O Rasie

Pochodzenie

Zdrowie

Żywienie

Psychika

 Szkolenie

Hodowla

Szczenięta

Pielęgnacja

Wystawy

Statystyka

Biblioteka

Ranking

Galeria

Kynologia

Prawo

Pobieralnia

S.O.S

Rozmaitości

Linkownia

 

Nauka czyni mistrza... czyli rzecz o tym, jak prawidłowo przygotować i wystawiać CTR-y

 

Przychodziłam na świat w towarzystwie psów, gdy uczyłam się chodzić asystował mi pies, w końcu na tyle urosłam, że mogłam otrzymać swojego pierwszego - własnego - psa... Tak od ponad 50 lat moje życie jest nieprzerwanie związane z psami, które stały się jego nieodłączną cząstką - nadają cel i sens mojej egzystencji...

 

W czasach, kiedy sklepowe półki straszyły pustkami, Internet nie istniał, a wyjazd za granicę był nie lada wyczynem, musiałam metodą prób i błędów sama uczyć się przygotowania i prezentacji psów.


Współcześnie, jak każdy miłośnik psiego piękna, z utęsknieniem czekam na kolejny sezon wystawowy, aby znów moje oczy mogły upajać się urodą naszych czworonożnych towarzyszy... Dziś trudno mi zliczyć ile godzin spędziłam w drodze na wystawy i jak dużo ich było... Za każdym razem ta sama radość i niepowtarzalna adrenalina.

 

Lata spędzone na lub przy wystawowym ringu pozwoliły mi dogłębnie poznać wystawy, nie tylko widziane okiem wystawcy, ale przede wszystkim obserwującej show publiczności. Co ciekawe, w większości przypadków powtarzał się ten sam schemat. Osoby, które na gorąco komentowały przebieg rywalizacji, zazwyczaj puentowały dyskusję następującym stwierdzeniem: "Ten pies jest cudowny, tak pięknie prezentuje się w ringu, wszystko robi sam, ach ten właściciel to szczęściarz". No właśnie! Czy faktycznie ta nienaganna prezentacja, to tylko przypadek i łut szczęścia właściciela? Bardzo często osoby, które niewiele mają wspólnego z wystawowym show myślą, iż wszelkie sukcesy to zasługa kupna "dobrego" psa. Takie myślenie jest tak samo błędne, jak to że wystarczy nabyć psa rasy owczarek niemiecki, a ten sam z siebie będzie niezawodnym obrońcą, bo przecież w standardzie rasy napisano: "pies powinien...". Na samym początku tej polemiki muszę wyjaśnić, że pies niczego z automatu robić nie musi. Rasy użytkowe winny tylko zgodnie z założeniami wzorca posiadać pewne predyspozycje do pełnienia określonych zadań, które w umiejętny sposób trzeba w nich obudzić i rozwinąć. Załóżmy, że mamy do czynienia z utalentowanym człowiekiem obdarzonym przez naturę słuchem absolutnym, który chciałby zostać wybitnym skrzypkiem. W praktyce na nic mu się zda talent i słuch, jeśli nie będzie znał nut, a podczas wielogodzinnych treningów, nie opanuje w stopniu doskonałym posługiwania się skrzypcami i smyczkiem. Podobnie jest z psami wystawowymi. Zwierzęta wyselekcjonowane, jako rokujące wystawowo, powinny wyróżniać się pewnymi atutami budowy anatomicznej i predyspozycjami psychicznymi, ale nawet takie egzemplarze z zadatkami na "show gwiazdy" przyprowadzone na wystawę z marszu, bez stosownego przygotowania, zamiast na ringu wieść prym, najczęściej ponoszą klęskę i stanowią tło dla konkurentów, których może i natura skromniej wyposażyła, za to właściciel, szkoleniowiec, groomer i handler zrobili wszystko, by dane zwierzę odniosło sukces. Oczywiście zdarzają się przypadki talentów - samorodków, które same napinają pierś w ringu, biegają, jak łanie, a wystawca jest tam pro forma. Ale moi drodzy nie łudźmy się, że akurat taka perła trafi się nam, bo zwierzęta obdarzone takim darem rodzą się może raz na milion?! Wszystko to, co można zaobserwować w wystawowym ringu, to owoc wielogodzinnej pracy wielu osób poświęcających czas na to, by wrodzone predyspozycje wytypowanych zwierząt rozwijać i kształtować w obranym kierunku.

 

Ktoś kiedyś powiedział, że sukces psa w równych częściach składa się z jego eksterieru (budowy zewnętrznej), ruchu oraz prawidłowego przygotowania i nienagannej prezentacji. I faktycznie w tym stwierdzeniu jest wiele prawdy. Trzeba sobie raz na zawsze uświadomić, że nawet najpiękniej zbudowany egzemplarz, bez odpowiedniego image'u i handlingu, nie ma szans na zwycięstwo.

 

W zasadzie tyle ile mamy ras, tyle również istnieje sposobów na ich przygotowanie i zaprezentowanie w wystawowym ringu. Poza kilkoma wspólnymi elementami, nie ma jednego uniwersalnego szablonu, a każdego psa trzeba traktować indywidualnie i korzystając z ogólnie przyjętych dla rasy wytycznych rozwijać i szlifować drzemiący w zwierzęciu potencjał. 

 

Niestety, obserwując ringi wystawowe w Polsce na przestrzeni wielu lat i konfrontując przebieg prezentacji z innymi wysoko zaawansowanymi kynologicznie krajami mogę stwierdzić, że mimo sporej poprawy, nadal psy w naszym kraju są pokazywane na dość przeciętnym poziomie. Wciąż brakuje nam profesjonalnego handlingu, który jest tak popularny chociażby w  Wielkiej Brytanii, Włoszech, Stanach Zjednoczonych czy Rosji.

 

Kierunki rozwoju sztuki wystawowej w USA udowodniły, że pokaz psa na wystawie może być, nie tylko wyrafinowaną sztuką, ale również całkiem popłatną profesją. W kraju tym pokaźna liczba osób zawodowo zajmuje się przygotowaniem i prezentacją powierzonych im psów. Istnieją specjalne stowarzyszenia i szkoły, które przygotowują od podstaw osoby zainteresowane wykonywaniem zawodu handlera - bo tak z języka angielskiego brzmi nazwa tego rzemiosła. Niejednokrotnie kariera psa zaplanowana jest dość krótkotrwale (rok do dwóch) za to tak intensywnie, że na ten czas psy oddawane są handlerowi pod 24 h opiekę. Co w praktyce oznacza, iż pies z nim mieszka, jest przez niego układany i wożony na wszystkie wystawy, jakie zostały wybrane. W tym okresie handler staje się oficjalnym agentem, który reprezentuje wszystkie interesy właściciela psa oraz jest odpowiedzialny za sprawowanie opieki nad zwierzęciem. Po zakończeniu kontraktu, pies z powrotem wraca do prawowitego właściciela. Niestety takie usługi nie należą do tanich i zazwyczaj korzystają z nich duże (zawodowe) hodowle i zamożni ludzie. W wariancie nieco "skromniejszym" handler jest wynajmowany tylko na czas przygotowania psa i prezentacji go na wystawie. Co ciekawe popyt na tego typu usługi nie maleje. Z pewnością można to wytłumaczyć tym, że w takich Stanach Zjednoczonych czy nawet Rosji, nagrody przeznaczone dla zwycięzców, to nie tylko kolorowe rozetki i świecące puchary, ale bardzo często wartościowe nagrody rzeczowe lub pieniężne i wiele innych przydatnych bonusów. No i oczywiście wielki splendor dla właściciela, a także w przypadku hodowców, prestiż dla hodowli, co znowu przekłada się chociażby na możliwość regulacji ceny krycia czy szczeniąt otrzymanych ze skojarzenia wybitnych przedstawicieli danej rasy. Tak więc korzyści są obopólne, bo zarabia handler, ale i właściciel topowego zwierzęcia też nie jest stratny. 

 

W polskiej rzeczywistości oddanie psa czasowo innej osobie może budzić mieszane uczucia. W zasadzie się nie dziwę, jesteśmy bowiem społeczeństwem bardzo uczuciowym i szybko związujemy się z psami traktując je, jak członków rodziny, a nie pomost w drodze do medali i sławy. Poza tym w Polsce mamy do czynienia z hodowlami amatorskimi, w których statystycznie przebywa od jednego do trzech psów, a i nagrody o wiele bardziej skromniejsze. No i chyba kwestia najważniejsza - nie ma u nas jeszcze tak szeroko rozbudowanej bazy handlerskiej ani osób, które mogłyby takie usługi na najwyższym poziomie świadczyć. Co prawda na ringach pojawia się coraz więcej absolwentów nauk wyniesionych z konkursu "Młodego Prezentera", ale wciąż prezentacja psów przez profesjonalnych handlerów należy w naszym kraju do rzadkości, a zwierzęta najczęściej są przygotowywane i pokazywane przez samych właścicieli. O ile robi to jeszcze właściciel - hodowca, który ma pełną świadomość rasy, to wszystko jest w należytym porządku. Schody zaczynają się, gdy do akcji wkraczają niedoświadczeni właściciele pojedynczych psów, którym wydaje się, że pokaz psa to bardzo prosta sprawa.

