O Rasie

Pochodzenie

Zdrowie

Żywienie

Psychika

 Szkolenie

Hodowla

Szczenięta

Pielęgnacja

Wystawy

Statystyka

Biblioteka

Ranking

Galeria

Kynologia

Prawo

Pobieralnia

S.O.S

Rozmaitości

Linkownia

 

Jak pies odbiera świat - psie zmysły

 

Widzi, słyszy, czuje, smakuje, dotyka i poznaje... oto jak w prostych słowach charakteryzujemy pewne zdolności psa umożliwiające mu zbieranie informacji z otaczającego go świata. Jednak czy ktoś zastanowił się w jaki sposób pies odbiera wrażenia wzrokowe, słuchowe, węchowe, smakowe czy dotykowe? Oczywiście - podobnie jak u człowieka, tak i u psów dzieje się to za sprawą zmysłów - czyli niezwykłej umiejętności organizmu do odbierania sygnałów z otoczenia i przetwarzania ich na impulsy nerwowe, które biegną wzdłuż rdzenia kręgowego do mózgu i z powrotem.

Odbiór sygnałów z otoczenia odbywa się za pośrednictwem wyspecjalizowanych narządów zmysłów m.in. oczu, uszu, nosa, języka i jamy ustnej czy skóry. Mózg przetwarza je i analizuje, a następnie wydaje polecenia koordynujące pracę całego organizmu. Warto jednak wspomnieć, iż poziom psich zmysłów jest zgoła odmienny od poziomu zmysłów ludzi i niektóre z nich odgrywają w psim życiu nadrzędną rolę, przy niemal całkowitej degradacji ważności innych.

 

ZMYSŁY SOMATYCZNE (DOTYKU, BÓLU, TEMPERATURY, NACISKU)

Każde szczenię (w przeciwieństwie do człowieka) rodzi się z zamkniętymi oczami (ślepe) i z zamkniętymi przewodami słuchowymi (głuche). Stan taki trwa mniej więcej do 12 dnia życia szczenięcia. W tym okresie szczenię, co prawda może rozpoznawać smak i w bardzo ograniczonym zakresie zapach, ale to przede wszystkim przez bodźce odbierane za pomocą skóry komunikuje się ze środowiskiem zewnętrznym, rozpoznaje bliskość matki, odczuwa ból i zmiany temperatury.

 

Głuche i ślepe szczenię w pełni uzależnione jest od swojej matki, która w pierwszych dobach życia rozpoznaje komunikując się z nią za pomocą dotyku. Dotyk odgrywa na tym etapie życia szczenięcia istotną rolę. Ledwie narodzone szczenię instynktownie pełza w kierunku matki posiłkując się wrażeniami odbieranymi z  receptorów umieszczonych w skórze, a w szczególności bodźcami zbieranymi przez receptory ciepła, które są rozmieszczone w okolicach nozdrzy. Charakterystycznie unosząc i dość energicznie kiwając główką szczenię usiłuje namierzyć matkę, która dla niego stanowi po prostu źródło ciepła. U dorosłych psów receptory ciepła zlokalizowane w okolicach nozdrzy zanikają albo przestają być aktywne. Prawdopodobnie dlatego, iż zaczynają funkcjonować inne zmysły, które przejmują nadrzędną rolę w odbieraniu bodźców płynących ze świata zewnętrznego i te przestają już być psu potrzebne.

 

Wraz ze wzrostem i rozwojem szczenięcia, niedoceniany dotychczas dotyk nadal odgrywa ważną rolę w życiu psa. Dzięki dotykowi psy komunikują się między sobą i zacieśniają więzi w stadzie. Ponadto bodźce dotykowe wpływają również na samopoczucie zwierzęcia, działając na niego uspokajająco, bądź też przeciwnie - pobudzająco. W pierwszym okresie socjalizacji dotyk odkrywa także istotną rolę w nawiązywaniu kontaktu emocjonalnego przede wszystkim z matką i rodzeństwem, co przekłada się na kształtowanie więzi rodzinnych. Oprócz tego bodźce dotykowe pozytywnie wpływają na rozwój psychiczny i społeczny szczenięcia, które uczy się przynależności do swojego gatunku. Nie mniej jednak okres socjalizacji szczenięcia poprzez dotyk matki czy rodzeństwa, to nie tylko nauka zachowań w obrębie swojego gatunku. W okresie intensywnej socjalizacji tj. od 4 do 12 tygodnia życia szczenięcia, dotyk odgrywa też znaczącą rolę w nauce poprawnych kontaktów z człowiekiem, bo to właśnie u jego boku w przyszłości przyjdzie psu żyć. Szczenię chowane w odosobnieniu i pozbawione dotyku oraz obecności człowieka w okresie socjalizacji z pewnością wyrośnie na psa lękliwego i/lub nieufnego. Dlatego tak ważne jest wprowadzenie przez hodowcę wczesnej stymulacji neurologicznej szczeniąt, która poprzez odpowiednie zachowania, ćwiczenia i zabawę powinna być kontynuowana przez docelowego właściciela szczenięcia.

 

 

Pies odbiera bodźce za pomocą całej powierzchni swojej skóry (tzw. czucie skórne), bowiem różnorodne receptory czucia somatycznego rozmieszczone są nierównomiernie na całej powierzchni skóry pokrywającej jego ciało. Dzisiaj wiadomo już, że w skórze zlokalizowanych jest co najmniej pięć różnych rodzajów receptorów czucia somatycznego (mechanoreceptory wrażliwe na odkształcenie skóry i nacisk w wyniku zachodzących zmian fizycznych w organizmie; termoreceptory wrażliwe na ciepło i zimno; nocyceptory związane z bólem; proprioceptory wrażliwe na ruch ciała, jego pozycję w przestrzeni i czucie równowagi oraz chemoreceptory odbierające energię chemiczną i zmiany stężeń substancji obecnych w otoczeniu), które razem odpowiedzialne są za stymulację dotykową zwierzęcia, która dotychczas zwana była zmysłem dotyku. Jednak zgodnie ze współczesnymi badaniami pojęcie to jest zbyt ogólnikowe, dlatego też w przypadku bodźców odbieranych poprzez powierzchnię skóry do czynienia mamy ze zmysłami somatycznymi, gdzie ostateczną nazwę zmysłu (dotyku, bólu, temperatury, nacisku) determinuje rodzaj omawianych receptorów czucia somatycznego.

 

Najwięcej receptorów dotykowych u psa zlokalizowanych jest w skórze, w okolicach głowy, wzdłuż kręgosłupa i na tzw. słabiźnie. Z kolei receptory reagujące wyraźniej na ucisk i wibracje najgęściej zlokalizowane są na łapach, poduszkach palców i między nimi. Równomiernie, choć w znacznie mniejszym zagęszczeniu, znajdują się one również na całej bocznej części ciała psa. Podobnie jest z receptorami bólowymi i reagującymi na zmianę temperatury.

 

Generalnie rzecz biorąc, wrażliwość na temperaturę stanowi taką piętę Achillesową u psów. Panuje powszechna opinia, iż psy posiadają jedynie receptory reagujące na zimno i w tym zakresie znacząco różnią się od ludzi, bo całkowicie inaczej postrzegają bodźce cieplne. Faktem jest, że receptorów reagujących na zimno psy posiadają wielokrotnie więcej, niż tych reagujących na ciepło, jednak teoria jakoby jedynie reagowały na zimno i przed nim się chroniły, a były całkowicie obojętne na ciepło, wydaje się być daleko przesadzona. Psy są przede wszystkim zdolne do rejestrowania różnicy temperatur pomiędzy powierzchnią ich skóry, a otoczeniem. Przypomnijmy, iż stała temperatura ciała psa jest wyższa od temperatury stałej człowieka i wynosi od 37.5 do 39°C, a u szczeniąt może być nawet o 0.5°C wyższa. Włókna przewodzące ciepło są aktywne, gdy temperatura skóry wynosi od 30 do 43°C, a włókna przewodzące zimno są aktywne, gdy temperatura skóry wynosi od 15 do 38°C. Receptory ciepła i zima są jednak zdolne odbierać bodźce związane ze zmianą (wzrostem, spadkiem) temperatury tylko wówczas, gdy temperatura otoczenia różni się od temperatury powierzchni skóry psa. W przypadku kontaktu skóry psa z przedmiotem o takiej samej temperaturze (zero fizjologiczne) sytuacja taka w ogólnie nie zostanie przez psi organizm zarejestrowana. Ponadto sam proces termoregulacji u psów jest zgoła odmienny, niż u człowieka. Psy bowiem nie tylko posiadają wyższą temperaturę ciała, ale także prawie wcale (poza przestrzeniami między opuszkami palców) nie potrafią się pocić, a na dokładkę ich całe ciało pokryte jest futrem. Sytuacja nie jest jednak tak beznadziejna, jakby się nam mogło wydawać, bowiem psy swoje problemy termoregulacyjne rozwiązują przede wszystkim poprzez ograniczenie aktywności ruchowej, aktywne ziajanie (wywieszenie na zewnątrz języka połączone z szybkim oddychaniem), częstsze picie wody, a dodatkowo w okresie wiosennym linieją, by pozbyć się po zimie zbędnego nadmiaru owłosienia (wymieniają futro na lżejsze letnie). Wbrew panującej opinii, gęsta okrywa włosowa nie stanowi dla psa utrapienia w sezonie letnim. Tak na prawdę futro stanowi izolację, która chroni zarówno przed utratą ciepła (to w zimie), ale także zatrzymując promienie słoneczne chroni przed zbytnim nagrzaniem organizmu w lecie. Nagminne golenie ras długowłosych w lecie z nadzieją, że będzie psu lepiej, bo lżej i chłodniej, wcale nie ma racjonalnego uzasadnienia. Okrywa włosowa powinna być przede wszystkim dobrze utrzymana tj. czysta, regularnie szczotkowana (szczególnie ważne u ras, które nie linieją w tradycyjny sposób, a wymieniają włos całorocznie w małych partiach) i tylko wówczas strzyżona, jeśli wymaga tego wzorzec rasy. Faktem jest, że odpoczynek, ziajanie i częstsze picie wody pomagają psu utrzymać odpowiednią temperaturę ciała, ale przy szybko wzrastającej temperaturze otoczenia, bez możliwości schronienia się w chłodniejszym miejscu, mogą one być niewystarczające, stąd też psy generalnie znajdują się w grupie ryzyka tych zwierząt, którym w upalne dni grozi przegrzanie (z naciskiem na rasy krótkoczaszkowe).

 

Wracając jednak do naszego tematu, warto wspomnieć, iż na dotyk szczególnie wrażliwe są opuszki psich łap (na nich znajdują się receptory czuciowe reagujące na wibracje) oraz okolice oczu i nosa, gdzie z kolei umiejscowione są sztywne i długie włosy czuciowo-dotykowe tzw. wibryssy, które wyrastają w małych kępkach głównie nad oczami (wibryssy nadoczodołowe), na zewnętrznej powierzchni wargi górnej (tworzą tzw. wąsy), na policzkach, na wardze dolnej i na podbródku. Ponadto wibryssy rosną również na kończynach tylnych i nadgarstkach. U dorosłych, CTR-ów z pełnym obrostem głowy wibryssy są praktycznie niezauważalne, ponieważ chowają się pod długim owłosieniem głowy czernyszy. Podobnie rzecz się ma z wibryssami rosnącymi w obrębie kończyn, bowiem one też ukryte są w bujnym obroście nóg.

 

Wibryssy są głęboko umiejscowione w skórze (ich cebulki znajdują się prawie trzykrotnie głębiej w skórze właściwej, niż pozostałe cebulki okrywy włosowej). Każdą cebulkę pojedynczego wibryssa oplata cała masa zakończeń komórek czuciowych, które przekazują odebrane sygnały czuciowe do mózgu.

 

Wibryssy u psa pełnią różnorodne funkcje:

  • wspomagają orientację przestrzenną;

  • umożliwiają rozpoznanie wielkości, kształtu, faktury i jakości dotykanego obiektu;

  • pomagają poruszać się w pomieszczeniach wąskich, ciasnych, ciemnych i pomiędzy przeszkodami;

  • ułatwiają identyfikację powierzchni terenu;

  • dostarczają psu wiedzy o kierunku i prędkości ruchu oraz drganiach powietrza wokół obiektów stałych lub ruchomych.

Utratę wibryssów u psa można więc postrzegać, jako pewne upośledzenie zmysłu dotyku, co z kolei przekłada się na zaburzenie postrzegania otaczającej go rzeczywistości.

 

ZMYSŁ POWONIENIA

Możliwości węchowe nowonarodzonego szczenięcia są dość mocno ograniczone, a mimo to szczenię już od pierwszych chwil życia potrafi bezbłędnie rozpoznać specyficzny zapach listwy mlecznej suki i bez problemu trafi do "jadłodajni". Wraz ze wzrostem i rozwojem węch zacznie odgrywać w życiu psa dominującą rolę w postrzeganiu świata. W zasadzie fakt, iż pies w odbiorze świata zewnętrznego bardziej polega na swoim nosie, niż innych zmysłach i organach jest tym, co tak bardzo odróżnia go od człowieka. Ludzie (również małpy i małpy człekokształtne oraz ptaki) bardziej polegają na bodźcach wzrokowych oceniając środowisko i innych ludzi i/lub zwierzęta, natomiast pies kieruje się głównie węchem.

 

Sama technika odbioru i analizy zapachów jest u psa porównywalna z tą stosowaną przez u człowieka. Wdychane powietrze dociera do odpowiednich receptorów w nosie, a następnie informacja zostaje, za pośrednictwem nerwu węchowego, przekazana do mózgu i tutaj poddawana jest szczegółowej analizie. Różnica pomiędzy psem i człowiekiem polega przede wszystkim na nieporównywalnie większych możliwościach i wrażliwości struktur odpowiedzialnych za odbiór i analizę zapachów u psów, niż u człowieka. Można napisać, iż w niesamowitym postrzeganiu świata, dzięki zapachom, pies bije człowieka na głowę. Przede wszystkim fenomenalne możliwości poruszania się w świecie zapachów umożliwiają czworonogom przeznaczone do tego struktury w mózgu, geny, specyficzna budowa nosa oraz dodatkowe organy, których człowiek nie posiada: narząd Jacobsona zwany również przylemieszowym, narząd Masera oraz zwój Gruenberga. Doskonałym przykładem obrazującym niezwykłe możliwości nosa psa jest umiejętność wychwytywania nawet niewielkiej ilości zapachu, chociażby cząsteczek kwasu masłowego (jeden ze składników potu), gdzie u psa zdolność do identyfikacji tego związku jest od miliona do stu milionów lepsza, niż u człowieka.

