O Rasie

Pochodzenie

Zdrowie

Żywienie

Psychika

 Szkolenie

Hodowla

Szczenięta

Pielęgnacja

Wystawy

Statystyka

Biblioteka

Ranking

Galeria

Kynologia

Prawo

Pobieralnia

S.O.S

Rozmaitości

Linkownia

 

Przez żołądek do serca. Zrozumieć potrzeby żywieniowe psa w kontekście jego natury i behawioru

 

Wstęp

Psy to zwierzęta, których byt od kilkunastu tysięcy lat związany jest z człowiekiem. Udomowienie psów zostało zainicjowane poprzez wieki wzajemnego krzyżowania się ścieżek ludzi i zwierząt, a następnie ich związek został przypieczętowany prowadzoną przez człowieka kontrolą doboru naturalnego psów (pracą hodowlaną).

 

Wielopokoleniowy proces domestyfikacji, a z czasem planowa selektywna hodowla, znacząco wpłynęły na zmiany podstawowych sfer życia psów: ich wyglądu, wzorców zachowań, a także przystosowania się do odżywiania pokarmem podawanym przez człowieka.

 

Czasami pojedyncze osobniki wymykając się spod kontroli ludzkiej, niejako wtórnie powracają na łono natury. Wbrew pozorom nie jest to proces łatwy, a na wpół-zdziczałe egzemplarze, chcąc przetrwać w świecie nie znającym kompromisów, muszą wielu zachowań uczyć się niemal od początku.

 

My - ludzie - tworząc psom nowatorskie warunki bytowania, staliśmy się za nie w pełni odpowiedzialni. Tylko i wyłącznie od nas zależy, czy otaczając je właściwą opieką pielęgnacyjno-żywieniową sprawimy, że ich życie upłynie w zdrowiu i radości.

 

Dla każdego właściciela psa, utrzymanie go w dobrym zdrowiu, powinno być celem priorytetowym. Podstawą dobrego zdrowia jest przede wszystkim odpowiednie żywienie. Chcąc zatem uniknąć problemów zdrowotnych, a także zagwarantować zwierzęciu komfort i dobre samopoczucie, powinniśmy zapewnić mu, jak najlepszą dietę, dobraną do jego potrzeb rasowych i wymagań osobniczych (wiek, aktywność ruchowa i zdrowotność).

 

Póki szczenię jest w 100% zależne od matki, to otrzymuje od niej mleko, które zaspokaja wszelkie jego potrzeby. Przychodzi jednak moment, kiedy mleko sucze przestaje wystarczać i hodowca, a następnie docelowy właściciel, biorą na siebie odpowiedzialność za żywienie czworonoga. Od tego momentu dieta zaczyna odgrywać niebagatelną rolę w całym procesie rozwojowym zwierzęcia. Przy czym warto zaznaczyć, że domowy kanapowiec, jest całkowicie w kwestii żywienia zależny od człowieka. Co w praktyce oznacza, że wyboru specjalnego nie ma i albo zje, to co zostanie mu podane, albo będzie głodował.

 

Mimo iż powszechnie uznajemy psa za zwierzę mięsożerne, to warto wiedzieć, że nie jest on aż tak zależny od mięsa, jak chociażby kot. Z fizjologicznego punktu widzenia, możemy psa klasyfikować gdzieś pomiędzy fakultatywnym mięsożercą, a względnym wszystkożercą, jednak wciąż z preferencjami drapieżnika. I w zasadzie braki podstawowej wiedzy z historii ewolucji psa oraz terminologii sprawiają, że oba te pojęcia są często mylnie szeregowane i mocno nadinterpretowane. Wiele opracowań z dziedziny dietetyki i żywienia psa podaje tak skrajne zalecenia, że przecięty właściciel po przeczytaniu kilku pozycji, zamiast uzyskać odpowiedzi na swoje pytania, tylko dokłada kolejne do i tak już długiej listy.

 

Zważywszy na stan współczesnej wiedzy, toczenie sporu o to, które z tych określeń będzie bardziej słuszne jest bezcelowe. O wiele istotniejsze z punktu widzenia przeciętnego właściciela psa jest uświadomienie sobie, że pies nie jest "uczłowieczoną, żywą, czworonożną istotą". To, że pies jest zwierzęciem domowym i towarzyszem naszego codziennego życia, nie oznacza, iż wszystko to, co jest dobre i prawidłowe dla nas, służy również jemu. I o ile jego spanie w naszym łóżku, co najwyżej może skończyć się koniecznością nabycia większego łoża, tak w przypadku odżywiania, częstowanie psa czekoladką, smażonym kotletem, czy pierwszorzędnym bigosem może mieć dla niego przykre konsekwencje. A wszystko to nie dlatego, że jesteśmy źli i piszemy: psu nie wolno i już, a dlatego, iż budowa i przystosowanie jego układu pokarmowego do trawienia poszczególnych pokarmów różni się znacznie od naszego.

 

Zanim zaplanujemy psie menu, warto pomyśleć, co będzie wartościowym źródłem pożywienia dla niego. Czasami coś, co jest dobre dla jednego lub drugiego człowieka, jest jednocześnie bardzo, bardzo złe dla psa..... i to co jest nieodpowiednie dla człowieka, może być bardzo zdrowe i dobre dla psa! Nie kierujmy się więc własnymi preferencjami smakowymi, zapachowymi, gustami, sympatiami i odrazą do określonego pokarmu, a miejmy na uwadze zdrowie i dobro naszego psa.

 

W poniższym opracowaniu, postaramy się przedstawić specyfikę układu pokarmowego psa, oraz wyjaśnimy związane ze spożywaniem przez niego pokarmów zachowania behawioralne, co mamy nadzieję, pozwoli osobom zainteresowanym tym tematem lepiej zrozumieć jego potrzeby żywieniowe.

 

Zew natury

Pies domowy w naturze ma nadal wielu dzikich krewnych. W środowisku naturalnym, psowate muszą same zatroszczyć się o zaspokojenie głodu. Behawioryzm żywieniowy dzikich psowatych obejmuje poszukiwanie, polowanie, łapanie ofiary i różne zachowania pokonsumpcyjne, a dostępność pokarmu jest jednym z najważniejszych czynników, które kształtują struktury społeczne zwierząt. Jednak, aby sztuka efektywnego polowania była w ogóle możliwa, natura doskonale drapieżców do tego przygotowała.

 

Psowate charakteryzują się uzębieniem typu tnąco-kruszącego, z silnie rozwiniętymi kłami i łamaczami, które umożliwiają schwycenie, a następnie przytrzymanie i uduszenie ofiary. W tracie konsumpcji, takie uzębienie ułatwia odrywanie i miażdżenie kawałków mięsa.

 

Płuca o dużej pojemności i charakterystyczna dla psowatych budowa kości przedramienia sprawiają, że długotrwałe przemieszczanie się w celu upolowania ofiary, która będzie stanowiła ich rację żywnościową, odbywa się bez większej szkody dla samego organizmu. Dzięki doskonale rozwiniętemu zmysłowi węchu i dobrze ukształtowanemu słuchowi, namierzenie potencjalnej "porcji pożywienia", nie stanowi dla nich większego problemu.

 

Mimo iż podstawą menu psowatych jest mięso, to w praktyce korzystają one z różnych źródeł mogących dostarczyć im wartościowego pożywienia. W ich jadłospisie figurują zarówno większe, jak i mniejsze ssaki. Gdy nadarzy się okazja, nie wzgardzą gryzoniami, rybami, ptakami, a także jajami wszelkich ptaków, których gniazda znajdą się w zasięgu ich pyska. Jeśli polowanie się nie uda lub panuje niedobór zwierzyny, to do swojego jadłospisu potrafią włączyć i mniejsze stworzenia. W takich przypadkach posilą się również wybranymi robakami i owadami. Okazjonalnie zjadają wyselekcjonowane korzonki roślin, zioła i jagodowe owoce. Gdy zajdzie taka potrzeba, stają się padlinożercami i chętnie posilą się napotkanymi na swej drodze padłymi sztukami. Wśród nich znajdziemy i takie, które żyjąc w pobliżu ludzkich siedlisk, nauczyły się wykorzystywać pozostawione przez człowieka zjadliwe odpadki. 

 

W naturze psowate mogą polować samotnie lub zbiorowo. Część z nich wyspecjalizowała się jeszcze bardziej. Gdy podchodzą mniejsze ofiary, zazwyczaj robią to w pojedynkę, a przy zasadzaniu się na gatunki zdecydowanie większe i silniejsze od nich samych, polują w parach lub grupowo (np. likaon, kojot, wilk: od którego wywodzi się udomowiona forma psa). Każdy członek polującego stada ma przydzielone określone zadanie. Jedne szukają ofiary, drugie ją zaganiają, a jeszcze inne atakują zdobycz w bezpośrednim starciu. Dzięki temu, działając wspólnie, mają zdecydowanie większe szanse na zakończenie całej akcji powodzeniem.

 

wilki żerujące w środowisku naturalnym

 

Po udanym polowaniu, dzikie psowate, poddają się rytuałowi zjedzenia zdobyczy. W związku ze ścisłą hierarchią panującą w stadzie, ucztę rozpoczynają osobniki uprzywilejowane, a kończą te ustawione na najniższym szczeblu społecznej drabiny.

 

Dzikie psowate odnoszą się z dużym szacunkiem (w ludzkim rozumieniu tego słowa) do upolowanej zdobyczy. I choć człowiekowi może być trudno to zrozumieć, to zjadają one swoją ofiarę nie pomijając żadnej jej części. Wbrew pozorom, nie rzucają się w pierwszej kolejności na soczyste udo czy umięśnioną pierś, a posiłek rozpoczynają od wnętrzności i zawartości brzucha swojej ofiary.

 

Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Przewód pokarmowy mięsożernych jest doskonale przystosowany do szybkiego trawienia białek (a więc przede wszystkim mięsa), ale ta cecha okupiona jest stosunkowo krótką długością samego przewodu pokarmowego, który na dokładkę jest dość ubogi we florę bakteryjną wspomagającą trawienie. Sama natura i instynkt podpowiadają im, by korzystali z treści pokarmowej zawartej w przewodzie pokarmowym zwierząt roślinożernych. Zawiera ona u przeżuwacza przetrawione trawy, których w świecie ludzkim, komercyjnymi odpowiednikami mogą być np. zboża (źródła witamin oraz włókna pokarmowego poprawiającego perystaltykę jelit). Ponadto z lubością zajadają różnorakie narządy wewnętrzne, chrupią chrząstki i kości, korzystając w ten sposób z zawartych w nich zmagazynowanych witamin i minerałów. Wisienką na torcie tej żywieniowej biesiady, są kawałki soczystego mięsa, które dostarczają im podstawowego źródła pożywienia: białka.

 

Wbrew pozorom, psu domowemu, mimo ekspansywnego udomowienia, i w niektórych żywieniowych przypadkach niemal "uczłowieczenia", wcale w tych zachowaniach nie jest do dzikich kuzynów tak daleko. Aby to lepiej zrozumieć, warto przyjrzeć się uważniej, jak psy przebywające w grupie zachowują się podczas karmienia. Pierwszy posiłek rozpoczyna zawsze ten, który w stadzie jest "najważniejszy". Spożywanie pokarmu w obecności innych czworonogów zwykle wywołuje zjawisko konkurencji i pobudza wzajemnie każdego z obecnych psów do szybszego zjedzenia zawartości miski. Jeszcze inne lekkim pomrukiwaniem bronią jej zawartości i zdają się do konkurenta mówić: "uwaga to moje nie zbliżaj się".

 

Część psów wydaje się dużo szczęśliwsza, gdy musi w jakiś sposób "zapracować" na posiłek. Nic tak nie smakuje, jak wywęszenie i odnalezienie smakowitego kąska sprytnie ukrytego przez właściciela. Oprócz tego warto zwrócić uwagę na to, jak pies pałaszuje podany mu posiłek. W ludzkim postrzeganiu takiego zachowania, pies je szybko, łapczywie i niedbale. W jego pysku lądują dość spore kawałki, które w szybkim tempie znikają w otchłani paszczy. Wystarczy kilka chwil, by miska została opróżniona, a na zakończenie biesiady jeszcze z lubością wylizana. Mało kto zdaje sobie sprawę z faktu, że moment spożywania pokarmu, jako realizacja jednej z podstawowych czynności życiowych naszego czworonoga, to jedna z nielicznych sytuacji, kiedy pomimo upływu wieków, w psie nadal odzywają się pozostałości z jego utraconej dzikiej natury.

 

Układ pokarmowy

Budowa przewodu pokarmowego i fizjologia układu trawiennego psa ma kilka specyficznych cech. W wielkim skrócie możemy napisać, że jego przewód pokarmowy to "częściowo rozszerzona, niezbyt długa rura", przez którą przechodzą wszystkie spożywane pokarmy.

