyć nim miejsce oparzenia.

 

Co robić, aby uniknąć oparzeń słonecznych u psów? Przede wszystkim należy chronić psa przed bezpośrednim nasłonecznieniem. Bez względu na miejsce, w którym się pies znajduje, zawsze powinien mieć on zapewniony cień, który pozwoli mu schronić się przed grzejącym słońcem. Ponadto należy unikać spacerów w porach silnie nasłonecznionych. Zwykle intensywność promieniowania słonecznego jest najsilniejsza między godz. 10.00 a 14.00. I na koniec: koniecznie trzeba chronić wrażliwe miejsca na ciele psa przed promieniowaniem ultrafioletowym za pomocą wcierania w nie kremów z filtrami. Ale uwaga! Należy stosować tylko i wyłącznie preparaty weterynaryjne tj. ochronne kremy przeciwsłoneczne z filtrem o numerze min. 30 o właściwościach wodoodpornych lub z filtrami zawierającymi tlenek cynku. Stosowanie produktów przeznaczonych dla ludzi nie jest wskazane, bowiem ze względu na ich skład mogą one wywoływać u psów reakcje alergiczne, a nawet mogą być przyczyną poważnych zatruć.

 

Drugim dosyć często spotykanym u psów rodzajem poparzeń są oparzenia termiczne wynikające z bezpośredniego kontaktu ciała psa z nagrzanymi przedmiotami (metalowe/plastikowe obroże, kagańce, kolczatki) lub rozgrzanymi powierzchniami (asfalt, beton, kostka brukowa, żwir, piasek, płytki, lastriko) czy gorącymi cieczami (woda, olej, ciekły tłuszcz) lub ogniem charakteryzującymi się bardzo wysokimi temperaturami.

 

Pisaliśmy już o tym wyżej, ale przypomnimy raz jeszcze. W upalne i słoneczne dni wszelkie metalowe oraz plastikowe obroże i kagańce bardzo szybko nagrzewają się przez co ich dotknięcie gołą ręką jest niemal niemożliwe, bo zwyczajnie parzą. Na dokładkę takie nagrzane przedmioty oddają jeszcze długo zakumulowane ciepło nawet, jeśli zostały dawno już pozbawione bezpośredniego dostępu do promieni słonecznych. Taki nagrzany przedmiot, który będzie miał długotrwałą styczność ze skórą psa może w końcu doprowadzić do jej poparzenia. Dlatego też latem zdecydowanie doradzamy zamianę takiego psiego osprzętu na obroże i kagańce wykonane z taśmy parcianej lub naturalnej skóry. W przypadku wystąpienia poparzenia należy jak najszybciej zdjąć obrożę lub kaganiec - źródło problemów - i w zależności od stanu psa należy zastosować pomoc, jak przy oparzeniu słonecznym.

   

   

Oparzenia gorącą wodą najczęściej spotykane są u psów, których właściciele nie wykazują się nawet krztyną zdrowego rozsądku i chcąc schłodzić swojego psa polewają go wodą ze szlauchu ogrodowego. Zapominają przy tym, że woda zgromadzona jest na całej długości węża ogrodowego i jeśli tylko wystawiony jest on na długotrwałe działanie promieni słonecznych, to nagrzewa się ona w nim błyskawicznie i to znacznie powyżej temperatur tolerowanych przez psy. Oblanie psa pierwszą partią gorącej wody zgromadzonej w wężu z pewnością nie przyczyni się do jego ochłodzenia, a wręcz przeciwnie, może skutkować jej podrażnieniem, a nawet może skończyć się jej oparzeniem. Pamiętaj! Nigdy nie polewaj psa wodą zgromadzoną w wężu ogrodowym! Jeśli doszło do podrażnienia skóry w wyniku lekkomyślnego polania jej zbyt gorącą wodą zastosuj kompresy chłodzące i skontaktuj się z lekarzem weterynarii.

 

Z kolei ofiarami oparzenia gorącym olejem, ciekłym tłuszczem lub ogniem często stają się psy stanowiące własność osób, które uatrakcyjniają swój wypoczynek grillowaniem czy biesiadą przy ognisku. Niestety, pies jest zwierzęciem ciekawskim, a dodatkowo wabiony kuszącymi dla niego zapachami smażącego się mięsa, kiełbaski czy ryby potrafi pokonać strach przed ciepłem oraz ogniem i jest gotowy porwać zdobyć wprost z rozżarzonego paleniska, przy okazji narażając się na bezpośredni kontakt z pryskającym tłuszczem lub wręcz wylewając na siebie gorący olej czy wytopiony tłuszcz, a na dokładkę jeszcze parząc się płomieniami lub iskrami buchającymi wprost z paleniska. Niestety, w przypadku olei i tłuszczy główny problem polega na tym, że temperatura, w której następuje proces efektywnego smażenia żywności z użyciem tych cieczy jest bardzo wysoka (sięga grubo powyżej 100°C, a zwykle oscyluje w granicach od 150 do 200°C) i dodatkowo jeszcze są one słabym przewodnikiem ciepła. Z kolei temperatura płomienia i żaru uzależniona jest od wielu czynników, w tym m.in. od spalanej substancji, jednak do naszego artykułu wystarczy wiedza, że temperatury te z kolei sięgają znacznie powyżej temperatur osiąganych przez oleje i tłuszcze. Stąd też poparzenia gorącym olejem lub tłuszczem, a także ogniem lub żarem powstają niemal błyskawicznie i są znacznie bardziej dotkliwe w skutkach, niż dotychczas wymienione! Pamiętaj! Nigdy nie zostawiaj psa bez nadzoru i odpowiedniego zabezpieczenia w pobliżu rozpalonego grilla lub ogniska. Jeśli doszło do oparzenia skóry w wyniku kontaktu z gorącym olejem lub tłuszczem zastosuj kompresy chłodzące i natychmiast zabierz psa do lecznicy weterynaryjnej. W przypadku działania ognia, który doprowadził do zajęcia się sierści postaraj się jak najszybciej zdusić ogień na psie. W tym celu ugaś psa narzucając na niego chociażby koc. Następnie zastosuj chłodne kompresy i natychmiast zabierz psa do lekarza weterynarii.