 

Porównując samą wielkość mózgu człowieka i psa szybko dojedziemy do wniosku, iż mózg psa stanowi zaledwie jedną dziesiątą wielkości mózgu człowieka. Ale już porównując obszar mózgu psa i człowieka znanego jako opuszki węchowe, czyli neurony odpowiedzialne za analizę zapachów w mózgu zauważymy, że obszar ten jest u psa czterokrotnie większy, niż u człowieka. Warto też dodać, iż w obrębie samego psiego gatunku znajdziemy psy z lepszymi lub też gorszymi predyspozycjami węchowymi. Psy o długich kufach oraz te o długich, klapniętych uszach z dużą powierzchnią małżowiny usznej wydają się mieć lepsze predyspozycje do pracy węchowej, niż ich pobratymcy ze skróconymi kufami i/lub krótkimi, małymi, stojącymi lub ciętymi uszami. Wśród typowych "węchowców" prym wiodą rasy zaliczane do grupy tropowców tzn. psy pracujące głównie tzw. dolnym wiatrem, tj. z nosem przy ziemi.

 

 

Psy wąchają niezależnie od oddychania, ale proces ten skutecznie zakłóca ziajanie psa. Im intensywniej pies ziaje, tym bardziej spada efektywność jego zdolności węchowych, która może obniżyć się nawet o 40%. Oczywiście odbiór wrażeń węchowych nie byłby możliwy, gdyby nie nos, najważniejsze psie narzędzie w drodze do rozkoszowania się feerią zapachów. W zależności od rasy psie nosy (zwane w świecie kynologii truflami) charakteryzują różnorodne wielkości, formy i pigmentacja. Nie mniej jednak podstawowa budowa anatomiczna i funkcje nosa u wszystkich ras są takie same. Nos służy do oddychania i zbierania bodźców zapachowych dostających się do nosa wraz z wdychanym lub specjalnie w tym celu zasysanym powietrzem.

 

Nos - w szerokim znaczeniu tego słowa zawiera nos zewnętrzny, parzystą jamę nosową oraz zatoki przynosowe. Nos zewnętrzny u psów nie jest tak wyrazisty, jak u ludzi i jest zespolony z wargą górną, aczkolwiek jego zarys można wyczuć palpacyjnie, ponieważ w mniejszym lub większym stopniu koresponduje on z chrzęstną, elastyczną częścią szkieletu nosa. Wewnętrznie nos podzielony jest na dwie jamy. Pierwszą z nich stanowi przedsionek nosa, który ograniczony jest przez nozdrza przednie (otwory nosowe przypominające wyglądem odwrócony przecinek). Prowadzi on do położonej tuż za nim, znacznie szerszej, jamy nosowej. Z zewnątrz nozdrza przednie są ograniczone przez boczne i przyśrodkowe skrzydła nosa. Rusztowanie tych skrzydeł stanowią odpowiednio wydłużone chrząstki. Skóra wokół nozdrzy jest nieowłosiona, zwykle pigmentowana i ostro odgraniczona od pozostałej skóry pyska. Ta wspólna powłoka skórna tworzy tzw. płytkę nosową, która pokryta jest licznymi rowkami na kształt małych pólek, gdzie umieszczone są gruczoły surowicze. Płytka nosowa rozdzielona jest przez położoną w płaszczyźnie pośrodkowej rynienkę wargową. Wydzielina gruczołów surowiczych nieustannie zwilża powierzchnię płytki nosowej, co sprawia, że psi nos jest prawie stale wilgotny. W momencie parowania wydzieliny z powierzchni nosa jest on schładzany, przez co pozostaje również chłodny. Ponieważ cząsteczki zapachowe są związkami chemicznymi rozpuszczalnymi w wodzie, to nieustannie wilgotny psi nos sprzyja również ich wyłapywaniu. Wilgotny nos działa niemal jak mokra chusteczka, do której "przylepiają się" różnorodne cząsteczki woni, a następnie rozpuszczają się one w wilgotnym śluzie, po czym przenikają do komory nosowej. Stąd pozyskane informacje transportowane są dalej, za pomocą impulsów nerwowych, do centrum węchu w mózgu, gdzie odbywa się rozpoznanie zapachów.

 

Przedni brzeg przegrody nosa dzieli przedsionek na prawy i lewy. Skóra wyściełająca przedsionek nosa spotyka się tu z błoną śluzową. Błona śluzowa nosa tworzy liczne fałdy. Powierzchnia błony śluzowej jest pokryta wielostopniowym nabłonkiem węchowym, który składa się z komórek podstawowych, wysoko pryzmatycznych, lekko zabarwionych żółto-brązowym pigmentem komórek podtrzymujących i znajdujących się pomiędzy nimi pierwotnych komórek zmysłowych, komórek węchu. Zapach jest "przyjmowany" przez błonę śluzową. Pofałdowana powierzchnia wewnętrzna nosa jest niemal tak duża, jak powierzchnia psiego ciała. Nabłonek węchowy w nosie dorosłego człowieka ma wielkość około 3 cm², podczas gdy w nosie przeciętnego psa zajmuje powierzchnię wielokrotnie większą tj. do 130 cm². Psi nos posiada, aż 220 milionów receptorów węchowych, a dla porównania człowiek tylko 5 milionów. Dzięki temu psi nos jest wstanie rozpoznać ok. 500 tys. zapachów, a dla porównania człowiek zaledwie 2-4 tysiące. Miękkość i ruchliwość nozdrzy umożliwia także lokalizowanie kierunku, z którego płynie zapach, a niesamowicie szybka reakcja na wychwytywany zapachach (mniej niż 0.1 sekundy) umożliwia psy podążanie w kierunku interesującego go obiektu na długo przed tym, zanim zdąży on go zobaczyć. Przeprowadzone na grupie psów używanych do polowania badania wykazały, że w stanie spoczynku wentylacja przewodów nosowych odbywa się w zgodzie z rytmem oddychania. Jeśli jednak pies podąża za śladem dzikiej zwierzyny, to zaczyna węszyć z częstotliwością do 200 razy na sekundę, co wielokrotnie poprawia jego wydajność węchową.

 

Psy posiadają także w górnej części jamy nosowej, po obu stronach przegrody nosa, w pobliżu kości lemieszowej organ, który pozwala im dosłownie odczuwać smak zapachów. Tak zwany organ Jacobsona, znany również pod nazwą narządu przylemieszowego, który przede wszystkim używany jest do "wyławiania" zapachów (dokładniej feromonów) związanych z komunikacją i życiem terytorialnym, społecznym oraz seksualnym. Psy poprzez lizanie lub węszenie przenoszą zawarte w powietrzu molekuły do śliny, która następnie dociera do tego organu, który z kolei wysyła aksony do dodatkowej opuszki węchowej, a dalej do ciała migdałowatego.

 

Często na spacerach psy, nie tylko intensywnie wąchają otoczenie, ale także "znaczą" różne miejsca… ludzie zwykli mawiać, że zostawiają "psie listy" i faktycznie jest w tym dużo prawdy, bowiem w moczu również znajdują się specyficzne feromony stanowiące znak rozpoznawczy dla innego przedstawiciela danego gatunku. Komórki produkujące feromony znajdują się także w skórze, stąd "charakterystyczny zapach psi" i taka nieodparta chęć ocierania się o przedmioty, by zostawić na nich "swoją osobistą wizytówkę".

 

Ponadto pies wyposażony jest też w zespół komórek zwanych zwojem Gruenberga znajdujących się w pobliżu czubka nosa, wrażliwych na feromony alarmowe, czyli substancje zapachowe wydzielane przez zwierzęta w sytuacjach zagrożenia. Zwój ten uczestniczy więc w behawiorze psów związanych z zagrożeniem i strachem. Feromony strachu produkowane są na różne sposoby i wyzwalane są przez różne sytuacje. Psy potrafią je odebrać i zinterpretować z dużym wyprzedzeniem, zanim jeszcze zagrożenie może dla nich stanowić relatywny problem, co pozwala im podjąć stosowne działania. Jeśli napiszemy, że psy poniekąd "czują strach", to nie skłamiemy.

 

Innym rodzajem zmysłu powonienia, występującym u psów na nabłonku węchowym jest stosunkowo niedawno odkryty (1943 rok) narząd septalny Masera, nazywany przez niektórych fizjologów zwierząt "mini-nosem". Pozwala on na szybką ocenę zapachów przenoszonych przez niektóre "zwykłe" związki zapachowe związane z czynnikami środowiskowymi oraz z jakością pobieranego pokarmu.

Uzupełnieniem całości i jako taką "wisienką na torcie" jest oczywiście cały zestaw genów odpowiedzialnych za odbiór zapachów. Również w tym przypadku pies jest od człowieka lepszy, bo posiada ich około 1300, a człowiek tylko 900.

 

ZMYSŁ WZROKU
Po około dwóch tygodniach od urodzenia otwierają się psie oczy… od tego momentu z każdym kolejnym dniem pies zaczyna lepiej widzieć (choć w przypadku psów "lepiej", to pojęcie bardzo względne) i odbiera bodźce świetlne napływające ze środowiska za pomocą oczu. Przyznać jednak należy, że wzrok nie jest najmocniejszą stroną psa.

 

Budowa narządu wzroku u człowieka i psa ma wiele podobieństw zarówno strukturalnych jak i funkcjonalnych. U obydwu gatunków ten narząd odpowiedzialny jest za postrzeganie pola widzenia z uwzględnieniem jego ostrości, głębokości, perspektywy i kolorystyki poszczególnych obiektów. Jednakże ze względu na niuanse budowy narządu wzroku oraz samą przynależność gatunkową ludzkie postrzeganie świata różni się diametralnie od tego jakim widzą go psy.

 

Pierwotnie pies, jako mięsożerca, przystosowany został przez naturę do prowadzenia drapieżniczego trybu życia, głównie bladym światem albo tuż po zmroku, gdy możliwości ukrycia się, podejścia i upolowania potencjalnej ofiary są stosunkowo największe. Psie oko wyposażone jest w większą źrenicę, większą soczewkę skupiającą światło, większą liczbę pręcików odpowiadających za przyciąganie słabego światła i makatę odblaskową (to dzięki niej oczy psa odbijając światło w nocy charakterystycznie "świecą"), co w znaczącym stopniu sprawia, że narząd wzroku umożliwia psu głównie lepsze widzenie w słabym świetle i półmroku, a także daje mu lepszą zdolność wykrywania ruchu. Dowiedziono, że pies widzi w nocy dobrze już przy jednej czwartej ilości świata potrzebnej człowiekowi do widzenia w takich samych warunkach. Należy jednak pamiętać, że choć pies doskonale radzi sobie przy słabym świetle, o świcie i w półmroku, to w całkowitej ciemności (podobnie jak człowiek) nie widzi w ogóle. Dla człowieka fakt ten może pozostawiać jednak niezauważalny, bowiem pies ze względu na doskonale rozwinięte inne zmysły (zmysły sensoryczne, słuchu i powonienia), i tak o wiele lepiej potrafi sobie poradzić w całkowitych ciemnościach, niż człowiek.

 

Jak już wspomnieliśmy wyżej budowa oraz wygląd i rozmiar oczu naszych i psa ma wiele podobieństw, ale jeśli przyjrzymy się bliżej psim i naszym oczom, to odkryjemy, że wielkość źrenic (czarny punkt znajdujący się pośrodku tęczówki) i tęczówki (kolorowa obwódka otaczająca źrenicę) w stosunku do ilości twardówki (białka otaczającego gałkę oczną) jest zgoła odmienny. Ludzkie oko charakteryzuje się dość dużą powierzchnią widocznego białka z centralnie położoną źrenicą otoczoną barwną tęczówką. W psim oku układ jest naturalnie takie sam, ale powierzchnia tęczówki wraz z usytuowaną pośrodku niej źrenicą jest na tyle duża, iż białej twardówki praktycznie już w ogóle nie widać. Ktoś może zadać pytanie i co z tego? Tak się składa, że już taki drobny niuans jest w stanie nam zdradzić w którą stronę człowiek patrzy, bowiem mięśnie poruszające gałką oczną odpowiednio nią sterując zmieniają też położenie tęczówki i źrenicy. Wystarczy spojrzeć w ludzkie oczy i już wiemy kiedy ktoś patrzy prosto przed siebie, w lewo, w prawo, do góry lub na dół. Dla odmiany patrząc w oczy psie dostrzeżemy jedynie barwną tęczówkę ze źrenicą, która prawie szczelnie wypełnia obszar pomiędzy powiekami. Nie widząc białka, praktycznie nie jesteśmy w stanie zgadnąć, w którą stronę psi wzrok jest w danym momencie skierowany, co może nas nieco dezorientować. Niby nic takiego, a właśnie o taki efekt końcowy chodzi. W naturze, gdy psu przyjdzie bezpośrednio skonfrontować się z przeciwnikiem, ten zerkając w jego oczy poczuje się dokładnie w ten sam sposób. Lekka dezorientacja znacznie utrudni mu instynktowne przewidzenie kolejnych psich ruchów.

 

Zatrzymajmy się teraz na chwilę przy źrenicy i tęczówce. U obydwu gatunków zdrowa źrenica, sterowana mięśniami tęczówki, będzie płynnie reagować na zmiany oświetlenia. Zależnie od ilości dostępnego światła, średnica źrenicy przeciętnej dorosłej osoby zmienia się od 2 (bardzo jasne światło) do 8 milimetrów (bardzo słabe oświetlenie), dając zmienność w czułości oka od 1:16. Oczywiście psie źrenice również reagują na zmiany oświetlenia, dostosowując swą wielkość do ilości padającego na nie światła, jednak w przeciwieństwie do ludzkich źrenic, zwykle wielkość psich źrenic utrzymuje się na nieco większym poziomie i nawet przy dość ostrym świetle nie są one w stanie zwęzić się aż tak bardzo, jak mogą to zrobić źrenice ludzkie.

 

Szczenięta, podobnie, jak ludzkie noworodki rasy białej rodzą się z niebieskimi, granatowymi lub szarymi oczami. U ludzkich noworodków mamy możliwość obserwacji koloru oczu tuż po urodzeniu dziecka, natomiast u szczeniąt dopiero po otworzeniu oczu tj. w wieku około 2 tygodni. Początkowo ilość melaniny w tęczówce u noworodków ludzkich i szczeniąt jest bardzo niewielka, i dopiero kiedy do oczu zacznie docierać światło, rozpoczyna się jej zwiększona produkcja. W zależności od tego, jak organizm został genetycznie zaprogramowany, to kolor oczu zmieni się na docelowy, który albo będzie wyraźnie odbiegał od tego widocznego tuż po urodzeniu (otworzeniu oczu), albo zmiany będą na tyle subtelne, że nie zostaną przez nas zauważone. Tu jednak warto podkreślić, że ta czy inaczej kolor oczu zmienia się i ostatecznie stabilizuje w trakcie rozwoju obydwu gatunków, przy czym u psów docelowa barwa oka powinna wyklarować się w ciągu pierwszych 8-12 tygodni życia, natomiast u ludzi proces ten jest bardziej rozciągnięty w czasie i w zasadzie pierwsze zmiany koloru oczu widoczne są dopiero u rocznego dziecka, a docelowy kolor kształtuje się około trzeciego roku życia malucha.