 

Polacy to bardzo specyficzny naród. Żyjemy w przeświadczeniu, że każdy potrafi SAM wszystko NAJ... W świecie kynologicznym wygląda to w następujący sposób: nabywam psa, postanawiam go wystawiać i.... sam przygotuję, sam ostrzygę, sam zaprezentuję i zrobię to oczywiście NAJlepiej. A potem widzimy skutki tej pracy. Zamiast zalet jedni wystawcy z uporem maniaka pokazują sędziemu wady swojego podopiecznego, drudzy całą uwagę skupiają na  tym, by jak najszybciej zejść z ringu, a jeszcze inni łamią wszelką wystawową etykietę i dyskutują z nim udowadniając ponad wszystko, że ich pies może dzisiaj nie miał specjalnie dobrego dnia i się nie zaprezentował dobrze, ale za to jest, a jakże: NAJlepszy. I nagle okazuje się, że to SAM i to NAJ w zderzeniu z rzeczywistością poległo, bo pies nie chciał biegać, bo zamiast cierpliwie stać siadał, bo podkulił ogon, bo wypiął się z ringówki, bo nie chciał pokazać zębów, bo był nieodpowiednio ostrzyżony, bo wystawca zamiast pobiec w stronę wskazaną przez arbitra zrobił kółko w przeciwnym kierunku, bo, bo, bo... Ot klapa na całej linii :-).

 

Czy w myśl powyższych rozważań przeciętny "Kowalski" ma szansę na dobre przygotowanie i zaprezentowanie psa? Otóż tak się składa, że sztuka ta jest dla niego również dostępna, ale pod warunkiem, że uprzednio wszystkiego w odpowiedniej kolejności się nauczy.

 

Ostatnio spotkałam się ze stwierdzeniem, że naukę wystawiania załatwią za właściciela różnorakie rodzaje tresury (psie przedszkole, nauka posłuszeństwa czy kurs: Pies Towarzysz). Tu jednak wierzących w takie teorie lekko rozczaruję. Owszem, prawdą jest, że na takich szkoleniach pies nabierze ogólnej ogłady, nauczy się obcować z innymi przedstawicielami swojego gatunku i posiądzie umiejętności przewidziane w programie szkolenia. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na jeden istotny szczegół. Typowe programy szkoleniowe w wielu punktach znacznie odbiegają od przygotowania psa pod kątem show. Podam prosty przykład. Podczas nauki chodzenia przy nodze na kursie Pies Towarzysz wymaga się, by po każdym zatrzymaniu czworonóg z automatu siadał przy nodze przewodnika, a w treningu wystawowym - wręcz odwrotnie - pracujemy nad tym, by przy zatrzymaniu z ruchu lub po wejściu na ring nasz milusiński ustawiał się w pozycji wystawowej. Tak więc jednoczesne szkolenie w obu kierunkach nieco nam się kłóci. I chcąc je pogodzić, a nie zrobić zamętu w psiej głowie, należałoby od samego początku rozgraniczać typowy trening szkoleniowy od wystawowego, używając całkiem innych komend!

 

Na rynku nieśmiało pokazują się również anonse różnorakich szkół oferujących szybkie kursy, które gwarantują, że po ich ukończeniu pies i właściciel będą przygotowani do wystawy. Muszę przyznać, że z ciekawości zapoznałam się z kilkoma ofertami i mam do takich zbiorczych kursów bardzo sceptyczne podejście. Dlaczego? Ano dlatego, że prawidłowe wystawianie psa, to cała sztuka z obrządkiem, którą szlifuje się przez długi czas i robi się to systematycznie, poświęcając każdemu zwierzęciu indywidualnie tyle czasu i uwagi, ile wymagać będzie bezbłędne opanowanie przez niego wszystkich ćwiczeń. Czy kurs trwający kilka sesji, po jednej godzinie lub dla odmiany ciągnący się osiem tygodni z 45 minutowymi spotkaniami raz do dwóch razy w tygodniu jest w stanie sprawić, że team: właściciel i jego podopieczny, będą sięgali po zaszczytne wyróżnienia? Szczerze wątpię w takie cudowne odmiany. Jeśli natomiast ktoś ma na zbyciu kilka stówek, to z pewnością na takim szkoleniu może poznać zarys pracy z psem, zaczerpnąć łyk z teorii wystawowego savoir vivreu, poznać regulaminy, zwyczaje, zakazy i nakazy, a lwią część dotyczącą praktycznego przygotowania i tak będzie musiał zrobić we własnym zakresie. Gdybym musiała wybierać, to zdecydowanie bardziej skłaniałabym się do prowadzonych zajęć w sesjach indywidualnych, gdzie cała uwaga doświadczonego handlera będzie skupiona tylko i wyłącznie na konkretnym psie i jego właścicielu. Tak zdobyta wiedza faktycznie może przynieść wymierne korzyści w stosunku do zainkasowanego honorarium.

 

No dobrze, ale zastanówmy się zatem, jak początkujący wystawca licząc tylko na siebie, może przygotować czworonoga tak, by stworzyli idealny zespół? Wedle starego przysłowia "Nauka czyni mistrza" rada na to jest tylko jedna. Zacząć trzeba od podstaw - czyli od poznania zarysów budowy anatomicznej psa, przestudiowania standardu rasy. Bez tej wiedzy trudno będzie zrozumieć, jakimi cechami powinien się charakteryzować doskonały przedstawiciel rasy, jakie atuty warte wyeksponowania ma dany pies i co ewentualnie trzeba będzie skrzętnie maskować. Świadomość klasy posiadanego psa pozwala na takie opracowanie programu szkolenia prezentacji wystawowej, która zaowocuje w przyszłości ruchem oraz postawą ukazującą samą esencję jego walorów.

 

Generalnie pies idealny pod każdym względem widnieje tylko i wyłącznie w wyobrażeniu standardu. Hodowcy robią wszystko, by do tej doskonałości dążyć, ale mimo najszczerszych chęci, nawet u uznanego championa można się doszukać mniejszych lub większych usterek. Dlatego też zanim znajdziemy optymalną postawę w statyce i opracujemy idealną prezentację w ruchu, trzeba na psa spojrzeć krytycznym okiem i w miarę możliwości ocenić go obiektywnie. Przy czym wypisanie zalet i usterek będzie zadaniem obowiązkowym.

 

Przygotowania do wystaw zazwyczaj trwają długo - w porównaniu z tym - sama prezentacja w ringu zadziwiająco szybko mija, a często zaaferowani całą sytuacją wystawcy nawet nie rejestrują, kiedy wchodzą i już z ringu schodzą. Sędzia na sprawną ocenę psa ma kilka minut. W tym czasie ogląda go w ruchu i statyce, dotyka, opisuje, porównuje ze stawką i wydaje werdykt. Często drobne elementy całej układanki decydują o ostatecznym zwycięstwie lub porażce. Niemal w 99% sędzia, który wytypuje dwa podobne klasowo zwierzęta, palmę pierwszeństwa przyzna temu, który będzie nienagannie przygotowany i prezentowany, a słabiej wytrenowany lub mniej profesjonalnie pokazywany konkurent będzie musiał zadowolić się drugą lokatą.

 

Przejdźmy zatem do sedna sprawy i rozbierzmy na części pierwsze poszczególne składowe przyszłego sukcesu. W całej prezentacji prym wiedzie pokaz psa w STATYCE i RUCHU. Zadaniem handlera jest zadbanie o to, by w obu tych elementach pokazać arbitrowi psa z jak najlepszej strony. Ale jak już ustaliliśmy wyżej, ani najlepiej zbudowany pies, ani mistrz w handlingu na nic się zdadzą, jeśli uprzednio pies nie będzie prawidłowo w tym kierunku ułożony. Zaczynamy więc naukę od podstaw. Wiele osób zadaje sobie w tym momencie pytanie: kiedy jest ten najodpowiedniejszy monet na start? W zasadzie pierwsza odpowiedź, jaka się nasuwa to: czym wcześniej tym lepiej. W praktyce psy typowane, jako przyszłościowe show gwiazdy, jeszcze przed opuszczeniem rodzinnego gniazda pobierają pierwsze lekcje prawidłowego zatrzymania w postawie. Zadaniem przyszłego właściciela jest kontynuowanie tych nauk już od pierwszych dni pobytu malucha w nowym domu. Naturalnie trudno wymagać, by 8-tygodniowe szczenię zachowywało się, jak "stary wyjadacz ringów". Nie wolno więc popadać w przesadę i stawiać sobie, a przede wszystkim zwierzęciu, poprzeczki ponad jego siły i wiek, bo zamiast osiągnąć zamierzony cel, można je tylko zniechęcić, a naprawienie popełnionych błędów może być arcytrudne.