 

Na koniec oparzeń termicznych zostawiliśmy sobie do omówienia oparzenia wynikające z bezpośredniego kontaktu psa z nagrzanymi powierzchniami. Problem ten dotyczy głównie opuszek łap, które w bardzo gorące i słoneczne dni narażone są na oparzenia wynikające z bezpośredniego ich kontaktu z rozgrzanym asfaltem, betonem, płytkami, piaskiem i innymi gorącymi nawierzchniami, po których przyjdzie się psu poruszać. Niestety, w gorące i słoneczne dni tego typu nawierzchnie potrafią nagrzać się nawet do 50-60°C! Chrońcie psa również przed wszelkimi metalowymi nawierzchniami, które dodatkowo jeszcze będą pomalowane na czarno. Takie powierzchnie nagrzewają się niezwykle szybko i mogą osiągać jeszcze wyższe temperatury! Pamiętajcie! Opuszki palców są dla psa swoistego rodzaju "obuwiem" i posiada on tylko jeden taki komplet! Od stanu tego kompletu będzie zależeć komfort poruszania się psa. Niestety, oparzenia opuszek są wyjątkowo bolesną i uciążliwą dolegliwością dla psów, która w znacznym stopniu może ograniczyć swobodę ich poruszania. W okresie letnim opuszki psich łap wymagają więc należytej ochrony. Powinny być regularnie sprawdzane i smarowane kremami ochronnymi, które oprócz nawilżenia zapewnią im odpowiednie odżywienie oraz wspomogą proces regeneracji skóry. Ponadto powinniście zadbać o to, by w dni upalne i słoneczne spacery odbywały się w tych porach, kiedy występuje stosunkowo najniższa temperatura i najmniejsze natężenie promieni słonecznych. Lepiej jest wyprowadzić psa częściej, na krótsze spacery, niż fundować mu długodystansowe wyprawy. Warto też tak dobrać trasę, by przebiegała ona w możliwie jak najbardziej zacienionym terenie. Wieli problemów można sobie zaoszczędzić wykonując przed spacerem prosty i szybki test polegający na pomiarze temperatury nawierzchni, po której przyjdzie się poruszać psu. Nie, nie, nie potrzebujecie do tego termometru, ani innego specjalistycznego sprzętu, a wystarczy jedynie Wasza dłoń, którą trzeba po prostu przyłożyć do nawierzchni. Jeśli jesteście w stanie utrzymać dłoń na takiej nawierzchni przez około 30 sekund, to i opuszki łap Waszego psa powinny ciepłotę tej nawierzchni wytrzymać. Jeśli jednak nawierzchnia jest tak nagrzana, że po przyłożeniu do niej dłoni musicie ją zabrać w ciągu kilku sekund, ponieważ odczuwacie wyraźny dyskomfort i zwyczajnie nawierzchnia Was parzy, to możecie być pewni, że podobne odczucia będzie miał Wasz pies i skazywanie go na spacer po tak rozgrzanej nawierzchni może się dla niego skończyć podrażnieniem lub oparzeniem opuszek łap. Co zrobić, gdy doszło już do poparzenia opuszek? Pomoc jest podobna do tej stosowanej przy oparzeniach słonecznych. Na opuszki trzeba przyłożyć kompresy chłodzące oraz można wspomóc się gotowymi preparatami łagodzącymi i leczącymi skutki oparzeń. W przypadku znacznego oparzenia będzie oczywiście potrzeba konsultacja weterynaryjna.

   

   

Lato to również okres, kiedy pod wpływem nagłego załamania pogody pojawiają się o wiele częściej nawałnice z towarzyszącymi im piorunami. O ile po długotrwałym upale pierwszy błysk - zwiastun burzy i ochłodzenia  - jest mile witany - tak wprost proporcjonalnie do radości wielu osób spora część psów przeżywa w tym momencie istne tortury. Jeśli burza "dopadnie" Waszego psa w domu, a niezbyt dobrze on ją znosi, to pozwólcie mu schronić się w miejscu, które uważa za najbezpieczniejsze. Zamknijcie okna i ewentualnie szczelne zasłońcie je kotarami. Można też spróbować odwrócić uwagę psa jego ulubioną zabawką. Pamiętajcie, pioruny to nie tylko silny bodziec wywołujący lęk, to również realne zagrożenie porażenia prądem. Zagrożenie porażeniem piorunem znacznie wzrasta wtedy, gdy człowiek i/lub pies znajduje się na zewnątrz i to na otwartej przestrzeni. Burze są szczególnie niebezpieczne dla osób i psów przebywających w górach (ze względu na panujące tam wysokości) oraz na akwenach wodnych (ze względu na doskonałe przewodzenie wody). Widoczne na niebie błyski mogą Wam wydawać się chaotyczne, jednak wcale tak nie jest. Pioruny dążą do ziemi drogą o najmniejszym oporze do ziemi. Nie do końca jest też prawdą, że zawsze są to najwyższe punkty znajdujące się na ziemi. Z pewnością prawdą jest, że pioruny preferują na określonym terenie punkty, które są dobrymi przewodnikami tj. wodę, metal czy organizm ludzki lub psi (składają się w większości z wody). Z początku piorun schodzi w kierunku ziemi powietrzem. Potem "szuka" punktu, który będzie stanowił dla niego "łącznik" z ziemią. Zwykle takimi miejscami są maszty antenowe, linie telefoniczne i energetyczne, dachy budynków lub drzewo. Nie mniej jednak na tym lista takich punktów się nie kończy, bo na otwartych przestrzeniach piorun w pierwszej kolejności uderzy we wszystko, co niemal "odstaje" od powierzchni ziemi. Dlatego też często zdarzają się chociażby zejścia piorunów na lądzie po karoseriach samochodów, maszynach rolniczych czy na wodzie po masztach łódek. Ale to nie wszystko. Pioruny nie oszczędzają też ludzi i zwierząt. Na płaskim pustkowiu, to właśnie człowiek i/lub pies będą dla niego takim dogodnym i dobrze przewodzącym punktem, w który uderzy. Niestety rażenia piorunem są niezwykle groźne w skutkach i często kończą się śmiercią. W momencie uderzenia piorun oddziałuje na ciało ofiary cieplnie oraz mechanicznie, co prowadzi nie tylko do rozległych i poważnych oparzeń ale również wpływa na uszkodzenia układu oddechowego, nerwowego i krążenia.

 

Jak pomóc porażonemu piorunem psu?

W pierwszej kolejności należy ocenić jego stan. Pies nieprzytomny, który nie oddycha będzie wymagał zastosowania sztucznego oddychania. Jeżeli na ciele psa widoczne są ślady oparzenia, to w miarę możliwości rany trzeba schłodzić nakładając na nie chłodne kompresy. Psa w miarę ustabilizowanego należy niezwłocznie zabrać do lekarza weterynarii.