 

Barwa oczu u obydwu gatunków uzależniona jest od genów i zdeterminowana jest przez typ oraz ilość pigmentu znajdującego się w tęczówkach. W tym miejscu, jako ciekawostkę warto dodać, iż raz ukształtowany kolor tęczówki u ludzi pozostaje niezmienny, natomiast u psów można spotkać się z pewnymi niespodziankami, kiedy to kolor oczu potrafi z jasnego zmienić się na ciemny i odwrotnie. Oczywiście nie dzieje się to przypadkowo i zwykle powiązane jest z działalnością genów wpływających na modyfikację umaszczenia (szczególnie widoczne u zwierząt, których szata wybarwia się do koloru docelowego w wieku 12-36 miesięcy).

 

Zarówno ludzie, jak i inne zwierzęta mają wiele fenotypowych możliwych kolorów oczu, przy czym rozpiętość kolorystyczna zabarwienia tęczówek oczu psów w porównaniu z kombinacjami barwnymi występującymi u ludzi jest zdecydowanie bardziej monotonna. U ludzi występuje nieskończenie wiele kombinacji kolorystycznych zabarwienia tęczówek, które w podstawowym podziale zostały uszeregowane, jako oczy jasne (niebieskie, zielone, szare), jasne-mieszane (bardzo jasne-mieszane (niebieskie z szarymi lub zielonymi bądź zielone z szarymi) oraz właściwe jasne-mieszane (jasne lub bardzo jasne-mieszane z niewielką domieszką brązowego pigmentu), mieszane (mieszanka niebieskich, szarych albo zielonych z brązowymi w mniej więcej równych proporcjach), ciemne-mieszane (piwne), ciemne (jasno-brązowe, brązowe, ciemno-brązowe), fioletowe i czerwone (te dwie ostatnie barwy występują praktycznie u ludzi dotkniętych albinizmem). Z kolei u psowatych żyjących w naturze oraz psów rasowych podstawowym kolorem oczu jest brązowy. Warto jednak wspomnieć, iż w zależności od obecności genów modyfikatorów, ostateczny odcień oczu u psów może się różnić i to nie tylko pomiędzy różnymi rasami, ale także u poszczególnych osobników w obrębie jednej rasy. Dlatego też gama kolorystyczna brązu może przechodzić z barwy ciemno brązowej - niemal czarnej - poprzez brązową, średnio brązową, jasno brązową, odcienie pomarańczy, bursztynową, a  na złoto-brązowej kończąc. O tym, jaka ostatecznie barwa oczu będzie dopuszczona w danej rasie decyduje standard rasy. Ale to jeszcze nie wszystko. Wieloletnia i ukierunkowana hodowla psa rasowego u kilku ras wyselekcjonowała i utrwaliła również oczy w kolorze niebieskim. W zasadzie, w przypadku psów, oczy koloru niebieskiego mogą pojawić się w wyniku zaistnienia czterech możliwości, z czego aż trzy bezpośrednio powiązane są z utratą pigmentu w okrywie włosowej. Niebieskie oczy występują u psów posiadających umaszczenie marmurkowe, skrajnie łaciatych z bardzo dużą ilością bieli w okrywie włosowej obejmującej szczególnie głowę i obszary wokół oczu oraz u albinosów. Czwarty wariant dotyczy psów, u których niebieskie oczy mogą być dziedziczone zupełnie niezależnie od koloru okrywy włosowej i choć w całej populacji psów jest to zjawisko niezwykle rzadkie, tak szczególnie powszechnie występuje u syberyjskich husky i owczarków australijskich. Ponadto, zarówno u ludzi, jak i u psów może występować zjawisko różnobarwności tęczówki (widoczne dwa odrębne kolory o różnym rozłożeniu plam w zabarwieniu tęczówki w obrębie jednego oka) i różnobarwności tęczówek (oczy różnego koloru).

 

Jak widać, w zabarwieniu tęczówki u psowatych dominuje kolor brązowy, który również wymagany jest przez zdecydowaną większość standardów psów rasowych. W zasadzie można zadać sobie pytanie dlaczego u psowatych sama natura preferuje ubarwienie tęczówek w ciemnym kolorze? Otóż i na to pytanie odpowiedź jest dość prosta. Brązowe zabarwienie tęczówki oraz czarne źrenicy sprawia, że niemal zlewają się one w jedną całość i patrząc w takie oczy poza ciemną głębią w zasadzie niewiele więcej widzimy. Z kolei przyglądając się oczom o kontrastującym zabarwieniu tęczówki w stosunku do źrenicy (oczy niebieskie, szare, zielone, piwne) możemy zauważyć niemal każdą zmianę wielkości źrenicy. Zmiana szerokości źrenicy odbywa się poza kontrolą świadomości. Zdrowa źrenica reaguje przede wszystkim na ilość dopływającego do niej światła, ale jak dowodzą przeprowadzone na ludziach badania, źrenica rozszerza się lub zwęża także pod wpływem towarzyszących organizmowi emocji (podniecenie, zainteresowanie, strach, zły lub dobry nastrój). I znowu, wystarczy spojrzeć w takie oczy, by wiedzieć jaki stan emocjonalny w danym momencie towarzyszy ich właścicielowi. W przypadku psów o ciemnych oczach, taki manewr na niewiele się zda, bo z widocznej ciemnej plamy mało da się wyczytać. W tym miejscu warto wspomnieć o jeszcze jednym istotnym fakcie. O ile natura tak wszystko urządziła, by miało to swój sens, logikę i było w pełni funkcjonalne, tak człowiek w swych wyborach i preferencjach bardzo często kieruje się szeroko rozumianą percepcją. Szczególnie dobrze wpływ ludzkich preferencji widać w kształtowaniu hodowli psa rasowego, gdzie od dziesiątek lat prowadzi się specjalistyczną pracę hodowlaną polegającą na utrzymywaniu, podkreślaniu i przekazywaniu w obrębie określonych ras pewnych cech, które bardzo często niewiele wspólnego mają z funkcjonalnością, ale za to są faworyzowane, bo się zwyczajnie człowiekowi podobają (np. struktura i długość szaty, umaszczenie, kształt i noszenie ucha itd.). W przypadku koloru oczu psów rasowych prawdopodobnie również znaczenie miała, nie tyle sama funkcjonalność takiego ubarwienia oczu, ale fakt, iż te o ciemnej barwie nadają psu łagodniejszego spojrzenia, przez co pies nabiera nieco bardziej przyjacielskiego wyglądu.

 

 

Różnice w postrzeganiu świata przez człowieka i psa wynikają także z umiejscowienia gałek ocznych w czaszce, co bezpośrednio wpływa na pole widzenia. Gałki oczne u psa położone są bardziej doskroniowo, niż u człowieka. Wynikiem tego jest ułożenie osi wzrokowych w stosunku do siebie pod kątem. Pole widzenia psów uzależnione jest oczywiście od budowy czaszki i osadzenia oczu, dlatego też różni się w zależności od rasy. Przyjmuje się, że psy o skróconej kufie mają oczy osadzone frontalnie i ich zasięg widzenia jest zbliżony do pola widzenia człowieka, zaś psy o wydłużonej kufie mają oczy osadzone szeroko po bokach czaszki, a ich pole widzenia sięga, aż do 270°. U człowieka obie osie wzrokowe układają się równolegle, co daje możliwość widzenia binokularnego, stereoskopowego a co za tym bardzo plastycznego. Nie mniej jednak u człowieka obserwacja otoczenia możliwa jest w  polu widzenia 180-200°. U psa boczne rozmieszczenie oczu pozwala na szerokie obserwowanie terenu, jednak równocześnie powoduje gorsze postrzeganie głębi. Ponadto za komfort lepszego pola widzenia psy płacą też mniejszym zasięgiem widzenia obuocznego, dlatego też stosunkowo słabo oceniają odległość.

 

Głębia pola widzenia również uzależniona jest od budowy czaszki i osadzenia oczu, co sprawia, że jest zmienna dla poszczególnych ras. W przypadku głębi pola widzenia pies w porównaniu z człowiekiem wypada już zdecydowanie gorzej. Średnia głębia pola widzenia u psów waha się w zakresie od 30 do 60°, a u człowieka zakres ten może osiągać wartość do 140°. W efekcie organizm człowieka modyfikując kształt soczewki jest w stanie dostrzec drobne detale oglądanego obiektu, a także nie ma problemu z dostosowaniem ostrości odbioru obiektów zarówno tych blisko, jak i daleko usytuowanych. Dzieci bez problemu wyraźnie widzą z odległości mniejszej niż 10 centymetrów, co oznacza, że ludzkie oko w wieku dziecięcym ma zdolność skupiającą rzędu 15 dioptrii. Jednak takie umiejętności nie są nam dane na całe życie i zdolność akomodacji zmniejsza się wraz z wiekiem, sprawiając, że już w wieku 45 lat oczy większości osób dorosłych potrzebują do czytania z bliska wsparcia w postaci okularów. Niestety, źrenice psa, choć również są w stanie rozszerzać się i zwężać, to zakres ten jest zbyt mały, aby mogły one dostrzec detale obserwowanego obiektu, czy też były w stanie odpowiednio dostosować ostrość do przedmiotu bez względu na odległość od niego. Psy są w stanie wypatrzeć jakiś obiekt z bliska, gdy ten oddalony jest od ich oczu na jakieś 35-50 centymetrów. W porównaniu z człowiekiem ostrość widzenia psa wypada około 6 razy słabiej. W rezultacie pies widzi obraz lekko zamazany.

 

Inne są też częstotliwości widzenia dla oka człowieka i psa migających obrazów. Dla ludzkiego wzroku wynoszą one 50-60 Hz, a dla psiego 70-80 Hz. Co to oznacza? Weźmy chociażby pod uwagę taki telewizor, którego ekran jest odświeżany 60 razy na sekundę. Oko ludzkie nie jest w stanie wychwycić tych zmian i dzięki temu możemy cieszyć się odbiorem harmonijnego obrazu. Jednak dla psiego oka odświeżanie musiałoby być sporo częstsze, ponieważ przy takim odświeżaniu pies widzi sekwencje wielu szybko migających obrazków i przerw między nimi. Dlatego jeśli czasami pies zainteresuje się obrazem telewizyjnym, to nie dlatego, że transmitowany jest akurat ciekawy film, tylko dlatego, że jego uwagę mógł właśnie przyciągnąć drgający na ekranie telewizora obraz. Warto pamiętać, iż mimo małej zdolności rozpoznawania różnych przedmiotów wzrokiem i lekko zaburzonej ostrości, pies i tak wykazuje nad wyraz dobrą orientację w środowisku, ponieważ cały czas posiłkuje się węchem, słuchem i zmysłem dotyku, które są u niego mocniej rozwinięte, niż u człowieka i praktycznie równoważą pewne niedoskonałości wzroku.  

 

Dla odmiany psy znakomicie rejestrują ruch. W tej samej odległości, co dostrzegane przez psy obiekty ruchome, obiekty nieruchome pozostają niewidoczne. Dla przykładu na płaskim terenie i przy dobrej widoczności nieruchomy obiekt psy dostrzegą z odległości zaledwie 400 metrów, zaś ten sam wprawiony w ruch już z odległości 800-900 metrów. Posiadły również zdolność rozpoznawania znanych sobie obiektów jedynie po sposobie ich poruszania się. Dlatego też wychodząc z dobrze ułożonym psem na spacer i puszczając go ze smyczy warto pamiętać, że jeśli jesteśmy w ruchu, to pies zwykle pozwala sobie na oddalenie się od nas na znaczne odległości, ale jeśli się zatrzymamy, to pies dostrzeże nas wzrokiem dopiero wówczas, gdy zbliży się do nas na ww. dystans. Warto również dodać, że w naturze pewna grupa zwierząt skrupulatnie wykorzystuje wyostrzoną wrażliwość drapieżników na ruch i ich "ślepotę" na bezruch. Co robią? Bardzo często nie uciekają, a wręcz przeciwnie, jeśli odległość na to pozwala, to w celu zmylenia przeciwnika zastygają w bezruchu i stają się niejako niewidzialnym obiektem dla oka takiego agresora. Jeśli jeszcze sprzyja im wiatr i nos myśliwego nie zaciągnie odpowiednich zapachów, to zwierzę takie ma duże szanse na uratowanie życia praktycznie nie robiąc nic.

 

 

 

Często można spotkać się też z opinią, że psy nie widzą kolorów, a odbierają świat w odcieniach czerni, bieli i szarości. Nie jest to jednak do końca prawdą. W siatkówce znajdują się fotoreceptory tzn. pręciki i czopki. Pręciki odpowiadają za widzenie w skąpych warunkach oświetleniowych. Czopki natomiast odpowiadają za widzenie w ciągu dnia oraz za rozpoznawanie kolorów. W psiej siatkówce oka znajduje się 95% pręcików i zaledwie 5% czopków. To właśnie tak mała ilość czopków sprawia, że pies bardzo słabo widzi kolory. Prawdą jest, że pies postrzega otaczający go świat głównie w różnych odcieniach szarości, bieli i czerni, ale z kolorów widzi również różne odcienie niebieskiego i żółtego. Kolor zielony widziany jest prawdopodobnie jako szary, a kolor czerwony i pomarańczowy jako ciemnoszary lub nawet czarny. Jeśli dla porównania dodamy, że człowiek może odróżnić nawet 160 odcieni barw, które mieszczą się w przedziale długości fal od 390 do 760 milimikronów, to rzeczywiście obrazy odbierane przez psa wypadają nader blado i skromnie.

 

Dla psiego oka, to jednak nie kolory są ważne, a raczej ich ostrość, co oznacza że przedmioty bardziej jaskrawe są przez oko psie lepiej postrzegane. Dlatego też kupując dla psa zabawki pamiętajmy, że kolory są tak na prawdę dla nas, a nie dla psa. Jeśli jednak chcemy naszemu psu ułatwić wyszukanie jakiegokolwiek przedmiotu na zielonej trawce za pomocą wzroku, to wyrazisty kolor żółty lub też niebieski takiej zabawki będzie najodpowiedniejszym wyborem.