 

Spośród wszystkich ssaków, pies ma najkrótszy przewód pokarmowy, w stosunku do długości swojego ciała (u ras dużych wartość ta szacowana jest na ok. 80 cm, a dla porównania u człowieka wartość ta wynosi 150 cm). W związku z tym, pożywienie w przewodzie pokarmowym psa przebywa znacznie krócej, niż u człowieka. Warto też nadmienić, że masa przewodu pokarmowego ras olbrzymich stanowi zaledwie 2.7% masy ich ciała, a dla kontrastu u ras małych wartość ta oscyluje już w granicach 7%.

 

Całość układu trawiennego psa stanowią następujące struktury:

  • jama ustna;

  • gardziel;

  • gardło; 

  • przełyk;

  • żołądek;

  • jelito cienkie:

    • dwunastnica;

    • jelito czcze;

    • jelito kręte (jelito biodrowe);

  • jelito grube:

    • jelito ślepe (kątnica);

    • okrężnica;

      • okrężnica wstępująca;

      • okrężnica poprzeczna;

      • okrężnica zstępująca;

    • odbytnica (jelito proste);

  • odbyt;

  • dwa gruczoły wspomagające trawienie:

    • wątroba;

    • trzustka.

W skład przewodu pokarmowego właściwego psa wchodzi:

  • przełyk;

  • żołądek;

  • jelito cienkie:

    • dwunastnica;

    • jelito czcze;

    • jelito kręte (jelito biodrowe);

  • jelito grube:

    • jelito ślepe (kątnica);

    • okrężnica;

      • okrężnica wstępująca;

      • okrężnica poprzeczna;

      • okrężnica zstępująca;

    • odbytnica (jelito proste);

  • odbyt.

Rola układu pokarmowego jest jasna. Służy on do przyjęcia, strawienia i wchłonięcia pokarmu oraz do wydalenia resztek pokarmowych.

 

Proces trawienia

Do przyswojenia zdecydowanej większości pożywienia konieczne jest trawienie. W jego wyniku zachodzi proces rozkładu składników pożywienia do substancji prostszych, które mogą ulec wchłonięciu. Pokarmy są trawione za pomocą soków wydzielanych przez różne gruczoły. Błona śluzowa żołądka wydziela sok składający się głównie z kwasu solnego i pepsyny, jelito cienkie - tzw. sok jelitowy. Soki te różnią się składem i czynnością. Oprócz tego, do jelit swoje soki wydzielają dwa ważne gruczoły - wątroba (żółć) i trzustka (sok trzustkowy). Strawione składniki pokarmu ulegają wchłanianiu. Zdecydowana większość tego procesu zachodzi w jelicie cienkim, zaś w jelicie grubym wchłaniane są tylko niektóre substancje np. woda, sole mineralne i wybrane witaminy.

 

Co do długości trwania całego procesu trawienia, to wśród dostępnych materiałów źródłowych znajdziemy rozbieżności. W zasadzie rozpatrując aspekt "obecności pokarmu w psie", należy rozgraniczyć dwie sytuacje: czas od pobrania pokarmu, do jego wydalenia i czas samego trawienia pokarmu, który znajduje się w żołądku, a potem w dwunastnicy, gdzie zachodzą główne procesy trawienia i wchłaniania strawionego pokarmu.

 

W zasadzie nie ma jednej, sztywnej ramy czasowej, którą moglibyśmy przypiąć do każdej psiej rasy. W dużej mierze wartości czasowe będą sprawą indywidualną, uzależnioną od rasy psa, preferencji osobniczych oraz przed wszystkim jego stanu zdrowia i rodzaju spożywanego przez niego pokarmu. Z materiałów źródłowych wynika, że zdecydowanie szybciej procesy trawienne przebiegają u zwierząt, których dieta zawiera naturalne białko pochodzenia zwierzęcego. Czas wydłuża się w przypadku pożywienia obfitującego w składniki roślinne oraz przy skarmianiu psa karmą suchą. Średni czas "całkowitego przejścia" pożywienia przez układ pokarmowy psa wynosi od 24h do 48h. Sam proces trawienia zajmuje od 4h do 12h.

 

Wycieczka po układzie pokarmowym psa

 

Jama gębowa

Wszystko zaczyna się od psiej paszczy: czyli fachowo rzecz ujmując jamy gębowej, która jest początkowym odcinkiem układu pokarmowego rozpoczynającego się od otworu ustnego. Z reguły okolice pyska otoczone są obfitymi i rozbudowanymi wargami zwanymi faflami. Kufę ograniczają policzki (z boku), zęby oraz dziąsła (od przodu), język (od dołu) i podniebienie (od góry), natomiast usztywniają ją kości szczękowe.

 

Podniebienie, oddzielające jamę ustną od nosowej, złożone jest z podniebienia twardego (część kostna) oraz podniebienia miękkiego (część błoniasta). Miękka część podniebienia jest pomocna w trakcie połykania pokarmu, zapobiegając przedostaniu się go w kierunku jamy nosowej.

 

Pobieranie i rozdrabnianie pokarmu umożliwia obecność zębów, języka oraz śliny. Sama ślina składa się w 99% z treści śluzowej i surowiczej (z dodatkiem minerałów i enzymów). Co ciekawe, ślina psa nie zawiera amylazy (enzymu hydrolitycznego z grupy hydrolaz, który u człowieka umożliwia rozpoczęcie procesu rozkładu skrobi i innych wielocukrów już w jamie ustnej). Ponieważ psy nie mają amylazy obecnej w ślinie, trawienie skrobi nie może się rozpocząć w jamie gębowej. W tym miejscu możemy też wyjaśnić, dlaczego psie zęby praktycznie nie borykają się z problemem próchnicy. Brak prostych cukrów w jamie gębowej, wiąże się z niemożnością rozwoju bazujących na nich mikroorganizmów powodujących próchnicę.

 

Psia ślina zawiera jeszcze jeden ciekawy składnik: lizozym (białko kationowe, które ma właściwości enzymu hydrolitycznego rozkładającego peptydoglikan ściany komórkowej bakterii) nadający jej właściwości bakteriobójcze. Teraz można już łatwo zrozumieć, dlaczego psy namiętnie wylizują rany, a zjedzenie czegoś nieświeżego często uchodzi im płazem i nie wywołuje u nich żadnych żołądkowych sensacji.

 

PH psiej śliny jest neutralne i waha się w granicach od 7.3 do 7.8. Ilość wydzielanej śliny zależy od rodzaju pobieranego pokarmu (jego wilgotności). U psów można zaobserwować jeszcze jedno interesujące zjawisko. Produkcja śliny znacznie zwiększa się już w trakcie samego zwęszenia pożywienia. Przewrotnie możemy napisać, że sam zapach jedzenia (lub myśl o nim) pobudza psa do wydzielania większej ilości śliny, jednocześnie aktywując jego układ pokarmowy, mimo iż pies jeszcze nie zdążył chwycić żadnego kęsa.

 

Wbrew pozorom, jedna z ważniejszych funkcji śliny u psa, nie ma nic wspólnego z pożywieniem, a powiązana jest z chłodzeniem! Większość osób zdaje sobie sprawę z faktu, iż pies nie poci się w taki sposób, jak robi to np. człowiek, a jego możliwości regulowania ciepłoty ciała opierają się na nieco innych zasadach. Kiedy robi się za gorąco, pies chroni swój organizm przed przegrzaniem ziejąc. Otwiera pysk, wystawia język i wydzielając znaczne ilości śliny chłodzi się w sposób, który został określony mianem chłodzenia wyparnego (wykorzystywane jest w nim ciepło parowania wody).

 

Powracając jednak do naszego tematu, ślina psa w procesie odżywiania, spełnia "skromne zadanie", nawilżając pokarm i ułatwiając mu w ten sposób przemieszczenie się w dalsze części układu pokarmowego.

 

Jama gębowa psa w stosunku do jego budowy jest proporcjonalnie dość duża, a część zwana kufą jest dobrze ukształtowana i długa (z pominięciem ras, u których prace hodowlane celowo doprowadziły do jej skrócenia). Mięśnie okalające okolice szczęki i żuchwy są jednymi z najlepiej rozwiniętych w całym ciele psa, co w połączeniu z jej odpowiednią wielkością, ma umożliwić efektywne złapanie i utrzymanie potencjalnego źródła pożywienia. Materiały źródłowe podają, że siła uścisku psich szczęk, jest mniej więc 6-cio krotnie większa od ludzkiej. Zakres jest oczywiście uzależniony od rasy, a więc siły mięśni oraz budowy żuchwy i szczęki (czym większe i szersze tym siła większa), a i samo przeprowadzenie pomiarów nie jest sprawą łatwą. Nie mniej jednak szacuje się ją na wartości dochodzące nawet do 150 kg, przy średniej 26 kg.

 

Choć siła w psich szczekach drzemie duża, tak już zakres ruchu żuchwy znacznie odbiega od możliwości np. ruchu ludzkiej żuchwy. Mocno rozbudowana psia żuchwa jest połączona ruchomo z kośćmi czaszki za pomocą stawu, podobnego w konstrukcji do stawu kolanowego. Taka budowa umożliwia jedynie elastyczne otwieranie i zamykanie pyska - czyli wykonywanie ruchów w pionie. Brak możliwości ruchu w poziomie skutkuje niemożnością żucia, a tym samym dokładne rozcieranie pokarmu jest niemożliwe (co jest czynnością niezbędną, by pobierany pokarm pochodzenia roślinnego mógł być przyswojony).

 

Sprawne przytrzymanie pokarmu, oderwanie kawałków i ich wstępne zmiażdżenie, ułatwiają psu odpowiednio przystosowane do tego zęby uszeregowane w rozmyślnym układzie. Zęby psa, z uwagi na specjalizację do pełnienia różnych funkcji, są zróżnicowane na kilka morfologicznych typów. Wyróżnić można następujące ich rodzaje: siekacze, kły oraz zęby policzkowe, czyli przedtrzonowce i trzonowce. Siekacze umieszczone są w jamie ustnej na przedzie, a funkcją ich jest odcięcie kawałka pokarmu, przez co mają kształt nieco dłutowaty. Następne w kolejności, umieszczone naprzeciwko kącików ust, są kły. Zęby te służą rozszarpaniu pokarmu, dlatego też mają kształt stożkowy. Z uwagi na pełniona funkcję są u psa bardzo dobrze rozwinięte. Tuż za kłami umieszczone są zęby przedtrzonowe oraz zęby trzonowe. Posiadają one spłaszczoną, guzkowatą powierzchnię, dzięki której możliwe jest zmiażdżenie pokarmu. Siekacze, kły oraz zęby przedtrzonowe pojawiają się u młodych osobników jako zęby mleczne (w formule 28 zębów), które następnie zostają zastąpione przez zęby stałe (w formule 42 zęby). Zęby trzonowe od razu wyrastają w postaci zębów stałych. W szczęce znajduje się 20 zębów, odpowiednio - siekacze: cęgi, średniaki, okrajki, następnie kły, 4 zęby przedtrzonowe (ostatni zwany łamaczem) i 2 trzonowe. W żuchwie występują 22 zęby, kolejno - siekacze: cęgi, średniaki, okrajki, kły, 4 zęby przedtrzonowe i 3 zęby trzonowe (pierwszy zwany łamaczem).

UKŁAD SZCZĘKA GÓRA

   

I - Incisivi (siekacze), C - Caninus (kieł), P - Praemolares (przedtrzonowe), M - Molares (trzonowe).

 

   

UKŁAD ŻUCHWA DÓŁ

   

   

Najefektywniejszym rodzajem zgryzu umożliwiającym optymalne wykorzystanie szczęk i zębów jest zgryz nożycowy, który dla większości ras jest podstawą zapisu standardu, a i u dzikich psowatych występuje najczęściej. Przy zwarciu zęby górne przysłaniają lekko zęby dolne. Gdy pysk jest zamknięty, siekacze górnej szczęki zachodzą bezpośrednio przed siekacze żuchwy, a dolny kieł jest nieco wysunięty przed górny. Górne sześć zębów powinno formować równą linią i ściśle zachodzić na odpowiadające im dolne kły. Jeśli kły są umieszczone poprawnie, można mieć pewność, że zęby trzonowe także są osadzone odpowiednio dla swej roli. W odcinku bocznym górny P1 (łamacz) powinien znajdować się na zewnątrz w stosunku do zębów dolnych i stykać się z odpowiednimi powierzchniami dolnego P4 i M1. Taki zgryz ułatwia prawidłowe uchwycenie pożywienia, przytrzymanie oraz skuteczne rozerwanie go na mniejsze kawałki. Więcej o zębach TUTAJ i TUTAJ.

 

Prawidłowy zgryz nożycowy; zęby duże, białe, bez odstępów.

Zęby sieczne żuchwy opierają się o podstawę zębów siecznych szczęki od ich podniebiennej strony.