   

   

Jak uniknąć porażenia piorunem?
Jeśli w trakcie burzy przebywacie wraz z psem w domu z zamontowanym piorunochronem, to wystarczy zamknąć okna i wyłączyć urządzenia elektryczne z gniazdek. W domu możecie czuć się bezpieczni. Jeśli burza zaskoczy Was na otwartym terenie, to postarajcie się schronić we wnętrzu jakiegoś budynku, szałasu, schroniska, w samochodzie (zamknijcie okna i wyłączcie radio oraz telefony komórkowe) lub dużej jaskini (około 3 m wysoka i zapewniająca około 1 m odległości między Wami, psem, a jej ścianami). Teoretycznie też przebywanie w lesie, w terenie obniżonym (dolina) z niewysokimi drzewami powinno być bezpieczniejsze od przebywania na otwartej przestrzeni. Jeśli burza zaskoczyła Was w wodzie, to natychmiast wyjdźcie z niej i przywołajcie do siebie psa, a następnie poszukajcie bezpiecznego schronienia jak wyżej. W przypadku, gdy podczas burzy znajdujecie się na odkrytej łodzi, to niezwłocznie dopłyńcie do brzegu i poszukajcie schronienia jak wyżej. Przebywanie na jachcie daje Wam możliwość schowania się wraz z psem pod pokładem, najlepiej w jego najniższym miejscu zlokalizowanym po środku kadłuba. Trzeba też pamiętać o wyłączeniu wszelkiej elektroniki łącznie z telefonami komórkowymi.

 

Stosunkowo złym pomysłem jest szukanie schronienia w małych i odsłoniętych schronach oraz niewielkich jaskiniach, grotach i przy samych ścianach skalnych (odległość od ściany musi wynosić co najmniej 1 m), bo to może być jeszcze bardziej niebezpieczne, od przebywania na otwartej przestrzeni. Również nie należy w trakcie burzy przebywać w namiotach, bowiem absolutnie nie chronią one przed uderzeniem pioruna, a metalowy stelaż namiotu może dodatkowo jeszcze zadziałać jak piorunochron. W przypadku, gdy nie możecie znaleźć bezpiecznego schronienia, to pod żadnym pozorem nie chowajcie się pod napotkanym samotnym drzewem! Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że piorun uderzy w takie drzewo, a jego rozgałęzienia, zanim dotrą do ziemi, przejdą przez Was i/lub Waszego psa, gdyż ciało człowieka i jakiegokolwiek zwierzęcia (jak już wspomnieliśmy wyżej) przewodzi prąd zdecydowanie lepiej od drzew. Oddalcie się również od napotkanych metalowych ogrodzeń, pastuchów znajdujących się pod prądem, słupów wysokiego napięcia, masztów antenowych, słupów telefonicznych, kolejek linowych czy samotnych strzelistych skał i wzniesień, bowiem tam też zwykle uderzają pioruny. Wyłączcie telefon komórkowy i odrzućcie na bezpieczną odległość wszystkie metalowe przedmioty. Metal doskonale przewodzi prąd. Postarajcie się nie tracić kontroli nad psem. Przerażone i spuszczone ze smyczy zwierzę po prostu ucieknie. Obserwujcie zachowanie swoich włosów i sierści psa. Jeśli Wasze włosy i/lub sierść psa staje "dęba" to sygnał, że w ciągu kilkudziesięciu sekund (do minuty) w najbliższe otoczenie uderzy piorun! To ostatni moment, by zminimalizować jego skutki. Nie panikuj! Przykucnij, złącz nogi, przyjmij pozycję żółwia i zachowaj jak najmniejszy kontakt z ziemią utrzymując się jedynie na palcach.

   

   

Omawiając oparzenia chcielibyśmy też zwrócić Waszą uwagę na pewne gatunki roślin, które najokazalej prezentują się właśnie w sezonie letnim i niestety wytwarzają różne toksyczne związki wywołujące u psów zmiany skórne podobne do oparzeń w momencie, gdy dojdzie do kontaktu takiej rośliny ze skórą psa.

 

Do jednych z najbardziej niebezpiecznych roślin parzących rosnących w Polsce należy barszcz Sosnowskiego (Heracleum sosnowskyi Manden.). Roślina ta osiąga duże rozmiary. Liście o średnicy do 1.5 m kształtem przypominają nieco rabarbar, a łodyga może osiągać nawet 2-4 m wysokości. Kwiaty zebrane w ogromne baldachy wyglądają jak koszyczki kopru. Jest to roślina zawleczona do Polski i obecnie spotykana jest już na całym terenie Polski, szczególnie licznie na Podhalu w dolinach rzecznych oraz w województwie warmińsko-mazurskim i mazowieckim. Mało wybredna rośnie niemal wszędzie (nieużytki, łąki, rowy, parki, brzegi rzek i jezior, przy drogach, na polach uprawnych, na pastwiskach). We wszystkich częściach rośliny, w tym we włoskach gruczołowych na łodygach i w liściach oraz w korzeniach, znajduje się olejek eteryczny, zawierający m.in. związki kumarynowe (furanokumaryny). Związki te w kontakcie ze skórą i w obecności światła słonecznego powodują oparzenia I i II stopnia (fotodermatozę). Objawy w postaci podrażnienia i zaczerwienienia skóry, która pokrywa się następnie surowiczymi pęcherzami nie są jednak od razu widoczne. Jeśli jesteś świadkiem kontaktu psa z tą rośliną zabierz go jak najszybciej w zacienione miejsce i dokładnie wyczyść miejsca styczności z tą rośliną wodą ze środkiem myjącym (najlepiej porządnie wykąp całego psa), a następnie nie eksponuj psa na światło słoneczne przez co najmniej 48 godzin. Przed przystąpieniem do wszelkich czynności pielęgnacyjnych załóż ochronne rękawice i kompletny strój (najlepiej z materiału syntetycznego). Resztki soku obecnego na sierści/skórze psa mogą również spowodować oparzenia na Twojej skórze. Jeśli doszło już do podrażnienia skóry i widoczne są pęcherze skonsultuj się z lekarzem weterynarii, co do dalszego postępowania. Zgłoś występowanie takiej rośliny w danym miejscu dzwoniąc chociażby na straż pożarną. Roślina powinna zostać zniszczona przez osoby odpowiednio przeszkolone. Również podobne objawy o nieco mniejszym nasileniu, jak barszcz Sosnowskiego daje kontakt z rutą zwyczajną (Ruta graveolens L.). Roślina ta powszechnie występuje w Polsce, jest też uprawiania jako roślina ozdobna i w celach leczniczych. Cała roślina zawiera silnie drażniący olejek eteryczny m.in. z zawartością furanokumaryny.