 

ZMYSŁ SŁUCHU

Przewody słuchowe u szczeniąt zaczynają się otwierać mniej więcej w tym samym czasie, co oczy. Z każdym kolejnym dniem szczenię słyszy coraz lepiej i w ciągu zaledwie kilku tygodni zmysł słuchu niemal całkowicie zdominuje odbiór różnorodnych informacji docierających do psa ze świata zewnętrznego, bo po zmyśle powonienia, to właśnie zmysł słuchu jest u psów jednym z najbardziej rozwiniętych zmysłów umożliwiających im funkcjonowanie w otoczeniu.

 

Wieki ewolucji oraz ukierunkowana hodowla sprawiła, że uszy psie mogą przebierać różnorodne kształty i formy. Jednak bez względu na to czy są duże, czy małe, stojące, a może oklapnięte, to wszystkie służą temu samemu celowi - sprawnemu wychwytywaniu dźwięków. Przyznać jednak trzeba, że ostateczna jakość odbioru dźwięku, zakres słyszalności, a przede wszystkim możliwość lokalizacji dźwięku zależy od noszenia uszu oraz samej wielkości psa. Stosunkowo najlepsze parametry odbioru dźwięków posiadają psy o uszach noszonych w pierwotnej tj. stojącej formie. Przynajmniej 18 mięśni pracuje na to, by psie uszy (a dokładniej rzecz ujmując ucho zewnętrzne tj. małżowina uszna x 2) mogły być w miarę mobilne (odchylanie, kulenie, obracanie, przechylanie itd.), Dzięki odpowiedniemu ustawieniu małżowiny usznej odbiór dźwięku oraz lokalizacja jego źródła jest jak najbardziej optymalna. U psów o zwisających uszach ruchomość małżowiny usznej jest dość mocno ograniczona, stąd też parametry odbioru i jakość dźwięku mogą być u nich nieco słabsze. Warto jeszcze dodać, iż duże psy, dzięki większej czaszce i tym samym szerszemu rozstawowi uszu, słyszą nieco lepiej dźwięki niższe, natomiast małe psy z kolei słyszą lepiej dźwięki o wyższej częstotliwości. Jednak bez względu na rasę i osobnicze różnice, i tak w całokształcie każdy pies w porównaniu z człowiekiem słyszy po prostu lepiej.

 

 

Zakres słyszalny opisują takie wartości jak częstotliwość dźwięku (odczuwana jako wysokość dźwięku) oraz poziom głośności. Częstotliwość mierzona jest w Hertzach (Hz), a natężenie dźwięku (inaczej głośność) w decybelach (dB). Człowiek słyszy dźwięki z zakresu częstotliwości od 20 Hz (niektóre źródła podają 16 Hz) do 20 000 Hz. Wykorzystując wiedzę, że interwał oktawy (w górę) to podwojenie częstotliwości, łatwo wyliczymy, że cały zakres słyszalnych dźwięków przez człowieka mieści się w zakresie 10 oktaw. Oczywiście dotyczy to młodego człowieka, gdyż wraz z wiekiem słuch się pogarsza. Zresztą niskie dźwięki bardziej przypominają buczenie, natomiast te z zakresu ponad 10 000 Hz odbierane są przez ludzi, jako przeraźliwy pisk. Te dźwięki, których nie może usłyszeć człowiek (choć niektóre z nich może odczuwać w postaci drgań), ze względu na ich zbyt małą częstotliwość nazywane są infradźwiękami. Infradźwięki mają bardzo dużą długość fali - powyżej 16 m, co powoduje, że mogą omijać przeszkody i przenosić się na ogromne odległości. Z kolei te dźwięki, których zbyt wysoka częstotliwość powoduje, że również nie są one słyszalne dla ucha ludzkiego noszą miano ultradźwięków.

 

Dla odmiany zakres słyszalnych dźwięków przez psa wynosi od około 40 Hz do 47.000-65.000 Hz, co daje nam jakieś 10.5 oktawy. Oczywiście i w przypadku psów ostateczny zakres uzależniony jest od wieku i rasy psa. Jak widać psy i ludzie niskie dźwięki słyszą na podobnym poziomie (te których nie słyszą mogą odbierać również w postaci drgań), jednak w odbiorze wysokich biją człowieka na głowę. Psy choć same nie wydają, to jednak doskonale słyszą ultradźwięki. Zatrzymując się na chwilę przy ultradźwiękach warto wspomnieć, iż zdolność słyszenia tak bardzo wysokich dźwięków we współczesnym świecie ma swoje zalety ale i wady. Z jednej strony umiejętność taka umożliwia dzikim psowatym prowadzenie efektywnych polowań na drobne ssaki wydające bardzo wysokie dźwięki. Dzięki temu zwierzęta te mogą przetrwać i nie chodzą głodne. Z drugiej strony, udomowiony pies nie musi polować, bo pożywienie dostarcza mu człowiek. Zmienił się zatem, nie tylko styl życia, ale również miejsce bytowania psów, bo żyją one w świecie urządzonym przez człowieka, pośród wielu różnych urządzeń, które emitując nadzwyczaj wysokie dźwięki mogą przyprawiać je o przysłowiowy zawrót głowy. Dosłownie rzecz ujmując, dźwięki wydawane przez część pracujących urządzeń domowego użytku mogą być, nie tylko nieprzyjemne w odbiorze dla psów, ale wręcz mogą sprawiać im ból. Pamiętajmy o tym, zanim w bliskiej odległości od psa uruchomimy kosiarkę, suszarkę, mikser, tudzież podobny sprzęt.

 

Nawet najdrobniejszy dla naszych uszu dźwięk, w uszach psa jest bardzo wyraźny i słyszalny z większych odległości. Ostrość słuchu psa jest przynajmniej 10-krotnie większa niż człowieka. Gdy człowiek potrafi usłyszeć szmer zaledwie z odległości 2-4 metrów, to pies usłyszy go z odległości 25-30 metrów!. Jak widać różnica jest kolosalna.

 

Psy posiadają jeszcze jedną fenomenalną zdolność. Potrafią rozróżniać i zapamiętywać minimalne różnice w tonacji dźwięku, czasami tak subtelnych, iż oznacza to tylko jedno - mają słuch absolutny. Ale to jeszcze nie wszystko. Można nawet napisać, że psy tworzą sobie takie prywatne biblioteki dźwięków. W momencie gdy jakiś bodziec dźwiękowy dociera do uszu psa, to jest on natychmiast analizowany i jeśli był już wcześniej zarejestrowany, to dostarcza psu ściśle określonych wiadomości z otaczającego go świata. Umiejętność trwałego zapamiętywania dźwięku i następnie kojarzenia go z przejawem życia jest niezwykle pomocna psu, a przy okazji służy też i nam. Znając ten psi sekret już nikogo nie powinno dziwić, że psy potrafią np. przyjaznym merdaniem ogona zasygnalizować powrót domownika na długo jeszcze przed tym, zanim faktycznie przekroczy on próg domu. Jak pies to robi? No, cóż... Pies rozpoznaje znaną sobie osobę po różnych dźwiękowych bodźcach, które przez jego uszy są wychwytane znacznie szybciej, niż przez uszy ludzkie. Wystarczy charakterystyczna praca silnika nadjeżdżającego ("rodzinnego") samochodu, turkotanie otwieranej bramy, szelest klucza w drzwiach, czy stukot kroków.

 

ZMYSŁ SMAKU

U psów optymalna zdolność rozróżniania smaków spożywanych substancji za pomocą zakończeń nerwowych znajdujących się w kubkach smakowych rozwija się w ciągu pierwszych kilku tygodni życia. W błonie śluzowej jamy ustnej i języka, na podniebieniu i w okolicach nagłośni rozmieszczone są brodawki grzybkowate, okolone i liściaste, zawierające właśnie kubki smakowe. Zmysł smaku jest nierozłącznie związany ze zmysłem węchu. Upośledzenie zmysłu węchu ogranicza jednocześnie odczuwanie smaku. Z kolei sama konsystencja oraz temperatura podawanego pokarmu przekłada się na jakość i intensywność odbieranych przez psa walorów smakowych spożywanych produktów. Smak jest dla psów optymalnie wyczuwalny, gdy substancje smakowe w nim zawarte są rozpuszczone w wodzie, a temperatura pożywienia oscyluje w granicach 20-25°C, stąd też psy preferują wilgotny pokarm serwowany w temperaturze pokojowej. 

 

Człowiek ma około 10000 kubków smakowych. W każdym kubku znajduje się od 50 do 150 receptorów smakowych. Dla porównania pies posiada zaledwie 1700 kubków smakowych. Okres życia kubków smakowych trwa zaledwie kilka dni, po czym kubki smakowe obumierają, a w ich miejsce powstają nowe. Z wiekiem proces odnowy kubków smakowych jest coraz wolniejszy, dlatego też starsze psy słabiej odczuwają smaki.

 

 

U ludzi kubki smakowe dostarczają informacji o czterech podstawowych rodzajach smaku tj. słodkim, słonym, kwaśnym i gorzkim. W 2000 roku dołączył do nich piąty smak tj. umami, zwanym też mięsnym, który jest charakterystyczny dla pokarmów bogatych w białka. A w 2010 roku badacze ogłosili istnienie szóstego rodzaju smaku tj. tłustego, który jest czuły na kwasy tłuszczowe. Człowiek dysponuje zatem sześcioma rodzajami podstawowych smaków. Z kolei psy, oprócz kubków smakowych pięciu podstawowych smaków tj. słodkiego, słonego kwaśnego, gorzkiego i mięsnego mają również receptory wrażliwe na wodę, których nie posiadają ludzie. Psia dieta bogata jest w produkty mięsne, a więc jest wysokosodowa. Sód jest pierwiastkiem bardzo ważnym w zrównoważonej diecie (wpływa na gospodarkę wodną organizmu), ale zarówno jego niedobór, jak i w przypadku typowej diety mięsnej, nadmiar, zwykle bywa szkodliwy. Organizm psa musi więc w jakiś sposób zrównoważyć nadmiar napływającego z pożywienia sodu. Natura opracowała genialny w swej prostocie mechanizm. Po jedzeniu pies zwykle pije wodę. W trakcie picia smak wody na tyle pobudza kubki smakowe wrażliwe na wodę, że ta wydaje się psu jeszcze smaczniejsza. W efekcie pies pije jednorazowo więcej wody. Na dokładkę doskonale zapamiętuje pozytywne doznania smakowe związane z piciem wody, co niejako "pcha" go w stronę miski, do której zagląda częściej, by zwyczajnie chlipnąć wodę. Dzięki takiemu zabiegowi organizm psa jest odpowiednio nawodniony, ale również  prawidłowo przepłukany i w rezultacie m.in. stężenie sodu w jego organizmie utrzymuje się na pożądanym poziomie.

 

Dla ludzi zmysł smaku ma dość istotne znaczenie. Jemy wolno, dokładnie i przy okazji delektujemy się smakami spożywanych pokarmów. W przeciwieństwie do nas, psy nie przywiązują tak dużej wagi do smaku pożywienia. Zwykle konsumpcja rozpoczyna się od powąchania pokarmu i to właśnie bodźce węchowe w pierwszej kolejności pobudzają psa do jedzenia lub wręcz do niego zniechęcają. Na pobieranie lub też odmowę przyjęcia pokarmu przez psa wpływ mają różne czynniki takie jak: struktura, smakowitość, temperatura, nowość, ciekawość i znajomość. Również temperatura otoczenia oraz pora roku mają wpływ na ilość zjadanego pożywienia.

 

Pokarm spożywany jest bardzo szybko, żeby nie napisać łapczywie, w skutek czego dynamicznie połykane są duże kęsy pożywienia. Taki sposób odżywiania sprawia, że pies tak na prawdę nie ma czasu, aby skupić się nad smakiem pokarmu i czerpać z niego przyjemność w naszym rozumieniu znaczenia tego słowa. Oczywiście takie zachowanie jest zrozumiałe, bo jest związane z naturą psa. W środowisku naturalnym i stadzie na każdym kroku czyha konkurencja, a większy i/lub silniejszy odbiera pożywienie mniejszemu i/lub słabszemu. Stąd też każdy drapieżnik, chcąc przeżyć, musi w miarę szybko napełnić swój żołądek upolowaną zdobyczą - inaczej będzie chodził głodny, bo uprzedzi go sprytniejszy lub ważniejszy w stadzie rywal.

 

Oczywiście mniejsza ilość kubków smakowych, sposób życia i odżywiania psów oraz nadrzędna rola innych zmysłów w ich życiu wcale nie oznacza, że ważność zmysłu smaku została całkowicie zdegradowana. Psowate głównie odbierają smak pokarmu jako przyjemny, obojętny lub nieprzyjemny i wykazują największą awersję na smak gorzki oraz umiarkowanie nie lubią smaku kwaśnego. Preferują za to smak mięsny, tłusty, słodki i nie wykazują specjalnego pociągu do produktów słonych.

 

W przypadku takich preferencji smakowych wcale jednak nie chodzi o jakieś smakowe fanaberie, a zachowanie takie związane jest z rodzajem spożywanego pokarmu oraz instynktem samozachowawczym umożliwiającym przetrwanie zwierzęcia w środowisku naturalnym. Zwykle większość szkodliwych i/lub trujących substancji posiada gorzki i/lub kwaśny smak, dlatego właśnie natura wyposażyła zwierzęta w taki mechanizm samoobrony, który niemal odpychając je od produktów wykazujących smak gorzki i/lub kwaśny warunkuje ich przetrwanie. Tą zależność wykorzystują również producenci różnych produktów odstraszających (spraye, aerozole, płyny), które z założenia po bezpośrednim kontakcie psa z tą substancją mają zniechęcać go do dalszych działań, jak chociażby obgryzanie mebli. Z kolei małe zapotrzebowanie na produkty słone związane jest ze spożywaniem diety mięsnej tzn. już samej z siebie bogatej w sód, którego psy nie muszą dodatkowo uzupełniać.