 

 

 

rysunek 2

przedstawia mechanikę szczęki

Na rysunku nr 1 widzimy porównanie skuteczności funkcjonowania zgryzów. Prawidłowego zgryzu nożycowego: (schwytany kęs zostaje zakleszczony pomiędzy zębami - skuteczność działania nożyc) oraz zgryzu cęgowego - nieprawidłowego - (schwytany kęs nie zostanie zakleszczony pomiędzy zębami i przy szarpnięciu wysunie się z zębów - działanie chwytne cęgów).

   

Kolejnym elementem jamy ustnej jest język. Jest on w zasadzie dużym mięśniem złożonym z ułożonych w kilku płaszczyznach warstw mięśni prążkowanych, dzięki czemu możliwe jest wykonywanie przez niego różnych skomplikowanych ruchów. W momencie wysuwania języka, dochodzi do rozkurczenia się mięśni biegnących od przodu do tyłu, natomiast mięśnie biegnące z jednego boku na drugi oraz na dół i w górę kurczą się. Dzięki ruchom języka, pokarm może zostać przesunięty między zęby, a ich współpraca pozwala na uformowanie  kawałka pokarmu, łatwego do połknięcia (co rozpoczyna się po wepchnięciu przez język przeżutego kęsa do gardła).

 

Działanie to umożliwia również nawilżenie pokarmu śliną produkowaną przez licznie rozłożone w jamie gębowej ślinianki. Ale język psi pełni jeszcze jedną ważną funkcję. Pozwala psu pobierać płyny (innymi słowy pić) w sposób, jaki mimo licznych zdolności jest niewykonalny dla człowieka. Pies pijąc wodę robi to na tyle szybko, że nie jesteśmy w stanie zauważyć w jaki sposób to robi.

 

Wielu osobom wydaje się, że pies pijąc wodę robi z języka coś na kształt rynienki, by następnie unieść język z nabraną wodą do góry. U człowieka jest to ruch jak gdyby chciał dotknąć językiem nosa. Ogólnie przyjęliśmy za normę nazywać to zjawisko "chłeptaniem" i na tym kończy się nasza wiedza na ten temat. Po przeprowadzonych doświadczeniach okazuje się jednak, że pies ma zupełnie inną technikę picia. Zawija on bowiem język do tyłu, tworząc z jego końcowej części coś na kształt łyżeczki i unosząc energicznym ruchem język (w pozycji niemal pionowej) dosłownie "wrzuca" wodę do gardła, co pozwala mu zaspokoić pragnienie.

 

 

W błonie śluzowej jamy ustnej i języka, na podniebieniu i w okolicach nagłośni rozmieszczone są brodawki grzybkowate, okolone i liściaste, zawierające kubki smakowe, które rozpoznają smak pokarmu. Podobnie jak u innych zwierząt (w tym również i u człowieka), wrażenia smakowe u psa są uzależnione od wrażeń węchowych.

 

Zmysł smaku w zasadzie nie odgrywa u psa większej roli w odbieraniu wrażeń ze świata zewnętrznego. Ale w tej dziedzinie trzeba starać się patrzeć na świat z psiej perspektywy, aby móc zrozumieć psychikę zwierzęcia. Smak to jeden ze zmysłów psa, którego etap rozwoju zatrzymał się na poziomie  noworodka. Porównanie liczby receptorów smakowych w jamie ustnej psa i człowieka wskazuje, że człowiek ma znacznie lepiej rozwinięty zmysł smaku, niż pies. Człowiek posiada około 10000 kubków smakowych, natomiast pies zaledwie 1700. Mimo to pies jest w stanie rozróżnić smak: słony, gorzki, kwaśny i słodki. Fakultatywną mięsożerną naturę psów odzwierciedla również zdolność wykrywania cukrów i innych słodkich substancji, w pokarmach roślinnych, takich jak owoce i warzywa, bowiem znaczna część kubków smakowych psów zawiera receptory reagujące na cukier. To może również tłumaczyć słabość wielu psów do wymyślonych przez człowieka słodkości. Jeżeli w diecie psa zawarta będzie duża ilość węglowodanów. Wtedy w ślinie obecna będzie też śladowa ilość alfa-amylazy i alfa-D-glukozydazy. Co ciekawe, największy potencjał stymulacji receptorów w tych kubkach smakowych mają pewne grupy aminokwasów.

 

Druga, najbardziej obfita grupa receptorów smakowych psa, reaguje na smak kwaśny. Pobudzane są one przez takie związki chemiczne, jak kwas fosforowy, kwasy karboksylowe, trifosforany nukleotydy, histydynę oraz kilka specyficznych aminokwasów. Wszystkie te związki znajdują się w mięsie i produktach mięsnych.

 

Psy dodatkowo odbierają smak zwany "umami". Jak dokładniej można zdefiniować umami? Umami nie jest słodkie ani gorzkie, nie kojarzy się z kwasowością ani ze słonością. Pierwsze wzmianki o umami, a także jego nazwa pochodzą z początku XX wieku i wywodzą się z kultury japońskiej.  Związkami, które pozwalają rozróżniać psu ten smak są: kwas glutaminowy, inozyna i guanozyna.

 

Na pobieranie lub odmowę przyjęcia pokarmu przez psa wpływ mają różne czynniki takie, jak: struktura, smakowitość, temperatura, nowość, ciekawość i znajomość. Również wartości temperatury otoczenia mają wpływ na ilość zjadanego pożywienia. Zimą kiedy temperatury są ujemne, a organizm psa musi wydatkować więcej na wyprodukowanie energii i ogrzanie go, instynktownie pies będzie jadł więcej. Latem, kiedy wartości temperatury oscylują bardzo wysoko, zwierzę może w sposób znaczący ograniczyć pobieranie pokarmu, za to zdecydowanie może zwiększyć ilość wypijanych płynów. U zdrowego psa, nie występuje typowa niechęć do jedzenia lub obżarstwo. Tylko pewne jednostki chorobowe i odchylenia psychiczne powodują, iż zwierzę może notorycznie odmawiać przyjęcia pokarmu lub dla odmiany objadać się nie znając granic. W przeprowadzonych badaniach zanotowano również, że pies może wykształcić w sobie niechęć do pokarmów, które kojarzą mu się z gorzkim smakiem lub są ubogie w określone składniki pokarmowe. Dodatkowo może on pałać awersją do jedzenia, które przywołuje u niego skojarzenia traumatyczne (np. w przeszłości zaraz po spożyciu wywołało gwałtowny stan chorobowy). Co ciekawe, naukowcy udowodnili również, że pies nie jest w stanie rozpoznawać w podawanym mu pożywieniu, przy pomocy zmysłu smaku, obecności poszczególnych składników (z wyjątkiem soli). Czasami pies może zaserwować sobie jedno lub dwudniową głodówkę. O ile w tym czasie pije regularnie i nie wykazuje żadnych objawów chorobowych, nie ma podstaw do niepokoju. To zachowanie również wynika z jego natury. W środowisku naturalnym psowate poszczą i nie jest to nic nadzwyczajnego. Takie postępowanie umożliwia "oczyszczenie organizmu" oraz pozwala przekierować energię, która zostałaby zużyta na trawienie pokarmu, na funkcje w danym momencie ważniejsze dla organizmu. 

 

Wielu właścicieli wciąż szuka odpowiedzi na pytanie dlaczego ich podopieczni nie przepuszczą żadnej okazji i podjadają znalezione na spacerach "podwórkowe kąski". Ponadto, spora grupa osób ma ogromny problem z czworonogami, które upodobały sobie osobliwe dodatki do ich podstawowego menu tj. odchody innych zwierząt, źdźbła traw, kamienie, tynk, ziemię, patyki i inne tego typu niejadalne "dobrodziejstwa", mimo iż w domu zawsze czeka na nie smakowita porcja pierwszorzędnego mięsa. Bynajmniej takie zachowania nie wynikają ze złego wychowania pupila, a klucz do rozwikłania tych zagadek tkwi w behawioralnej naturze i/lub fizjologicznym przystosowaniu do pobierania i trawienia określonego rodzaju pokarmu przez psowate.

 

By zrozumieć dlaczego psy pałają nieodpartą chęcią zbierania wszelkich "pachnących żywnościowych odpadków" należy sobie uzmysłowić, że do głosu dochodzi u niego zachowany instynkt. Psi nos natura wyposażyła w neurony węchowe w liczbie od 220 mln do 2 mld usytuowanych w nabłonku węchowym nosa, podczas gdy dla porównania skali, człowiek posiada ich około 5 mln. Co więcej, powierzchnia nabłonka węchowego, pokrywająca przewody nosowe, wynosi u psa od 18 cm² do 150 cm², a dla kontrastu u człowieka od 3 cm² do 4 cm². Eksperymenty behawioralne wykazały, że pies posiada 100 razy większą zdolność wyczuwania pewnych zapachów, niż człowiek. Wszelkie "interesujące wonie" są dla jego nosa niezwykle stymulującym bodźcem popychającym go do ich zlokalizowania, a następnie odnalezienia. W momencie zwęszenia "apetycznego kąska", ów instynkt podpowiada psu, że może to być "doskonały materiał" na uzupełnienie diety o to, czego w niej brakuje, lub  wcinając taki kąsek dostarczy do organizmu pokarm wstępnie "obrobiony", co w efekcie przyczyni się do szybszego i łatwiejszego jego strawienia.

 

Warto poobserwować, co robią psy podwórkowe z kością lub otrzymanym ochłapkiem... w większości przypadków, przed konsumpcją, zakopują je i powracają do nich parokrotnie. Wbrew pozorom psy, które nigdy nie zaznały uczucia głodu, nie robią sobie zapasów "na czarną godzinę", ale w ten sposób właśnie instynktownie doprowadzają do tego, by w ich rozumieniu świata, pożywienie "dojrzało" i nabrało "specyficznych właściwości".

 

Człowiek potrzebował lat nauki i eksperymentów, by dowiedzieć się, że mięso bezpośrednio po uboju jest sztywne, łykowate, niesmaczne, ciężko strawne, ma nieprzyjemną woń, jaśniejszą barwę i zawiera bardzo mało soku mięsnego. W tym celu poddaje się je pewnej obróbce mającej za zadanie zwiększyć jego walory smakowe i odżywcze. Po uboju przechodzi przez dobowy okres stężenia. Następnie poddaje się je tzw. "dojrzewaniu", podczas którego w tkance mięsnej zachodzą różne zmiany zwiększające jego wartości. Dojrzewanie mięsa jest procesem fermentacyjnym polegający na hydrolizie (uwodnieniu) i samotrawieniu martwego białka mięsnego. Proces ten odbywa się pod wpływem własnych fermentów mięsa, bez udziału drobnoustrojów już od pierwszego momentu po uboju zwierzęcia. By proces dojrzewania miał sens, powinien przechodzić możliwie wolno. Najlepiej mięso dojrzewa w chłodniach o temperaturze od 4°C do 6°C i w zależności od gatunku proces ten trwa od 2 - 3 dni, do nawet około 2 tygodni!

 

Mięso dojrzałe jest kruche, nabiera przyjemnego smaku i zapachu. Pod lekkim naciskiem wydziela wyraźny, widoczny sok mięsny, składający się z białka, wody i substancji tworzących lepką zawiesinę. Czy mieliście tego świadomość, że kupowane w sklepie mięso przechodzi taką drogę zanim trafi na wasz stół?

 

Pies domowy, który dostanie kawałek mięsa lub kość nie wie, że człowiek zadbał już o jego odpowiednią obróbkę. Być może jest to klucz do zrozumienia takiego psiego zachowania. W tym miejscu warto podkreślić, że mięso świeże jest produktem bardzo nietrwałym i podatnym na zepsucie. I w żadnym wypadku nie można mylić "dojrzewania mięsa" z jego zwyczajnym rozkładem. Zmiany, które zachodzą pod wpływem czynników zewnętrznych, takich jak drobnoustroje, pasożyty itp. powodują rozkład gnilny mięsa, który w zależności od postępu tego procesu, może przybrać formę powierzchowną lub głęboką. Rozkład głęboki odbywa się w głębokich warstwach mięsa, najczęściej wskutek zakażenia tkanek mięsnych bakteriami przenikającymi przez układ krwionośny i trawienny jeszcze za życia zwierzęcia. Rozkład powierzchniowy rozpoczyna się od powierzchni mięsa i bardzo szybko ogarnia warstwy wewnętrzne. Do przenoszenia bakterii przyczyniają się owady, w tym szczególnie muchy, gryzonie oraz kurz.