 

Z pozoru łagodnie wyglądająca wszędobylska i wszystkim doskonale znana pokrzywa zwyczajna (Urtica dioica L.) wyposażona jest z kolei w kłująco-parzące włoski, które zawierają płyn drażniący (w jego skład wchodzą m.in. kwas mrówkowy, acetylocholina i histamina). Płyn ten w kontakcie ze skórą powoduje powstanie podrażnienia i piekących oraz swędzących bąbli. Niestety w trakcie letnich spacerów i szalonych zabaw nie brakuje okazji, by rozbawiony pies wbiegł wprost w gąszcz dziko rosnących pokrzyw. tyle wystarczy, by wrażliwe miejsca o delikatnej skórze, które są na dokładkę słabo owłosione miejsce zostały podrażnione. Wyraźną ulgę może przenieść psu kompres sporządzony z połowy łyżeczki sody oczyszczonej i połowy szklanki przegotowanej lub butelkowanej wody. Soda oczyszczona to wodorowęglan sodu, który w połączeniu z kwasem mrówkowym produkowanym przez liście pokrzywy neutralizuje go.

 

Z dala należy również trzymać psa od wszystkich roślin z rodzaju wilczomlecz (Euphorbia L.). W Polsce z tego rodzaju występuje około 20 gatunków z czego do najpospolitszych należą: wilczomlecz ogrodowy (Euphorbia peplus L.) i wilczomlecz obrotny (Euphorbia helioscopia L.) spotykane na całym terytorium Polski oraz wilczomlecz sosnka (Euphorbia cyparissias L.) rosnący w całej Polsce z wyjątkiem północno-wschodnich krańców kraju. Pozostałe gatunki występują w mniejszym lub większym natężeniu w określonych częściach naszego kraju - niektóre z nich są stosunkowo rzadko spotykane na łonie natury lub są tylko uprawiane w ogrodach jako rośliny ozdobne. Wszystkie gatunki wytwarzają biały, ostry i trujący sok mleczny (zawiera kwas euforbinowy, euforbinę, związki cyjanogenne). Kontakt tego skoku ze skórą powoduje różnego stopnia podrażnienia i zapalenia skóry, włącznie z wystąpieniem pęcherzy oraz owrzodzeń. Przedostanie się soku do oczu może skończyć się tymczasową ślepotą. Szczególnie bolesne są zmiany powodowane na błonach śluzowych i nosie. Jeśli jesteś świadkiem kontaktu psa z sokiem tej rośliny załóż ochronne rękawice i niezwłocznie zmyj sok ze skóry psa obfitą ilością wody. Zaschnięty sok można usunąć tylko odpowiednim emulgatorem, jak mleko lub woda z mydłem. Jeśli doszło do zmian na skórze lub sok dostał się do oczu zabierz psa natychmiast do lekarza weterynarii.

   

   

Oczywiście powyższe przykłady na szkodliwe dla skóry psa w bezpośrednim kontakcie rośliny, to zaledwie mały wycinek ze sporej listy. Poza tym niektóre rośliny szkodzą nie tylko przy kontakcie zewnętrznym, ale są również bardzo niebezpieczne, gdy dojdzie do ich przypadkowego zjedzenia. Zdecydowanie więcej w oddzielnym artykule TUTAJ.

 

W lecie wzrasta też procent psów zmagających się z niedyspozycjami żołądkowymi, biegunkami i zatruciami, do których zazwyczaj dochodzi drogą pokarmową. Objawy są wielorakie i zależą od czynnika je wywołującego. Niestety, latem bez należytej ochrony żywność bardzo szybko się psuje i staje się niebezpieczną pułapką dla psów. Absolutnie niedopuszczalne jest podawanie psu produktów popsutych, sfermentowanych, skwaśniałych, spleśniałych i z jakimikolwiek innymi jeszcze oznakami świadczącymi o ich nieprzydatności do spożycia. Latem też częściej, niż w inne miesiące, trzeba bacznie zwracać uwagę na to, co wącha pies na spacerze. Niestety, ale część osób ma za nic ogólne zasady higieny i bardzo często takie persony wyrzucają resztki jedzenia dosłownie gdzie popadnie. Odpadki żywnościowe oczywiście również ulegają szybkiemu popsuciu przez co (o ironio!) stają się jeszcze bardziej atrakcyjne dla wrażliwego na zapachy psiego nosa. Nie pozwalajcie też psu na picie wody z przypadkowych miejsc, bo na pozór niegroźnie wyglądająca sadzawka może być siedliskiem wielu groźnych bakterii. Ale popsuta żywność to nie jedyny problem. Lato nastraja do częstszego spędzania czasu w plenerze. Oczywistym jest, że skoro więcej czasu przebywamy na łonie natury, to też tam spożywamy posiłki. Ogrodowe grillowanie, rodzinne pikniki, śniadania, obiady, podwieczorki i kolacje podawane na tarasie. To tylko część z tych przyjemności, podczas których żywność wystawiana jest na zewnątrz i zwykle znajduje się też w zasięgu psiego wzroku i jeszcze czulszego jego nosa. Nie wolno Wam zapominać o tym, że niektóre produkty żywnościowe tak bardzo lubiane przez nas są trujące dla psów. Czekolada, rodzynki, winogrona, alkohol czy słodzik Xylitol, to produkty, które zaledwie otwierają wcale nie małą listę żywności szkodliwej dla psów. Więcej w oddzielnym artykule TUTAJ. Nie mniejsze zagrożenie stanowi także bogata w okresie letnim szata roślinna. Więcej o trującej roślinności napisaliśmy TUTAJ. Jeśli byłeś świadkiem tego, jak Twój pies pożera zepsutą żywność, odpadki znalezione na spacerze lub żywność, która z zasady jest dla niego szkodliwa, ewentualnie trującą roślinność, to postaraj się jak najszybciej wywołać wymioty, a następnie skonsultuj się z lekarzem weterynarii.