 

 

A jak wytłumaczyć u psa, z  założenia mięsożercy, pociąg do słodkości? Po pierwsze należy sobie uzmysłowić, iż psowate nie są tak ortodoksyjnymi mięsożercami, jak chociażby kotowate i swoją dietę od czasu do czasu uzupełniają również produktami pochodzenia roślinnego, w tym głównie jakimiś ziołami i jagodowymi owocami. Kubki smakowe psów zachowały zatem zdolność rozróżniana smaku słodkiego, a z czasem stały się wrażliwe na pewną substancję naturalną, która występuje w wielu owocach tj. furaneol. Związek ten charakteryzuje się słodkawym posmakiem i działa, jak swoisty wzmacniacz smaku. Przez ludzi posmak tego związku odczuwany jest jako słodki, karmelowy, owocowy lub truskawkowy. Zapach zaś porównywalny jest do zapachu karmelowego kremu, słodkiego toffi lub karmelizowanego cukru. Ze względu na przyjemne walory smakowe i zapachowe dość często związek ten wykorzystywany jest do wzbogacania smaku i zapachu wielu różnych wyrobów, w tym szczególnie czekoladowych, pralinkowych, truskawkowych, ananasowych i uwaga - mięsnych. Zatem słabość psów do niektórych wyprodukowanych przez człowieka wyrobów cukierniczych nie powinna teraz już nikogo dziwić.

 

W zasadzie przyznać trzeba, że wieki udomowienia, a także narzucony sposób karmienia (głównie gotowe karmy przemysłowe) zmodyfikowały nieco podejście psów do spożywanych pokarmów i z typowych mięsożerców stały się one względnymi mięsożercami. Jak definiować pojęcie "względny mięsożerca"? No cóż, we współczesnym świecie dieta psów oparta jest na produktach pochodzenia zwierzęcego i uzupełniania jest produktami pochodzenia roślinnego. Niestety, o naturalnych preferencjach żywieniowych psów, całkowicie zdają się zapominać niektórzy producenci gotowych karm i bardzo często w ich wyrobach przeważają produkty pochodzenia roślinnego, a nie zwierzęcego. Oczywiście zmysł smaku, a także powonienia trudno jest u psa oszukać i z własnej woli nie przerzuci się ona na dietę iście wegetariańską. Producenci gotowych karm oczywiście doskonale o tym wiedzą, dlatego też co bardziej "sprytni" (a w zasadzie nieuczciwi) bardzo często wzbogacają swoje karmy o różnorodne wzmacniacze smaku i zapachu, tak by oszukać te zmysły u psa i zachęcić go do jedzenia czegoś, czego w normalnych warunkach nigdy by nie tknął.

 

Bardzo często mamy również do czynienia z sytuacjami, iż psy bardzo chętnie spożywają produkty nieświeże i bardzo intensywnie pachnące lub sięgają po rzeczy dość ekstrawagancie i z zasady niejadalne (trawa, patyki, kamienie, tynk ze ścian, ziemia, odchody). Nie należy jednak kojarzyć faktu zjadania takich nadpsutych produktów lub różnych dziwnych rzeczy z upodobaniami smakowymi psa. Produkty nieświeże przyciągają psa, bo nie smakują mu lepiej, ale lepiej - proszę czytać - atrakcyjniej, czyli drażniąco - dla niego pachną. W tym przypadku, to zmysł powonienia decyduje o tym, że pies nie potrafi się oprzeć i z chęcią pałaszuje jakiś nadpsuty odpad. Ponadto produkty "mocno pachnące" kojarzą się psu z jedzeniem, które w jego rozumieniu świata "dojrzało", jest wstępnie nadtrawione lub nabrało "specyficznych właściwości" sprawiających, że jego przetrawienie będzie szybsze i łatwiejsze. To z kolei można wytłumaczyć "dziką" naturą psa, preferencjami żywieniowymi oraz budową, przystosowaniem, a także możliwościami trawiennymi jego układu pokarmowego. Człowiek potrzebował lat nauki i eksperymentów, by dowiedzieć się, że mięso bezpośrednio po uboju jest sztywne, łykowate, niesmaczne, ciężko strawne, ma nieprzyjemną woń, jaśniejszą barwę i zawiera bardzo mało soku mięsnego. Aby to zmienić poddaje się je pewnej obróbce mającej za zadanie zwiększyć jego walory smakowe i odżywcze. Po uboju przechodzi przez dobowy okres stężenia. Następnie poddaje się je tzw. "dojrzewaniu", podczas którego w tkance mięsnej zachodzą różne zmiany zwiększające jego wartości. Dojrzewanie mięsa jest procesem fermentacyjnym polegający na hydrolizie (uwodnieniu) i samotrawieniu martwego białka mięsnego. Proces ten odbywa się pod wpływem własnych fermentów mięsa, bez udziału drobnoustrojów już od pierwszego momentu po uboju zwierzęcia. W zależności od gatunku mięsa proces dojrzewania trwa od 2-3 dni do nawet około 2 tygodni! Mięso dojrzałe jest kruche, nabiera przyjemnego smaku i zapachu. Pod lekkim naciskiem wydziela wyraźny, widoczny sok mięsny, składający się z białka, wody i substancji tworzących lepką zawiesinę. W całokształcie jest również lepiej strawne. Czy mieliście tego świadomość, że kupowane w sklepie mięso przechodzi taką drogę zanim trafi na wasz stół? Zatem drugim wytłumaczeniem pociągu psa do "pachnących" kąsków jest instynktowne działanie mające na celu pozyskanie pożywienia, które jego organizm będzie mógł łatwo przyswoić. Zresztą przypatrzcie się uważnie co robią psy z kawałkiem mięsa lub kością. Bardzo często również nie zjadają tych smaczków od razu, a zakopują je i powracają do nich po jakimś czasie. To też jest właśnie forma takiej obróbki pożywienia w wydaniu psim. Tu jednak należy się na chwilę zatrzymać. Każdy produkt żywieniowy wraz z upływem czasu podatny jest na zwyczajne zepsucie. I niestety większość znajdowanych na spacerach atrakcyjnie pachnących odpadów żywieniowych nie jest lekko nieświeża, a jest po prostu zepsuta! Psy kierując się nosem i instynktem wpadają we współczesną żywieniową pułapkę. O ile podane w domu takie lekko nieświeże mięso, które np. straciło już kolor albo jest delikatnie obślizgłe wciąż może być przez psa zjedzone, tak mięso i wszelkie inne produkty żywieniowe, które uległy zwykłemu zepsuciu są po prostu dla niego szkodliwe i ich zjedzenie może skończyć się poważnym zatruciem. Ponadto wszelkie "spacerowe zdobycze" oprócz tego, że w większości są popsute mogą być jeszcze zainfekowane chorobotwórczymi zarazkami, bakteriami czy różnymi przetrwalnikowymi formami pasożytów, co oprócz ww. konsekwencji niesie za sobą ryzyko dodatkowego zainfekowania psa. Dlatego też, mimo iż ich zapach psa kusi i nieodparcie przyciąga, nie wolno mu pozwalać zbierać i zjadać przypadkowo napotkanej padliny lub porzuconych resztek pokarmowych!.

 

 

Z kolei zjadanie różnych dziwnych rzeczy powiązane jest z instynktem psa i jego psychiką. Jeśli w organizmie brakuje jakiś składników tj. głównie minerałów, witamin, błonnika lub odpowiednich bakterii zasiedlających przewód pokarmowy, to pies będzie starał się je uzupełnić poprzez zjadanie rzeczy, które teoretycznie mogą pomóc mu wyrównać braki. Również w przypadku zjedzenia produktów ciężkostrawnych, zalegających na żołądku lub szkodliwych pies też będzie starał się zjeść coś, co poprzez wywołanie chociażby wymiotów pomoże mu pozbyć się ich z organizmu. Jeśli zatem pies chętnie sięga po "różności" należy w pierwszej kolejności zastanowić się nad jego programem żywieniowym. Pociąg do ekskrementów z kolei ma swoje wytłumaczenie w naturze i behawiorze psów. Część dzikich psowatych zjada odchody innych zwierząt, lub tarza się w ich nieczystościach, bo odchody są swoistą formą osobistej wizytówki. Niezależnie od gatunku. Nic tak nie wpływa na zmysł węchu czyli: pachnie (w sensie pozytywnym dla danego gatunku) lub śmierdzi (w sensie negatywnym dla danego gatunku), jak odchody. Biorąc pod uwagę czynnik behawioralny zwierzęta wypróżniają się w określonym miejscu mówiąc: "to moje terytorium", inne tarzając się w tych odchodach zostawiają odpowiedź: "ja tu byłem", a zjadając je dają do zrozumienia: "tu nikogo nie było". Jest to więc swojego rodzaju język umożliwiający im komunikowanie się. Dlaczego jednak robią to psy domowe, skoro nie muszą walczyć o terytoria, ukrywać się przed swoimi wrogami i mają pod dostatkiem pożywienia? Psy, jako zwierzęta zaliczane do grupy drapieżników mogą mieć pewne predyspozycje do tego typu zachowania wynikające ze spadku genetycznego odziedziczonego po przodkach żyjących w naturalnych warunkach. Z tą różnicą, że zwierzęta żyjące dziko w naturze robią to w pewien przewidywalny i określony sposób (rytualnie), a psy po latach zmian cywilizacyjnych, udomowieniu i wpływach człowieka na ich sposób bycia mają te zachowania uśpione. Wystarczy jednak jakiś behawioralny bodziec, który może zapoczątkować całą kaskadę zmian warunkujących takie, a nie inne zachowanie.

 

ZMYSŁ ORIENTACJI PRZESTRZENNEJ

Oprócz powszechnie znanych zmysłów istnieją jeszcze powiedzmy dwa, których mechanizmy działania są dla człowieka najmniej poznane… Jeden z nich to wrodzone zdolności orientacji w nieznanym terenie. Zarówno człowiek, jak i zwierzęta poruszając się w terenie wykorzystują wszystkie zmysły i umiejętności wrodzone oraz nabyte, które mogą im pomóc przybliżyć się do obranego celu. Oczywiście, przemieszczanie się po znanym sobie obszarze, nie stanowi dla większości gatunków żadnego problemu. Ale jak wytłumaczyć fakt, że wiele zwierząt potrafi bezbłędnie przebyć setki, a nawet tysiące kilometrów i poruszając się w obcym środowisku docierają do wybranego celu? W tym miejscu dochodzimy do sedna sprawy, a mianowicie wrodzonej zdolności orientacji przestrzennej w terenie.

 

Zmysł orientacji przestrzennej, bo o nim będzie mowa, to niezwykła umiejętność, z której doskonale potrafi korzystać większość zwierząt. W porównaniu z nimi człowiek wypada niezwykle słabo. W zasadzie człowiek doskonale radzi sobie jedynie w terenie, który zna, a wystarczy pozostawić go ledwie w jakiejś nieznanej leśnej głuszy, gdzie bez szczegółowej mapy terenu, kompasu, GPS-u tudzież podobnych wymyślnych urządzeń nawigacyjnych, nawet jeśli podejmie próbę marszu w jednym kierunku, to i tak będzie w rezultacie poruszał się po okręgu. Ba! możemy nawet posunąć się krok dalej i napisać, iż współcześni ludzie (w przeciwieństwie do swoich przodków), przyzwyczajeni do różnorodnych nowinek technicznych, przestali być tak uważni i nie zwracają uwagi na pewne sygnały wysyłane przez samą przyrodę i otoczenie. W rezultacie często gubią się, bo zatracili zdolność czytania znaków przekazywanych im przez samo środowisko.

 

 

No dobrze, to tyle o człowieku, a jak zorganizowane jest życie zwierząt, że bez zmyślnych wytworów technologicznych potrafią one to, czego nie umie rozumny i inteligentny człowiek? W zależności od gatunku, zwierzęta wykorzystują do orientacji w terenie różne zdolności wrodzone i umiejętności nabyte. Mistrzami w odnajdywaniu drogi do celu są zwierzęta prowadzące wędrowny tryb życia. Potrafią one bezbłędnie przemierzać tysiące kilometrów dokładnie z punktu wyjściowego do docelowego. Większość z nich potrafi doskonale czytać sygnały wysyłane przez otaczający je świat. Na przykład ptaki wędrujące o zmierzchu i nocą wyznaczają kierunek w oparciu o położenie gwiazd, a ptaki migrujące w dzień odnajdują właściwą drogę posiłkując się położeniem słońca nad horyzontem. Z kolei stekowce i niektóre gatunki ryb doskonale orientują się w swoim środowisku życia, bo natura wyposażyła je w elektroreceptory, za pomocą których mogą odbierać bodźce elektryczne tj. zmiany pola elektrycznego napływające z otoczenia. Ale to jeszcze nie wszystko. Naukowcy udowodnili, że niektóre gatunki zwierząt wspomagają się dodatkową niezwykłą zdolnością, jaką jest umiejętność rejestrowania i reagowania na zmiany zachodzące w polu magnetycznym ziemi. Dzięki specjalnym receptorom (magnetoreceptory) potrafią niemal, jak igła kompasu, zawsze obrać odpowiedni kierunek i rozpoznają biegun północny i południowy. Takie rozpoznawanie kierunków świata to rzeczywiście nie lada wyczyn.

 

A co sprawia, że psy również potrafią na tyle dobrze orientować się w terenie, iż zgubione, skradzione lub zaginione przemierzają wiele kilometrów i poruszając się w nieznanym sobie otoczeniu wracają do domu? Zdolność orientacji psów w terenie nie została jeszcze dokładnie zbadana, a rządzące nią prawa wciąż stanowią dla człowieka zagadkę. W zasadzie istnieje kilka teorii, z których każda na dzień dzisiejszy ma sensowne wytłumaczenie. Psy w trakcie swoich eskapad i lokalizacji drogi prowadzącej do domu korzystają ze wszystkich zmysłów, a w szczególności z nadzwyczaj rozwiniętego zmysłu słuchu i powonienia. Jedna z teorii na ten temat zakłada, że psy posiadają umiejętność tworzenia map terytorialnych w swoim umyśle na bazie pozyskiwanych z otoczenia bodźców zapachowych, dźwiękowych i wzrokowych. W trakcie wędrówki, metodą "prób i błędów", poruszając się po liniach łamanych, próbują analizować docierające do nich bodźce i poszukują w nich pozostałości ze znanych i zapamiętanych zapachów, smaków i obrazów. Powadzone tą metodą poszukiwania dają szansę na to, że w końcu trafią na choćby najmniejsze pozostałości znanego zapachu, smaku i/lub obrazu, które umożliwią podjęcie tropu i dotarcie do domu. Rzeczywiście brzmi to bardzo logicznie i przekonywująco, ale przecież nawet najczulszy węch, słuch i wzrok ma jakiś zasięg. Dlatego też wydaje się, że orientacja przestrzenna w terenie za pomocą wszystkich dostępnych zmysłów ma jakiś wyznaczony pułap i mimo wszystko ogranicza się do miejsc psu znanych lub tych, w których jakaś znajoma psu osoba lub inne kojarzone przez niego zwierzę zwyczajnie było i zostawiło tam swój zapachowy ślad. Rzeczywiście, przy odrobinie szczęścia odnalezienie drogi do domu, nawet przy znacznych odległościach, w niektórych przypadkach może być faktycznie możliwe.