 

Może dla nas ludzi jest to trudne do zaakceptowania, ale pies doskonale radzi sobie z przyswajaniem mięsa lekko nieświeżego (w naszym pojęciu nadpsutego). Przy serwowaniu psu mięsa należy jednak uważać, bo lekko nieświeże to np. trochę obślizgłe lub z utraconym kolorem, a nie z oznakami wyraźnego gnilnego psucia! Niestety, pies lgnąc do "pachnących" porzuconych odpadków, nie wie, że w tym miejscu właśnie czai się na niego "pokarmowa pułapka". Gnijące resztki pokarmowe, to przede wszystkim różnorakie wędliny, marynaty i konserwy, których ze względu na masę różnorakich przypraw i innych dodatków, nawet świeżych, nie należy podawać psu. Takie produkty znajdujące się w fazie rozkładu, oprócz szkodliwych dla zdrowia bakterii, zawierają również ekstra trujące produkty rozkładu białka (ptomainy) i mogą stać się powodem bardzo poważnych zatruć. Nie mniej szkodliwe będzie również nieświeże, psujące się, kwaśniejące, fermentujące, czy pokryte pleśnią pożywienie pochodzenia roślinnego.

 

Ponadto, wszelkie "spacerowe zdobycze", oprócz tego, że są popsute, to mogą być jeszcze siedliskiem różnych chorobotwórczych bakterii i zarazków, a także różnorodnych robaków i ich przetrwalnikowych form, co dodatkowo jeszcze podwyższa ryzyko wystąpienia u psa jakiejś choroby. Psa zawsze będzie kusił "atrakcyjny" zapach psujących się resztek pokarmowych, jednak mając na uwadze to co napisaliśmy wyżej, nigdy nie wolno mu pozwalać na zbieranie i zjadanie przypadkowo napotkanej padliny lub porzuconych resztek pokarmowych.

 

Niektóre psy nie potrafią oprzeć się pokusie zjedzenia ekskrementów. Potrafią zjadać odchody własne, a także nie gardzą odchodami innych psów. Niektóre wolą odchody roślinożerców, inne preferują kocie. W zimie konsumują mrożone. Ale właściwie dlaczego po tylu wiekach udomowienia, życiu w dobrobycie i dostępnie do doskonałego pożywienia wciąż z taką ochotą to robią?

 

W zasadzie niezależnie od gatunku, kontakt zwierząt z odchodami jest prawidłowym i normalnym zachowaniem. Gdybyśmy prześledzili etogram (zapis wszystkich zachowań), charakterystycznych dla zwierząt, jak również i dla ludzi, to doszlibyśmy do wniosku, że odchody są lub były ważnym elementem komunikacji z własnym środowiskiem i innymi społecznościami.

 

Wśród zwierząt, załatwianie potrzeb fizjologicznych, to nie tylko usuwanie z organizmu zbędnych pozostałości po procesie trawienia. Część dzikich psowatych zjada odchody innych zwierząt, lub tarza się w ich nieczystościach, bo odchody stanowią swoistą formę osobistej wizytówki. I zachowania te ujawniają się niezależnie od gatunku. Nic tak nie wpływa na zmysł węchu, czyli: pachnie (w sensie pozytywnym dla danego gatunku) lub śmierdzi (w sensie negatywnym dla danego gatunku), jak odchody. Każda wydzielina, która może wydostać się z organizmu na zewnątrz, zawiera bukiet informacji o danym osobniku. Biorąc pod uwagę czynnik behawioralny, zwierzęta wypróżniają się w określonym miejscu mówiąc: "to moje terytorium", inne tarzając się w tych odchodach zostawiają odpowiedź: "ja tu byłem", a zjadając je dają do zrozumienia: "tu nikogo nie było". Jest to więc swojego rodzaju język umożliwiający im komunikowanie się.

 

Dlaczego jednak robią to psy domowe, skoro nie muszą walczyć o terytoria, ukrywać się przed swoimi wrogami i mają pod dostatkiem pożywienia? Psy, jako zwierzęta zaliczane do grupy drapieżników, mogą mieć pewne predyspozycje do tego typu zachowania, wynikające ze spadku genetycznego odziedziczonego po przodkach żyjących w naturalnych warunkach. Z tą różnicą, że zwierzęta żyjące dziko w naturze robią to w pewien przewidywalny i określony sposób (rytualnie), a psy po latach zmian cywilizacyjnych, udomowieniu i wpływach człowieka na ich sposób bycia, mają te zachowania uśpione. Wystarczy jednak jakiś behawioralny bodziec, który może zapoczątkować całą kaskadę zmian warunkujących takie, a nie inne zachowanie.

 

Dla zobrazowania takiej sytuacji podamy prosty przykład. Każda karmiąca suka instynktownie uczy szczeniaki wypróżniania się. Robi to poprzez dokładne wylizywanie (masowanie) brzuszków najedzonych szczeniąt. Takie zachowanie suki stymuluje maluchy do oddawania stolca. Tuż po wypróżnieniu suka zjada odchody maluchów. Robi to, by posprzątać legowisko, ale również po to, by usunąć zapachy, które mogłyby zwabić do kojca potencjalnego agresora - ot instynkt i sprawa całkowicie naturalna. Na pewnym etapie rozwoju zaciekawione światem szczenięta mogą przejmować takie nawyki od matki. Większość jednak zarzuca to zachowanie w momencie odstawienia od matki lub przed ukończeniem 6 miesiąca życia.

 

Jeśli jednak pominiemy ww. sytuacje, to nadal będzie trudno nam zrozumieć dlaczego dorosłe psy zjadają odchody. W tej kwestii nie ma zgodności i w zasadzie więcej jest domysłów, niż udowodnionych faktów. Nie mniej jednak wśród różnych czynników naukowcy biorą pod uwagę również faktor żywienia, jako ten, który może warunkować takie zachowanie. System trawienia psa jest zależny od pewnej mieszanki enzymów niezbędnych do prostego rozkładu węglowodanów, białek i tłuszczów. Istnieją pewne przesłanki, które sugerują, iż system trawienny psa "nie ewoluował do tego stopnia", by mógł w pełni sprostać nowoczesnym dietom (przede wszystkim suchym karmom), które zawierają mniej białka zwierzęcego i o wiele więcej węglowodanów i białek roślinnych. W kale różnych gatunków zwierząt  i człowieka zawsze znajdzie się część niestrawionego pokarmu. Zależność jest prosta. Im więcej dany osobnik zjada łatwo przyswajalnego pokarmu, tym mniej pozostawia po sobie przyswajalnych składników. Karmiąc psa dobrze zbilansowaną dietą można zauważyć, że jego odchody będą zwięzłe i objętościowo dość małe. Psy karmione pokarmami bogatymi w dodatki roślinnego pochodzenia (a więc słabiej przyswajalnymi) pozostawiają po sobie nieporównywalnie większe porcje odchodów o papkowatej konsystencji. Takie odchody zawierają znaczne ilości niestrawionych resztek pokarmowych. Z kolei odchody zwierząt, w których diecie przeważa białko pochodzenia mięsnego mogą być przesycone jego zapachem. Na dokładkę, układ trawienny psów karmionych zbilansowanym jedzeniem, ale przekarmianych, nie będzie w stanie go przerobić, co również przełoży się na ilość produkowanych odchodów zawierających spore ilości zaledwie nadtrawionego pożywienia. W każdym ww. przypadku odchody będą zapachowo niezwykle atrakcyjne dla psa. Jak się temu ma oprzeć? Psy zjedzą to, bo to my ludzie nie sprzątając po własnych zwierzętach, wyprowadzając je na spacer w nieodpowiednie miejsca i/lub karmiąc je w sposób niewłaściwy, stwarzamy im do tego okazję.

 

Innym problemem zachowania psa związanego z żywieniem jest zjadanie traw lub wybranych zielonych roślin. Wpływ roślin na organizm zwierzęcia ma dwuznaczny charakter, czasami wpływa dodatnio, a czasami ujemnie. Śledząc dostępną literaturę możemy napisać, że zjadanie trawy (oraz innych roślin) w psim świecie jest zjawiskiem powszechnym. A teorie głoszone na temat przyczyn takiego zachowania są równie interesujące. Z najnowszych obserwacji naukowych wynika jednak, że zjadanie trawy jest zachowaniem odziedziczonym po przodkach. Nie jest objawem choroby i występuje u zwierząt, zarówno żywionych w sposób prawidłowy, jak i tych z pewnymi niedoborami. Pisaliśmy już wyżej, że dziko żyjące psowate włączają do swojej diety roślinność, by poprawić pracę swojego układu trawiennego - ale to jeszcze nie wszystko. Chętnie sięgają po różnorakie trawy w momencie, kiedy ich organizm sam nie może sobie poradzić z pewnymi niedogodnościami np. drażniące ścianki żołądka cienkie trawy wywołują odruch wymiotny i pozwalają na pozbycie się czegoś, co w nim zalega, również te same trawy są doskonałym panaceum na nękające ich przewód pokarmowy pasożyty (głównie nicienie). Całe fragmenty roślin owijając się wokół pasożytów ułatwiają w ten sposób ich wydalenie. Część naukowców uważa, że pies zjada trawę, bo wydzielanie soków żołądkowych w jego organizmie zostało zaburzone. Taką przypadłość zanotowano m.in. u psów, których diety zdominowane były przez samo mięso i tym samym żołądek ulegał zbytniemu zakwaszeniu. Spotkaliśmy się również z teoriami, że pies może sięgać po trawę, bo być może wydziela ona przyjemną dla niego woń, smakuje mu lub jest sposobem na zabicie nudy.

 

Biorąc po uwagę wszystkie powyższe możliwości należy przyjąć, iż zdrowemu i odpowiednio żywionemu zwierzęciu podskubywanie trawy nie przyniesie uszczerbku na zdrowiu i o ile będzie miał dostęp do traw "w miarę czystych" oraz roślin nie stanowiących dla niego toksycznego zagrożenia to można mu pozwolić na taką ekstrawagancję.

 

Najtrudniejszym do wyjaśnienia zjawiskiem jest "dziwaczne zachowanie" psa polegające na zjadaniu substancji kompletnie nieodżywczych typu tynk, kamienie, żwir, patyki, ziemia, niedopałki papierosów i lizanie zardzewiałych ruch. No cóż, to również kwestia bardzo dyskusyjna i nie ma jednoznacznego wyjaśnienia takiego zachowania. Część świata naukowego skłania się ku trzem rozwiązaniom: spadek genetyczny po przodkach (wilki i kojoty żują kamienie), zaburzenia behawioralne (najczęściej nuda lub frustracja) i instynktowne poszukiwanie tego, czego brakuje w diecie (np. tynk, ziemia to braki mineralne: wapno, fosfor; niedopałki: braki witaminy P; lizanie rur: niedobór żelaza; jedzenie kamieni może być też warunkowane brakami mineralnymi, niedoborami enzymów, wzdęciami, podawaniem pokarmu trudno przyswajalnego i zalegającego w żołądku). Oczywiście zważywszy na różne konsekwencje spożywania dość osobliwego menu, nie możemy pozwolić psu na takie samowolne urozmaicanie diety.

 

Poznając wyżej opisane tajniki psich zmysłów (powonienia i smaku) oraz warunkowane naturą pewne zachowania można zrozumieć dlaczego psy kierując się instynktem, węchem, potem smakiem, a na końcu wzrokiem, preferują określone rodzaje pokarmów, a także sięgają po "produkty", które normalnie pokarmami nie są. Nieco więcej o zmysłach psa w oddzielnym artykule: TUTAJ.

 

Gardło i przełyk

Przejdźmy dalej. Jama gębowa przechodzi w gardło, które u psa jest stosunkowo długie. W gardle następuje krzyżowanie się dwóch układów: pokarmowego i oddechowego. Usytuowane są w nim migdałki stanowiące jego układ chłonny, którego zadaniem jest wyłapywanie zarazków i wytwarzanie przeciwciał do walki z nimi. Migdałki stanowią więc pierwszą linię obrony przed zarazkami. Dalej gardło przechodzi w przełyk. Jego początkowy odcinek zwany jest progiem gardłowo-przełykowym zawierającym gruczoły wpustowe, które produkują śluz. Otacza on dostający się do przełyku pokarm i dając mu "lepszy poślizg" ułatwia podróż do żołądka nawet większym kawałkom. Grubość mięśniówki zwiększa się w kierunku dożołądkowym. Charakterystyczna jest dość duża rozciągliwość ścian przełyku, co również przyczynia się do możliwości połknięcia większych kęsów, bez ryzyka zaklinowania się ich. Sam proces połykania, nie odbywa się jedynie dzięki grawitacji. To fale perystaltyczne wytwarzane przez mięśnie prążkowane ścian przełyku popychają jedzenie w kierunku żołądka. Można napisać, iż przełyk stanowi swoisty rodzaj ulicy jednokierunkowej, choć od tej reguły istnieją pewne wyjątki. Pierwszym i najbardziej znanym jest odruch wymiotny. Jednak w przypadku psów nie wszystkie wymioty świadczą od razu o chorobie. Pies jako drapieżnik ma wrodzoną łatwość wymiotowania. Jeśli przełyka zbyt szybko pokarm, lub przyjmuje go w zbyt dużych kawałkach, to często zwraca go, tylko po to, by go lepiej pogryźć i zjeść ponownie. Również suki posiadające szczenięta mogą przychodzić do kojca i zwracać tam porcje pożywienia, by nakarmić swoje małe (ot natura!). Wymioty, choć powinny być pod nadzorem, jak widać nie zawsze muszą być podstawą do niepokoju.