 

Wstępem do jakiegokolwiek dalszego treningu w pierwszej kolejności będzie nauczenie szczenięcia zatrzymania w postawie i bezruchu choć na chwilę. Przy czym pamiętajmy, że wszelką naukę traktujemy, jak pewną formę zabawy, co oznacza, iż po wykonanym zadaniu następuje radosne pochwalenie psa i nagroda. Wraz ze wzrostem szczenięcia możemy stopniowo wydłużać czas wykonywanych zadań i podnosić stopień trudności ćwiczeń. Szczenię już nie tylko zatrzymuje się w postawie, ale my jako trenerzy korygujemy ją tak, by prezentował się najkorzystniej. Pamiętajcie, że nic na siłę! Wszystkie elementy statyki i ruchu muszą być ćwiczone tak, by kojarzyły się psu z przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem! Zawsze należy pamiętać o prawidłowym zmotywowaniu zwierzęcia i nagrodach. Bardzo ważna jest intonacja głosu: stanowcza, ale zarazem łagodna i radosna. Niestety kary, ciągnięcie, szarpanie i krzyk wymusza jedynie na psie podporządkowanie. Ten w obawie przed przykrymi doznaniami z reguły wykona polecenie przewodnika, ale będzie ono pozbawione wszelkiej radości i ekspresji wyrazu. Na ringu pobiegnie, a i stanie w postawie - niestety bardziej będzie to przypominało pracę nakręconego robota, niż żywej istoty. W świecie handlerów mówi się o takim zwierzęciu, że zostało "zgaszone". Niestety popełnione i jeszcze utrwalone błędy sprawiają, że w wielu przypadkach, mimo wdrożenia odpowiedniego postępowania naprawczego, nawet najbardziej doświadczony trener, nie będzie w stanie już nic zrobić.

 

Bardzo ważna w pracy przygotowawczej jest regularność wykonywanych czynności. Nie można ćwiczyć dzień, dwa, trzy, a potem sobie odpuścić, bo np. straciło się chęci. Codzienny trening nie zajmuje wiele czasu, a kształtuje i utrwala nabyte umiejętności.

 

Naturalną koleją rzeczy kilkunastotygodniowego malucha (o ile nie zrobił tego wcześniej hodowca) trzeba zapoznać z obrożą i smyczą, a w przypadku treningu wystawowego również z ringówką. Wiadomo: obroża i smycz to niezbędne akcesoria służące do wyprowadzania psa na spacer, ale co to takiego jest ta "ringówka"? Otóż pod tym tajemniczym hasłem kryje się specjalny sprzęt służący do profesjonalnego zaprezentowania psa na wystawie. Ringówka może być wykonana z taśmy, cienkiego sznurka lub skóry. Z jednej strony jest ona zakończona rączką, a z drugiej pętlą z ogranicznikiem, dzięki czemu można ją odpowiednio dopasować do obwodu szyi psa. Na rynku dostępne są dwa rodzaje ringówek: zaciskowe i regulowane. Wbrew pozorom ringówka stanowi ważny element łączący czarnego teriera rosyjskiego z handlerem. Jej rolą jest to... aby jej nie było. W związku z tym powinna być ona dobrana kolorem do maści psa. Zgodnie z tą zasadą psy czarne najlepiej prezentować na czarnych ringówkach. Wybór powinien paść na ringówkę cienką (zbyt szeroka będzie optycznie skracała długość szyi i naruszała proporcje karku oraz grzbietu), wykonaną z solidnego materiału, niezbyt długą (najlepiej takiego rozmiaru, by zbędną w danym momencie część można było bez problemu schować w dłoni) o  pętli (część ringówki, którą zakładamy na szyję) posiadającej takie zabezpieczenie, by się nie rozchodziła - czyli nie powodowała tzw. wypięcia psa z ringówki np. w momencie zmiany kierunku ruchu czy przyhamowania.

 

Kilka praktycznych uwag:

  • ringówka służy tylko do nauki i prezentacji psa na ringu;

  • ringówka to nie smycz i obroża - na niej nie wyprowadzamy psa na spacer;

  • ringówka to nie zabawka - pies się nią nie bawi, ani jej nie gryzie.

Rozpoczynając wszelkie ćwiczenia pod kątem show warto pamiętać, by stopniowo przyzwyczajać zwierzę również do noszenia ringówki. Na dobry początek wystarczy założyć ringówkę i dosłownie uchwycić chwilę zatrzymania psa w bezruchu. Ten element można powtarzać w ciągu dnia kilkakrotnie. Wspomóc się można smakołykami. Starym dobrym trickiem jest nalanie mleka lub włożenie mięska do pucharku, który będzie wysokości mniej więcej szczenięcia. Następnie wystarczy postawić malucha w takiej odległości, by sięgając po smakołyk musiał lekko wyciągnąć i unieść szyję oraz głowę. Celem nadrzędnym każdego małego głodomora, jest jak najszybsze wchłonięcie znajdującego się w zasięgu oczu pokarmu. Instynkt sprawi, że szczenię niemal z automatu samo równoważnie ustawi ciało, a przy tym odpowiednio wyciągnie szyję i będzie prawidłowo trzymało głowę. Wystarczy tylko skorygować ustawienie kończyn. Przednie łapy winny być ustawione w taki sposób pod psem, by pokazać właściwe kątowanie ramienia i łopatki. Zgodnie z tym ustawiamy je prosto pod ramieniem, ani zbyt szeroko, ani zbyt wąsko, zaś tylne należy lekko odciągnąć do tyłu i rozstawić na boki, ale tak, by nachalnie nie wychodziły poza obrys rozstawienia przednich. Taka postawa pozwala na dobre rozłożenie ciężaru ciała, lekki spadek linii górnej w kierunku zadu, co w końcowym odbiorze daje nam zarys efektownej i pożądanej sylwetki.

 

W statyce psa można zaprezentować korzystając z jednego z niżej wymienionych sposobów:

  • "free stack" - pies na wskazaną komendę sam przyjmuje wyuczoną postawę wystawową. Trzeba przyznać, że wypracowanie z psem swobodnego przyjmowania postawy, bez korekty handlera, zasługuje na najwyższe uznanie, bowiem wymaga nie tylko doskonałego kontaktu z psem, ale sporych nakładów pracy. Ten rodzaj prezentacji psów w statyce ze względu na szaloną efektowność odbioru jest dość popularny w USA i Wielkiej Brytanii. No i nie ma co ukrywać - potwierdza również klasę samego handlera;

prezentacja w stylu "free stack"

  • "hard stack" - to najczęściej spotykany sposób prezentacji psa. Polega on na tym, że w momencie ustawiania do pozycji wystawowej handler w kilku, w miarę dyskretnych ruchach, sam koryguje postawę psa do pożądanej odpowiednio ustawiając jego kończyny. Jeśli pies sam nie trzyma głowy na pożądanej wysokości i/lub nie podnosi ogona, to handler nadzoruje i koryguje te elementy poprzez operowanie ringówką i podtrzymanie ogona ręką.

  prezentacja w stylu "hard stack"

 

   

Na początek proponuję zmierzyć się z prostszym i bezpieczniejszym wariantem "hard stack".

 

Wykonując poszczególne elementy ćwiczeń, nie wolno zapominać o motywacji psa przyjazną intonacją głosu i nagrodach. Warto też używać jakiegoś jednego hasła, które będzie się zwierzęciu kojarzyć z przyjęciem odpowiedniej postawy (np. "postawa", "stój" itp.).