 

No, ale jak wytłumaczyć liczne powroty psów z bardzo odległych i nieznanych miejsc, gdzie zmysły te z oczywistych względów przynajmniej na początku ich wędrówki nie mogły im wskazać drogi? Całkiem niedawno naukowcy przeprowadzili kilka eksperymentów, z których wynika, że psy również wykazują pewną czułość na zmiany pola magnetycznego ziemi i są wstanie wykorzystywać subtelne magnetoreceptory, które ułatwiają im orientację w terenie. Jeśli to naukowe odkrycie potwierdzi się w praktyce i naukowcom uda się zlokalizować w ciele psa receptory odpowiedzialne za czucie geomagnetyzmu ziemi, to stwierdzenie, iż psy potrafią obrać odpowiedni kierunek, bo posiadają swój osobisty kompas będzie stosunkowo bliskie prawdy.

 

NADPRZYRODZONE ZDOLNOŚCI, CZYLI TZW. "SZÓSTY ZMYSŁ"

Na koniec zostawiliśmy sobie do omówienia zmysł zwany umownie "szóstym", z którym wiążą się największe emocje, bo kryje on liczne talenty psa, których mechanizmów działania wciąż nie znamy i są one postrzegane w kategorii nadnaturalnych zdolności psa. O czym konkretnie mowa? Licznie udokumentowane przypadki pokazują, że psy są zdolne postrzegać świat, nie tylko za sprawą ogólnie znanych zmysłów i budowanych na podstawie odbieranych przez nich bodźców doświadczeń, ale posiadają coś na miarę pozazmysłowego postrzegania świata. Do takich psich talentów zaliczane są m.in. umiejętności umożliwiające psu przeczuwanie pewnych zjawisk, które dopiero będą miały miejsce w przyszłości (prekognicja), zdolności ponadwzrokowego postrzegania tego, co dzieje się w teraźniejszości, ale w dalekiej odległości, bądź dopiero wydarzy się w przyszłości (jasnowidzenie) i porozumiewanie się z innymi na zasadzie czytania w myślach, również na znaczne odległości (telepatia).

 

Do jednych z bardziej fascynujących zjawisk zaliczyć możemy m.in. zdolność przewidywania różnych katastrof lub zjawisk naturalnych (trzęsienie ziemi, tsunami, wybuch wulkanu, zejście lawiny, burza itp.) przez wiele gatunków zwierząt, w tym również psów, które różnymi dziwnymi zachowaniami pokazują, że wkrótce wydarzy się coś złego, na długo przed tym, zanim sejsmografy, sieć czujników aktywności tektonicznej, wykrywacze gazów wulkanicznych, infradźwiękowe czujniki, kamery o wysokiej rozdzielczości, satelity i inne urządzenia wychwycą różne chemiczne i fizyczne zmiany zachodzące pod i na powierzchni ziemi, wysokie fale, poruszające się masy śnieżne, erupcję pyłów lub lawy, drgania czy wstrząsy, wyładowania świetlne i grzmoty.

 

Bardzo duża grupa osób, a wśród nich również naukowcy, są przekonani o tym, że różne gatunki zwierząt, dzięki połączeniu super zdolności z wyostrzonymi zmysłami, mogą odbierać ze środowiska pewne bodźce i sygnały, które są całkowicie niewychwytywalne dla ludzkiego organizmu i umysłu, a w efekcie, jako ciąg i następnie konsekwencja zdarzeń, prowadzą do wystąpienia różnych zjawisk naturalnych i kataklizmów. Prowadzone obserwacje pokazały, że często na wiele godzin, a nawet dni poprzedzających jakieś zdarzenie większość zwierząt wykazuje nietypowe dla swojego gatunku zachowania, które w większości sprowadzają się do chęci opuszczenia dotychczasowego środowiska życia, choć w niektórych przypadkach może to wyglądać na irracjonalne posunięcia (ryby wyskakują z wody, ssaki morskie całymi stadami wpływają na płycizny, kolonie ptaków nagle odlatują, a ssaki lądowe, nawet te prowadzące osiadły tryb życia, w popłochu wędrują tam, gdzie zwykle nie występują). Zwierzęta udomowione i gospodarskie, które nie mogą uciec z miejsca zagrożenia, bo zazwyczaj ograniczają je jakieś przeszkody (ogrodzenie, klatka, zamknięte pomieszczenie), zaczynają się nienaturalnie zachowywać, są podenerwowane, wydają dziwne dźwięki, próbują się ukryć. A jak na zagrożenie reagują psy? Zazwyczaj również stają się przede wszystkim niespokojne, wyją, skomlą, piszczą, szczekają, chodzą lub biegają, drapią w drzwi i okna, a jeśli mają taką możliwość, to podejmują próbę ucieczki z zagrożonego miejsca lub chowają się wszędzie tam, gdzie wydaje im się, że będą bezpieczne.

 

Wszystkie katastrofy naturalne, to zjawiska, które dla przeciętnego człowieka występują praktycznie nieoczekiwanie i nagle. Dane statystyczne pokazują, że każdego roku Świat nawiedza około miliona wykrywalnych przez czułe urządzenia trzęsień ziemi. Spośród nich tylko 100 tysięcy odznacza się na tyle minimalną siłą, że jest w ogóle odczuwalne przez ludzi, a zaledwie 15-25 jest na tyle mocne, że powoduje bardzo duże zniszczenia. Dla odmiany czynnych wulkanów rozrzuconych po całej kuli ziemskiej odnotowano około 1500, ale tylko około 60 z nich rocznie wybucha, a jeszcze mniej jest w stanie spowodować realne zniszczenia. Bardzo ciekawym zjawiskiem, aczkolwiek zwykle katastroficznym w skutkach, jest tsunami tzn. potężne fale wody zalewające ląd, które powstają na morzach lub oceanach w wyniku różnych wstrząsów, zwykle występujących pod wodą (trzęsienie ziemi, wybuch wulkanu, osuwiska skalne) lub w strefie brzegowej lądu. Fale te mogą posuwać się z prędkością 800 kilometrów na godzinę. Zazwyczaj nie stanowią zagrożenia na pełnym morzu/oceanie, bo nie osiągają tam dużej wysokości, ale zbliżając się do przybrzeżnych płycizn znacznie zwalniają i woda spiętrza się nawet do 60 metrów. Co ciekawe tsunami może powodować tragiczne skutki często daleko od miejsca wstrząsu, które je wywołało. Mimo zaawansowanej technologii i licznych badań nadal uczeni nie są w stanie dokładnie przewidzieć, gdzie i kiedy ziemia zatrzęsie się kolejny raz, który wulkan i kiedy wybuchnie, gdzie i o jakim czasie pojawi się tsunami albo skąd i kiedy zejdzie lawina. Dlatego też wiele katastrof naturalnych ma tak opłakane w skutkach konsekwencje. W przeciwieństwie do nich, wystąpienie pewnych zjawisk atmosferycznych (wiatr, burza opady deszczu lub śniegu) da się już we współczesnym świecie całkowicie trafnie przewidzieć. W praktyce jednak, mimo znajomości prognozy pogody i tak zwykle przekonujemy się o nich dopiero na własnej skórze, kiedy realnie je poczujemy, usłyszymy lub zobaczymy.

 

Z pewnością najbardziej fascynuje wszystkich możliwość dokładnego poznania sekretu przewidywania katastrof naturalnych przez zwierzęta, bo wiedza ta mogłaby pomóc zapobiec wielu z nich. Jak na razie uczeni opierają się na założeniach, iż wiele gatunków zwierząt ma zdolność odczuwania drobnych zmian w polu elektromagnetycznym Ziemi i delikatnych drgań globu ziemskiego. Ponadto, w zgodzie z tą teorią, zwierzęta te, są również w stanie odbierać różne zmiany chemiczne i fizyczne, które zachodzą w skorupie Ziemi tuż przed katastrofą i mogą realnie wpływać na zmiany zachodzące w materii nieorganicznej, organicznej, wodzie czy organizmach żywych. Na przykład niewyobrażalnie duże siły tektoniczne, jakie działają tuż przed trzęsieniem ziemi, powodują uwolnienie ze skał naładowanych cząstek, które po wydostaniu się na powierzchnię, wchodzą w reakcję z powietrzem i dochodzi do powstania obdarzonych ładunkiem cząstek - jonów. Unoszące się w powietrzu dodatnio naładowane jony powodują gorsze samopoczucie ludzi (to zwykle nie jest kojarzone przez z ludzi z nadciągającym kataklizmem), a we krwi zwierząt zwiększają one stężenie hormonów stresu (odpowiedzialnego m.in. za odmienne zachowanie zwierząt). Ponadto jony te mogą również oddziaływać na wodę, zmieniając ją w nadtlenek wodoru, czyli substancję w czystej postaci żrącą wobec żywych tkanek. Psy, korzystając z super zdolności i posiłkując się doskonale rozwiniętymi zmysłami powonienia, słuchu, a także orientacji przestrzennej są w stanie odbierać i analizować niewyczuwalne dla człowieka sygnały, jak chociażby wspomniane zmiany w polu magnetycznym ziemi, delikatne drgania ziemi, subtelne zmiany chemiczne w składzie wody czy powietrza oraz wydobywające się w minimalnych ilościach i/lub bezwonne dla człowieka z wnętrza ziemi gazy czy pyły. Prawdopodobnie to właśnie odbiór i analiza tych wszystkich składowych poprzedzających kataklizm sprawia, że wraz z jego przybliżaniem się i tym samym zintensyfikowaniem natężenia tych zjawisk psy przyjmują określone zachowania obronne, które my nazywamy przeczuciem.

 

 

Równie interesująca, aczkolwiek już mniej naukowo frapująca, jest zdolność przewidywania przez psy pewnych zjawisk pogodowych, jak chociażby burzy. Ludzie w tej kwestii mają nieco bardziej ułatwione zadanie, bo o wszelkich zmianach pogody donoszą programy telewizyjne, audycje radiowe, publikacje internetowe czy prasowe. Oczywiście prognozy czasami się nie sprawdzają, ale my siłą rzeczy widząc i/lub słysząc takie informacje przygotowujemy się na deszcz, burzę, wiatr czy obniżenie temperatury nawet, jeśli za oknem pięknie świeci słońce, jest ciepło i w ogóle nic na takie zmiany nie wskazuje. Z kolei nasz pies, nie czerpie przecież wiedzy z telewizji, radia czy prasy, a bardzo często jeszcze na długo przed pojawieniem się burzy diametralnie zmienia swoje zachowanie i wyraźnie daje nam do zrozumienia, że nadciągają jakieś zmiany. Bardziej odporne psy stają się jedynie nieznaczne podenerwowane i niespokojne. Należą one jednak do mniejszości, bo zwykle psy źle reagują na nadciągającą burzę. W zasadzie ich zachowanie niekorzystnie zmienia się wprost proporcjonalnie do zbliżającej się burzy. Psy sapią, dyszą, ślinią się i wielokrotnie oblizują. Bardziej wrażliwe trzęsą się, zaczynają popiskiwać, nie mogą znaleźć sobie odpowiedniego miejsca i najchętniej schowałby się w jakieś ciemne i odizolowane od reszty świata pomieszczenie. Kulminacja zachowań w postaci wszechogarniającej psy paniki (wycie, szczekanie, chaotyczne bieganie, próby ucieczki) następuje zwykle w momencie przechodzenia nad miejscem przebywania psa centrum burzy. Pierwsze pytanie jakie się nasuwa, to skąd pies wie, że nadciąga burza, mimo iż za oknem panuje piękna pogoda? Prawdopodobnie większość z was rozczarujemy, ale i w tym przypadku istnieje bardzo racjonalne wytłumaczenie takiego stanu rzeczy.

 

Każda burza bierze swój początek z chmury, na początku zwykle małej i niewinnie wyglądającej, ale po spełnieniu kilku podstawowych warunków (zwarta w powietrzu para wodna, wysoka temperatura przy powierzchni ziemi, niska temperatura w wyższych warstwach atmosfery i silne prądy wstępujące) bardzo szybko taka chmura rozbudowuje się do chmury burzowej.  Od ilości pary wodnej i różnic temperatur zależy siła burzy. Im więcej wilgoci w powietrzu, i im większa różnica temperatur, tym gwałtowniejsza będzie burza. W upalne dni i przy dużej wilgotności powietrza zwykle wewnątrz danej masy powietrza powstają burze termiczne (lokalne), ale jeśli na masę ciepłego powietrza nasuwa się masa powietrza chłodniejszego, to powstają fronty atmosferyczne, które pchają przed sobą całe linie burz zwanych burzami frontalnymi. W naszej szerokości geograficznej burze tworzą się najczęściej na frontach chłodnych, czyli w strefie granicznej między powietrzem ciepłym, a chłodnym. Powstają zatem na skutek zderzenia skrajnie różnych mas powietrza. Sezon burzowy w Polsce zwykle rozpoczyna się już w kwietniu i trwa nawet do ostatnich dni września. Statystycznie w Polsce w ciągu roku notuje się od 20 do 30 dni burzowych. Z kolei najwięcej wyładowań (przeciętnie 36) występuje w skali roku w Tatrach.

 

Burza wszystkim kojarzy się z ogólnym pogorszeniem pogody tj. ciemnymi chmurami, wiatrem, opadami deszczu lub gradu, spadkiem temperatury i naturalnie grzmotami oraz błyskawicami. Zanim jednak na niebie ukażą się ewidentne oznaki burzy, to w atmosferze zachodzą liczne zmiany warunkujące wystąpienie burz. Zmiany czynników klimatycznych i pogodowych wymuszają na wszystkich organizmach żywych fizyczne, fizjologiczne oraz behawioralne dostosowywanie się. Przy czym, w zależności od rozwoju oraz wrażliwości zmysłów konkretnego gatunku, pewne zmiany będą wolniej lub szybciej wychwytywane przez te organizmy i podobnie - będą miały mniejszy lub większy wpływ na zakres przystosowania tych organizmów do danych warunków. W przypadku ludzi i psów ustaliliśmy już wyżej, że zmysł węchu i słuchu oraz niektóre zmysły somatyczne są lepiej rozwinięte u psów, niż u ludzi. To sprawia, że psy są w stanie odczuć, poczuć i usłyszeć, to, co na długo (a czasami w ogóle) pozostaje poza zasięgiem ludzkich zmysłów węchu, słuchu i dotyku.