 

Żołądek

Z przełyku pokarm przesuwa się w kierunku żołądka, gdzie przez ujście określane mianem wpustu dostaje się do jego wnętrza. Żołądek jest swego rodzaju zbiornikiem, który potocznie zwany jest dozownikiem pokarmu do dalszego trawienia. Główne funkcje żołądka polegają na mieszaniu, wstępnym trawieniu i regulowaniu ilości przepływu "przygotowanej masy" do dwunastnicy. Część proksymalna żołądka ma możliwość pewnego, aczkolwiek u psa krótkotrwałego, magazynowania pokarmu. Pojemność żołądka psów ras olbrzymich może wynosić nawet do 8 litrów, a jego masa może stanowić 62% masy całego przewodu pokarmowego. Wypełniony żołądek to, aż 7-8% masy ciała psa! Oznacza to, że dorosły samiec CTR-a ważący 60 kg, chcąc wypełnić maksymalnie swój żołądek mógłby jednorazowo zjeść nawet od 4.2 do 4.8 kg pożywienia!

 

Pod względem budowy żołądek psa jest workiem mięśniowym o fasolowatym kształcie. Składa się z części przywpustowej, trzonu, dna żołądka oraz jamy odźwiernikowej. Nie ma żadnych uchyłków i wybrzuszeń. Taki typ budowy nosi nazwę: prostego. Jednokomorowy żołądek z natury nie jest przystosowany do dłuższego zalegania w nim pokarmu i tym samym nie jest zdolny do mikrobiologicznego rozkładu włókna zawartego w pokarmach roślinnych. Można więc wysnuć prosty wniosek, iż dieta psa obfitująca w pokarmy pochodzenia roślinnego stanowi spore wyzwanie dla jego układu pokarmowego. W wyniku gorszej strawności i  przyswajalności często pożywienie takie przebywa w nim dłużej, niż powinno i tym samym przyczynia się do jego nienaturalnego obciążania. Elastyczność ścian żołądka psa można przyrównać do akordeonu. Z taką samą łatwością, z jaką potrafi się rozciągać, również się kurczy, a jego główne funkcje polegają na sterylizacji i nadtrawieniu pokarmu.

 

Między posiłkami, w czasie gdy żołądek jest praktycznie niewypełniony treścią pokarmową, początkowa część narządu jest nieaktywna, a końcowa charakteryzuje się wędrującym kompleksem motorycznym o cechach skurczów tonicznych. Pusty żołądek "marszczy się" i znacznie zmniejsza swoje rozmiary. W miarę dostawania się pokarmu do żołądka dochodzi do rozluźnienia napięcia, co umożliwia rozciągnięcie się ścianek żołądka i tym samym warunkuje dostosowanie się jego wielkości do porcji otrzymanego pokarmu. Jednocześnie stabilizuje się panujące w nim ciśnienie. Na ściankach żołądka znajdują się kosmki i liczne gruczoły produkujące enzymy. Dostający się do żołądka pokarm dotykając kosmyków stymuluje je i rozpoczyna się wydzielanie enzymów żołądkowych. Co ciekawe badania pokazują, że gruczoły rozpoczynają pracę, w momencie gdy znajdą się w bezpośrednim kontakcie z żywnością. Jednak ze względu na pofałdowany charakter ścian żołądka, przy stosunkowo niedużej racji żywnościowej, nie do wszystkich gruczołów dotrze pożywienie i tym samym nie wszystkie zostaną aktywowane. Wniosek nasuwa się sam. By zaistniała szansa na pobudzenie do pracy wszystkich gruczołów, żołądek psa powinien być odpowiednio wypełniony pożywieniem. Niesamowitą konsekwencją takiego odkrycia jest fakt, iż proces trawienia w psim żołądku będzie wydajniejszy, jeśli jednorazowo podana porcja pożywienia będzie większa! Mimo iż wciąż psy mają zdolność strawienia jakiegoś ułamka z mniejszej porcji pożywienia, to ta efektywność zdecydowanie zwiększy się przy większej porcji. Psy które są karmione "pełnymi porcjami" (= porcjami, które są w stanie odpowiednio wypełnić żołądek) generalnie potrzebują około 20-30% mniej żywności, niż psy, które są karmione z większą częstotliwością, ale mniejszymi posiłkami! To jest dokładnie przeciwieństwem tego, co ma miejsce w ludzkim żołądku i u większości z nas burzy dotychczas przyjęty schemat karmienia psów. Jednak odkrycie to, to nic innego, jak potwierdzenie tego, co dzieje się w naturze z psowatymi. Doskonale wiemy, że jedzą one dość nieregularnie, a w momencie kiedy nadarzy się okazja na posilenie, to starają się zjeść jednorazowo maksymalnie najwięcej, doprowadzając tym samym do optymalnego wypełnienia żołądka i jednoczesnego zaspokojenia uczucia głodu. Jeśli teraz spojrzymy na domowego psa, którego dorosły osobnik potrzebuje dziennie około 2-3% żywności w stosunku do swojej masy ciała (w przypadku dorosłego samca CTR-a ważącego 60 kg, przy dostarczaniu mu pożywienia w formie naturalnej wartość ta będzie oscylować w granicach od 1,2 kg do 1,8 kg). I jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że jego żołądek do idealnego jednorazowego wypełnienia potrzebuje 7-8% w stosunku do jego masy ciała (dorosły samiec CTR-a ważący 60 kg chcąc wypełnić maksymalnie swój żołądek mógłby jednorazowo zjeść nawet od 4.2 do 4.8 kg pożywienia naturalnego) to okaże się, że rozkładając całodzienną porcję pożywienia na wiele malutkich racji sprawiamy, że mimo iż w żołądku trwają ciągłe procesy trawienia, to tak na prawdę pies pochłaniając szybko rację pokarmową nie jest w stanie nasycić uczucia głodu, jego żołądek nie jest w stanie odpowiednio dopasować się do małych ilości pokarmu, a samo trawienie jest mniej skuteczne i tym samym pies chodzi cały czas głodny! Czy takie spostrzeżenia mogą, choć trochę tłumaczyć zachowania pewnych psów, które żebrząc niemal przez 24h sprawiają wrażenie wiecznie nienasyconych? W zasadzie częściowo tak. Niewiarygodne? A jednak... Czy zatem obserwacje te wskazywałyby na to, że psa trzeba karmić nieregularnie i wielkimi porcjami? No cóż, znamy również zwolenników takich metod. Jednak zważywszy na dość sporą ludzką ingerencję w kształtowanie i ewolucyjne przystosowanie psów do całkiem nowych warunków życia wydaje nam się, że stosowanie się do sytemu karmienia 1 do 2 razy dziennie, przy rasach dużych nadal jest najbardziej optymalnym rozwiązaniem.

 

Rozdrabnianie i mieszanie pokarmu umożliwiają skurcze perystaltyczne-trawienne pojawiające się od połowy żołądka: średnio po pięć na minutę. Generowane są one, przez rejon jamy odźwiernikowej oraz wzdłuż krzywizny większej. Część odźwiernikowa żołądka jest również bardziej aktywna motorycznie, niż przywpustowa. W przypadku psów, aż do 80% procesu trawienia odbywa się w żołądku, a pozostałe zachodzą w jelicie cienkim.

 

Odczyn pH żołądka psów wynosi 1-2 (dla porównania u człowieka wartość ta oscyluje w liczbie pH=5), a więc jest bardzo niskie. Specjalne komórki ściany żołądka wytwarzają codziennie u ras dużych nawet do 1700 ml soków trawiennych, które dostają się do mieszanego pokarmu oraz specjalny śluz otaczający pokarm i mający za zadanie ochronę ścianek żołądka przed tak kwaśnym środowiskiem. Najważniejszymi składnikami soku żołądkowego są: kwas solny stanowiący 0.5% zawartości soku żołądkowego i pepsyna (czynna postać pepsynogenu, produkowanego przez gruczoły denne i odźwiernikowe narządu. Enzymu wydzielanego przez komórki gruczołowe - komórki główne - żołądka). Silnie stężony kwas solny ma działanie bakteriobójcze i wirusobójcze oraz aktywizuje wyżej wspomnianą pepsynę. Wszelkie enzymy są bardzo wrażliwe na wahania pH i w razie zaburzenia tej równowagi po prostu ich praca zostaje mocno zachwiana lub całkowicie upośledzona. Zważywszy na pH panujące w żołądku psa i człowieka szybko można zauważyć, że pewna grupa pożywienia korzystna dla jednego może być jednocześnie niewskazana dla drugiego. Tak kwaśnie środowisko panujące w żołądku psa ma doskonałe właściwości bakteriobójcze (co jest niezwykle przydatne i istotne przy spożywaniu surowego pożywienia) oraz pozwala na rozpuszczanie dużych kawałków, w tym również kości. Można napisać, że kwas solny w pewnym stopniu rekompensuje psu niemożność żucia i brak enzymów trawiennych w ślinie.

 

Flora bakteryjna w żołądku psów jest dość uboga i stanowi 10³/g jego treści. Są to głównie bakterie z grupy Lactobacillus sp. i Candida sp. Bakterie z grupy Lactobacillus posiadają zdolność do zmiany laktozy w kwas mlekowy i wchodzą w skład naturalnej mikroflory. W żołądku od 20% do 90% psów wykryto jeszcze bakterie z grupy gram ujemnych Helicobacter pylori, jednak ich uaktywnienie najczęściej kończy się schorzeniami i niedomaganiami ze strony żołądka.

 

W żołądku zaczyna się trawienie białka. Najszybciej rozkładane są białka mięsa, wolniej białka tkanki łącznej (kolagen) i jaja. Dzięki pepsynie rozkładane są do krótszych łańcuchów polipeptydowych. Wg naukowych doniesień najwyższą wartość pokarmową (spośród produktów ogólnie dostępnych) ma białko jaja kurzego (100). Do niego porównuje się pozostałe składniki stosowane w żywieniu, i tak np. mączka rybna oscyluje w granicach: 76-90, mięso: 75-98, a odpady mięsne: 35-65.

 

Ogólnie rzecz biorąc, największą strawność, a więc najwyższą wartość biologiczną, wykazuje białko mleka i jaj. Wśród białek pochodzenia zwierzęcego niewiele ustępuje im pod tym względem białko krwi i wątroby oraz białka pochodzące z mięsa drobiowego i wieprzowego. Z białek zwierzęcych najmniejszą wartość biologiczną wykazują białka tkanek łącznych i nabłonkowych. Najwięcej takich tkanek znajduje się w jelitach, żołądkach, płucach i wymionach. Strawność białka mięsa rybiego jest mniej więcej podobna do strawności białka mięsa końskiego czy wołowego. Trudniej natomiast trawione jest białko mączek zwierzęcych (mięsna, mięsno-kostna, rybna). Podobnie pogarsza się strawność białka poddanego procesom przetworzenia np. mięsa po wysuszeniu, a jeszcze bardziej po ugotowaniu.

 

W bardzo małych ilościach, w soku żołądkowym występuje lipaza żołądkowa, która jest enzymem rozkładającym tłuszcze na glicerol i kwasy tłuszczowe, co inicjuje w żołądku proces trawienia tłuszczów, ale tylko zemulgowanych (których źródłem są m.in. jaja i mleko). Brak trawienia tłuszczów jest spowodowany brakiem emulgacji - żółć jest wydzielana dopiero do dwunastnicy.