 

  Nauka zatrzymania w postawie. Szczenięta w różnym wieku z hodowli "Argus Electra". Hodowca i trener oraz zdjęcia p. A. Piotrowska

szczenię - miot "D" w wieku 30 dni

szczenię - miot "D" w wieku 55 dni

szczenię - miot "F" w wieku 58 dni

 

Wraz ze wzrostem malucha pucharek można zastąpić smakołykiem trzymanym w ręce. Osoby, które wybiorą wariant nauki "na smaczka" powinny wiedzieć, że sam sposób jego trzymania też odgrywa dużą rolę. Nie można go podawać zbyt wysoko, bo szczenię chcąc go zobaczyć i dosięgnąć naturalną siłą rzeczy będzie siadało lub wspinało się na tylnych łapkach, a przecież nie o taki efekt w tym ćwiczeniu chodzi. Najlepiej jeśli przysmak będzie się znajdował na poziomie psiego nosa, wtedy gdy pies przyjmuje postawę wystawową. W takiej sytuacji trener może stać na przeciwko psa. Podawanie smakołyku z ukosa i jednoczesne ustawianie psa może być bardzo niewygodne. Sam smakołyk winien być niedużych rozmiarów, dyskretnie schowany w dłoni handlera. Niezwykle ważne w nauce postawy jest maksymalne skupienie uwagi psa na przewodniku i/lub smakołyku do tego stopnia, by nikt i nic go nie rozpraszało. Jeśli trenerowi uda się wypracować taką koncentrację uwagi, to w trakcie trwania samego ćwiczenia za pomocą ruchów ręki będzie on mógł korygować postawę psa, bowiem ten nie chcąc stracić smakołyku z pola widzenia sam będzie balansował ciałem, naprężając poszczególne partie mięśni, wyciągając szyję i ustawiając głowę - czyli robił wszystko to, co będzie potrzebne, kiedy przyjdzie pora na wystawową prezentację.

 

Ocena sędziowska składa się z kilku stałych elementów, bez których nie ma mowy o zaliczeniu pozytywnie danej wystawy:

  • ocena indywidualna psa w statyce i ruchu;

  • ocena porównawcza psa z pozostałymi konkurentami w statyce i ruchu.

W trakcie oceny sędzia dotyka psa w celu zweryfikowania jego budowy, sprawdza uzębienie, kolor oczu, jakość szaty czy obecność jąder w mosznie (u samców). Dlatego też już od wieku szczenięcego trzeba przyzwyczajać malucha do dotyku, nie tylko ze strony handlera, ale przede wszystkim osób mu postronnych. Trenujemy dotąd, aż pies bez problemu pokaże uzębienie, nie będzie się buntował w trakcie dotyku i pomrukiwał, gdy ktoś zechce zajrzeć mu pod ogon. 

 

Nauka prezentacji w statyce - Argus Electra DINASTIA. Hodowca i trener oraz zdjęcia p. A. Piotrowska
w wieku 4 miesięcy w wieku 6,5 miesiąca

w wieku 13 miesięcy i efekt końcowy prezentacja na wystawie w wieku 16 miesięcy
   

W trakcie przeprowadzanej oceny sposób ustawienia psa również może mieć niebagatelny wpływ na końcowy estetyczny odbiór jego wizerunku przez arbitra. Ogólnie rzecz biorąc: pies w statyce powinien prezentować się dumnie i dostojnie. Jego sylwetka powinna wyglądać praktycznie tak samo jak wtedy, gdy zastyga on w bezruchu, pręży muskuły, nastawia uszy i wyczekuje na coś bardzo interesującego, czego jeszcze nie widzą jego oczy, ale już czuje nos i/lub słyszą uszy... W postawie głowa powinna być uniesiona z charakterem do góry, ale nie zadarta. Szyja lekko naprężona i wyciągnięta ku przodowi. Kończyny przednie powinny stać pewnie na podłożu niczym dwie równoległe względem siebie kolumny. Należy zwrócić uwagę na to, by były one zaledwie lekko rozsunięte na bok. Zbyt duże rozsunięcie kończyn przednich na boki może dać złudzenie francuskiej postawy. Z kolei zbyt duże przesunięcie kończyn do przodu schowa przedpiersie (pies stojący na zapartych nogach). Dzięki prawidłowemu ustawieniu kończyn przednich sędzia oglądając psa od frontu będzie mógł zobaczyć ładne przedpiersie. Zsunięte i postawione jedna przy drugiej nogi wyglądają nie tylko mało estetycznie ale dają wrażenie psa o wąskiej klatce. A skoro już mowa o wąskiej klatce to można właśnie w ten sposób nieco zamarkować ten niedostatek. Ponadto przy wąskiej i płytkiej klatce piersiowej zamiast ustawiać psa bokiem do sędziego to lepiej jest go ustawić pod pewnym kątem (ukosem), należy jednocześnie pamiętać o szybkich korektach postawy do pożądanej. Jeśli się tak złoży, że słabym punktem psa będą odstające łokcie, to można nieco skorygować tą usterkę poprzez przesunięcie łapy widocznej od strony sędziego bardziej pod klatkę piersiową. Łokieć powinien się ładnie schować. Żeby jednak pies nie stracił balansu należy pamiętać o skorygowaniu postawy i przesunięciu nieco w bok również drugiej łapy. Przejdźmy teraz do ustawienia tylnych kończyn. U prawidłowo zbudowanego psa powinny być one rozstawione na boki nieco szerzej niż przednie i lekko wyciągnięte do tyłu. Tylna kończyna od strony sędziego powinna być jednak ustawiona tak, aby śródstopie (część kończyny od stawu skokowego do tylnej łapy) stało pionowo, a kąt pomiędzy nim, a podłożem był kątem prostym. W ten sposób można otrzymać ładny balans z zaznaczeniem kłębu i lekkim spadkiem linii górnej ku tyłowi oraz pożądanym kątowaniem kończyn tylnych. Często popełnianym błędem przez nowicjuszy jest zbytnie podstawianie tylnych nóg pod biodro, co stwarza wrażenie niezwykle stromej kończyny. Czasami pies sam będzie się w ten sposób ustawiał, a będzie to właśnie wynikało z niedostatków budowy i złego kątowania. Wtedy niezwykle ważna jest rola groomera, który umiejętnym strzyżeniem może nieco zamaskować ten brak i "nadać włosem" odpowiednich linii. Handler będzie musiał jednak bacznie zwracać uwagę na to, by szybko korygować postawę poprzez odstawianie kończyn nie tyle do tyłu, co do boku. Drugą kończynę tylną można ustawić na dwa sposoby tj. odstawiając ją na bok i wyciągając do tyłu mniej więcej tak samo, jak tą od strony sędziego. To bardzo często praktykowany element składowy pozycji wystawowej. Należy jednak pamiętać, że niezbyt sprawdzi się u psów o wydłużonym formacie. Dlatego jeśli chcecie optycznie skrócić psa to ta kończyna powinna być lekko rozstawiona do boku i przesunięta ku przodowi w kierunku brzucha, co daje nam drugi sposób ustawienia kończyn tylnych.

   

prezentacja w statyce

Argus Electra DINASTIA

prezentacja w statyce

LARY Zachełmianka

   

Jeśli atutem psa jest ładne przedpiersie, szeroka klatka, idealna w proporcjach głowa, za to linia górna i np. kątowanie tylnych kończyn jest nieco gorsze, to w miarę możliwości prezentacja psa powinna być en face (frontem) do sędziego. Zdarza się, że z pomocą może nam przyjść również sama natura. Wystawy odbywające się w plenerach mogą mieć ringi usytuowane w miejscach, gdzie naturalnie występują pewne nachylenia terenu. Mając do dyspozycji taki skrawek ringu warto postawić psa przednimi łapami na wzniesieniu, a tylne pozostawić nieco niżej, co ostatecznie da nam efekt dodatkowego nachylenia linii górnej w kierunku zadu (zaakcentowanie kłębu) i uwydatnienie kątowania kończyn tylnych. Niech nikomu do głowy nie przyjdzie ustawianie psa odwrotnie. W momencie, gdy przyjdzie nam zaprezentować psa na nie do końca równym terenie i pech chciał, że po zatrzymaniu z ruchu utknęliśmy w dołku, koniecznie przestawiamy zwierzę w najbardziej optymalne miejsce. Niektórzy trenerzy chcąc wizualnie poprawić kątowanie kończyn tylnych od samego początku uczą psa prezentacji na lekko ugiętych tylnych kończynach. Handler dba również o prawidłową prezentację ogona, jest to szczególnie ważne u psów, które mają pozostawione ogony w stanie naturalnym (długie). Zakaz cięcia ogonów w naszej rasie obowiązuje stosunkowo krótko i ze względu na fakt, iż rasa ta nie była nigdy selekcjonowana pod kątem długości ogona i jego kształtu, to na ringu widzimy psy ze skrajnie różnymi ogonami. Standard rasy nie określa jak obowiązkowo ma wyglądać ogon pozostawiony w stanie naturalnym ale sugeruje, że najbardziej pożądane są ogony w kształcie sierpa lub szabli. Jeśli zatem jesteśmy w posiadaniu psa, który ma właśnie taki ogon to musimy zadbać o to by był on zgodnie ze standardem noszony "wesoło" tj. uniesiony do góry. W statyce ogon taki trzeba zwykle podtrzymać ręką kierując go nad grzbiet.