 

Na początek warto sobie uświadomić, że przed burzą zwykle jest ciepło, duszno, parno, a powietrze stoi. Pierwsze zmiany pogodowe dotyczą znacznych skoków ciśnienia atmosferycznego. Przed burzą ciśnienie spada i to dość gwałtownie, a dopiero w centrum burzy i po jej przejściu wzrasta. Podczas obniżania się ciśnienia atmosferycznego maleje również zawartość tlenu w atmosferze i wzrasta parowanie wody. W wyniku spadku ciśnienia atmosferycznego rzadkie powietrze staje się także znacznie gorszym izolatorem. Do powolnych zmian ciśnienia atmosferycznego organizm psa przystosowuje się łatwo i praktycznie niezauważalnie, ale dynamiczne zmiany są z reguły przykro odczuwalne przez te psy, których organizmy nie umieją szybko wyrównać swego wewnętrznego ciśnienia i dostosować go do ciśnienia zewnętrznego. Zmiany ciśnienia mogą bezpośrednio wpływać na układ krążenia, układ nerwowy, układ oddechowy, a także mogą przyczyniać się do odczuwania dyskomfortu, szczególnie przez psy z przebytymi urazami narządu ruchu.

 

Różnica ciśnień powoduje również wystąpienie wiatru. Im większa różnica ciśnień, tym wieje oczywiście silniejszy wiatr. Wiatr ma jednak to do siebie, że bardzo często pojawia się w danym miejscu dużo wcześniej, niż sama burza i zwykle są to różnorodne podmuchy wilgotnego i chłodniejszego powietrza, które w upalne dni są przez większość osób przyjmowane z ulgą i na pewno na początku zmian pogodowych nie są kojarzone ze zbliżającym się załamaniem pogody. Wbrew pozorom wiatr stanowi silny bodziec mechaniczny. Wywiera na skórę ciśnienie aerodynamiczne spełniając rolę hartującą, a ponadto jest czynnikiem kształtującym odczuwalność cieplną. W przypadku psów wiatr spełnia jeszcze jedną funkcję, a mianowicie dostarcza silnych bodźców zapachowych. Wiatr jest w stanie w krótkim czasie przemieścić na dość znaczne odległości powietrze, którego parametry składowe oraz woń zostały zmienione przez przechodzącą nawet w dużej odległości burzę. W trakcie trwania każdej burzy, gdy warunki pogodowe zmieniają się dynamicznie, w powietrzu unoszą się podwyższone ilości pyłów różnorodnego pochodzenia, fitoncydów (lotne substancje wydzielane przez rośliny) i aeroplanktonu (bakterie, wirusy, pierwotniaki, grzyby i ich zarodniki, pyłki roślinne, drobne pajęczaki, owady oraz inne drobinki organiczne), na które psi nos nie pozostaje obojętny. Z kolei wyładowania elektryczne przyczyniają się do powstawania w naturalny sposób ozonu - gazu o dość specyficznym - metalicznym - zapachu, który odpowiada za tzw. "świeżą" woń powietrza wyczuwalną przez ludzi dopiero po przejściu burzy. W przeciwieństwie do człowieka, nos psi, na długo przed samą zmianą pogody, wychwyci nawet niewielkie wahania stężenia tego pierwiastka w powietrzu. Ale to jeszcze nie wszystko. Psi nos potrafi wyczuć z napływającego powietrza padający nawet w znacznej oddali deszcz. Po czym? Po specyficznym zapachu deszczu. Tak, dobrze czytacie. Deszcz, a w szczególności ten towarzyszący burzom, też posiada swoją woń. Niestety ludzki nos nie jest aż tak wyczulony na subtelne zmiany zapachu powietrza i praktycznie jest wstanie wychwycić pewne wonie kojarzone z burzą dopiero po jej przejściu. Otóż tak się składa, że podczas występowania opadów atmosferycznych w powietrzu unoszą się cząsteczki, których na co dzień nie da się wyczuć, a wraz z wiatrem mogą być one przeniesione nawet na znaczne odległości. Osadzone na suchych powierzchniach substancje wonne pozostają bowiem w uśpieniu, dopóki, dopóty nie zrobi się wilgotno. Charakterystyczna woń odczuwana w czasie deszczu to tzw. petrichor, czyli aromatyczna mieszanina kwasów tłuszczowych, węglowodorów i alkoholi. Zapach ten jest jednak trudny do ostatecznego zdefiniowania, bowiem odczuwany jest subiektywnie i w zależności od miejsca, w którym pada deszcz może ulegać zmianom. Druga woń, która dość często pojawia się po przejściu burz i deszczu kojarzona jest z wilgotnym zapachem ziemistym. Ten aromat z kolei powstaje na skutek unoszenia się w powietrzu cząsteczek wytwarzanej głównie przez bakterie z rzędu promieniowców (Actinomycetales) substancji zwanej geosminą. Jak widać zapach oraz zmiany parametrów powietrza powstające w trakcie burzy mogą być doskonałą wskazówką dla psa, informującą go o zbliżającym się załamaniu pogody.

 

W trakcie przemieszczania frontów atmosferycznych oraz burz następuje również duża zmiana właściwości elektrycznych atmosfery. Pod pojęciem elektryczności atmosferycznej kryje się cały szereg zjawisk obejmujący: jonizację powietrza, pola elektryczne, przewodnictwo elektryczne, prądy elektryczne w atmosferze, ładunki elektryczne chmur i opadów oraz wyładowania elektryczne. Większość z tych zjawisk jest bardzo skomplikowana, a procesy wyjaśniające ich powstawanie i funkcjonowanie nie do końca zostały jeszcze poznane. Podobnie, jak i samo oddziaływanie tych zjawisk na organizmy żywe. Nie będziemy więc ich szczegółowo omawiać, a na potrzeby niniejszego artykułu wyjaśnimy tylko, że powierzchnia naszej planety jest naładowana ujemnie, natomiast górne warstwy atmosfery naładowane są dodatnio. Między nimi istnieje prostopadłe usytuowane pole elektryczne. Wartość natężenia pola elektrycznego waha się i uzależniona jest od miejsca (największą notuje się w średnich szerokościach geograficznych, natomiast w kierunku równika i biegunów ma ona tendencję malejącą). Ponadto wartość pola maleje również wraz ze zmianą wysokości. Istnieje jednak coś takiego, jak średnia wartość natężenia wyliczona dla całej Ziemi w warunkach tzw. ładnej pogody i wynosi ono około 130 V/m. Również powietrze atmosferyczne nie jest gazem elektrycznie obojętnym. Znajdują się w nim nośniki ładunku elektrycznego, jakimi w gazach są jony dodatnie, jony ujemne oraz elektrony swobodne. Powstają one w procesie zwanym jonizacją, a zanikają w wyniku procesu przeciwnego tj. rekombinacji. W 1 cm³ powietrza znajduje się od kilkuset do kilku tysięcy jonów dodatnich i ujemnych. W normalnych warunkach pogodowych, mniej więcej na każde 5 jonów dodatnich, przypadają 4 jony ujemne. Zupełny brak jakichkolwiek jonów lub znaczna przewaga jonów dodatnich są szkodliwe, natomiast równowaga między jonami dodatnimi i ujemnymi, a jeszcze lepiej niewielka przewaga jonów ujemnych wpływają na organizmy żywe korzystnie.

 

Wielu z nas nie zdaje sobie w sumie sprawy z faktu, że zarówno my, jak i większość zwierząt oddycha tlenem atmosferycznym (z pominięciem tych gatunków, które oddychają tlenem rozpuszczonym w wodzie), zawierającym tysiące naładowanych cząstek aerozolu w centymetrze sześciennym, ani że żyjemy w stałym, naturalnym polu elektrycznym Ziemi wytwarzającym określone napięcie. Ponadto my, jak i wszystkie inne żywe organizmy działamy na wzór mini elektrowni. Mimo iż w przyrodzie zachodzą ciągłe zmiany, to w warunkach względnej równowagi zdrowe organizmy potrafią dość łatwo przystosować się do lekko zmieniających się właściwości elektrycznych atmosfery i nie wywołują one u nich żadnych zauważalnych zmian. Wszystko się jednak zmienia wraz z gwałtownym załamaniem pogody, do których zalicza się m.in. pogoda burzowa. W trakcie przechodzenia frontów, formowania się chmur burzowych, opadów, wiatru i przede wszystkim w trakcie wyładowań atmosferycznych dochodzi do znacznych zmian natężenia pola elektrycznego oraz zmian w rozkładzie i koncentracji jonów w powietrzu. Wyładowania elektryczności atmosferycznej, które powstają podczas burzy, powodują wzrost liczby jonów dodatnich. Zmienia się i to gwałtownie natężenie pola elektrycznego, które w czasie burzy wzrasta aż do 3 kV/m. Zaburzenia te rozchodzą się w środowisku i bezbłędnie wychwytywane są przez organizm psa, który w zależności od wartości tych odchyleń i czasu przebywania w takich warunkach zwykle reaguje na nie niekorzystnie. Dla przykładu podamy, że zbytnia koncentracja jonów dodatnich wpływa na zaburzenie szeregu procesów fizjologicznych zachodzących w organizmie m.in. we krwi wzrasta zawartości serotoniny, a w mózgu zwiększa się poziom dopaminy i noradrenaliny. Znając te zależności widzimy, iż wytłumaczenie wzrostu nadpobudliwości i stresu u psów w trakcie zmian pogodowych nie jest już takie trudne. Niektórzy twierdzą również, że naelektryzowane powietrze może wywoływać bolesne wyładowania u psów, zwłaszcza tych, które mają długie lub gęste futro. Pewni naukowcy twierdzą nawet, że psy chowają się w wannach, kabinach prysznicowych i za sedesami, nie tylko z powodu odczuwanego strachu przed burzą, ale działają instynktownie, ponieważ kanalizacja w tych miejscach zapewnia im po prostu uziemienie.

 

Natężenie prądu przepływającego z chmur do gruntu w samej iskrze tj. w momencie i punkcie powstania wyładowania osiąga niebotyczną siłę około 1 miliona amperów. Inaczej rzecz ujmując, wyładowanie atmosferyczne wyzwala moc zbliżoną do małej bomby atomowej. W czasie samego wyładowania atmosferycznego dochodzi do emisji fal elektromagnetycznych oraz akustycznych. Pierwsza z nich widoczna jest na ogół, jako jasna błyskawica, a druga jest słyszalna, jako grzmot. Zjawisko błysku występuje, ponieważ w trakcie wyładowania powietrze zostaje rozgrzane do skrajnie wysokiej temperatury, co jest spowodowanie przepływem prądu o bardzo dużym natężeniu. Niektóre z gazów zawartych w powietrzu (np. azot i tlen), pod wypływem bardzo wysokiej temperatury sięgającej 23000°C, zaczynają po prostu świecić. Grzmot z kolei jest skutkiem bardzo gwałtownego rozgrzania powietrza. Różnica we wzroście temperatury powietrza, powoduje skokowy wzrost ciśnienia. Zaburzenie to rozchodzi się w postaci fali dźwiękowej. W powietrzu, czyli gazie będącym zdecydowanie najrzadszym ośrodkiem, w którym może rozchodzić się fala dźwiękowa, osiąga ona najmniejszą prędkość tj. około 340 m/s. Z kolei światło rozchodzi się w powietrzu z prędkością o wiele większą tj. prawie 300 tysięcy km/s. W efekcie tych różnic najpierw widać błyskawicę, a dopiero potem słychać grzmot - często nawet na odległość 16-24 km od miejsca wyładowania. Przenoszenie dźwięku w atmosferze zależy również w dużym stopniu od warunków meteorologicznych. Wzmagający się wiatr oraz duża wilgotność powietrza (jedne z warunków towarzyszących burzowej pogodzie) sprzyjają rozchodzeniu się hałasu. Nie wszyscy również wiedzą, że fale elektromagnetyczne emitowane w czasie wyładowania obejmują znacznie szerszy zakres spektralny. Poza falą świetlną emitowane są również fale radiowe o bardzo szerokim zakresie częstotliwości od infraakustycznych do dziesiątków, a nawet setek megaherców.

 

Naturalnie to co jest widzialne (błyskawica) i słyszalne (grzmot), jest oczywiste zarówno dla psa, jak i człowieka i zapowiada rychłą zmianę pogody. Dlaczego zatem wspominamy o grzmotach, błyskach i wywoływanych przez nie falach? W tym miejscu należy cofnąć się do właściwości zmysłów słuchu i dotyku psów, by móc zrozumieć, że pewne dźwięki, które nie są słyszalne dla ludzkiego ucha mogą być słyszalne dla psiego, a te które nie są dla psa słyszalne mogą być przez jego organizm odczuwalne na długo przed pojawieniem się na niebie widzialnych błysków i słyszalnych grzmotów. Otóż m.in. w momencie uderzenia pioruna czy w trakcie silnych wiatrów opływających wysokie budynki powstają naturalne infradźwięki. Niska częstotliwość fal infradźwięków wpływa na ich znaczne długości fali, a co za tym idzie możliwość łatwego rozchodzenia się na duże odległości i to bez utraty siły. Co ciekawe niskotonowe dźwięki trzymają się ziemi i są na swój sposób "przewodzone" przez warstwy ziemi. Mimo iż fale infradźwiękowe nie są słyszalne dla ucha, to są wyczuwalne przez organizm w postaci drgań. Infradźwiękowe wstrząsy wywierają bowiem na organizmy żywe charakterystyczny ciśnieniowy wpływ. W zależności od różnych parametrów fali infradźwiękowej i czasu jej działania na organizm żywy może ona na niego oddziaływać w różnorodny sposób. W każdym przypadku jednak jest to oddziaływanie niekorzystne powodujące zaburzenia w pracy układów wewnętrznych, w tym w układzie nerwowym.  

 

Inną niezwykłą zdolnością psów jest umiejętność przewidywania wystąpienia ataku padaczki u epileptyków, ataku serca u osób mających problem z układem krążenia czy spadku poziomu cukru we krwi u diabetyków. Ponadto psy potrafią też wykryć komórki rakowe na bardzo wczesnym etapie choroby nowotworowej. Te niezwykłe uzdolnienia psów jeszcze nie tak dawno temu były wiązane z super mocami, ale licznie prowadzone badania rzuciły nieco szersze światło na te psie umiejętności i pokazały, że psy potrafią dostrzec, usłyszeć i wyczuć, to co dla ludzkiego oka, ucha i nosa pozostaje niezauważalne, nie dlatego, że psy mają "szósty" zmysł, ale dlatego, że zmysły powonienia i słuchu są u nich nadzwyczaj rozwinięte i potrafią one dzięki nim wychwycić oraz analizować dane, na które organizm ludzki pozostaje ślepy, głuchy i niewrażliwy. Te wyjątkowe psie możliwości zostały już zresztą przez człowieka skrupulatnie wykorzystane i współcześnie odpowiednio szkoli się psy, nie tylko na przewodników osób niewidomych, niedosłyszących i niepełnosprawnych, ale również jako asystentów osób chorujących na padaczkę czy cukrzycę.