 

W tym miejscu warto zaznaczyć, że słodkie mleko, które zawiera pełnowartościowe białko, tłuszcz (masło) oraz cukier mleczny (laktozę), może być przez niektóre psy nietolerowane, co manifestuje się luźniejszymi stolcami, lub biegunkami. Przyczyna takiego stanu znowu tkwi w psiej naturze. Część psów w 6-8 tygodniu życia traci enzym zwany laktamazą, który jest odpowiedzialny za rozkład laktozy (głównego cukru mleka), co objawia się nietolerancją pokarmową na ten składnik. Niektóre psy zachowują zdolność trawienia laktozy do końca swoich dni. Warto również wspomnieć o tym, że drobiny białka mleka mają inny system wchłaniania jelitowego i dzieje się to na zasadzie transportu biernego, co często również jest przyczyną, nie tylko nietolerancji pokarmowej, ale silnej alergii, czego efektem jest silny świąd i drapanie. Wniosek nasuwa się sam: psom z nietolerancją laktozy nie należy podawać słodkiego mleka. W przypadku psów dobrze tolerujących mleko, ze względu na zawartość w mleku wszystkich składników odżywczych, można je serwować traktując je, jako pełnowartościowe źródło pokarmowe. Przy czym pamiętajmy, że mleko nie służy do pojenia psa i zaspokojenia pragnienia. Do tego pies potrzebuje wody. Dodamy również, że największe ilości laktozy zawarte są w serwatce, która jest pozostałością po całkowitym ścięciu mleka krowiego. Stąd też ser biały oraz kwaśne (nie mylić z popsutym!) mleko (po odlaniu serwatki) praktycznie nie zawierają laktozy. Znikome ilości laktozy znajdują się w jogurcie i kefirze, które powstają w wyniku procesów fermentacyjnych zachodzących w mleku z udziałem bakterii mlekowych, które przetwarzają laktozę na kwas mlekowy. Zważywszy na wiele cennych substancji można spróbować podawać je psom nie tolerującym słodkiego mleka i jeśli żadne niepożądane reakcje nie zajdą, warto je włączyć do jego diety. Zapewne większość z was pamięta, jak babcie dodawały do psiej miski raz w tygodniu surowe żółtko twierdząc, że to na poprawę wyglądu sierści. I robiąc to miały faktycznie rację. Jaja stanowią wartościowe źródło pożywienia, ale kryją pewną pułapkę. Otóż surowe białko jaja zawiera awidynę, która blokuje przyswajanie biotyny. Stąd też jaja mogą być włączane do diety psiej na surowo jedynie w formie żółtka lub całe, ale po uprzednim ugotowaniu, bowiem obróbka termiczna unieszkodliwia awidynę i dodatkowo poprawia przyswajalność białka.

 

Przejdźmy do dość drażliwego tematu: mięso w diecie psa. To na prawdę istotny element składowy psiego menu. Któż z nas nie słyszał głoszonych mądrości te dobre, a tamte, be. Szkoda tylko, że udzielając tych wszystkich "dobrych rad" nie powiedziano dlaczego poszczególne gatunki mięsa mają lepsze lub gorsze referencje. W zasadzie dla psów nadają się różne rodzaje mięsa o ile w psim jadłospisie będzie panowało duże urozmaicenie. Można więc serwować drób, wołowinę, jagnięcinę, koninę, cielęcinę, baraninę, dziczyznę i ryby. Jeśli mamy dostęp warto do diety włączyć mięso królików lub nutrie. Mniej entuzjastów ma wieprzowina i na samym końcu plasują się podroby (nerki, wątroba, płucka, żołądki). A dlaczego? Już spieszymy z wyjaśnieniami. Wieprzowina jest uznawana za mięso bardzo tłuste. Na przykład tłusta wieprzowina może zawierać o 30% więcej tłuszczu, niż chuda cielęcina, w której tłuszcz stanowi zaledwie 2%. Wartość kaloryczna takiego mięsa może wahać się od 90 kcal/100 g dla chudej cielęciny do 480 kcal/100 g dla wieprzowiny o dużej zawartości tłuszczu. Problemem nie jest więc sam gatunek mięsa, a to jakie kawałki podamy psu i tym samym jaka będzie w nich zawartość tłuszczu. Nadmiar tłuszczu w diecie psa może powodować reakcje uczuleniowe manifestujące się głównie świądem lub biegunką. Dlatego też komponując psią dietę lepiej wybierać porcje nie przerośnięte tłuszczem, a wprowadzając mięsną różnorodność minimalizujemy szansę kumulowania się niekorzystnego oddziaływania takiego, czy innego czynnika.

 

Na szarym końcu rankingu mięsnego znajdują się podroby, odpadki rzeźne i tzw. "mielone porcje mięsa" z przeznaczeniem tylko dla psów. Tu również ilu wypowiadających się tyle opinii. Nie podlega jednak dyskusji fakt, że posiadają one najmniejszą wartość odżywczą i należy do nich podchodzić, ze szczególną uwagą. Tak się składa, że pod pojęciem "podroby" rozumiemy zazwyczaj wątróbkę i nerki, które zważywszy na pełnioną w organizmie rolę "oczyszczacza" i/lub magazynu pewnych składników (np. wątroba może stanowić bogate źródło witaminy A i D) o ile jeszcze podawane będą okazjonalnie mogą w jakiś sposób uatrakcyjnić i wzbogacić o nowe doznania zapachowo-smakowe psią dietę, tak nagminne skarmianie nimi może wywoływać różne nieprzyjemne konsekwencje.

 

Dość interesującymi przypadkami będą wszelkie odpadki rzeźne i tzw. niezidentyfikowane "mielone porcje mięsa z przeznaczeniem tylko dla psów". W zasadzie nabywając takie "coś" gramy psim zdrowiem w rosyjską ruletkę. Odpadki rzeźne to nic innego, jak wszytko to, co spadło ze stołu przy porcjowaniu tusz i nie nadawało się do wtórnego wykorzystania. Mogą to być resztki różnych gatunków mięs i/lub podrobów, albo wersja jeszcze bardziej zamotana: czyli to samo plus ekstra "dodatki" skóra (często z owłosieniem), słonina, uszy, wykrawany tłuszcz, ścięgna, błony, wymiona, chrząstki, kawałki kości i tylko rzeźnik wie, co jeszcze przez jego ręce przeszło. Porcje mrożone i na dokładkę mielone to niemal ta sama wersja. Niestety w takiej formie trudno jest dostrzec, co też w sobie kryją, a proces mrożenia dodatkowo ukrywa ich "kondycję". Jak się trafi "dobra partia" to pies zje, obliże się i zapomnimy o sprawie. Ale jeśli w składzie takiego "żywnościowego pakietu" znajdzie się ukryta niespodzianka, to uczta może się zakończyć różnymi niedomaganiami. Stąd też chcąc sobie i psu oszczędzić zdrowia, nerwów i co tu ukrywać finansów lepiej jest całkowicie zrezygnować z takich dodatków żywieniowych, których zawartości nie można w sposób prosty zidentyfikować.

 

Kilka tajemnic kryje też w sobie sama forma podawania psu mięsa. W zasadzie o ile pełnowartościowe gatunki mogą być podawane na surowo, sparzone lub gotowane, tak podroby i ryby winny być podawane gotowane. Dlaczego? Proces gotowania w pewnym stopniu neutralizuje ewentualne niekorzystne składniki zawarte w podrobach. Ta sama zasada tyczy się gatunków ryb zawierających antyodżywcze związki wchodzące w interakcje z innymi elementami psiej diety. Długotrwałe podawanie produktów bogatych w substancje antyodżywcze, przyczynia się do wzrostu zapotrzebowania na wiele istotnych dla psiego zdrowia składników pokarmowych i w efekcie prowadzi do różnych skutków ubocznych. Klasycznym przykładem takiej substancji niepożądanej jest np. tiaminaza, będąca enzymem występującym w mięsie ryb słodkowodnych (karp) i w niektórych rybach morskich, mających zdolność do rozkładania witaminy B1 (tiaminy). Podawanie surowych ryb może więc przyczynić się do znacznych niedoborów witaminy B1. I choć w naszym klimacie nikt ich psom nie podaje, to jako ciekawostkę dodamy, że tiaminazę zawierają też ostrygi. Spożycie 12 ostryg niszczy, aż 50% witaminy B1 zawartej w zwykłej racji pokarmowej! Innym przykładem jest trimetyloamina obecna w mięsie mintaja, która wiąże żelazo w postać nieprzyswajalną, co przy nadmiernym skarmianiu surowym mięsem tej ryby może spowodować zmianę barwy sierści i bardzo ciężką anemię. Tak więc zamiast spędzać czas na przeszukiwaniu atlasu i identyfikowaniu nabytych, darowanych, bądź też złowionych przez szanownego małżonka ryb lepiej jest je po prostu ugotować i dla pewności, że żadna ość psu nie zaszkodzi, jeszcze dobrze zmielić. W niektórych poradnikach znajdziemy również zalecenia, by mięso drobiowe podawać psu także gotowane. Dlaczego? Ano dlatego, że częstym rezerwuarem pałeczek chorobotwórczych z rodzaju Salmonella jest drób (zwłaszcza kaczki, rzadziej kury). I choć przy współczesnej technologii produkcji żywności oraz restrykcyjnych wymaganiach higienicznych trafienie partii skażonej do obiegu stanowi rzadkość, to nie mniej jednak nie możemy takiej sytuacji wykluczyć. Dobra informacja jest taka, że bakterie te, choć są odporne na zamrażanie i wysuszenie, to są wrażliwe na wysokie temperatury. Stąd też prosty wniosek: gotując mięso drobiowe mamy pewność, że sami we własnym zakresie dbamy o to, by przypadkowo nasz pies nie stał się potencjalną jej ofiarą.

 

Na sam koniec "wycieczki po białkach pochodzenia zwierzęcego" kilka słów odnośnie kości. Wzbudzają one wiele gorących dyskusji dzieląc zainteresowanych tematem na zwolenników i przeciwników ich podawania. Na samym początku trzeba sobie wyjaśnić, że podawanie kości w żadnym wypadku nie może być alternatywą zastępczą dla mięsa! Dlaczego? Bo starannie oheblowane z mięsa kości to nie mięso. Kombinowanie i mielenie ich, a następnie regularne skarmiane psa taką masą sprawia, że co najwyżej może to doprowadzić do zaczopowania układu pokarmowego i skończy się zatwardzeniem. 

 

Czytając to opracowanie ktoś może się zastanowić, jak to właściwie z tymi kośćmi jest? Skoro dzikie psowate je zjadają i nic im nie jest to dlaczego tyle kontrowersji wzbudza ich podawanie psom, którym podobno do kuzynów w kwestii żywienia jest tak całkiem blisko? Chcąc odeprzeć to pytanie znowu odwołamy się do sposobu zdobywania i spożywania pożywienia przez dzikie psowate. Otóż, jak już nadmieniliśmy wyżej, muszą one same sobie zdobycz upolować. Oznacza to, że ich posiłki nie są regularne co do godziny, a z całą pewnością możemy napisać, że bywają raczej okazjonalne. Ponadto istnieje nikła szansa na to, że za każdym razem uda im się upolować ten sam gatunek. Oznacza to, że dysponując określonym "menu spacerującym" w ich rewirze łowiskowym raz się im trafi solidny posiłek, a o wiele częściej zaledwie zakąska. Stąd też chcąc zaspokoić swój głód raczą się, w miarę możliwości objętościowych swoich żołądków, niemal całą zdobyczą. Ale jeśli przyjrzymy się dokładniej zwierzętom mięsożernym w naturze, to zobaczymy, że są one w stanie skonsumować tylko kości na miarę swojego uzębienia. Tak więc chętnie posilą się całym królikiem, zającem, jakimś ptactwem, ale pałaszując jelenia, sarnę lub inne zwierzę kopytne zgrabnie "obiorą" kości ofiary z tego, co są w stanie przyswoić. Tak więc nie jedzą notorycznie kości. A teraz powróćmy do psów. Również pisaliśmy już, że pies domowy w zasadzie nie ma większego wyboru. Dlatego też jeśli podamy mu okazjonalnie duże, ale miększe kości, to je z apetytem schrupie, z wielkich i twardych gnatów wymemła i zagospodaruje tyle ile uda mu się odgryźć. Natomiast jeśli sami wpadniemy na pomysł mielenia kości i podawania ich z jakimś pokarmem to wiadome jest, że pies taką porcję najzwyczajniej zje. Ale jeśli uświadomimy sobie, że pies dostaje regularne posiłki, często w systemie dwa razy dziennie, to dopiero zrozumiemy, jak nieprawidłowo nie karmimy, a pasiemy go nadmiernymi ilościami tego, co tak naprawdę powinno jedynie stanowić okazjonalne urozmaicenie jego diety.

 

Przejdźmy dalej. Cykl trawienny w żołądku zależny jest od różnych czynników m.in. uwarunkowań osobniczych, rodzaj pokarmu i warunków panujących w żołądku. Średnio cykl pół-opróżniania żołądka trwa od 72 do 240 minut. Opróżnienie żołądka umożliwia szereg fal skurczowych o większej amplitudzie, trwających kilka minut.