 

Równocześnie z opanowywaniem prawidłowej postawy przychodzi czas na naukę prezentacji psa w ruchu. W zasadzie pomiędzy wystawcami, a sędziami, do tej pory trwa nierozstrzygnięta polemika, który element prezentacji psa: statyka czy ruch jest ważniejszy. Jedno jest pewne: obie frakcje zapytane, co cenią w psach najbardziej zgodnie odpowiadają: piękny ruch. No właśnie tylko jak zdefiniować pojęcie "pięknego ruchu". Na początek oczywiście trzeba zerknąć do standardu CTR-a, a tam przeczytamy, jak zdefiniowano dla rasy ruch: "Chody. Swobodne, harmonijne, ze swobodną akcją stawów. Typowym ruchem jest energiczny kłus o długim kroku, na który pozwala mocna akcja tyłu, ze znacznym wykrokiem. Grzbiet w ruchu równy." Teoretycznie zapis ten wiele wyjaśnia. W praktyce jednak oceny sędziowskie bywają różne i często są bardzo subiektywne. Na wystawach zdecydowaną większość ras prezentuje się w kłusie. Ruch ten charakteryzuje się określoną rytmiką i harmonią. Pies porusza się w dwutakcie. Kolejność stawiania kończyn: równocześnie tylna lewa i przednia prawa, równocześnie tylna prawa i przednia lewa. Od każdego psa wymaga się, by poruszał się w nadanym tempie, lekko i zbalansowanie. Jego kończyny mają pracować równo, nie są wyrzucane na boki, pies nie utyka, nie kolebie tyłem ani grzbietem, nie nosi głowy po ziemi, nie podkula ogona i nie przykurcza kończyn.

 

Mimo iż czarny terier rosyjski, to rasa o imponujących rozmiarach i słusznej wadze, to jej cechą charakterystyczną jest właśnie określona dynamika, lekkość i jednoczesna sprężystość ruchu. Obserwując dobrze zbudowanego, prawidłowo przygotowanego i prezentowanego psa, można odnieść wrażenie, że unosi się on ponad ringiem. Naturalnie dobry ruch w dużej mierze zależy od poprawnej budowy psa. Na wydajność ruchu wpływa: kątowanie kończyn przednich i tylnych oraz długość kości: łopatki, ramienia, udowej i podudzia. Całość spajają oczywiście prawidłowo działające stawy. O jakości ruchu decydują z kolei mięśnie grzbietu, lędźwi i miednicy. Niebagatelną rolę w zbalansowaniu ruchu odgrywa zestawienie łopatki i ramienia - czyli kątowanie przodu (stawu barkowego) i zestawienie miednicy oraz uda - czyli kątowanie tyłu (stawu biodrowego). Jeśli kąty te będą do siebie zbliżone, to w efekcie ruch będzie najbardziej optymalny. Drugą składową efektownego ruchu jest jego wydajność - czyli długi wykrok. Zapewnić go może tylko dobre kątowanie - w zasadzie im głębsze, tym krok dłuższy. Całości dopełniają dobrze rozwinięte poszczególne partie mięśni, które w pożądany sposób związują ciało psa i w ruchu czynią je sprężyste.

 

Ocena kątowania psa w szczególności u ras długowłosych i dodatkowo jeszcze strzyżonych nie jest prosta. Teoretycznie najprościej jest oszacować kątowanie stawu kolanowego (ustawienie uda i podudzia). Ocena kątów pozostałych stawów ze względu na długie futro i misternie dobrane fryzury, bez wnikliwej oceny polegającej na dokładnym obmacaniu psa nie jest możliwa. Sędzia obserwując psa w ruchu z pewnością dostrzeże zalety i niedostatki budowy psa. Jednak trenując ze zwierzęciem można drobne niedociągnięcia wypracować na tyle, by nie rzucały się w oczy. W ocenie ruchu sędzia zwróci uwagę na: dynamikę, sprężystość, prawidłowość stawiania łap, wykrok, pracę kończyn, zamaszystość ruchu, noszenie głowy, ogona i elastyczność grzbietu. W ocenie wspomoże go prezentacja psa w określonych figurach, w których będzie mógł obserwować chody psa patrząc na niego z przodu i z tyłu oraz z boku i pod różnymi kątami.

 

Mając za sobą sporą ilość wystaw mogę napisać, że w Polsce najczęściej stosowane są dwie figury pozwalające na efektywną ocenę ruchu psa. Pierwsza z nich to ruch po prostej od i do sędziego (figura w kształcie litery "I"). Prezentacja psa w tej figurze umożliwia sędziemu ocenę ruchu psa od przodu (prowadzenie kończyn przednich) i od tyłu (prowadzenie kończyn tylnych). Ruch powinien być płynny, bez zmian tempa, szarpania i odbiegania psa na boki. Idziemy od sędziego i wracamy do niego zawsze po tej samej linii, tak by oceniający nie musiał zmieniać swojej pozycji. Obrót na końcu wykonujemy bez zatrzymania się w miejscu. Najpowszechniejszą formą prezentowania psa w figurze "I" jest takie prowadzenie go, by przy zawracaniu pozostawał on przy lewej nodze handlera, który ze zwiększoną szybkością obchodzi psa po zewnętrznej stronie, ale w taki sposób, by pies obracając się nie wytracał prędkości.

 

 

Druga figura - nieodzowny element każdej oceny sędziowskiej - to ruch po okręgu (figura w kształcie litery "O"). Ruch w tej figurze umożliwia sędziemu ocenę kilku psów jednocześnie, a do tego może on jeszcze obserwować każdego psa pod innym kątem. Jeśli jest to możliwe, psa powinno się prowadzić po kole o jak największym promieniu, co pozytywnie przełoży się na wydajność i dynamikę jego ruchu. Bez względu na to, jaką wystawową ewolucję będzie wykonywał team: handler + pies - ten drugi zawsze musi być widoczny dla sędziego. Pies prezentowany jest w każdej sytuacji od lewej strony handlera, który pamięta o tym, by pod żadnym pozorem nie zasłaniać go swoim ciałem. Ruch po okręgu odbywa się w kierunku odwrotnym do wskazówek zegara.

 

 

Bardziej dociekliwi sędziowie mogą jeszcze wymagać ruchu w figurze o kształcie litery "L" lub po trójkącie. Ruch w pierwszej ewolucji daje sędziemu możliwość z jednej pozycji monitorowania ruchu psa po linii prostej i z boku: od i do niego, a ruch po liniach tworzących trójkąt pozwala sędziemu ocenić bieg psa z każdej strony (front, bok, tył).

 

 

 

Zanim jednak wystawca wybierze się ze swoim psem na podbój ringów wszystkie te figury trzeba doskonale opanować. Sztuka nauczenia poprawnie zbudowanego psa prawidłowego ruchu nie jest wcale taka łatwa. W dzisiejszych czasach nie wystarczy tylko to, że pies na daną komendę pobiegnie. Jego chody to krótka charakterystyka: wydajność, zamaszystość, sprężystość, dynamika. Biodra, kolana, stawy skokowe, a nawet palce - wszystko musi się z łatwością zginać oraz rozginać. Dobrze rozwinięte mięśnie i elastyczne więzadła wieńczą dzieło. Wszystko połączone w jedną całość ma współpracować niezawodnie i harmonijnie, podobnie jak najmniejszy element w dobrze naoliwionej maszynie. Bez tego trudno będzie osiągnąć efekt, o który wspomina standard.

 

Jednak zanim rozpocznie się prawdziwy trening, każdego psa trzeba w pierwszej kolejności nauczyć prawidłowego chodzenia. Maluch, który posiadł już zdolności spokojnego chodzenia przy nodze może rozpocząć ćwiczenia pod kątem wystawowym. Psa prowadzić należy na ringówce. Sesje powinny być krótkie, z wieloma przerwami. Lepiej zarejestrować 50 m ruchu pożądanym krokiem i nagrodzić zwierzę, niż usiłować wymusić na nim poprawny krok przez 200 m. Chodząc z psem zwracać należy szczególną uwagę na to, by szedł równo przy nodze trenera, nie ciągnął na boki, nie wyrywał się, nie podgryzał ringówki, nie zatrzymywał na każdym kroku i co ważne: nie szedł "nosem po ziemi". Samo tempo należy dostosować tak, by pies wyciągał optymalnie nogi, ale jeszcze nie przechodził w kłus. Nie wolno zapominać o głowie - ma być trzymana wysoko. Całość uzupełnia oczywiście odpowiednia intonacja głosu i nagrody.