 

Lato tętni życiem, nic więc dziwnego, że na łonie natury właśnie o tej porze roku zarówno w środowisku lądowym, jak i wodnym można spotkać nieopisaną liczbę gatunków stawonogów reprezentujących takie gromady, jak chociażby: owady, pajęczaki, pancerzowce czy małżoraczki. Niestety, niektóre z tych żyjątek, choć są niezbędne w przyrodzie, to tak na prawdę cieszą się niezbyt dobrą reputacją i mogą stać się sporym utrapieniem zarówno dla człowieka, jak i jego czworonożnych podopiecznych. Dlaczego? Otóż bezpośredni kontakt z niektórymi gatunkami reprezentującymi ww. gromady może wpłynąć na znaczne pogorszenie jakości życia czworonoga. Problem ten dotyczy głównie pewnych gatunków uskrzydlonych owadów, które mogą być na tyle namolne, że ciągłe odganianie i opędzanie się od owadzich natrętów może doprowadzić naszego pupila do szału - szczególnie taka inwazja jest uciążliwa dla wszystkich tych zwierząt, które sporą część czasu spędzają na dworze... Oczywiście, takie latanie i przysłowiowe brzęczenie koło ucha, w zasadzie poza mało estetycznymi odczuciami słuchowo-wzrokowymi, tak na prawdę niewiele wyrządza (na szczęście) psu szkody... Jednak to nie wszystko... Wśród ww. gromad znajdziemy również takie gatunki, z którymi bezpośrednia konfrontacja wcale nie wyjdzie psu na zdrowie. Zwierzęta te żądlą, kąsają, kłują i często przy tej okazji piją psią krew. Każdego roku odpowiadają one za liczne ukąszenia lub ugryzienia psów. Kontakt z nimi bywa nieprzyjemny, zwykle jest bolesny i może stanowić źródła poważnej infekcji, a niekiedy jest również bardzo groźny w skutkach.

 

Każda strefa klimatyczna oraz kraj posiada własną listę niebezpiecznych stawonogów, które mogą stanowić zagrożenie dla zwierząt domowych. Planując zatem jakikolwiek wyjazd z psem należałoby uprzednio ją przestudiować, poznać naturę tychże zwierząt i (o ile jest to możliwe) odpowiednio zabezpieczyć przed nimi czworonoga lub postępować tak, by zminimalizować ryzyko kontaktu psa z tymi gatunkami.

   

   

A jak się sprawa ma w Polsce? Na szczęście, w naszym kraju, choć wiele stawonogów może i wygląda dosyć przerażająco, to tylko nieliczne z nich mogą faktycznie stanowić relatywne zagrożenie dla psów. Z gromady owadów należy szczególnie uważać na niektóre gatunki reprezentujące pchły, wszy i wszoły, a z gromady pajęczaków na pewne gatunki kleszczy, bowiem tak bardzo związały one swój żywot z psem, że uznawane są za jego pasożyty. Więcej o pchłach. TUTAJ. Więcej o wszach i wszołach TUTAJ. Więcej o kleszczach TUTAJ. Poza nimi uwagę należy również zwrócić na owady błonkoskrzydłe tj. pszczoły, trzmiele, osy, szerszenie, klecanki i niektóre gatunki mrówek. Do kontaktu psa z tymi owadami najczęściej dochodzi w sposób przypadkowy. Zdarza się jednak, że ciekawskie i wszędobylskie psy naruszą przestrzeń życiową tych owadów zanadto interesując się nimi samymi lub ich gniazdami. Kontakt najczęściej kończy się skowytem i bolesnym ukłuciem (w przypadku owadów żądlących) lub ugryzieniem (w przypadku owadów gryzących). Pojedyncze ukąszenia/ugryzienia zazwyczaj nie są dla psów niebezpieczne (o ile nie doszło do ukąszenia wewnątrz jamy ustnej lub w obrębie oczu czy nosa) i  takie spotkanie kończy się chwilowym strachem, opuchlizną i bólem. O wiele gorszy może być przebieg wypadków dla psów uczulonych na jad tych owadów. W takiej sytuacji nawet jednorazowe ukąszenie może skończyć się wstrząsem anafilaktycznym, a nawet śmiercią psa.

 

Dla odmiany pewne gatunki owadów krwiopijnych reprezentujące m.in. komary, meszki, kuczmany, bąki, jusznice, strzyżaki czy ślepaki ze względu na swój tryb życia zwykle same poszukują kontaktu ze stałocieplnymi ssakami i jeśli na ich drodze stanie pies to z pewnością też nim nie pogardzą. Tu na szczęście ukłucia lub ugryzienia nie grożą wystąpieniem aż tak silnej reakcji, jak ma to miejsce w przypadku jadu wytwarzanego przez owady błonkoskrzydłe, jednak należy pamiętać, że owady te przystosowały się do pasożytniczego trybu życia i wytwarzają różnorodne substancje, które w kontakcie z organizmem psa wrażliwego mogą przyczynić się do wystąpienia u niego reakcji alergicznej o różnym przebiegu. Na dokładkę owady te mogą atakować pojedynczo lub w zorganizowanych grupach. Stąd też skutki ich ukłucia, bądź ugryzienia mogą mieć różnorodny finał - od niegroźnych zaledwie swędzących pojedynczych lub zgrupowanych grudek, a na obrzęku i trudno gojących się rankach występujących w miejscu ugryzienia/pokąsania kończąc. W przypadku wszystkich owadów trzeba też wziąć pod uwagę ich duże znaczenie epidemiologiczne, bowiem wiele z nich stanowi wektor dla licznych chorobotwórczych czynników tj. roznoszą bakterie, wirusy i różne formy przetrwalnikowe pasożytów. I o ile same mogą nie stanowić większego zagrożenia, tak już przenoszone przez nie czynniki chorobotwórcze i owszem. Więcej o zagrożeniach płynących ze strony owadów oraz pierwszej pomocy i ochronie przed nimi napisaliśmy TUTAJ.

 

Kilka słów należy również napisać o żyjących w Polsce pająkach (Araneae). Te zwierzęta należą do pajęczaków i u większości osób już sam ich wygląd budzi respekt, a nawet sporą odrazę. Czy rzeczywiście strach przed zamieszkującymi ziemie polskie pająkami jest uzasadniony? Na początek należy sobie wyjaśnić, że pająki to typowi i wytrawni drapieżcy. Aby taki tryb życia był w ogóle możliwy natura wyposażyła je w masywne, dwuczłonowe, zakończone ruchomym pazurem, do którego uchodzi przewód gruczołu jadowego szczękoczułki i nogogłaszczki podobne do odnóży lokomocyjnych, zakończone pazurkami. Jeśli zastanawiacie się teraz, czy wszystkie pająki są jadowite, to odpowiedź brzmi: tak. Wszystkie pająki posiadają jad, ale tylko u kilku procent znanych gatunków jest on na tyle silny, że może rzeczywiście stanowić realne zagrożenie dla psów. Ze względu na wywołujące objawy u ukąszonej ofiary naukowcy sklasyfikowali dwa rodzaje jadu pajęczego - jad hemolityczny i jad neurotoksyczny. Jad neurotoksyczny atakuje układ nerwowy ofiary i jest obecny w większości jadów o działaniu śmiertelnym, natomiast jad hemolityczny powoduje uszkodzenie czerwonych krwinek, niszczy naczynia krwionośne oraz powoduje martwicę tkanek i trudno gojące się rany. Jeśli chodzi o nasz kraj, to możemy nieco odetchnąć z ulgą, ponieważ najniebezpieczniejsze pająki, których jad może nawet prowadzić do śmierci psa preferują zdecydowanie cieplejsze klimaty i na terenie Polski nie występują. Ponadto do ugryzień psów przez pająki zamieszkujące Polskę dochodzi rzadko. Głównie z tego powodu, że są one stosunkowo małych rozmiarów, a owłosienie i/lub gruba skóra psów stanowi dla nich sporą przeszkodę. W zasadzie tylko największe pająki i/lub te posiadające mocne chelicery potrafią przebić skórę psa i to zaledwie w miejscach, gdzie jest ona najdelikatniejsza, jak np. ta między palcami łap. Poniżej mała prezentacja gatunków, z którymi bliskie spotkanie psa może skończyć się ugryzieniem.