 

Badania naukowe i codzienne obserwacje dowiodły, że psy są w stanie odpowiednio wcześniej ostrzec swoich właścicieli o niebezpiecznie niskim poziomie cukru we krwi, ponieważ zwykle osoby z niedoborem cukru jeszcze przed wystąpieniem ewidentnych objawów hipoglikemii zaczynają się charakterystycznie pocić, wykazują zmiany nastroju, zmienia się ton ich głosu i sposób gestykulacji rękoma, oddechy stają się głębsze, a także wzrasta ich puls lub pojawia się kołatanie serca czy subtelnie drżą im mięśnie. Psi słuch i węch jest w stanie odpowiednio wcześnie odebrać te bodźce i je przeanalizować, co pozwala zwierzęciu ostrzec opiekuna (szczekanie, lizanie, warczenie lub jakakolwiek inna próba zwrócenia na siebie uwagi) przed zbliżającym się zagrożeniem.

 

Podobnie rzecz się ma z przewidywaniem ataków padaczki u epileptyków. Psy są w stanie odebrać sygnały wysyłane przez ludzki organizm od kilku minut do nawet kilku godzin przed wystąpieniem drgawek. W przypadku padaczki nie wyjaśniono jeszcze jakie konkretnie są to sygnały, ale przypuszcza się, że bezpośrednio związane są one z samą naturą schorzenia, a pies jest w stanie odpowiednio wcześnie wyczuć nawet subtelne zmiany w składzie chemicznym zapachu człowieka, wahania temperatury ciała czy ciśnienia krwi, a także reagują na odmienne zachowanie. Bardziej odważni spekulują również, że być może psy potrafią także rejestrować zachodzące zmiany w polu elektromagnetycznym człowieka (drobne zakłócenia aktywności elektrycznej mózgu) lub zmiany w aurze człowieka (zaburzenia w polu bioenergetycznym). Jednak, bez względu na wysyłane sygnały i psie zdolności, nie podlega dyskusji fakt, że na podstawie analizy jakichkolwiek odebranych bodźców pies swoim zachowaniem ostrzega opiekuna i tym samym może on odpowiednio wcześniej przygotować się na nadchodzący atak.

 

Od niedawna wiadomo również, że psy potrafią niemal bezbłędnie wykrywać komórki rakowe (w prowadzonych badaniach skuteczność wykrywania komórek rakowych u szkolonych psów wynosi od 70 do 90%) nawet w bardzo wczesnym stadium choroby. Opisywano liczne przypadki, gdy psy liżąc pewne miejsca na ciele opiekuna albo kładąc na nie swoje łapy lub głowę sygnalizowały, że coś z opiekunem dzieje się niedobrego. W trakcie prowadzonych badań wielokrotnie udowodniono, że takie zachowania psów miały bezpośredni związek z później zdiagnozowaną chorobą nowotworową. Całe zespoły naukowców skupiły się nad tym zagadnieniem i wiele z nich doszło do wniosku, że psy kierując się swoim zmysłem powonienia potrafią wyczuć komórki rakowe, które charakteryzują się swoistym zapachem, odrębnym od ogólnego zapachu danego człowieka. Prawdopodobnie psy reagują na zapach organicznych substancji lotnych, takich jak alkany i pochodne benzenu, które produkowane są przez nowotworową tkankę, a następnie uwalniane są do krwi, dalej do moczu, potu i wydychanego powietrza, co w całokształcie przekłada się na zmianę woni wydychanego powietrza, wydalanego moczu czy produkowanego potu.

 

Na koniec zostawiliśmy do omówienia parę spraw, które mimo szczerych chęci trudno jest współcześnie racjonalnie wytłumaczyć i bardziej nadają się one do Archiwum X, niż instytutów naukowych. Otóż odnotowano liczne przypadki, które świadczą o tym, że psy potrafią przeczuć śmierć, odróżnić osobę dobrą od złej, a nawet czytać w ludzkich myślach czy komunikować się z duchami. Czy jest to zasługa ich nadprzyrodzonych zdolności, czy w grę wchodzą bardziej przyziemne sprawy i wszystko sprowadza się do znanych (a może jeszcze nie poznanych) psich zmysłów? Na to pytanie trudno dziś dać jednoznaczną odpowiedź.

 

Skoro jednak zdecydowaliśmy się już o tym wspomnieć, to powinniśmy napisać, iż zgodnie z naukowym podejściem, póki jakaś teza (w naszym przypadku psy posiadają/nie posiadają nadprzyrodzone zdolności) nie zostanie jednoznacznie udowodniona, bądź też obalona, to istnieje po 50% szans, że zwolennicy jednej, jak i drugiej mają rację. Naturalnie dywagując na ten temat dochodzimy do miejsca, gdzie świat klarownej nauki nieuchronnie ściera się ze światem magii. Fakt jest niestety taki, że wszelkie zjawiska naukowo niewytłumaczalne odbierane są przez ludzi w kategorii szeroko rozumianego cudu i albo budzą powszechny podziw, albo sieją strach. Podchodząc do tego tematu nieco z dystansu warto pamiętać, że pies postrzega otaczający go świat zmysłami, które posiadają nieco inne parametry od tych, którymi dysponuje człowiek. Już tylko z tego powodu pies może więcej lub inaczej zobaczyć, poczuć, usłyszeć czy odczuć. Ponadto w wielu sytuacjach kieruje się bardzo silnym instynktem, który u człowieka uległ mocnemu przytępieniu. Do tego nie można zapominać, iż żyjemy w określonym porządku, którym rządzą pewne prawa. Jeśli do tego dodamy jeszcze fakt, iż różnorodne nauki są na etapie ciągłego rozwoju i praktycznie każdy dzień przynosi nam jakieś nowe odkrycie, to być może będzie nam łatwiej zrozumieć, że pewne, na dzień dzisiejszy, niewytłumaczalne zdolności psa, mogą faktycznie istnieć i to tylko kwestia czasu, gdy zostaną odkryte i racjonalnie wyjaśnione.

 

W przypadku omawiania nadprzyrodzonych fenomenów, oprócz powszechnie znanych i potwierdzonych badaniami zjawisk, pojawiają się takie pojęcia, jak: światy równoległe, inne wymiary, aura, energia życia, pola morfogenetyczne, reinkarnacja, życie po życiu itd. Wszystkie te zjawiska przez ich zwolenników są odpowiednio definiowane, choć jak na razie na potwierdzenie istnienia większości z nich nie znaleziono dowodów, to po części można je rozpatrywać, jako ciekawe hipotezy, które mogą być pomocne w przeprowadzeniu próby chociażby częściowego wytłumaczenia pewnych super zdolności psa.

 

W przypadku zwiastowania śmierci spora grupa osób wierzy, iż psy posiadają jakieś nadprzyrodzone zdolności informujące ich o rychłym odejściu osób, z którymi w jakiś sposób są związane. W prasie czy Internecie można spotkać się z relacjami wielu ludzi, którzy opisują nietypowe zachowania ich pupili (głównie pobudzenie, wycie, szczekanie) w monecie, gdy ktoś z członków rodziny lub znajomych w danym momencie umierał. Oczywiście osoby te jeszcze o tym nie wiedziały, a zachowanie psa kojarzyły z faktem śmierci kogoś bliskiego dopiero, gdy się o tym rzeczywiście dowiadywały. Na dzień dzisiejszy niestety nikt nie potrafi udzielić odpowiedzi na pytanie skąd psy wiedzą, iż gdzieś poza domem w danym momencie odchodzi ktoś im bliski. Nieco więcej można za to powiedzieć o przewidywaniu śmierci osób, które przebywają w bliskim towarzystwie psa. Prawdopodobnie psy potrafią przeczuć taką śmierć, ponieważ kierują się swoimi zmysłami oraz potrafią doskonale zapamiętywać i czytać domownika niemal, jak otwartą książkę. Naukowcy badający to zagadnienie przypuszczają, że psy potrafią po prostu wyczuć specyficzny zapach związków chemicznych, które są wytwarzane w organizmie człowieka tuż przed jego śmiercią. Sami ludzie nie są w stanie poczuć tych zapachów, ale przed psim nosem przecież nic się nie ukryje. Ponadto psy odczytują zachowanie człowieka umierającego i już same odruchy, gesty, wyraz twarzy, oczu, a nawet praca wewnętrznych układów jest w stanie dostarczyć im wielu cennych informacji. Zwolennicy innej teorii twierdzą, że pies potrafi dostrzec także różnice w otaczającej człowieka aurze, która przed śmiercią przechodzi dynamiczne zmiany. Czy rzeczywiście tak jest? Na to wam dzisiaj nie odpowiemy.

 

Kolejne interesujące zagadnienie dotyczy umiejętności rozróżniania przez psy dobra od zła i tym samym odróżniania osoby dobrej od złej. Liczne eksperymenty naukowe potwierdzają, że zachowanie jest ważnym elementem ludzkiej tożsamości. W zasadzie to, kim jesteśmy, jest w znacznej części definiowane przez nasze działania. Oczywiście człowiek nauczył się hamować pewne naturalne odruchy i zachowania, zastępując je wyuczonymi i często sztucznymi zachowaniami, które po prostu w danej sytuacji są dla niego korzystniejsze tj. coś nie wypada lub coś trzeba ukryć. Pamiętać jednak należy, iż psy są doskonałymi obserwatorami, którzy zapamiętują i kojarzą nawet najdrobniejsze gesty, odruchy, postawę ciała, ruch, tiki, spojrzenie, ton głosu czy w końcu zapach. Wszystkie pozyskane informacje złożone w całość dają psom bardzo szybko szkic prawdziwego oblicza danego człowieka. Można nawet napisać, iż każdy człowiek całym swoim "ja" i zachowaniem, w każdej chwili swojego życia wystawia sam sobie wizytówkę, którą psy potrafią umiejętnie odczytać.

 

Z przeprowadzonego na jednej z uczelni eksperymentu wynika, że psy potrafią, nie tylko odczytać emocje przejawiane przez ludzi w postaci mimiki, ale potrafią rozpoznać po mimice osoby szczęśliwe i te w gorszym nastroju. Podczas innego eksperymentu udowodniono, że z dwóch grup osób całkowicie nieznajomych dla psów wykazujących określone zachowania tj. jedna grupa przyjazna (spokojne chodzenie, miły ton głosu, luźna postawa), a druga grupa nieprzyjazna (energiczne chodzenie, niski ton głosu, sztywna postawa) psy z chęcią podchodziły i przyjaźnie łasiły się przede wszystkim do osób z grupy pierwszej. Te pierwsze badania stanowią solidne dowody na to, że zwierzę, podobnie jak człowiek, potrafi wyczuwać stany emocjonalne oraz zmiany tożsamości. Prawdopodobnie to właśnie te umiejętności umożliwiają psom szybką analizę świeżo napotkanego człowieka, którego klasyfikują, jako dobrego lub złego. Naturalnie zwolennicy nadprzyrodzonych zdolności psów w tej kwestii odwołują się jeszcze do wspomnianej już aury i energii wewnętrznej emanującej z każdego człowieka. Wg tych ludzi osoby z natury złe posiadają inną kolorystykę aury i emanują innym rodzajem energii.

 

Duchy, to kolejny temat, który od niepamiętnych czasów wzbudza tyle samo emocji, co i kontrowersji. Niemal od zawsze człowiek zastanawiał się, czy istnieje coś poza granicą śmierci. Wiele kultur, religii i systemów zostało opartych na wierze, że umarli zmartwychwstają w innym świecie, przenoszą się do raju lub reinkarnują. Jeśli faktycznie istnieje życie po życiu, to musi na Ziemi lub gdziekolwiek indziej istnieć jakiś porządek, drugi lub trzeci wymiar, w którym takie byty mogłyby w jakikolwiek sposób i określonej formie funkcjonować. Wśród licznie spisanych historii odnajdziemy wiele takich, w których świadkowie zarzekają się na wszelkie możliwe sposoby, iż doświadczyli kontaktu z postaciami zaliczanymi do kategorii duchów. Jeszcze więcej opisów dotyczy nietypowych zachowań psów, które jakoby również pozostawały w pewnym kontakcie z duchowymi bytami. Czy faktycznie duchy istnieją? Czy przebywają między żyjącymi i od czasu do czasu szukają z nimi kontaktu? Czy psy są w jakiś sposób uprzywilejowane i rzeczywiście posiadają zdolność komunikacji z duchami? To kolejne pytania, na które nikt nie jest w stanie dać dokładnej odpowiedzi. Osoby, które wierzą w istnienie duchów twierdzą, że duchowy świat jest serią wymiarów istniejących w stanach odmiennych od naszego materialnego świata, a przy sprzyjających okolicznościach i wyostrzonych zmysłach oraz pewnych zdolnościach komunikacja między tymi światami jest jak najbardziej możliwa. Jeśli zatem przyjąć tezę, iż psy mają zdolność porozumiewania się z duchami, to można by je uznać za pewnego rodzaju media, które w określonych okolicznościach i odpowiednio dostrojone do różnych częstotliwości (wymiarów) mogą odbierać jakiekolwiek bodźce przekazywane im przez duchy. Szczególnie często pojawiają się opisy dotyczące "kontaktów" psów ze zmarłymi osobami bliskimi (właściciel, ktoś z domowników, znajomy rodziny). Zwykle świadkowie takich zdarzeń relacjonują nietypowe zachowania psa, który bez wyraźniej przyczyny zaczyna do czegoś niewidocznego podchodzić, wąchać, łasi się, szczeka, merda ogonem, wykazuje zaniepokojenie lub warczy, tak jakby faktycznie w pustym miejscu ktoś przed nim stał. To czy rzeczywiście w psach drzemie moc mediów, czy nie, dzisiaj nie rozstrzygniemy i każdemu ocenę takich psich zdolności pozostawiamy do indywidualnego rozpatrzenia. Mamy nadzieję, że z czasem nauka znajdzie na wyżej postawione pytania racjonalną odpowiedź.

 

Redakcja Świata Czarnego Teriera

 

Bibliografia:

zebrane materiały własne oraz:

- "Tajemnice psiego umysłu", Coren S., Galaktyka, Łódź 2005;
 

 

Copyright by Świat Czarnego Teriera. All Rights Reserved.

Kopiowanie ze strony zdjęć, grafiki, treści i innej zawartości Portalu Świata Czarnego Teriera, bez zgody właściciela jest zabronione.

Projekt i wykonanie Narodziny Gwiazdy

Stronę najlepiej oglądać w rozdzielczości 1024 x 768