 

Zazwyczaj ringi wystawowe są usytuowane w halach wystawienniczych (wystawy halowe) lub na świeżym powietrzu (wystawy plenerowe). To oznacza różne rodzaje podłoża: twarde (beton, asfalt, płyty chodnikowe, tworzywo PCV, piasek, trawa) czasami niestety śliskie lub miękkie. Prowadząc trening nie wolno zapominać o zmianie rodzajów podłoża, tak by pies miał szanse je wszystkie poznać.

 

Po opanowaniu poprawnego chodzenia przy nodze przychodzi czas na naukę odpowiedniego poruszania się w kłusie, które dla szczeniąt - szczególnie dla maluchów grubokościstych i ciężkich - nie jest łatwe, bowiem z natury ułatwiają sobie one sprawę i poruszają się odbijając się z dwóch łap na raz, a nie pracują nimi naprzemiennie. Dlatego też szczenię potrzebuje szczególnej uwagi. Ruszamy szybkim marszem lub wolnym truchtem. Nie polecam startowania od razu z pełnego biegu, bo to zazwyczaj kończy się tym, że pies zaczyna podskakiwać lub przechodzi do galopu. Warto zainteresować psa nagrodą i przyjazną intonacją głosu, tak by całą jego uwagę skupić w danym momencie na wykonywanym ćwiczeniu. Na początek znowu krótkie treningi i oczywiście nagroda. Na tym etapie ćwiczeń bardzo wskazana jest pomoc drugiej osoby, która obserwując pracę handlera i ruch psa może na bieżąco przekazywać istotne uwagi.

 

Kiedy handler i pies opanują już w stopniu zadowalającym kłusowanie, to można przejść do konkretnych ćwiczeń w wyznaczonych figurach - czyli szczególnie ruch po prostej (litera "I") i ruch po kole (litera "O"). Istotną rzeczą w prezentacji psa np. w figurze w kształcie litery "I" będzie zawracanie. Często niedoświadczeni handlerzy sami wprowadzają zamęt, co skutkuje tym, że pies nie wiedząc co zrobić najwyraźniej w świecie się zatrzymuje, ostro hamuje lub w obawie przed zderzeniem z wystawcą odbiega na bok. Wykonując tą ewolucję trzeba pamiętać o prawidłowym opanowaniu zwrotów, bez zatrzymania. Na ringu wystawowym najlepiej zawracać nie przekładając ringówki. Pies pozostaje przy lewej nodze, a handler robi zwrot przez prawe ramię. Warto też dać psu wyraźny sygnał, że za chwilę nastąpi zmiana ruchu np. poprzez cmoknięcie lub wydanie komendy "zwrot". Podczas całej prezentacji w ruchu handler pilnuje, by pies maksymalnie rozginał stawy, wyrzut nóg był dynamiczny, a szyja i głowa noszona była wysoko. Wraz ze wzrostem psa można sesje proporcjonalnie wydłużać i trzeba zadbać nie tylko o poprawne kłusowanie, ale również warto wydobyć z ruchu maksymalny wykrok. Najprościej będzie w takcie kłusowania wprowadzić element przyspieszenia, ale w tempie, umożliwiającym psu nabranie prędkości bez zmiany rodzaju chodu.

 

Trening i nauka prawidłowego ruchu to nie tylko pilnowanie, by pies przebierał rytmicznie łapami :-). Wspomniałam już wcześniej, że na jakość ruchu i jego ostateczny odbiór wpływ ma kątowanie, długość kości, elastyczność stawów, gibkość wiązadeł i moc mięśni. Niestety, ale dobrze zbudowany pies, który będzie spędzał większość swojego życia na kanapie nie ma szans na to, by w ruchu zaprezentować się w pełnej krasie. Równolegle z ćwiczeniami wystawowymi w parze powinna iść dobrze dobrana dieta i trening zapewniający psu ruch i ćwiczenia, które pozytywnie wpłyną na kondycję jego sylwetki i ogólny rozwój. Naturalnie najlepiej będzie zapewnić psu sporą dawkę swobodnego ruchu w zróżnicowanym terenie, tak by sam musiał pokonywać różne przeszkody. Rozbudowę mięśni bez obciążania stawów, może również zapewnić pływanie. Niektórzy hodowcy w celu wzmocnienia i rozbudowy poszczególnych partii mięśni proponują treningi siłowe. Jednak decydując się na jakikolwiek dodatkowy sposób kształtowania sylwetki należy pamiętać, że ćwiczenia muszą być dostosowane do wieku zwierzęcia! Absolutnie nie wolno celowo forsować młodych organizmów. Czarny terier rosyjski należy do ras długo dojrzewających, a za w pełni rozwinięty egzemplarz uważa się psa/sukę w wieku około 3 lat. Do tego czasu zwierzę będzie w pierwszej kolejności intensywnie rosło, potem nabierało wagi i masy mięśniowej, a ostatecznie sformuje się pokrój ciała i kształt docelowy głowy. Nie można więc wymagać, by kilku lub kilkunasto miesięczny podrostek wyglądem przypominał dojrzałego gladiatora. Mając na uwadze pochodzenie rasy i spuściznę po przodkach trzeba wiedzieć, że istnieje w rasie ryzyko wystąpienia schorzeń aparatu ruchu (dysplazja łokciowa i/lub biodrowa). Dlatego oprócz swobodnego ruchu wszelkie treningi można wprowadzać u zwierząt, które zakończą już fazę wzrostu, a ich zdrowie zostanie potwierdzone wykonaniem stosownego badania w kierunku HD i/lub ED.

 

Jak już nadmieniłam ruch w dużej mierze odkrywa całą prawdę o psie. Jeśli więc pies będzie miał tylne kończyny głębiej kątowane, a natura poskąpi mu tego w kończynach przednich, to w kłusie jego tylne nogi będą stawiały dłuższy krok, niż przednie, co da wrażenie, jakby tylne kończyny chciały "wyprzedzić" przednie. Naturalnie odruchowo pies chcąc uniknąć deptania sobie po nogach może poruszać się w dość specyficzny sposób ustawiając tułów nieco bokiem i wyrzucając kończyny pod ukosem tak, by się wzajemnie omijały. Z języka angielskiego ten rodzaj ruchu zwany jest "crabbingiem" (od kraba). Jak wiadomo kraby poruszają się właśnie w charakterystyczny sposób - bokiem - stąd skojarzenie.

 

Jeśli z kolei do czynienia będziemy mieli z odwrotną sytuacją - duża dysproporcja w kątowaniu wypada na niekorzyść tyłu - to obserwowany ruch psa będzie wyglądał tak, jakby to tył mimo chęci nie mógł dogonić przodu. Dla odmiany - pies ze stromym kątowaniem dużo straci na wydajności ruchu, a jego wykrok będzie słabszy, co da się zaobserwować, jako stawianie rytmicznych, jednak drobniejszych kroków nawet w wyuczonym kłusie.

 

Czasami na wystawach psów mam okazję oglądać zwierzęta, które nienagannie prezentują się w statyce, jednak w momencie wejścia w kłus ich skóra wraz z futrem lata na wszystkie strony i wygląda tak, jakby co najmniej o jeden rozmiar ubranko dane w darze od natury było za duże. O takich psach mówi się, że są słabo związane, co bezpośrednio wiąże się ze zbyt dużą ilością tkanki tłuszczowej lub brakiem odpowiednio rozwiniętej masy mięśniowej.

 

No i na koniec zjawisko dość często spotykane - czyli ruch psa inochodem (z języka angielskiego: pace). Polega on na tym, że obie łapy z jednej strony ciała przesuwają się równocześnie do przodu np. lewa przednia i lewa tylna, a następnie prawa przednia i prawa tylna. Mimo iż w naturze dla niektórych gatunków zwierząt (łącznie z kilkoma rasami psów) taki rodzaj ruchu jest normalny, to dla przeważającej większości ras jest on mało estetyczny w odbiorze i w rezultacie jest niepożądany.

 

No dobrze, ale czy mając psa, który porusza się w sposób odbiegający od wzorcowego można coś z tym zrobić? Oczywiście nie jesteśmy w stanie rozłożyć psa na części pierwsze i złożyć ponownie wg wskazań standardu. Czasami jednak z wiekiem pies z pewnych nawyków wyrasta, a trener odpowiednio psa układając może spróbować pewne mankamenty budowy poprawić. Warto wiedzieć, że ruch "crabbingiem" występuje dość często u szczeniąt i dorastających psów. Wiele podrostków rośnie skokowo i na pewnych etapach rozwoju ich nogi są znacznie dłuższe od tułowia, co skutkuje otrzymaniem sporej dysproporcji pomiędzy kończynami, a tułowiem i pies zaczyna poruszać się nieprawidłowo. Generalnie po zakończeniu fazy wzrostu i rozwoju przypadłość ta powinna ustąpić.