   

   

Za najbardziej jadowitego pająka w Polsce uznawany jest sieciarz jaskiniowy (Meta menardi). Ten stawonóg jest prawdziwą osobliwością wśród pająków. Dorosłe osobniki dorastają do 17 mm długości (wraz z odnóżami do 5 cm) i charakteryzują się fotofobią. Ze względu na wrażliwe oczy pająki te preferują terytoria ciemne i na łonie natury można je praktycznie spotkać w jaskiniach skalnych m.in. na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego. Jednak postępująca urbanizacja terenu na ziemiach polskich sprawiła, że pająk ten znalazł dogodne warunki do bytowania zarówno w sztolniach, kopalniach, tunelach kolejowych, studzienkach kanalizacyjnych, a nawet ciemnych piwnicach. Za nie mniej jadowitego pająka uznawany jest kolczak zbrojny (Cheiracanthium punctorium), który charakteryzuje się imponujących rozmiarów szczękoczułkami. Ten pająk dorasta do 10-15 mm długości (bez odnóży) i preferuje stanowiska łąkowe. Z kolei największymi pod względem rozmiarów polskimi pająkami są dwa pająki żyjące w bezpośrednim sąsiedztwie wody tj. bagnik nadwodny (Dolomedes plantarius), który osiąga do 22 mm długości (wraz z odnóżami do 7 cm) i tylko nieco mniejszy, za to częściej spotykany, jego kuzyn - bagnik przybrzeżny (Dolomedes fimbriatus). Przy okazji wspomnieć też należy o jedynym pająku, który w Polsce prowadzi typowo wodny tryb życia tj. topiku (Argyroneta aquatica), który dorasta do 15 mm długości (bez odnóży). Oczywiście nie sposób, nie wspomnieć też o stosunkowo dużych pająkach, które ze względu na charakterystyczny wzór krzyża usytuowanego na odwłoku zwane są u nas popularnie krzyżakami. Do najliczniej spotykanych w naszym kraju należą: największy, bo mierzący do 25 mm długości (bez odnóży) krzyżak łąkowy (Araneus quadratus) oraz nieco od niego mniejszy, bo dorastający do 20 mm długości (bez odnóży) krzyżak ogrodowy (Araneus diadematus) i najmniejszy z nich, bo dorastający do 15 mm długości (bez odnóży) krzyżak dwubarwny (Araneus marmoreus). Krzyżak łąkowy zasiedla przede wszystkim podmokłe łąki, skraje lasów i zarośla. Podobne, aczkolwiek jeszcze bardziej wilgotne środowisko preferuje krzyżak dwubarwny. Natomiast krzyżak ogrodowy jest najmniej wymagający i z chęcią zasiedla wszystkie typy lasów, łąki, ogrody i parki, także gospodarstwa wiejskie, a nawet budynki w miastach. Na uwagę zasługuje także jeszcze jeden pająk należący do rodziny krzyżakowatych, a mianowicie tygrzyk paskowany (Argiope bruennnichi) - niezwykle urodziwy pająk o pasiastym niemal tygrysim wzorze (żółto-kremowo-czarnym). Samice tego gatunku mogą dorastać nawet do 25 mm, a samce osiągają zaledwie do 7 mm długości (bez odnóży). Tygrzyk przywędrował do Polski stosunkowo niedawno i tak się tutaj zadomowił, iż obecnie spotykany jest na terenie całej Polski. Preferuje stanowiska porośnięte wysoką trawą, zarówno na suchych, jak i wilgotnych łąkach, nieużytkach oraz skraje zadrzewionych młodników. Ponadto nie gardzi terenami nadbrzeżnymi. Jego obecność bywa też notowana w ogrodach (szczególnie tych, w których uprawiane są krzewy malin), a nawet w miejskich aglomeracjach.

 

Jak nie trudno się domyślić, do kontaktu psa z pająkami dochodzi w sposób przypadkowy tj. nadepnięcie, przygniecenie czy próba obwąchania mogą skończyć się ugryzieniem. Zwykle skutkuje ono miejscowym podrażnieniem skóry (zaczerwienienie, stan zapalny, opuchnięcie, swędzenie i finalnie bąbel wypełniający się płynem surowiczym). Nieco ostrzejsza reakcja może wystąpić u psów wrażliwych na jad pająków. W zależności od miejsca ugryzienia mogą pojawić się wówczas bóle, drętwienie kończyn, opuchnięcie kończyn, powiększenie węzłów chłonnych, wysypka, opuchnięcie powiek i okolic oczu lub pyska i szyi. Miejsce ukąszenia należy opłukać chłodną wodą i zdezynfekować. Nie wolno podejmować prób nacinania ani wyciskania jadu z rany, ponieważ takie działanie jest bezcelowe, a dodatkowo jeszcze przyczynia się do pobudzenia krążenia, a więc i szybszego rozniesienia toksyny po organizmie psa. Jeśli do ugryzienia doszło w kończynę, to należy utrzymywać ją poniżej poziomu serca. Na ranę przykładamy chłodzący kompres ewentualnie stosujemy łagodzący ukąszenia żel. W przypadku zaobserwowania ostrych objawów psa należy zabrać niezwłocznie do lekarza weterynarii.