 

Jelito cienkie (oraz dwa ważne gruczoły: trzustka i wątroba)

Przemieszana i nadtrawiona sokiem żołądkowym płynna papka pokarmowa, poprzez odźwiernik (miejsce, w którym żołądek przechodzi w jelito cienkie) trafia do dwunastnicy (pierwszej części jelita cienkiego mającej około 25 cm długości), która jest głównym miejscem trawienia w jelicie cienkim. Tutaj do wstępnie przygotowanego pokarmu dodawana jest większa ilość enzymów, które pochodzą ze ścian jelita cienkiego i z trzustki. Poza nią jelito cienkie podzielone jest jeszcze na jelito czcze (najdłuższa część) oraz kręte (krótka część o długości ok. 15 cm). Jelito cienkie zajmuje okolicę pępkową, podbrzuszną i obie okolice biodrowe, a częściowo też miednicę. Jego długość zależy od indywidualnych genów, zmienia się także osobniczo, w zależności od wieku i od stanu skurczu błony mięśniowej. U ras olbrzymich całkowita długość jelita cienkiego może dochodzić do 6 metrów i stanowi ono najdłuższą część przewodu pokarmowego. Porównując jednak stosunek długości jelita cienkiego do samej wielkości zwierzęcia zauważymy, iż u ras olbrzymich, w zestawieniu ze wszystkim innymi rasami szeregowanymi odpowiednio w grupach: duża/średnia/mała/toy, będzie ono najkrótsze.

 

Kolejnym ważnym przystankiem w podróży po układzie trawiennym psa jest trzustka, która ma postać pętli, a jej masa u ras olbrzymich może dochodzić do 108 gram. Jej główne zadania to: uwolnienie enzymów trawiennych w przewodzie pokarmowym i przekazywanie hormonów do krwi. Wytwarza sok trzustkowy, który zawiera wodorowęglan sodu, o właściwościach neutralizujących wartość kwasową treści pokarmowej przybywającej do dwunastnicy, a także zapewnia unormowanie warunków do środowiska zasadowego niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania trzustki i enzymów jelitowych. Enzymy te zawierają trypsynę (aktywowaną przez enterokinazę jelitową), proteazy, chymotrypsynę i elastazę, które kontynuują dalsze trawienie białka, nukleazy degradujące DNA, lipazy niezbędne do trawienia tłuszczu i amylazę niezbędną do trawienia węglowodanów. Za regulację uwalniania soku trzustkowego są w dużej mierze odpowiedzialne dwa hormony - sekretyna i pankreozymina. Są one wydzielane z komórek w ścianie jelita cienkiego. Inną ważną funkcją trzustki jest wydzielanie insuliny do krwiobiegu w celu kontroli poziomu cukru we krwi.

 

Amylaza pozwala organizmowi mięsożercy wykorzystać niewielką ilość węglowodanów, jednak jest to wysoce zależne od ich dostarczonej do organizmu formy. Źródłem cukrów prostych w żywieniu psów są głównie pokarmy roślinne (np. ryż). Źródłem węglowodanów mogą być także produkty pochodzenia zwierzęcego np. wątroba. W karmach przemysłowych suchych źródłem takich cukrowców są np. łuski nasion lub gluten pszeniczny. Dwucukry (np. laktoza, sacharoza) są stosunkowo trudno przyswajalne, a ich wysoka podaż może skutkować biegunką. Natomiast nadmiar cukrów złożonych (np. skrobi, czy celulozy - składników włókna pokarmowego, które nie są przez psa trawione) prowadzi do spowolnienia procesu trawienia. W efekcie niestrawione cukrowce w jelicie grubym fermentują pod wpływem enzymów bakteryjnych, co często skutkuje produkcją gazów i pies zaczyna puszczać potocznie zwane "bąki". Jednak ten efekt uboczny, oprócz mało przyjemnych doznań zapachowych, jest niczym w porównaniu z faktem, że realny nadmiar węglowodanów w diecie może prowadzić do niewydolności, bądź zapalenia trzustki wynikającego z jej przeciążenia.

 

Wątroba jest kolejnym ważnym organem związanym z jelitem cienkim. W porównaniu z innymi narządami układu pokarmowego psa jest ona najbardziej rozbudowanym narządem w tym systemie. Jej masa u ras olbrzymich może dochodzić do 1350 gram. Zbudowana jest z płata lewego i prawego, oraz płata ogoniastego. Płat lewy i prawy są podzielone na płaty wtórne. Wątroba magazynuje glikogen, czyli spolimeryzowaną glukozę oraz tłuszcze, witaminy i żelazo. Filtruje ona napływającą z przewodu pokarmowego krew, zatrzymując i magazynując w swoich komórkach cukry, tłuszcze i produkty trawienia białek oraz inne składniki niesione przez krew i chłonkę. Zmagazynowane w wątrobie substancje są następnie uwalniane i poprzez krew dostają się do komórek całego organizmu. Wątroba ponadto odgrywa ważną rolę w odtruwaniu (detoksykacji) organizmu. Wychwytuje ona z krwi szkodliwe produkty powstałe w wyniku przemiany materii oraz niektóre leki i trucizny, a także hormony wydzielane w nadmiarze. Wszystkie te substancje są zobojętniane w komórkach wątrobowych, a następnie wydalane do żółci jako nieszkodliwe.

 

Wątroba w sposób ciągły produkuje i wydziela do dwunastnicy żółć. Wytworzone w hepatocytach składniki żółci wydalane są do kanalików żółciowych, a stąd do drobnych przewodów żółciowych, które u psów charakteryzują się dużą zmiennością. W końcu tworzą jeden wspólny przewód uchodzący wraz z przewodem trzustkowym do dwunastnicy w odległości od 2.4 cm do 6 cm od odźwiernika. Gdy żółć jest potrzebna przedostaje się przez drogi żółciowe do jelita. Przewód żółciowy jest połączony dodatkowym przewodem z pęcherzykiem żółciowym. W okresie międzytrawiennym spływa do niego żółć z wątroby i jest tam magazynowana i zagęszczana, gdyż ściany pęcherzyka pochłaniają znaczną część wody zawartej w żółci. Dlatego też zgromadzona w pęcherzyku żółć jest gęsta i wykazuje dziesięciokrotnie większe stężenie podstawowych składników, niż żółć wątrobowa. Ten pęcherzykowy zapas żółci jest wykorzystywany w czasie zwiększonego zapotrzebowania na ten sok. Żółć odgrywa podstawową rolę w trawieniu i wchłanianiu tłuszczów. Najważniejszymi jej składnikami są kwasy żółciowe i barwniki żółciowe. Tłuszcze pod działaniem kwasów żółciowych tracą napięcie powierzchniowe i rozpadają się na drobniutkie kuleczki. Ta detergencyjna czynność żółci umożliwia ich dalsze przetwarzane przez enzymy lipazy w soku trzustkowym. Ponadto składniki żółci są konieczne do wchłaniania produktów trawienia tłuszczów z jelit. Pigmenty zawarte w żółci nadają odchodom charakterystyczny kolor.

 

U psa, wątroba nie pracuje w tym samym czasie, co żołądek. Oznacza to, że jeśli trwa proces trawienia, a u psów karmionych 3-4 razy dziennie, praktycznie trwa on cały czas, to wątroba nie ma kiedy się "włączyć" i rozłożyć tłuszcze na energię!

 

U zwierząt mięsożernych jelito cienkie ma grubszą warstwę mięśni okrężnych, przez co skurcze są intensywniejsze. Ruchy perystaltyczne jelit występują nieregularnie i zależą od ilości i składu trawionego pokarmu. Motoryka przewodu pokarmowego składa się z czterech faz. Pierwsza trwająca około 40 minut charakteryzuje się słabymi skurczami, druga przypomina motorykę trawienną, trzecia przypomina motorykę trawienną zachodzącą w żołądku, a czwarta jest taka sama jak faza druga. W jelicie cienkim dzięki wspomnianym już enzymom własnym produkowanym w dwunastnicy w postaci soku jelitowego oraz pochodzących z wątroby i trzustki zachodzi właściwe trawienie enzymatyczne większości dostarczonych w pożywieniu składników (również tych pochodzących z owoców i warzyw).

 

Wspomnieliśmy już, że pożywienie pochodzenia roślinnego jest dla psiego układu pokarmowego wyzwaniem, stad też, by jego organizm mógł optymalnie skorzystać z substancji zawartych w pokarmach pochodzenia roślinnego (w tym również pozyskanych z owoców i warzyw) muszą mu być one podane w formie maksymalnie roztartej. Pisaliśmy już, że w naturze dla dzikich psowatych głównym źródłem pokarmu pochodzenia roślinnego jest wstępnie strawiona treść żołądkowa pochodząca z ich ofiar - roślinożerców. Przy czym należy zaznaczyć, że warzywa i owoce są sporadycznie jedzone przez przeżuwacze i jako źródła węglowodanów prostych, o sporym potencjale do fermentacji, nigdy nie stanowią dużego udziału w diecie zwierząt przeżuwających, czy wszystkożernych (maksymalnie do 5%). Pisaliśmy też, że w treści pokarmowej znajdziemy najwięcej traw (źródła białka dla roślinożerców), które w naszym świecie mogą być odpowiednikiem zbóż. Warto jednak dodać, że dla psa białko zwierzęce jest 6 razy lepiej przyswajalne, niż roślinne. Oznacza to, że zastąpienie w diecie psa mięsa (jako źródła właściwego białka), białkiem roślinnym pochodzącym np. z soi sprawi, że nawet przy odpowiedniej zawartość białka w karmie i tak nie będzie ono w pełni przyswajane przez psa (tu uwaga na składy karm suchych). Reasumując pokarm pochodzenia roślinnego jest trudniej przyswajalny, a podawany w nadmiarze dłużej zalega w układzie pokarmowym i zawiera, jak podają najnowsze badania, niepotrzebne dla psa węglowodany, których trawienie obciąża jelita, zmusza trzustkę do ciężkiej pracy, podnosi ciśnienie krwi, a w przypadku, niektórych zbóż (np. soja, pszenica, kukurydza) może powodować różne reakcje alergiczne. Zgodnie z tym pokarmy pochodzenia roślinnego powinny stanowić zaledwie wyważony dodatek do diety psa, a nie być jej główną podstawą.

 

Wokół tematu "tak lub nie" dla zbóż w diecie psa generalnie panuje spore zamieszanie. Czytając dostępne opracowania można odnieść wrażenie, że przedstawiany punkt widzenia tej sprawy zależy tylko i wyłącznie od tego, czy za sponsoringiem artykułu stoi producent suchej karmy, czy też zwolennik diety naturalnej. Nie jest żadną tajemnicą fakt, że w ponad 90% dostępnych na rynku karmach suchych znajdziemy różnorakie zboża pod wieloma postaciami. Można nawet napisać, że czym tańsza i mniej markowa karma, tym współczynnik procentowy ich zawartości w karmie rośnie. Na dokładkę przebiegli producenci chcąc przechytrzyć nabywcę (czyli nas) rozbijają poszczególne składowe jednego i tego samego elementu (nota bene ta zależność dotyczy przede wszystkim zbóż) na ente części, co stwarza wrażenie, iż jest ich mniej, niż faktycznie. Dla odmiany zwolennicy diet naturalnych ze wszystkich sił udowadniają, że pies może się bez nich obejść i w całokształcie dają mu one mniej, niż jest to przez konkurentów przedstawiane. Przedzierając się przez informacyjne chaszcze w różnych naukowych opracowaniach znaleźliśmy również wzmiankę o tym, że jako takie węglowodany pochodzenia roślinnego nie są psu faktycznie do szczęścia potrzebne. Do tego na rynku nieśmiało zaczynają się pojawiać karmy, których producenci szczycą się tym, iż ich produkty nie zawierają zbóż. Ciekawa sprawa ma się również z karmami tzw. hipoalergicznymi, w których formułach także, albo w ogóle, nie znajdziemy zbóż, albo jego reprezentantem będzie jedynie ryż. W anglojęzycznym artykule Steve Browna i Beth Taylor "Do Dogs and Cats Need Grains?" została opublikowana następująca informacja:

 

"(...) wg. ostatnich badań biologów Raya i Lorny Coppinger, w skład naturalnej diety psów wchodziły: kości, kawałki mięsa (padlina), podgniłe warzywa i owoce, wnętrzności ryb, wyrzucane nasiona, głowy i wnętrzności zwierząt oraz resztki z ludzkiego stołu (...)".