 

Związanie psa można poprawić poprzez zapewnienie mu sporej ilości swobodnego ruchu, odpowiedniej diety (nie może być otłuszczony) i jeśli nie ma przeciwwskazań warto wprowadzić trening kształtujący i formujący masę mięśniową.

 

Inochód może świadczyć o nieprawidłowym kątowaniu, ale częściej sprawcą tego chodu jest niedostosowanie prędkości ruchu (nadane tempo jest zbyt szybkie na stęp, ale za wolne na kłus). W fazie wzrostu psy ras dużych lub przesadnie szczupłe osobniki okresowo mogą wpadać w inochód. Z tą przypadłością można sobie jednak poradzić poprzez zastosowanie odpowiednich ćwiczeń. W momencie, kiedy pies zaczyna poruszać się inochodem należy zmienić tempo, a jeśli to nie pomoże warto podciągnąć ringówkę bardziej za uszy i delikatnie unieść głowę psa, co zmieni rozłożenie siły nacisku i ustawienie kończyn na tyle, by pies mógł złapać prawidłowy rytm. Przyspieszenie powinno wprowadzić psa w kłus - jednak należy zachować kontrolę nad tym, by pies nie przeszedł do galopu. Proszę pamiętać, że w zależności od sędziego może on psa poruszającego się tylko inochodem zdyskwalifikować lub w lżejszym wariancie na pewno chód ten wpłynie na znaczne obniżenie oceny.

 

Odpowiednio przygotowany pies nie będzie miał problemu z prezentacją ruchu kłusem nawet przez dłuższy czas. Z reguły ocena ogranicza się do wykonania raz figury w kształcie litery "I" i ruchu po okręgu (figura w kształcie litery "O") maksymalnie 2-3 kółka.

 

Mając do dyspozycji czas i miejsce trzeba ćwiczyć sumiennie, ustawiać psa rozważając różne warianty i biegać tempem, w którym pies będzie się nienagannie prezentował. Wiem, że najtrudniej być obiektywnym recenzentem swoich umiejętności. Dlatego też bezcenne mogą okazać się wskazówki i rady osób doświadczonych. Dodatkowo można wspomóc się fotografiami, albo nagraniami video. Taki materiał to świetna lekcja poglądowa. Doskonale widać, która wersja jest najkorzystniejsza, co wymaga jeszcze dopracowania, a czego trzeba stanowczo unikać.

   

Prezentacja w ruchu: wystawa międzynarodowa Sopot 2010 - zdjęcia: p. U. Kamińska

NICOLAI MOGADOR Willa Taira - właściciel i handler p. M. Dudek

TEMIDA VALIKORD Willa Taira - właściciel i handler p. E. Kordowiecka

Prezentacja w statyce: wystawa międzynarodowa Wrocław 2010 - zdjęcie: p. K. Balczunas

TEMIDA VALIKORD Willa Taira - właściciel i handler p. E. Kordowiecka

 

Na sam koniec chciałabym się odnieść do ostatnich elementów wystawowej układanki - czyli zachowania i wyglądu handlera oraz image'u psa. To co w zasadzie wydaje się oczywiste, w praktyce często już takie nie jest. Wystawa psów, to nie tylko rywalizacja o złote medale. W pierwszej kolejności to wielkie show, pokaz psich piękności i ukoronowanie starań hodowców.

 

Każda wystawa odwiedzana jest przez setki zwiedzających, którzy przychodzą na nią, by nacieszyć oko różnorodnością i pięknem przedstawicieli psiej arystokracji. Warto pamiętać, że wyczyny wystawców i handlerów skrupulatnie obserwuje konkurencja oraz przypadkowi widzowie, których uwadze nie umknie nawet najmniejszy szczegół. Wiele z tych osób przychodzi na wystawę dla konkretnej rasy. To jakie ostatecznie wyniosą estetyczne wrażenia zależy tylko i wyłącznie od wystawców - osób współtworzących całe show. Warto pamiętać o grzeczności, uśmiechu i przestrzeganiu kilku istotnych zasad.

 

Zacznijmy od żelaznego dekalogu wystawcy:

  • w trakcie całej imprezy pies pozostaje pod stałą kontrolą właściciela/handlera (prowadzany na smyczy, a jeśli istnieje taka konieczność również w kagańcu);

  • nie wolno wystawiać suk w zaawansowanej ciąży i matek karmiących;

  • choć regulamin nie zabrania - w złym tonie jest prezentacja suk w cieczce;

  • niedopuszczalne są jakiekolwiek przejawy agresji w stosunku do psa;

  • werdykt sędziowski jest ostateczny i nie podlega reklamacjom - nie wolno dyskutować z sędzią i udowadniać wyższości swoich racji nad jego wydaną opinią;

  • nawet jeśli sędzia to znajomy wystawcy oznaką złych manier będzie manifestowanie koleżeństwa przed i w trakcie oceny;

  • na ringu obowiązuje bezwzględne skupienie: słuchać należy poleceń obsługi ringu i samego sędziego;

  • nie wolno się spóźniać na ring (w takiej sytuacji sędzia może wystawcę wyprosić z ringu i pominąć w ocenie. W bardziej optymistycznym wariancie przeprowadzi ocenę poza konkurencją, jednak wiąże się to z utratą szansy na zdobycie jakichkolwiek tytułów poza opisem i przyznaniem oceny);

  • zabroniony jest tzw. "double handling", a pies w ten sposób motywowany może być z ringu przez sędziego zdjęty. Dlatego należy unikać wszelkiego rodzaju piszczących zabawek i nawoływań kibicującej zza ringu grupy wsparcia;

  • nie wolno szczuć psa na innego konkurenta z ringu - nawet jeśli handler robi to w celu wydobycia z psa lepszej ekspresji sylwetki - wystarczy jedna skarga konkurencji i sędzia wyprosi wystawcę z ringu;

  • na ringu należy ustawić się zgodnie z numerem startowym - jednocześnie zachowując bezpieczny odstęp od poprzedzającego psa;

  • wszelkie używki (alkohol, papierosy) przed i w trakcie oceny są zabronione;

  • w złym guście jest wyprzedzanie konkurencji, która nie radzi sobie z prezentacją psa w ruchu. Jeśli sędzia nie wyda wyraźnego polecenia, biec należy w ustawionym szyku dostosowując tempo do pozostałych psów;

  • źle o wystawcy świadczy również publiczne manifestowanie niezadowolenia z wydanego werdyktu. Dla równowagi cieszyć i okazywać radość można już do woli:-);

  • pożądane jest zachowanie tzw. "zimnej krwi" - bez względu na ostateczny wynik zmagań wystawowych gratulacje wygranym i przegranym oraz słowo "dziękuję" skierowane w stronę arbitra bardzo dobrze o wystawcy świadczy.

Nawet ci, którzy się do tego jawnie nie przyznają, są fanami piękna i podświadomie wszystko, co wyróżnia się ponad przeciętną przyciąga ich wzrok - sędziowie dokonujący oceny psów na ringu wydają się szczególnie na piękno uwrażliwieni. Wspomniałam już, że wystawa psów, to festiwal psiej urody, a żeby w praktyce takim był, zwierzęta pokazywane na wystawach pod każdym względem muszą być w tzw. "kondycji wystawowej".

 

Pies wyróżniający się atutami budowy anatomicznej, nauczony postawy i ładnie ruszający się już na samym starcie wiele straci, jeśli jego szata nie będzie czysta oraz prawidłowo wypielęgnowana, a w przypadku ras wymagających strzyżenia, czesania i układania - perfekcyjnie przygotowana. Niestety patrząc oczami widza: smutny to widok, kiedy na prawdę wartościowy pies przyprowadzany jest na wystawę brudny, potargany i kompletnie spaprany fantazyjną fryzurą niedouczonego groomera, której daleko do obowiązującego wzorca. Nie wszyscy wiedzą, że w przypadku ras długowłosych wymagających groomingu (do których zalicza się czarny terier rosyjski) odpowiednią fryzurą wiele mankamentów budowy można w umiejętny sposób ukryć, a atuty jeszcze dodatkowo zaakcentować. Każdemu radzę, by dołożył wszelkich starań i oddał swojego czernysza w ręce fachowca pisanego przez duże "F".