 

O wiele groźniejsze za to może być spotkanie psa z jadowitym wężem. W Polsce występuje tylko jeden taki gatunek, a mianowicie żmija zygzakowata (Vipera berus) w kilku odmianach, z których najbardziej charakterystyczne są: jasna (szara lub rudobrązowa z czarnym zygzakiem wzdłuż całego grzbietu) i czarna. Zasięg występowania żmii obejmuje cały obszar Polski przy czym szczególnie licznie zasiedla ona rejony Bieszczad, Beskidu Niskiego i Pomorza. Ze względu na stosunkowo duże zapotrzebowanie na wodę, najchętniej przebywa ona w sąsiedztwie wód stojących. Jej terytorium bytowania mogą stanowić obrzeża podmokłych lasów włącznie z polanami porośniętymi mchem torfowym. Nie stroni również od miejsc bagnistych, przecinek leśnych porośniętych krzewami oraz miejsc nasłonecznionych - te ostatnie preferuje głównie w górach nad brzegami przecinających je rzek. Na terenach charakteryzujących się takim krajobrazem notuje się najwięcej przypadków ukąszeń u ludzi oraz towarzyszących im zwierząt. Żmije zwykle kąsają wówczas, gdy zostaną zaskoczone i nie mogą już uciec. Nie trudno się domyślić, że do kontaktu psa z tym gadem dochodzi w sposób przypadkowy, najczęściej w sytuacji bezpośredniego wdepnięcia w miejsce, gdzie przebywa żmija i/lub przy próbie jej obwąchania. Jad żmii jest mieszaniną kilku toksyn o różnorakim działaniu: uszkadzającym układ nerwowy, powodującym martwicę tkanek, zmniejszającym krzepliwość krwi i wywołującym zmiany rytmu pracy serca. Warto widzieć, że żmije potrafią ofiarę ukąsić więcej, niż jeden raz, a samo ukąszenie przez żmiję nie zawsze prowadzi do wstrzyknięcia jadu, bowiem gady te również kąsają metodą "na sucho"- bez wprowadzania jadu. Niestety w momencie ukąszenia nie jesteśmy w stanie określić czy zakończyło się ono wstrzyknięciem, bądź też nie jadu. Po ukąszeniu na skórze zawsze pozostają dwie charakterystyczne ranki - "pamiątka" po wbitych zębach jadowych żmii. Jeśli doszło do ukąszenia psa przez żmiję, to należy jak najszybciej dostarczyć go do lekarza weterynarii. Zejścia śmiertelne zdarzają się u psów stosunkowo rzadko, ale ryzyko znacznie wzrasta, gdy pies jest osłabiony, stosunkowo mały, nadwrażliwy na jad lub zostanie pokąsany w okolice klatki piersiowej, głowę lub szyję. W tych ostatnich dwóch opcjach silny obrzęk tkanek zwykle doprowadza do śmierci zwierzęcia w wyniku rozwoju silnej opuchlizny, która prowadzi do niedrożności i uduszenia. Terapia w przypadku psów ukąszonych przez żmije jadowite polega przede wszystkim na postępowaniu przeciwwstrząsowym, neutralizacji jadu (stosowana jest surowica przeciwjadowa), profilaktyce lub ograniczaniu procesu rozsianego krzepnięcia wewnątrznaczyniowego.

   

   

Być może wyda Wam się to niemożliwe, ale latem psy też się przeziębiają i chorują. Najbardziej niebezpieczne są dla nich nagłe skoki temperatur - zbyt duża różnica może prowadzić do podrażnienia dróg oddechowych. Do przeziębienia, a nawet poważnej choroby może dojść, gdy nieroztropny właściciel zafunduje psu mega zimną kąpiel, poczęstuje go porcją lodów lub będzie dawał mu do picia lodowato zimną wodę. Nie mniejsze ryzyko choroby stwarza tak bardzo lubiana przez wszystkich klimatyzacja, która powinna być stosowana z umiarem i rozsądkiem. Również problemów i trosk może dostarczyć jazda samochodem z otwartymi na oścież szybami i głową psa wystawioną na zewnątrz. Silny pęd powietrza oraz niesione przez niego drobiny zanieczyszczeń mogą przyczynić się nie tylko do przeziębienia, ale także mogą skończyć się zapaleniem ucha lub spojówek. Nagminne kąpiele w zbiornikach wodnych o wątpliwej czystości wód, to z kolei szybka droga do różnorodnych kłopotów skórnych (bakteryjne, wirusowe lub grzybicze zapalenie skóry, a nawet inwazja pasożytnicza). Latem, częściej też niż w innych porach roku, szczególnie u psów ras długowłosych i/lub z gęstą okrywą włosową, która nie jest należycie pielęgnowana, przez co umożliwia gromadzenie się wilgoci między skórą a sierścią, dochodzi do wystąpienia bakteryjnego ostrego zapalenia skóry. Dermatoza ta bardziej znana jest pod angielską nazwą "hot spot". Również o tej porze roku weterynarze notują więcej zapaleń uszu, do których predysponują wysokie temperatury i niewłaściwa pielęgnacja uszu oraz częste kąpiele i zalewanie uszu wodą, która po części tylko jest z nich przez psa wytrzepywana. Ciepłe i wilgotne środowisko stwarza doskonałe warunki do rozwoju chorobotwórczych mikroorganizmów. Szczególnie narażone są na zapalenia uszu psy zwisłouche o zarośniętym kanale usznym.

 

Technika w służbie psa - letnie gadżety

Zwykło się mawiać, że "Potrzeba jest matką wynalazku" i rzeczywiście coś w tym powiedzeniu jest. Przemysł zoologiczny to potężna sieć. Producenci prześcigają się w pomysłowości i każdego roku wypuszczają na rynek różne gadżety ułatwiające życie psom. W ofercie znaleźć można również sporo produktów, które zostały zaprojektowane, tak by lato zanadto nie doskwierało naszym czworonogom, a wypoczynek był bezpieczny. Co zatem latem może się przydać właścicielom psów?

  • miska chłodząca

    doskonały gadżet o niezwykłej w sumie prostocie wykonania, który umożliwia w gorące dni utrzymanie w misce w miarę chłodnej wody lub pożywienia. Cały sekret polega na wkładzie chłodzącym wykonanym z żelu, który wystarczy umieścić w zamrażalce i schłodzić, a następie na niego nakłada się drugą część miski. W ten sposób wkład oddając zimno cały czas ochładza dno i boki podstawowej miski dzięki temu woda ewentualnie pożywienie tak szybko się w niej nie nagrzewa. Większość producentów zakłada, że woda w takiej misce będzie chłodna, nie lodowata. Naszym zdaniem doskonały pomysł na letnie wyposażenie psa;

  • automatyczny dozownik świeżej wody

    ciekawa propozycja na upalne lato. Automatyczny dozownik wody z aktywnym filtrem węglowym. Zapewnia stały dostęp do świeżej wody, która dodatkowo jeszcze jest schładzana, natleniana i filtrowana z zanieczyszczeń;