 

Badania te wskazywałyby na to, że w naturalnej diecie psów, jednak znajdowały się minimalne ilości ziaren zbóż oraz warzywa i owoce. Ktoś mógłby jednak powiedzieć, że skoro pokarm roślinny jest tak trudno przyswajalny, to serwując psu witaminowo-mineralne tabletki możemy przecież z niego zrezygnować. Tu niestety nie możemy się z taką opinią zgodzić. Zważywszy na pochodzenie psa i upodobania żywieniowe jego protoplastów oraz współczesne przestawienie psa na życie w pełni udomowione, nie można kompletnie psa pozbawić dostępu do pożywienia pochodzenia roślinnego. Oprócz różnych kontrowersyjnych opinii, warto pamiętać, że pokarm pochodzenia roślinnego zawiera wspomniane już włókno pokarmowe, które mimo iż samo nie jest trawione, to dostarczone w odpowiedniej ilości stanowi dla układu pokarmowego wyważony balast, który przyczynia się m.in. do pobudzenia perystaltyki jelit i zwiększenia lepkości treści. Ponadto formuje korzystne podłoże do rozwoju pożądanej flory bakteryjnej jelita grubego. Dlatego też wg najnowszych badań, prawidłowe funkcjonowania jelita cienkiego i grubego u psów, jest od niego również zależne. Można pokusić się o wniosek, że dzicy kuzyni psa, spożywając zawartość żołądka swoich roślinożernych ofiar i od czasu do czasu podjadając owoce i korzonki, doskonale wiedzą, po co to robią. Dzięki swym właściwościom, preparaty włókna pokarmowego komponowane przez człowieka czasami nazywane są prebiotykami (nie mylić z probiotykami!) dla podkreślenia ich korzystnego wpływu na mikroflorę jelitową. Można więc założyć, że zachowując zdrowy rozsądek i włączając do diety psa pewne ilości zbóż np. pod postacią najłatwiej dla niego przyswajalnego ryżu, czy różnych płatków oraz pewne owoce i warzywa będziemy w stanie dostarczyć mu źródeł witamin i mikroelementów oraz pożądanego włókna pokarmowego, bez szkody dla jego organizmu. W karmach suchych np. znaleźć możemy dodatki w postaci włókna owsianego, włókna z cykorii, czy celulozę oczyszczoną. Podając psu zboża, warzywa i owoce należy jednak pamiętać, że tak jak w przypadku innych składników diety, tak i tutaj również nie wszystkie psu służą. Zboża serwowane w postaci mocno rozgotowanego makaronu i wciąż pokutującej u nas kaszy jęczmiennej (w dużej mierze nietrawionej przez psa) prezentują sobą jedynie, co najwyżej źródło energii i są przetwarzane w tłuszcz zapasowy (tu uwaga na dodatkowe kilogramy). Sama soja, pszenica i kukurydza często uważane są za sprawców alergicznych problemów u psów. Również wśród owoców i warzyw znajdziemy, takie które są dla psa szkodliwe. Więcej o tym, co szkodzi: TUTAJ.

 

Flora bakteryjna w początkowym odcinku jelita cienkiego jest dość uboga. W jelicie biodrowym występują liczniej bakterie gram dodatnie takie jak: Streptococcus sp. Lactobacillus sp. i Clostridium sp. Bakterie te odpowiadają między innymi za rozkład celulozy i pektyn, Streptococcus sp. są bakteriami chorobotwórczymi. Występowanie innych szczepów bakterii, jak np. Escherichia Coli tworzy niekorzystna florę przewodu pokarmowego i może być przyczyną biegunek.

 

Proces trawienia zostaje zakończony w jelicie cienkim, a pokarm rozłożony na najprostsze (przyswajalne) formy może być poddany procesowi wchłonięcia. W jelicie cienkim przebiega proces wchłaniania do naczyń krwionośnych poprzez dyfuzję takich substancji odżywczych jak: witamin: B2, B6 i fruktozy, oraz jonów jednowartościowych, a do naczyń limfatycznych: kwasów tłuszczowych, witamin rozpuszczalnych w tłuszczach (A, D, E, K). Poprzez transport aktywny, do naczyń krwionośnych wchłaniane są: aminokwasy, glukoza, witamina B12, jony dwuwartościowe, puryny i pirymidyny, a do naczyń limfatycznych monoglicerydy i diglicerydy. Wchłanianie przetworzonego pokarmu odbywa się na całej długości jelita cienkiego. Fałdy, wyrostki i kosmki wyściełające ściany jelita znacznie zwiększają powierzchnię wchłaniania. U psów ras olbrzymich obszar chłonny jelita cienkiego może być tak duży, jak powierzchnia podłogi małego pokoju! Trawienie białka i tłuszczu w jelicie u psów jest bardzo wydajne. Przeprowadzone eksperymenty, podczas których mierzono ilości różnych składników pokarmowych zjedzonych przez psy, a następnie dla porównania wydalonych w odchodach pozostałości pokarmowych pokazały, że zdrowe zwierzę traci nie więcej, niż 4% spożytego tłuszczu i tylko śladowe ilości białka. Nie wchłonięte w jelicie cienkim resztki mleczka pokarmowego przechodzą wraz z niestrawionymi cząstkami pokarmu do jelita grubego.

 

Jelito grube

Jelito grube rozpoczyna się od zastawki krętniczo-kątniczej, stanowiącej granicę z jelitem cienkim. Następnie dzieli się na jelito ślepe (kątnicę) mające kształt świderkowaty, okrężnicę oraz odbytnicę (czyli jelito proste) z kanałem odbytowym. Jak wskazuje sama nazwa, jelito grube jest szersze od jelita cienkiego, ale i znacznie od niego krótsze. Długość odcinka od okrężnicy do odbytnicy u ras olbrzymich wynosi około 70 centymetrów.

 

Główną funkcją jelita grubego jest uformowanie i wydalenie kału. Trafiające do jelita grubego resztki pokarmowe wciąż mają postać dość płynną, bo zawierają spore ilości wody. Organizm psa nie może pozwolić na takie marnotrawstwo. Bezużyteczne resztki pokarmowe zostają zagęszczone, a odzyskana woda oraz witaminy B1, K i biotyna zostają wchłonięte. W jelicie grubym zachodzi jeszcze jeden interesujący nas proces, a mianowicie obecne w pożywieniu włókno pokarmowe poddawane jest procesom fermentacyjnym, przez żyjące tu bakterie. Proces ten jest odpowiedzialny za produkcję gazu, często wiązanego ze wzdęciami. Stąd prosty wniosek: jeśli pożywienie podawane psu będzie bogate we włókno, to organizm psa może produkować sporo wydalanych tzw. "bąków".

 

Motoryka jelita grubego jest nieregularna i podobna do motoryki jelita cienkiego. Nie rozróżnia się motoryki trawiennej i międzytrawiennej. Skurcze perystaltyczne zachodzą wolniej ze względu na resorpcję wody i wolniejsze wchłanianie oraz brak kosmków jelitowych na tym odcinku przewodu pokarmowego. U psa może występować motoryka migrująca wsteczna oraz skurcze olbrzymie w jelicie ślepym.  Błona śluzowa jelita grubego układa się w warstwy okrężne, a jedynie w odbytnicy w warstwy podłużne. Komórki gruczołowe wytwarzają duże ilości śluzu ułatwiającego przemieszczanie się kształtowanych odchodów. Ostatecznie uformowany kał przesuwa się w kierunku odbytnicy, gdzie jest gromadzony i oczekuje na wydalenie. Proces wydalania odbywa się przy pomocy skurczów ścian odbytnicy.

 

Tu kończy się nasza wyprawa po tajnikach psiego układu pokarmowego, ale jeszcze nie ten artykuł...

 

A po jedzeniu czas na....

Na koniec kilka słów o śmierdzącym odpadzie - czyli psiej kupie. I choć większość się nie przyzna, to nie ma właściciela, który nie sprawdzałby, czy aby na pewno pies wypróżnia się prawidłowo. Psi stolec jest ważną ilustracją tego, co zachodzi w jego organizmie. Jednak jego inna barwa lub konsystencja, albo też odmienny zapach niż zwykle, to jeszcze nie powód do alarmu. Przyczyną takiego stanu rzeczy może być spożycie jakiegoś pokarmu lub też, co tu ukrywać, przejedzenie się. Czasem tylko obserwując kupy samemu można dojść do tego, co nie służy naszemu milusińskiemu i z czym nie daje sobie rady jego układ pokarmowy, a więc z czego należy w jego diecie zrezygnować. Zdrowy, dorosły pies wypróżnia się przeciętnie 2-3 razy na dobę. Odchody psie, w zależności od diety i stanu zdrowia zwierzęcia, mogą mieć rozmaitą strukturę i barwę. My skupimy się jednak tylko na tym, co relatywnie powiązane jest z przyjmowaniem pożywienia (w szerokim tego słowa znaczeniu) lub suplementów, w tym również leków. Odchody zdrowego psa to zazwyczaj zwarta, dobrze uformowana (ruloniki), połyskliwa w kolorze od jasno brązowego do brązowego masa, a zapach, no cóż trupem się nie pada. W skład psich odchodów, podobnie jak w skład kału innych ssaków, wchodzą niestrawione resztki pokarmu (głównie błonnik), obumarłe komórki wyściełające ścianki jelit, śluz, woda (w około 60-70%), oraz bakterie (w większości niegroźne dla ludzi bakterie symbiotyczne, choć także mogą znaleźć się bakterie chorobotwórcze).

 

Pierwszym zjawiskiem, które może powodować produkcję przez organizm psa większej ilości odchodów, jest przede wszystkim przekarmienie psa. Organizm nie mogąc poradzić sobie z ilością dostarczonego pożywienia po prostu będzie wydalał spore ilości kału z zawartością zaledwie nadtrawionej treści pokarmowej. W przypadku szczeniąt, odchody mogą jeszcze dodatkowo "pachnieć" np. jak skwaśniałe mleko lub bliżej nieokreślony rodzaj żywności. Jeśli składniki pożywienia są słabo przyswajalne i marnej jakości, to zazwyczaj pies wypróżnia się częściej, odchodów jest więcej, ich konsystencja staje się papkowata i smrodek też może być niczego sobie, a w ekskrementach "pływają" resztki niestrawionego pokarmu. Dla odmiany kał bardzo twardy, często oddawany w formie małych bobków, żółty lub nawet biały może świadczyć o zatwardzeniu, którego przyczyną jest najczęściej zbyt duża ilości kości w pożywieniu. Zaparcia może również powodować brak lub zbyt mała zawartość włókna pokarmowego w karmie i niedobory wody (tu uwaga na suche karmy). Czarny kolor kału (smolisty) może mieć różne podłoże: od zbyt dużej zawartości mięsa "krwistych produktów" w diecie, poprzez zbytnią suplementację preparatami żelaza, a na podawaniu niektórych leków kończąc (np. węgla). Objętościowo duży, czarny stolec, dodatkowo wydający z siebie woń zjełczałego tłuszczu może świadczyć o zaburzeniach we wchłanianiu pożywienia, podobnie jak sam tłusty stolec - często z drobinami tłuszczu osadzającego się wokół odbytu.

 

Sam kolor stolca może się także zmieniać pod wpływem wzrostu zawartości w diecie różnych składników (np. warzywa czerwone, zielone, pomarańczowe i owoce mogą nadawać odchodom barwę charakterystyczną dla swojego koloru).

 

Mamy nadzieję, że niniejsze opracowanie pozwoli wszystkim miłośnikom psów (ze szczególnym uwzględnieniem właścicieli zwierząt ras dużych i olbrzymich) spojrzeć na problematykę żywienia czworonogów z nieco innej perspektywy, a całokształt zawartych tutaj informacji przełoży się na umiejętność lepszego dokonywania dietetycznych wyborów.

 

Opracowała Redakcja Portalu Świat Czarnego Teriera

 

Bibliografia:

"Formy zachowań psa związane z żywieniem", dr Kazimierz Ściesiński, Dwumiesięcznik ZKwP „PIES”, Nr 3/1999;

"Jak żywić psa",  Michał Jank , Jacek Wilczak, Wydawnictwo: Multico, Marzec 2011;

"Pies - zachowanie, żywienie i zdrowie", Linda P. Case, Wydawnictwo: Galaktyka;

"Anatomy of the Dog" Klaus Dieter Budras, Patrick H. McCarthy, Wolfgang Fricke, Renate Richter, Aaron Horowitz & Rolf Berg;

"Psy, rasy i wychowanie"', Lubomir Smyczyński, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 1989;

"Study Unit 5 Anatomy and Physiology: Part 2. in Animal Sciences coursework booklets", Collins, W. L., ICS Learning Systems, ICS Intangibles Holding Company.(1994);

"Dogs: A Startling New Understanding of Canine Origin, Behavior & Evolution: Scribner: Coppinger and Coppinger. (2001);

"Canine and Feline Nutrition A Resource for Companion Animal Professionals 2nd, Case", L. Carey, D. P., Hirakawa, D. A., and Daristotle, L. (2000), Edition. Mosby: Toronto;

"Measurement of bite force in dogs: a pilot study", Lindner DL, Marretta SM, Pijanowski GJ, Johnson AL, Smith CW, Dent Vet J. 06/ 1995; 12 (2): 49-52.

http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2005/02/05/pets-grains.aspx

http://k9joy.com/dogarticles/stomach.php

http://www.volhard.com/holistic/artbywv.htm

 

 

Copyright by Świat Czarnego Teriera. All Rights Reserved.

Kopiowanie ze strony zdjęć, grafiki, treści i innej zawartości Portalu Świata Czarnego Teriera, bez zgody właściciela jest zabronione.

Projekt i wykonanie Narodziny Gwiazdy

Stronę najlepiej oglądać w rozdzielczości 1024 x 768