 
 Grooming w wykonaniu p. N. Stolbovej - Rosja

Sibirski Medved Razgulay Stavr Godinovich

Voevoda Jermak iz Chernoi Druzhiny
   

Pisałam już, że handler to osoba, której zadaniem jest zaprezentowanie psa na ringu. Bardzo często w ferworze przygotowań początkujące osoby mające pełnić tą funkcję zdają się zapominać o tym, że handler i pies powinni tworzyć zgrany i harmonijny zespół. Co konkretnie mam na myśli? Naturalnie strój handlera. W końcu wystawa to show, które wymaga odpowiedniej oprawy. Zdarza się jednak, że pozytywny odbiór prezentowanego na ringu psa może być skutecznie zaburzony poprzez nieodpowiedni image jego handlera. Jaki strój jest wskazany? Oczywiście taki, który połączy bezpretensjonalną elegancję z wygodą i pozwoli na swobodne zaprezentowanie psa, bez względu na wykonywane w ringu ewolucje. Istotnym elementem ubioru są buty. Znacząca część pokazu, to właśnie prezentacja psa w ruchu, a przy rasach takich, jak CTR na prawdę trzeba się sporo nabiegać:-). Wygodne, bezpieczne i stabilne obuwie to podstawa. Pozostaje jeszcze kwestia odpowiedniego ubioru. W wielu krajach odbywają się prestiżowe wystawy (np. Westminster Show - USA czy Cruft's - Wielka Brytania), które wręcz w etykiecie wystawowej wymagają od wystawcy dosłownie formalnego stroju. Panie przywdziewają więc wizytowe garsonki, a panowie mają okazję "przewietrzyć" smokingi :-). Tak - widzę już to przerażenie w oczach... umówmy się, wystawy niższego szczebla nie wymagają, aż takiej "bankietowej" toalety. Generalnie, by wyjść z twarzą z każdej wystawy polecam paniom wygodne spodnie i bluzkę lub w wersji elegantszej: kostium tzw. spodnium (np. spodnie + bluzeczka ew. marynarka), a panom proponuję garnitur lub w wersji swobodniejszej spodnie i koszulę. Wszystko w kolorze kontrastującym z umaszczeniem psa. Wspomniałam już, że na handlera i psa będą skierowane setki par oczu i pewnie nie mniej obiektywów aparatów fotograficznych. Z własnego doświadczenia mogę napisać, że to czego nie zobaczą oczy, to z pewnością zarejestruje aparat. Szanowne panie: cekiny, brokaty, szeleszczące dodatki, stosy biżuterii, frywolne falbanki, prześwitujące ubrania, kuse biodrówki, miniówki i dekolty do ziemi zarezerwujcie na szałowy wypad do dyskoteki. Drodzy panowie: pomiętolone koszulki bawełniane czy powyciągane spodnie dresowe zostawcie na poranny jogging. Przecież nikt nie chce, by w powystawowych kuluarach, zamiast achów i ochów nad głównym bohaterem danego dnia - zwycięskim psem - tematem nr 1 był kolor stringów pani Ani uchwyconych na zdjęciu przez pana Janka;-).

 

Moim zdaniem każdy handler powinien wziąć sobie do serca poniższe złote maksymy:

  • strój trzeba tak skomponować, by stanowił bezpretensjonalne i dobre tło dla CTR-a;

  • handler nigdy nie ubiera się tak, by był bardziej interesujący od prezentowanego psa;

  • wybierać należy kolory kontrastujące z umaszczeniem psa, ale nie rażące w odbiorze;

  • preferowane są materiały gładkie bez "krzyczących" wzorów lub w delikatne desenie;

  • prezentacja CTR-a przez handlera ubranego od stóp do głowy na czarno to niewybaczalne faux pas;

  • tylko "kamikaze" zdecyduje się na prezentację CTR-a w 10 centymetrowych szpilkach;

  • zadaniem handlera jest lansowanie psa, nie siebie;

  • numer startowy musi być przypięty w widocznym dla sędziego i publiczności miejscu;

  • przed wejściem na ring telefon komórkowy trzeba wyłączyć;

  • "przezorny zawsze ubezpieczony" - do kieszeni warto schować foliową torebkę;

  • pies przed prezentacją powinien być wyprowadzony w celu załatwienia potrzeb fizjologicznych, ale jeśli zdarzy się na ringu "wpadka" handler nie udaje, że problemu nie ma. O ile czas na to pozwala psa trzeba szybko wyprowadzić z ringu i po załatwieniu sprawy jeszcze szybciej na niego z nim wrócić. A jeśli to się dzieje już przeprosić i posprzątać;

  • smakołyki trzeba schować i podawać psu dyskretnie.

W końcu po godzinach spędzonych na treningu i dopracowaniu wszelkich drobiazgów przychodzi pora na zmierzenie się z wystawą od środka. Mam nadzieję, że spisane tutaj w jedną całość moje wnioski i sugestie, staną się dla wszystkich tych, którzy chcą stawić czoła trudowi przedwystawowych przygotowań i pragną poznać magię wystaw widzianą oczami handlera, klarownym drogowskazem.

 

Proszę pamiętać również o nastroju, jaki będzie Wam w tych chwilach towarzyszył. Wbrew pozom psy chłoną wszystko, jak przysłowiowa gąbka. Jeśli więc zdominuje Was stres i podenerwowanie, to niemal pewne, że jak prąd Wasze emocje przejdą po ringówce na psa.

 

Poza tym, jeśli nawet w pierwszym podejściu nie wszystko się uda, to warto pamiętać, że nikt z nas nie rodzi się mistrzem, a systematyczna nauka i każda kolejna wystawa, to zdobyte bezcenne doświadczenia, które tylko mogą wpłynąć pozytywnie na dalszy przebieg wspólnej wystawowej przygody. Niektóre teamy: handler + pies potrzebują trochę czasu, by dotrzeć się i zaprezentować na 100% posiadanych możliwości. W końcu treningowe podwórko i atmosfera show pełnego obcych ludzi i zwierząt to nie to samo.

 

No i wspomnę jeszcze o jednej istotnej kwestii: do wystawiania psów, tak jak i do każdej innej profesji, trzeba mieć smykałkę. Jeśli po wielokrotnych próbach handler podczas oficjalnej prezentacji nie jest w stanie wydobyć z psa maksimum jego możliwości, to najwyższy czas, by pomyśleć o jakieś odmianie i zmianie. Wdziałam psy, które pokazywane przez jedną osobę wychodziły na ring bez krztyny energii i wszystkie polecenia wykonywały z niebywałym trudem, a z drugą zmieniały się nie do poznania. Z tego też względu nie poddajemy się po pierwszym niepowodzeniu tylko walczymy dalej, bo wystawy to na prawdę wspaniałe doznania i możliwość przebywania w gronie osób o podobnych zainteresowaniach. Często przypadkowe znajomości przeradzają się w długotrwałe przyjaźnie.

 

Zdjęcie grupowe

 

Niebywałą przyjemność sprawia mi obserwacja ringu, gdzie są prezentowane czarne teriery rosyjskie. Zgromadzone w jego sąsiedztwie imponujące czarne niedźwiedzie emanują tak wielką siłą spokoju, a przy tym cierpliwe znoszą wszelkie zabiegi i łaskawym okiem obserwują całe toczące się show. Poza tym, przy tym ringu zawsze panuje przyjazna atmosfera. To chyba jedna z nielicznych ras, gdzie po zakończeniu sędziowania wystawcy wraz z arbitrem ustawiają się do wspólnego pamiątkowego zdjęcia. Piękny zwyczaj i niezapomniane wrażenia.

 

Wszystkim przyszłym adeptom sztuki handlerskiej życzę powodzenia!

 

Mirka Mierzojowska

 

ps. serdecznie dziękuję wszystkim wystawcom i hodowcom rasy czarny terier rosyjski, którzy na przestrzeni lat znaleźli czas, by w przerwie między prezentacjami i mimo udzielającej się wszystkim adrenaliny, podzielić się ze mną swoimi radami i spostrzeżeniami odnośnie rasy. Bez ich wskazówek ww. artykuł nie mógłby powstać.

 

Zdjęcia uświetniające artykuł wraz z opisami zostały dodane przez Redakcję Portalu.

 

 

Copyright by Świat Czarnego Teriera. All Rights Reserved.

Kopiowanie ze strony zdjęć, grafiki, treści i innej zawartości Portalu Świata Czarnego Teriera, bez zgody właściciela jest zabronione.

Projekt i wykonanie Narodziny Gwiazdy

Stronę najlepiej oglądać w rozdzielczości 1024 x 768