  • kamizelka chłodząca

    w zależności od producenta kamizelki chłodzące mają różne fasony, kształty, wielkości, kolory i wykonane są z różnych materiałów z zastosowaniem wielorakich rozwiązań technologicznych. W większości modeli producenci wykorzystują jako źródło chłodzenia wkłady żelowe lub taką fakturę materiału, by ten umożliwił zatrzymanie w niej wody. W zasadzie naszym zdaniem najbardziej funkcjonalnym letnim gadżetem będą takie kamizelki, których skuteczność polega na połączeniu kilku funkcji. Kamizelka powinna być zatem wykonana z takich materiałów, by te umożliwiały odprowadzenie ciepła ze skóry psa, a jednocześnie nie przepuszczały ciepła zewnętrznego w głąb. Pierwsza warstwa kamizelki (zewnętrzna) powinna zatem odbijać promienie UV, co sprawia, że nie będzie się ona nagrzewać. Druga warstwa (środkowa) powinna być tak zaprojektowana, by mogła absorbować i przechowywać schłodzoną wodę. Zwykle jest to chłonny wkład żelowy lub materiał o odpowiednim splocie włókien. Trzecia warstwa (wewnętrzna najbliższa sierści i skórze psa) powinna efektywnie oddawać chłód;

  • ręcznik chłodzący

    kolejna ciekawa propozycja na upalne dni. W  zależności od producenta znajdziemy w ofercie różne wielkości i kolory. W zasadzie ręcznik chłodzący wykonany jest z materiału i wysoko absorbującej pianki, która zatrzymuje wodę i schładza ją. Wystarczy ręcznik zmoczyć w wodzie, odcisnąć jej nadmiar, strzepać i gotowe. Dzięki takiej technologii ręcznik jest chłodny w dotyku (chłód utrzymuje się nawet przez kilka godzin), a jednocześnie daje uczucie "suchości" i nie moczy sierści. Ręcznik chłodzący można wykorzystać na wiele sposobów: jako derkę, którą wystarczy przykryć psa, kocyk do leżenia, czy wkład do podróżnego transportera;

  • mata chłodząca

    na rynku pojawiły się również maty chłodzące, które przed zastosowaniem nie trzeba schładzać w zamrażalce ani moczyć w wodzie, bo zawierają one specjalny płyn chłodzący, który aktywuje się pod wpływem wagi psa i może osiągnąć temperaturę niższą od otoczenia nawet o 10°C. Mata może być użytkowana przez kilka godzin. Nie wymaga zasilania, a wkład po krótkim czasie samoistnie się regeneruje;

  • klimatyzowany kontener transportowy

    doskonały gadżet dla wymagających osób, które w trakcie podróży chcą swoim pupilom zapewnić maksimum komfortu. Z pozoru kontener transportowy wygląda jak inne, jednak w rzeczywistości jest to przenośne klimatyzowane urządzenie podróżne naszpikowane elektroniką. Wystarczy zaprogramować temperaturę, a urządzenie resztę wykona samo. Dzięki temu latem pies ma zapewniony przyjemny chłód. Co ciekawe urządzenie sprawdzi się również w zimie, ponieważ wówczas wystarczy ustawić temperaturę na wyższą, a urządzenie zadba o ogrzanie psa;

  • okulary przeciwsłoneczne

    tak, tak - obecnie również i dla psów można nabyć okulary przeciwsłoneczne. Bezpieczne w użytkowaniu (wykonane z nietłukących się materiałów). Zostały zaprojektowane tak, by nie przepuszczały promieni UV i nie parowały. Ponadto chronią przed dostaniem się do oczu kurzu, piasku i innych drobin. Ich kształt (szeroka część nosowa) został odpowiednio dopasowany do kształtu czaszki psów, a elastyczna gumka umożliwia odpowiednie dopasowanie szerokości do obwodu głowy, co sprawia, że nie męczą one psa nawet podczas długiego ich noszenia. Do wyboru wiele różnych modeli, kolorów i wielkości;

  • kamizelka do pływania

    doskonały gadżet dla wszystkich psów aktywnie spędzających czas w wodzie. Kamizelka z założenia powinna posiadać ergonomiczny kształt i powinna być wykonana z wysokiej klasy materiałów (wkład o dużej wyporności), by umożliwiała psu utrzymanie się na wodzie, co wpływa na poprawę jego bezpieczeństwa w wodzie oraz dodatkowo jeszcze ułatwia mu pływanie. Całość powinien dopełniać żywy kolor (żółty, czerwony, pomarańczowy) z elementami odblaskowymi, bowiem dzięki takiemu zestawieniu pies jest lepiej w wodzie widoczny dla swojego właściciela. Poręczny uchwyt to dodatkowy atut, który umożliwia łatwe wyciągnięcie psa z wody;

  • peleryna przeciwburzowa

    specjalna peleryna zapewniająca bezpieczeństwo i dająca ulgę psom przeżywającym stres w czasie burzy. Wdzianko jest tak skonstruowane, że zmniejsza wrażliwość na obciążenie statyczne poprzedzające uderzenie pioruna (zmniejsza tym samym lub eliminuje elektryzowanie się sierści). W sprzedaży dostępne są różne rozmiary;

Redakcja Portalu "Świat Czarnego Teriera"

 

Bibliografia:

- zebrane materiały własne, artykuły już opublikowane na Portalu "Świat Czarnego Teriera" oraz:

- "Woda - szkodliwa, czy potrzebna dla skóry psa?" -  dr Jarosław Popiel  - Psy Myśliwskie - Nr 2/2008;

- A "Scorpion Fish" (Trachinus vipera) Sting: Fishermen's Hazard A. Dehaan i wspł. British Journal of Industrial Medicine Vol. 48, No. 10 (Oct., 1991), Published by: BMJ;

- Natural Remedy Book for Dogs and Cats, Diane Stein 2002;

- Zatrucia jadami ryb : zagrożenia kliniczne, skutki intoksykacji, postępowanie medyczne, informacja toksykologiczna. Leszek Satora. (1966). Wydawnictwo UJ 2006

- Small Animal Clinical Nutrition 4th Edition, Hand; Thatcher; Remillard; Roudebush, Walsworth Publishing Company. Marceline, MO; 2000;
- Small Animal Clinical Nutrition 3rd Edition, Lewis, L; Morris, M; Hand, M., Mark Morris Associates. Topeka, KS; 1987;

- F.E.D.I.A.F. Nutritional Guidelines For Complete and Complementary Pet Food for Cats and Dogs: 08.2011;

 

 

Copyright by Świat Czarnego Teriera. All Rights Reserved.

Kopiowanie ze strony zdjęć, grafiki, treści i innej zawartości Portalu Świata Czarnego Teriera, bez zgody właściciela jest zabronione.

Projekt i wykonanie Narodziny Gwiazdy

Stronę najlepiej oglądać w rozdzielczości 1024 x 768